ďťż
[Województwo Śląskie] Wizerunek i promocja Regionu



absinth - Wto Mar 06, 2007 8:29 am


Dobra energia płynie ze Śląska

Szlak Zabytków Techniki, Jasna Góra, Szlak Orlich Gniazd, Podbeskidzie, piwo tyskie i żywieckie, koronczarki z Koniakowa, zamki i pałace w Będzinie, Pszczynie, Ogrodzieńcu czy Raciborzu - tym chcemy się pochwalić w kraju i za granicą. Pierwsza w Polsce profesjonalna strategia promocji województwa powstaje właśnie na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Czy wiesz, że 41 procent obszaru Katowic stanowią lasy? Nie? To nie wiesz także tego, że woj. śląskie jest najbardziej zalesionym regionem w Polsce (32 proc. obszaru). Podobnie jak tego, że właśnie na tym terenie znajduje się liczący 540 ha największy w Europie park miejski. Najnowsza kampania ma sprawić, że wszyscy będą znali odpowiedzi na te pytania.

- Śląskie jest najciekawszym województwem w Polsce, tylko ani jego mieszkańcy, ani reszta Polaków, nie mówiąc już o zagranicy, o tym nie wie - mówi Mateusz Zmyślony z krakowskiej agencji Eskadra, która wygrała przetarg na opracowanie strategii, której myślą przewodnią będzie hasło "Śląskie. Pozytywna energia".

Już teraz na Stadionie Śląskim czy w katowickim Spodku odbywają się prestiżowe mecze czy koncerty. Jeśli powiodą się plany, to także Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku stanie się w przyszłości gigantycznym parkiem rozrywki w tej części Europy. - Tu się bardzo dużo dzieje. Naszym celem jest, by działo się 10 razy więcej - mówi Zmyślony.

Dr hab. Krystyna Doktorowicz, specjalista od PR, na prośbę DZ zapytała ponad 100 studentów Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych, by wskazali najbardziej "energetyczne" miejsca na Śląsku. Niestety, nie potrafili - mówili, że tu energetyczna jest tylko... rolada.

- To smutne, że wydarzenia kulturalne, których przecież nie brakuje, nie trafiają do świadomości młodych ludzi - zauważa Doktorowicz. Jej zdaniem wizytówką regionu jest jednak wielka kultura industrialna. Tutaj ludzie potrafią pracować, a to ważne przy rozwijaniu innowacyjnych technologii. - Energia Śląska to ludzie, śląski etos pracy i porządek - dodaje.

Strategia promocji woj. śląskiego służyć ma przyciągnięciu inwestorów. Ma także zachęcić turystów z do odwiedzenia regionu.

- Przy współpracy ze Śląską Organizacją Turystyczną tworzymy właśnie system informacji regionalnej - informuje Tomasz Stemplewski, dyrektor Wydziału Promocji Regionu, Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Przy drogach pojawiły się już tablice informujące o zabytkach, w planach są tablice multimedialne oraz uruchomienie internetowego portalu o wydarzeniach kulturalnych w regionie.

- Musimy tylko skuteczniej przebijać się z naszymi działaniami do mediów - zauważa dr Anna Adamus-Matuszyńska, wykładowca PR z Akademii Ekonomicznej w Katowicach, podając za przykład Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje w Katowicach, o którym w Polsce prawie się nie mówi, choć jest to niezwykle prestiżowa impreza. - Ale jak górnicy strajkują, to zaraz o tym głośno - zwraca uwagę.

Rafał Czechowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia PR dodaje: - Trzeba zwalczyć stereotyp regionu uprzywilejowanego, którym Śląsk od dawna nie jest, a także regionu roszczeniowego, podobnie jak obalić mit o degradacji ekologicznej, który jest całkowitą bzdurą.

Profesjonalna promocja to sztuka. Dobrze zna ją Piotr Tymochowicz, specjalista od kreowania wizerunku polityków. - Polska jest jedynym krajem w UE, który nie przeprowadził jeszcze żadnej kompleksowej zagranicznej kampanii promocyjnej - mówi Tymochowicz.

W 2003 roku na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej oraz Instytutu Marki Polskiej powstała koncepcja marki dla Polski, autorstwa Wally'ego Olinsa, znanego angielskiego specjalisty ds. tworzenia marek, który oparł ją na idei "twórczego napięcia". Niestety, skończyło się tylko na koncepcji.

Dopiero po aferze z nazwaniem premiera Kaczyńskiego przez niemiecki Tageszeitung "kartoflem", w polskim MSZ powołano pełnomocnika ds. kształtowania wizerunku Polski za granicą. Strategię promocji ma też Polska Organizacja Turystyki, jednak Ministerstwo Gospodarki do niedawna nie traktowało jej poważnie, pojawiły się plany jej likwidacji. Na szczęście skończyło się na dymisji prezesa, a POT ocalała.

- W dzisiejszych czasach nie da się już stawiać na ludowe stroje - tłumaczy Tymochowicz. Powołuje się na Francuzów, którzy doskonale potrafili wypromować swoje regiony. - A czy u nas ktoś wie, że pod Krakowem jest europejskie zagłębie złotych jabłek? - pyta.

O tym, że można zmienić wizerunek regionu, najlepiej świadczy niemieckie Zagłębie Ruhry, które dzięki starannie przemyślanej strategii marketingowej zmieniło się z regionu węgla i stali w niemieckie centrum rozrywki.

Specjaliści z Eskadry twierdzą, że pierwsze efekty strategii będą widoczne już za dwa lata. W trakcie jej realizacji sięgać się będzie także po środki unijne. Pierwszy etap adresowany będzie do mieszkańców regionu, co stanie się już w tym roku, najprawdopodobniej we wrześniu. Potem ruszy kampania ogólnopolska, a na koniec zagraniczna.

Więcej energii w kulturę

Kazimierz Kutz,
senator

- Chwalebne, że powstają różne pomysły na promocję Śląska. Wolałbym jednak, żeby zamiast poszukiwać miejsc, które już są, jak Spodek czy park, zrobić spis tego, czego nie ma, czyli śląskich dziur, w których nic się nie dzieje. Po to, by czym prędzej skierować publiczne środki na ich zapełnienie. Uważam, że nic tak nie promuje regionu w Polsce i za granicą jak kultura. A tej się nie da robić z jednym teatrzykiem w Katowicach. Jak powstaną tu dwa albo i trzy teatry to uwierzę, że coś się zmienia. Do pomysłów rodzących się w głowach urzędników podchodzę sceptycznie, ale życzę im wszystkiego najlepszego. Oby tylko na gadaniu, jak zwykle, się nie skończyło.
Maria Zawała - Dziennik Zachodni

============================================================

jedyne czego mi brakuje to promocji Slaska jako krainy modernizmu...




jacek_t83 - Wto Mar 06, 2007 9:00 am
^^ sie zrobi hahaha
dobra a tak na powaznie to w dzisiejsej GW sa fajne artykuly.
miedzy innymi pani sentaor Maria Pańczyk-Podziej wdaje sie w polemikę z tym kononowiczopodobnym Mazurkiewiczem a PircewaterhouseCoopers przedastiwaja jak Katowice powinny zmieniac swoj wizerunek.
jak ktos to znajdzie na necie to niech wrzuci, ja jeszcze nie szukalem a chce najpierw przeczytac

aha pelna wersja raportu bedzie od 9 marca na stronie: www.pwc.com/pl/raporty-miasta



depress_wist2 - Wto Mar 06, 2007 9:23 am
^^ na życzenie mojego idola



- Nie pozwólcie, by o pniokach godali wyłącznie krzoki i ptoki - mówi Maria Pańczyk-Pozdziej
Fot. Joanna Siwiec / AG

Dziś ujmuję się za Ślązakami
Maria Pańczyk-Pozdziej

Zwierzenia Jana Mazurkiewicza w piątkowej "Gazecie Wyborczej" nie tylko mnie zdenerwowały, ale wręcz doprowadziły do wściekłości. Stosunek tego Pana do Śląska uwiarygodniony został już w samym tytule "Nie lubię Śląska". I w istocie - bardzo trzeba kogoś nie lubić, by przypisać mu tyle złych cech, skłonności czy wręcz niegodnych zachowań - pisze dla Przystanku Śląsk Maria Pańczyk-Pozdziej

Co innego wkurza senatora Kutza, co innego rektora Janeczka, a jeszcze co innego - prezydenta Frankiewicza. Mnie wkurza słowo "wkurza", bo nie najlepsze ma w polszczyźnie konotacje.

Wywodzi się bowiem bezpośrednio od "wkurw ", a to określenie do eleganckich nie należy. Niestety, dziś i to słowo, i wiele mu podobnych, jest wszechobecne. Słyszy się je w autobusie, tramwaju, w szkole, na ulicy, w telewizji, na stadionach. Wkurw się ekspedientki, kierowcy, sportowcy, ale też nauczyciele i matki w obecności swych pociech. Jak mówią starsi Ślązacy, to słownictwo, które powszechnie uchodzi za obraźliwe, przyszło do nas wraz z werbusami, czyli tymi wszystkimi, którzy z północy, ze wschodu przybyli do nas do pracy.

Na Śląsku przedtem nikt się nie wkurw . Co najwyżej pieronił i wszelkie pochodne tego słowa typu: pierona kandego, pierona jasnego, jerona, pieroński gizd, pierzyńsko motyka były używane. I owszem.

Kiedy w zeszłym roku w czasie konkursowych przesłuchań "Po naszymu, czyli po śląsku" jedna z młodocianych uczestniczek na coś w swym monologu się wkurzyła, profesor Jan Miodek - przewodniczący jury - momentalnie ją skarcił. "Nigdy w życiu się nie wkurzaj. Jak już nie wytrzymasz, to raczej się zdenerwuj albo nawet wybuchnij, tylko nigdy się nie wkurzaj".

I ja też od tej chwili będę się wyłącznie denerwować, zwłaszcza że mam ku temu powody. Denerwują mnie wszelkie wyliczanki naszych grzechów głównych, naszych przywar i ułomności przez osoby, które same dalekie są od doskonałości albo też mając do Śląska i Ślązaków stosunek wręcz wrogi, obwiniają nas za całe zło tego świata.

Takim klasycznym przykładem, który nie tylko mnie zdenerwował, ale wręcz doprowadził do wściekłości, były zwierzenia Jana Mazurkiewicza w piątkowym wydaniu "Gazety Wyborczej". Stosunek tego Pana do Śląska uwiarygodniony został już w samym tytule "Nie lubię Śląska". I w istocie - bardzo trzeba kogoś nie lubić, by przypisać mu tyle złych cech, skłonności czy wręcz niegodnych zachowań.

Trochę żyję na tym świecie, mam za sobą ponad 40-letnią pracę dziennikarską, a zatem i kontakty z wieloma ludźmi. Ślązakami, nie-Ślązakami, z ludźmi różnych nacji i społecznego statusu. I tak się składa, że właśnie lojalność w śląskim wydaniu wielokrotnie miałam okazję obserwować czy wręcz jej doświadczać. Oczywiście, że zawodzili mnie i Ślązacy, bo to przecież jest po prostu ludzkie stchórzyć, wyprzeć się czegoś, co się wyznawało, oszukać czy podstępnie zabrać komuś temat (to z mojego radiowego podwórka). Lojalny człowiek nie zerwie znajomości z sąsiadem tylko dlatego, że mu się noga powinęła albo że zmienił poglądy polityczne. Miałam okazję obserwować to zwłaszcza w stanie wojennym, jak co poniektórzy błyskawicznie zrzucali kokony i głosili apoteozę wolności w nowym wydaniu. Tak się składa, że niewielu wśród głosicieli tego porządku było Ślązaków. Na nich też mogłam liczyć, gdy łamano nas w czasie weryfikacji obietnicami powrotu do zawodu za lojalność właśnie. Tylko była to zgoła inna lojalność. I nie pora, by to teraz roztrząsać.

Jestem Ślązaczką i zapewniam pana Mazurkiewicza, że naprawdę wiem o lojalności wiele. Tak jak i wiem, że gdyby Ślązak używał życia - co zdaniem autora jest zaletą innych nacji - to nie zasłużyłby jednocześnie na miano człowieka pracowitego i rzetelnego. Nie da się godzić ognia z wodą. Gdy się pracuje, i to ciężko, rzadko ma się czas i ochotę na zabawy i - jak to nazywa - "odrobinę szaleństwa".

A już zarzucanie wszystkim Ślązakom proniemieckości budzi mój zdecydowany sprzeciw. Nie pora i czas, by wykładać teraz historię, która jest powszechnie znana i tylko u ludzi nierozumiejących niczego budzi niezdrowe emocje.

Współczuję tym wszystkim, którym nie dane jest spotykać na swej drodze Ślązaków propolskich. Jestem widać w uprzywilejowanej sytuacji, bo tylko - w większości - z takimi mam do czynienia. Co roku przyjeżdża ich do Radia Katowice bardzo wielu i opowiadają o tym, jak ich dziadowie i ojcowie uciekali z Wermachtu po to, by potem walczyć u Andersa. Epatują nie tylko - jak to określa pan Mazurkiewicz - Małymi Ojczyznami, ale mówią też o tej wielkiej - polskiej, za którą przyszło im zapłacić cenę najwyższą. Bo jak mawiał mój ojciec - Ślązak z krwi i kości, polski nauczyciel - "Ojczyzny nie kocha się za coś, ojczyznę kocha się za to, że jest. I często jest to miłość nieodwzajemniona".

Tak mówił mój ojciec, a On wiedział, co mówi, bo to nie sztuką było być Polakiem w Polsce, sztuką - a nawet bohaterstwem - było kiedyś deklarować polskość Ślązakom. Ale dość tych prawd oczywistych.

Rozumiem, że pan Mazurkiewicz woli Gliwice od Katowic. Takie jego prawo. Sama, mimo iż mieszkam w Katowicach od lat, nie przepadam za nimi, ale nie dlatego, że brakuje w mieście kafejek, rynku czy sklepów z ekskluzywnymi towarami. Też denerwuje mnie dworzec kolejowy, który z konieczności odwiedzam kilka razy w miesiącu. Ale nie to wszystko decyduje, iż bez specjalnej atencji mówię o Katowicach. Po prostu nie jest to miasto mojego urodzenia, mojej młodości, a zatem okresu, który w życiu każdego człowieka jest bardzo ważny, żeby nie powiedzieć - najważniejszy. Dla mnie takim miastem są prowincjonalne Tarnowskie Góry, w których - mimo iż małe - są i deptak, i rynek, i muzeum, i zabytkowe kamienice, a nade wszystko swoisty klimat.

I wiem, że każdy takie miejsca ma. Jeśli pan Mazurkiewicz ma swoje Gliwice, to powinien też pamiętać o tym, że to właśnie gliwiccy Ślązacy okazali nie byle jaką otwartość i gościnność, przyjmując w swym mieście tysiące ludzi ze Wschodu, dając im po wojnie pracę, mieszkanie, możliwości kształcenia, słowem - godne życie.

Nie można patrzeć na Śląsk wybiórczo, nie można nie dostrzegać w ludziach tej ziemi zdolności, ambicji, uporu w dążeniu do celu. Wiem, że stare przymioty Ślązaków często uchodzą za archaiczne. Wiem, że młodzi, ubiegający się o atrakcyjne posady, nie będą się reklamować pracowitością przodków, tylko sami muszą tę pracowitość, wręcz przebojowość, pokazać. Nie ma we współczesnym świecie miejsca na sentymenty i odwoływanie się do tego, co było. Ale przecież po to są takie dyskusje, po to wypowiadają się w tych kwestiach autorytety, by obalać mity i prostować krzywdzące opinie.

Za mało w tych dyskusjach jest samych Ślązaków. I zgadzam się, że zawsze o nas mówili inni. I często głosili półprawdy. I dlatego apeluję do swoich ziomków. Odezwijcie się! Brońcie się! Nie pozwólcie, by o pniokach godali wyłącznie krzoki i ptoki. By nas spotwarzali, zarzucali brak patriotyzmu, a potem także brak gustu i czegoś tam jeszcze. Pojedyncze przypadki niegodnych zachowań nie mogą rzutować na obraz całej społeczności, nacji. Ja też znam ludzi, wcale nie-Ślązaków, którzy większość życia spędzili w kryminałach, ale daleka byłabym od tego, by wysnuwać wniosek, że oto są oni przestępcami, bo ich korzenie są na Wschodzie. I ludzi stamtąd będę tak samo bronić, gdy będą atakowani, jak dziś ujmuję się za Ślązakami.

Dla mnie uroda Śląska to właśnie jego różnorodność: kulturowa, językowa, obyczajowa, a nawet mentalna. To możliwość pogadania właśnie w supermarkecie ze starym woźnym z mojej szkoły, to listy pisane do mnie gwarą, to duma sąsiada z faktu, że jego cera łostała dochtórką.

To jest mój Śląsk. I nieważne, czy Katowice są piękniejsze od Gliwic, czy odwrotnie, bo to licytowanie się przypomina dyskusje o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami wielkanocnymi.

Piękno jest tam, gdzie się je chce dostrzegać. A jeśli się ma wzrok krótki i niezbyt przyjazny stosunek do ludzi, to trzeba oszczędnie używać słów. Tak by nie ranić zwłaszcza tych, którzy użyczyli gościny, którzy są solą tej ziemi, w myśl powiedzenia "Ślązaczki nad Ślązakami" - Anieli Langer z Radlina. Jej maksyma brzmi: "Zanim przestąpisz domu tego progi, wytrzyj najpierw język, a dopiero nogi".



d-8 - Wto Mar 06, 2007 11:46 am

kononowiczopodobnym Mazurkiewiczem

on jest na prawde pod kilkoma wzgledami do niego podobny.
zaproponujmy mu, zeby dobrowolnie opuscil Gliwice i udal sie spedzic reszte swojego zycia w szczesciu i radosci gdzies kolo Bialegostoku




jacek_t83 - Pon Mar 19, 2007 7:40 am


VÝSTAVY

14. 3. 18.00
Zahåjení výstavy
Fotografie, novĂĄ mĂŠdia – fragment SlezskĂŠ uměleckĂŠ sbĂ­rky

SlezskĂĄ sbĂ­rka současnĂŠho uměnĂ­ začala vznikat v roce 2005 v rĂĄmci ministerskĂŠho programu ZnamenĂ­ doby, kterĂ˝ si klade za cĂ­l vytvořit regionĂĄlnĂ­ sbĂ­rky současnĂŠho uměnĂ­. Vzhledem ke kulturnĂ­ specifičnosti Slezska jsou v tĂŠto sbĂ­rce preferovĂĄna dĂ­la se sociĂĄlnĂ­ tematikou, kterĂĄ majĂ­ vztah ke kulturnĂ­ identitě a historii, ale v univerzĂĄlnĂ­m, nikoli lokĂĄlnĂ­m dosahu. Proto jsou takĂŠ v tomto fragmentu sbĂ­rky, kterĂ˝ obsahuje fotografie a novĂĄ mĂŠdia, mezi devĂ­ti autory pouze tři ze Slezska: Zofia Rydet, Jerzy Lewczyński a Krzysztof Morcinek. DĂĄle na tĂŠto vĂ˝stavě představĂ­ svĂĄ dĂ­la Józef Robakowski, Natalia LL, Konrad Kuzyszyn, Wojciech Zawadzki, Andrzej Jerzy Lech, Stanisław J. Woś. VĂ˝stavu jsme připravili ve spoluprĂĄci s NadacĂ­ pro Slezsko z Katovic.
Výstava potrvå do 11. 5. 2007

Polský institut, Malé náměstí 1 (vchod Karlova 27), Praha 1

http://www.polskyinstitut.cz/tmp/p3.html




absinth - Pon Mar 19, 2007 8:05 am
coz trzeba by sie bylo wybrac do Pragi



jacek_t83 - Pon Mar 19, 2007 8:47 am
ja sie wybieram w maju



absinth - Wto Mar 20, 2007 8:26 am


Jak poprawić wizerunek Lipin, Chropaczowa, Szombierek, Orzegowa i Chorzowa II?

Unia Europejska pomoże "postawić na nogi" zdegradowane dzielnice Rudy Śląskiej, Świętochłowic, Bytomia i Chorzowa. Eksperci z Brukseli doradzać będą samorządowcom jak pisać plany rewitalizacji. Gra toczy się o prawie 64 miliony euro na rewitalizację dużych miast w województwie śląskim.

Złożony przez Śląski Związek Gmin i Powiatów wniosek był jedynym "międzymiejskim" projektem, jaki trafił z Polski do Komisji Europejskiej w ramach programu URBACT "Support for Cities". Każde z miast wytypowało dzielnice najbardziej potrzebujące pomocy - to Orzegów, Szombierki, Chropaczów, Lipiny i Chorzów II. - Szukaliśmy dzielnic, które przylegając do siebie mogłyby wirtualnie tworzyć całość, a które jednocześnie są dotknięte procesami degradacji - tłumaczy Filip Helwig ze ŚZGiP.

Wśród unijnych ekspertów są specjaliści od rewitalizacji poprzemysłowej, planowania przestrzennego oraz rozwiązywania problemów społeczno-gospodarczych. Po zakończeniu wizyty opracują dokument, w którym znaleźć się mają sugestie odnośnie możliwości rozwoju poszczególnych dzielnic i współpracy samorządów.

- Jeśli we wniosku uwzględnimy porady unijnych ekspertów, to już nikt nie będzie mógł nam zarzucić, iż jest to "jakiś tam" urzędniczy wymysł - mówi Joanna Sochacka z rudzkiego magistratu.

Na konkretne rozwiązania oczekują też mieszkańcy. Ich zdaniem lokalne władze nie mają pomysłu, ani wystarczającej determinacji by rozruszać zdegradowane dzielnice.
Michał Wroński, - Dziennik Zachodni



Kris - Śro Mar 21, 2007 7:32 pm


Ruszył internetowy przewodnik turystyczny po woj. śląskim
pap
2007-03-21, ostatnia aktualizacja 2007-03-21 13:51

Turyści, którzy chcą zdobyć szczegółowe informacje nt. woj. śląskiego, mogą od środy korzystać z internetowej bazy danych o turystycznych i kulturalnych zasobach województwa, działającej w ramach Śląskiego Systemu Informacji Turystycznej.

Jednym z założeń budowanego przez samorząd wojewódzki Śląskiego Systemu Informacji Turystycznej jest objęcie nim - po raz pierwszy w Polsce - całego regionu. Do tej pory kompletnej informacji o różnych atrakcjach - jak Jasna Góra, Beskidy czy Szlak Zabytków Techniki - trzeba było szukać oddzielnie. Teraz dane o nich znalazły się na jednej stronie internetowej.

Śląski System Informacji Turystycznej tworzony jest na już istniejących podstawach. Do przygotowania internetowego przewodnika po regionie wykorzystany został portal informacji turystycznej urzędu marszałkowskiego http://www.gosilesia.pl.

Przewodnik działa jako odnośnik od tego portalu. Oprócz informacji o lokalizacji atrakcji, sposobach dotarcia do nich czy bazie noclegowej, zawiera m.in. szczegółowe wyszukiwarki oraz interaktywne mapy. Dostępny jest w wersjach: polskiej, angielskiej, niemieckiej i rosyjskiej.

Przewodnik jest pierwszą działającą częścią tworzonego właśnie śląskiego internetowego serwisu turystycznego - zostanie uzupełniony m.in. o możliwość bieżącej aktualizacji i dodawania informacji przez osoby lub instytucje tym zainteresowane. W ten sposób np. biuro prasowe Jasnej Góry będzie mogło na bieżąco zapowiadać wydarzenia w sanktuarium, a pielgrzymi w nich uczestniczący - opisać swoje wrażenia.

Serwis internetowy będzie jednym z kilku elementów Śląskiego Systemu Informacji Turystycznej. Kolejnymi będą m.in. punkty informacji turystycznej i kulturalnej. Dotychczas istniejące samodzielne punkty zostaną połączone w spójną sieć. Pierwszy taki punkt informacji ma ruszyć w Katowicach jeszcze w tym roku.

Cały system będzie jednolicie oznakowany. Kolory z czterobarwnego logo woj. śląskiego odpowiadają - m.in. w internetowym przewodniku, materiałach promocyjnych i na ustawianych stopniowo oznaczeniach w terenie - głównym rodzajom atrakcji województwa.

Kolorem żółtym oznaczane są zabytki sakralne i miejsca kultu religijnego, np. Jasna Góra czy sanktuarium w Piekarach Śląskich. Kolor zielony oznacza atrakcje turystyki aktywnej, np. skałki Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Barwa niebieska towarzyszy miejscom turystyki kulturalnej, np. pałacowi w Pszczynie. Kolorem czarnym oznaczone są zabytki techniczne i przemysłowe, np. Sztolnia Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach czy Skansen Górniczy Królowa Luiza w Zabrzu.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4002873.html



Safin - Śro Mar 21, 2007 8:14 pm
Już najdawniejsze posty na GKW pamiętają, jak domagano sie takiej inicjatywy. Wazne by taki serwis zawiera w sobie a) uklad stałych, szkieletowych informacji [gdzie co do której link do strony ] oraz b) info o bierzacych wydarzeniach, koncertach, wystawach...

No i aktualizacja jest ogromnie ważna. Zreszta ta stronka to juz troche działa...



absinth - Śro Mar 21, 2007 9:02 pm
nareszcie!!!

co by niwe mowic od czasu gdy Moszynski jest marszalkiem to jednak z promocja regionu sie ruszylo



absinth - Czw Mar 22, 2007 8:26 am
no coz jak wizerunek to wizerunek



Seks przestał być tabu, nie boimy się nowości w łóżku

Inicjacja seksualna dużo wcześniej niż w innych miejscach kraju, śmiałe zachowania w łóżku i częste zdrady małżeńskie - tak jawi się nasz region w najnowszym raporcie Zakładu Seksuologii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Badania przeprowadzone wśród młodych ludzi (16-35 lat), których wyniki właśnie teraz podsumowano, nie pozostawiają wątpliwości: - Jesteśmy odważniejsi w tych sprawach niż jeszcze kilka lat temu - mówi dr Krzysztof Nowosielski ze Śląskiej Akademii Medycznej.

Wśród danych, które mogą wywołać wstrząs - takich jak te, że już nawet 14-letni chłopcy i 16-letnie dziewczynki przeżywają inicjację seksualną - są i takie, po których oblejemy się zdrowym rumieńcem. Okazuje się, że sypialnie to wcale nie jedyne miejsca, gdzie lubimy to robić. Łazienka, samochód, kino? Badania mówią - owszem, w tych miejscach odbywa się to coraz częściej. Słowem - fantazji nam nie brakuje.

Wbrew stereotypowi mówiącemu o śląskim tradycjonalizmie, wcale nie obawiamy się nowości w łóżku. Przestajemy bać się eksperymentów, śmiało zaglądamy do sexshopów. Niestety - fatalnie wyglądamy w badaniach na temat wierności. Aż 58 procent mężczyzn w naszym województwie przyznaje się do zdrady małżeńskiej. Także Ślązaczki coraz rzadziej widzą się wyłącznie w roli strażniczek domowego ogniska. W badaniach aż 46 procent z nich przyznało się do zdrady.

W opozycji do tych danych - w świetle których jesteśmy demonami seksu - stoją wyniki analiz opisujących częstotliwość łóżkowych zbliżeń. Weźmy dla przykładu populację młodych śląskich kobiet - 10 procent z nich mówi, że uprawia seks raz w roku, a ponad 5 procent - że nie robi tego wcale. Kochamy się zatem niezbyt często, ale za to pikantnie.

Dr Krzysztof Nowosielski ze ŚAM, który razem z prof. Violettą Skrzypulec, dr Agnieszką Drosdzol, Robertem Kowalczykiem i Magdaleną Łosik przygotował jedno z pierwszych tego typu profesjonalnych opracowań dotyczących zachowań seksualnych mieszkańców Górnego Śląska, nie dziwi się tym danym. Niektóre wyniki badań mogą jednak zastanawiać. - Już nawet 14-letni chłopcy i 16-letnie dziewczynki przeżywają inicjację seksualną. To o wiele wcześniej niż w innych regionach kraju - mówi dr Nowosielski.

Według ogólnopolskich badań, które przeprowadził Zbigniew Lew-Starowicz, średni wiek inicjacji w naszym kraju to 18 lat. Jednak w konkretnych przypadkach zdarza się, że życie płciowe rozpoczynają nawet uczniowie gimnazjum. Wczesne rozpoczęcie życia seksualnego wśród Ślązaków nie dziwi socjologa Krzysztofa Łęckiego z Uniwersytetu Śląskiego. - Seks przestał być u nas tematem tabu - ocenia Łęcki. - Jest obszarem naszego życia, o którym mówi się z ostentacją. Do szybszej inicjacji seksualnej młodzieży przyczynia się także duże zagęszczenie ludności. Śląsk to duża aglomeracja. Młodzież puszczona sama sobie ogranicza swoją ciekawość świata do seksu i alkoholu.

- Podstawą seksu powinno być uczucie. Jeżeli dwoje osób darzy się miłością, to intymne zbliżenie będzie tego dopełnieniem. Tak było w naszym przypadku. Zdecydowaliśmy się na seks dopiero wtedy, gdy byliśmy pewni swoich uczuć - mówią Katarzyna Żmudzka i Maciej Skowroński z Dąbrowy Górniczej. Od trzech lat tworzą zgodną i kochającą się parę. - Kiedy jest czas na pierwsze zbliżenie? To zależy od dojrzałości młodych ludzi. Można być dojrzałym zarówno w wieku 16 lat, jak i osiągnąć to dopiero po dwudziestce - dodają zgodnie.

Purytańska i konserwatywna dotąd śląska sypialnia zaczyna być miejscem bardziej fantazyjnych uciech. Temat seksu zaczął wychodzić poza małżeńskie łoże. Gdzie Ślązacy lubią się kochać? Które miejsca działają na nich jak afrodyzjak? Podnieca ich uprawianie seksu m.in. w łazience, co deklaruje 40 proc. kobiet i 28 proc. mężczyzn. Na miejsce erotycznych uciech wybierany jest także samochód. Miłość na tylnym siedzeniu zadeklarowała aż połowa mężczyzn i 43 proc. kobiet. Na tym nie koniec. W miejscach publicznych (np. w kinie) oraz w szkole lub w pracy seks uprawia blisko jedna piąta Ślązaków. - Seks nie jest niczym złym, po warunkiem, że podchodzi się do niego z głową i z umiarem. Nic na siłę - mówią Katarzyna i Maciej.

Powiedział nam

Senator Kazimierz Kutz

Seks u plebejuszy, w warstwie robotniczej jest bardziej naturalny i mniej zakłamany niż w innych warstwach społecznych. Młodzi Ślązacy zawsze chętnie wchodzili w świat seksu. Dziewczyny chętnie dawały się wprowadzać w jego arkana bardziej doświadczonym chłopcom. Jeśli chodzi o wczesną inicjację seksualną, być może jest to efekt większego ubóstwa niż w innych regionach Polski. W ten sposób młodzi ludzie odreagowują negatywne emocje i wypełniają swój wolny czas. Wcześniejsze rozpoczęcie życia seksualnego może się też wiązać z odejściem od śląskiej tradycji katolickiej. Młodzież za nic ma dekalog, a seks czy złodziejstwo stają się dla niej czymś banalnym.
Maciej Wąsowicz, (osz) - Dziennik Zachodni





jacek_t83 - Czw Mar 22, 2007 8:31 am
a ja wyslalem update do tej strony gosilesia.pl



Kris - Wto Mar 27, 2007 1:20 pm


Z marszałkowskim informatorem turystycznym łatwiej się zgubić, niż znaleźć
dziś


Tomasz Stemplewski twierdzi, że jego podwładni nie mają możliwości sprawdzenia informacji z terenu.

Zagubiony turysta nie ma szans wyjechać z Knurowa pociągiem. Zwłaszcza, kiedy sugerując się informatorem turystycznym firmowanym przez Urząd Marszałkowski, trafi prosto na stację, przez którą przejeżdżają... pociągi towarowe. Głównie z węglem. Uruchomiona po kilku latach przerwy w tym mieście kryta pływalnia promowana jest jako „Kąpielisko otwarte”. Jeśli ktoś zapragnie wybrać się do kina Marzenie w Zabrzu, nie zobaczy kinowych hitów. Będzie za to mógł zrobić zakupy, bo teraz to pasaż handlowy.

Takich błędów na www.gosilesia.pl jest więcej. Za opracowanie informatora odpowiedzialny był Wydział Promocji Regionu, Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego. Urząd Marszałkowski od kilku dni na swej stronie internetowej www.silesia-region.pl, jak również na www.gosilesia.pl promuje nowy przewodnik po Śląsku. Urzędnicy zapomnieli jednak usunąć poprzedni, mocno zdezaktualizowany. Aby się o tym przekonać, na www.gosilesia.pl wystarczy kliknąć w linki kultura czy komunikacja, a na stronie urzędowej – w informator turystyczny.

Na stacji w Knurowie pociągi pasażerskie nie zatrzymują się od siedmiu lat. Dworcowy numer podany w „marszałkowskim” przewodniku jest głuchy. W Zabrzu urzędnicy „zlikwidowali” kino Roma. Za to w Gliwicach działa ponoć galeria Pik, zlikwidowana kilka lat temu po samobójczej śmierci właściciela.

Tomasz Stemplewski, dyrektor Wydziału Promocji Regionu, Turystyki i Sportu przyznaje, że w stworzonym ponad dwa lata temu informatorze jest sporo nieaktualnych danych. Tłumaczy, że pracowali nad nim jego podwładni mający do dyspozycji jedynie powszechnie dostępne informacje i nie posiadający możliwości sprawdzenia danych bezpośrednio „w terenie”. – Liczyliśmy, że przy weryfikacji pomogą nam pracownicy kilkunastu rozsianych po województwie Punktów Informacji Turystycznej. Urzędnik z Katowic nie może sprawdzić, czy nadal działa np. któraś z restauracji w Żywcu. Ta współpraca nie układała się jednak po naszej myśli – wyjaśnia Tomasz Stemplewski.

Janusz Raczek, zastępca dyrektora Wydziału Promocji Regionu, Turystyki i Sportu bije się w piersi, że nieaktualna strona nadal funkcjonuje w wirtualnej sieci. Sam by się zdenerwował, gdyby kierował się podanymi w niej informacjami. – Jakiś czas temu strona przestała być aktualizowana, choć nadal funkcjonuje. Postaram się, by w ciągu kilku dni została wygaszona – mówi Janusz Raczek.

Mirosława Zawada–Safronow ze Śląskiej Izby Turystycznej mówi, że regionowi brakowało do tej pory spójnej promocji. Powstał nowy przewodnik po Śląsku. Urząd Marszałkowski wydał na niego 233 tys. zł, a koordynacją zajęła się Śląska Organizacja Turystyczna. Przewodnik ukazał się w 35 tys. egzemplarzy i 10 tys. prezentacji multimedialnych. Działa także w Internecie pod adresem: www.silesia–region.pl. – Przyklasnęliśmy projektowi wypełnienia luki, bo do tej pory funkcjonował tylko marszałkowski informator. A jaki on jest, wszyscy widzą – dodaje przedstawicielka Śląskiej Izby Turystycznej.

Edward Wieczorek, przewodnik turystyczny z 35–letnim stażem jest autorem aktualnej wersji przewodnika. Przyznaje, że w jego publikacji też pojawiło się kilka błędów. – O ile książkowym wydawnictwom łatwiej wybaczyć nieaktualność, bo niektóre z placówek mogły przestać istnieć w chwili oddania książki do druku, o tyle w przypadku internetu trzeba zadbać o ciągłe weryfikowanie informacji – mówi Edward Wieczorek.
Joanna Heler - Dziennik Zachodni
http://gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/714467.html



Mies - Wto Mar 27, 2007 1:50 pm
http://www.silesia–region.pl/ chyba jednak nie działa



salutuj - Wto Mar 27, 2007 5:55 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Wto Kwi 03, 2007 7:57 am


Śląskie najlepsze !

Stoisko samorządu województwa zdobyło I miejsce w konkursie na najlepszą ekspozycję targową.

Prezentacja województwa śląskiego na tegorocznych targach turystycznych SILESIA TOUR GLOB 2007, które odbyły się w katowickim Spodku w dniach 30 marca – 1 kwietnia 2007r. została doceniona przez jury targów i nagrodzona. Stoisko samorządu województwa zdobyło I miejsce w konkursie na najlepszą ekspozycję targową.

Statuetka i dyplom wręczone Śląskiej Organizacji Turystycznej, organizatorowi regionalnej prezentacji na katowickich targach, jest nagrodą dla wszystkich podwystawców stoiska za ich bogatą ofertę turystyczną. Zaprezentowały się na nim m.in.: Ziemia Częstochowska, Jura Krakowsko-Częstochowska, Ziemia Pszczyńska i Raciborska, Śląsk Cieszyński i Beskidy. Nową i atrakcyjną propozycją turystyczną regionu jest Szlak Zabytków Techniki.

Program artystyczny targów w przeważającej części wypełniły prezentacje przygotowane przez podwystawców stoiska śląskiego. Wystąpiły m. in. zespoły z Raciborza, Pszczyny i Bielska-Białej. Zamki w Toszku i Chudowie zorganizowały pokazy walk rycerskich. Dodatkową atrakcją były liczne degustacje potraw regionalnych.


© RKS Tomasz Żak



Kris - Wto Kwi 10, 2007 5:59 pm


Urbaniści i architekci na start!

Zarząd Województwa Śląskiego ogłosił konkurs "Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego". Celem inicjatywy jest promocja najlepszych realizacji urbanistycznych i architektonicznych kształtujących przestrzeń publiczną województwa, a także nagrodzenie gmin dbających o zrównoważony rozwój swych przestrzeni oraz projektantów tworzących wysokiej jakości urbanistykę i architekturę.


(fot. arch.)

Konkurs ma charakter otwarty i jest adresowany do gmin i powiatów prowadzących politykę przestrzenną, a także do inwestorów i projektantów uczestniczących w tym procesie.
Już po raz ósmy, w konkursie nagrodzone zostaną najlepsze projekty zrealizowane w okresie poprzedniego roku kalendarzowego. Co roku, prace zgłaszane do konkursu oceniane są przez Jury Konkursowe - członków Wojewódzkiej Komisji Urbanistyczno Architektonicznej. Tradycją konkursu stało się głosowanie internetowe na stronach województwa śląskiego, w którym najpopularniejszej pracy przyznawana jest Nagroda Internautów.
W tym roku formuła konkursu została poszerzona. Do konkursu zostały dopuszczone również obiekty architektoniczne użyteczności publicznej.
Zgłoszenia projektów można składać do 13 lipca b.r. , wyniki konkursu zostaną ogłoszone na przełomie września i października podczas obchodów Śląskich Dni Architektury. W ubiegłym roku Nagrodę Marszałka przyznano za przebudowę placu Mikołaja Kopernika w Lublińcu, wyróżnienie otrzymało Silesia City Center w Katowicach.

Więcej informacji o warunkach konkursu znaleźć można na sreonie internetowej:
www.silesia-region.pl/npp/

Katarzyna Mateja
Sekretarz Konkursu

tvp3katowice
http://ww6.tvp.pl/2858,20070410483614.strona



miglanc - Wto Kwi 10, 2007 8:06 pm
No coz zeswzloroczny konkurs mial tak niski poziom, ze postanowili rozszerzyc formule i mozna teraz dawac budynki. Ja jednak zostawilbym stara formule, a w przypadku powtorzenia sie kiepskiego poziomu prac nie przyznalbym zadnej nagrody.



jacek_t83 - Czw Kwi 12, 2007 2:53 pm
wrzuce jeszcze tutaj:

Film o mieszkańcu Żywca otworzy festiwal w Sztokholmie, Gazeta Wyborcza, 11 kwietnia 2007





Kris - Czw Kwi 12, 2007 5:47 pm


Śląskie jako pierwsze województwo ma profesjonalną strategię promocji

Śląskie. Pozytywna energia - to kluczowe przesłanie profesjonalnej strategii promocji województwa, która ma ruszyć jesienią i zmienić jego wizerunek wśród własnych mieszkańców, w pozostałej części kraju oraz stworzyć go za granicą.


(fot. arch.)

Jak podkreśla zarząd województwa, Śląskie jest pierwszym województwem w Polsce, które zdecydowało się na opracowanie i wdrożenie profesjonalnej strategii promocji turystycznej oraz inwestycyjnej i gospodarczej, zlecając to na drodze przetargu zewnętrznej firmie. Dotychczas takie działania podejmowały jedynie pojedyncze miasta, jak Wrocław i Kraków.

"Mamy dużo sukcesów, ale nie potrafimy o nich mówić. Tu jest naprawdę znacznie lepiej i ciekawiej, niż głosi to obiegowa opinia, zwłaszcza w innych częściach kraju. Stąd pomysł na opracowanie strategii promującej region" - powiedział podczas środowej konferencji prasowej w Katowicach marszałek województwa śląskiego Janusz Moszyński.

Praca, działanie zespołowe, sport, medycyna, kultura, organizacja - to, zdaniem przedstawicieli Grupy Eskadra, która przygotowała projekt wizytówki Śląskiego, cechy rozwinięte na najwyższym poziomie w Polsce.

"Tymczasem jest duży dysonans między tym, co jest, a tym, co się mówi - czyli np., że to czarna dziura. A to najbardziej zielone województwo, jeden z liderów krajowego ruchu turystycznego" - powiedział podczas środowej konferencji prasowej Mateusz Zmyślony z Grupy Eskadra.

Atutami regionu są też różnorodność etniczna, geograficzna, historyczna, społeczna i gospodarcza, pozycja krajowego lidera w dziedzinie inwestycji, duży rynek wewnętrzny, bardzo dobra infrastruktura komunikacyjna.

Zdaniem Zmyślonego, promocja Śląskiego jest znacznie trudniejsza niż pojedynczego miasta, ale zadanie ułatwia fakt, że stolica regionu nie zdominowała tu jego pozostałej części w przeciwieństwie do Krakowa czy Wrocławia, których dynamiczny rozwój odbył się częściowo kosztem peryferii województw, w których się znajdują.

W ramach pracy nad projektem dla Śląskiego odbyło się m.in. 10 spotkań o charakterze konsultacji społecznych w różnych miejscowościach regionu. Twórcy strategii gromadzili m.in. krytyczne uwagi i - jak mówią - wykorzystali 95 proc. z nich. To pozwoliło m.in. na uwzględnienie interesu wszystkich subregionów, które niejednokrotnie czują się marginalizowane, skarżąc się np. na pomijanie przy podziale pieniędzy.

Projekt jest zaplanowany na pięć lat. Pierwszy etap, adresowany do mieszkańców regionu, ma się rozpocząć jesienią - będą to spoty, reklamy i filmy w regionalnych mediach i na billboardach. Koszt tych działań jest szacowany na ok. 1 mln zł. Kolejny, przyszłoroczny etap to działania na rzecz zmiany wizerunku Śląskiego w pozostałej części kraju, a następnie jego kreowanie za granicą, w tym wśród potencjalnych inwestorów.

Działania promocyjne będą finansowane w pierwszym rzędzie z budżetu województwa, ale jego zarząd liczy również na udział poszczególnych miast. Być może uda się też sięgnąć po środki unijne. Przygotowanie strategii przez Grupę Eskadra kosztowało 80 tys. zł.

(PAP)
http://ww6.tvp.pl/2858,20070411484029.strona



absinth - Pią Kwi 13, 2007 4:01 pm


Witajcie w Los Angeles
Czy stary pogórniczy Bytom "zagra" w hollywoodzkich filmach? Wszystko jest możliwe. Póki co miasto przygotowuje umowę z organizatorami Polish Film Festiwal Los Angeles. Ta największa obecnie polska filmowa impreza, organizowana za granicą, rozpoczyna się 25 kwietnia. Bytom ma tam mieć m.in. swoją prezentację multimedialną, reklamę w festiwalowym katalogu oraz logo na banerach, plakatach, ulotkach i pocztówkach. Wszystko za jedyne 20 tysięcy złotych. Niedużo to, zważywszy na spodziewane efekty amerykańskiej promocji.


Jadwiga Kocur, producentka „Dwugłowego Smoka”.

Wszystko za sprawą jednej kobiety, a właściwie jej niezwykłego filmu. Jadwiga Kocur, choć bielszczanka, to od 15 lat mieszka na Śląsku, w Katowicach. Jest producentką autorskiego cyklu "Odkrywanie przestrzeni", zrealizowanego dla katowickiej telewizji, a opisującego zmiany zachodzące w śląskiej architekturze ostatniego dziesięciolecia. Współpracowała też z Discovery Channel przy realizacji filmu dokumentalnego dla cyklu "Inżynieria ekstremalna", odsłaniającego kulisy budowy warszawskich "Złotych Tarasów".

Jednak największym jej osiągnięciem wydaje się być "Dwugłowy Smok", 40-minutowa opowieść o stosunkach polsko-niemieckich po 1921 roku, a właściwie o budowie dwóch rywalizujących ze sobą miast: polskich Katowic i niemieckiego Zabrza. Tłem tej opowieści jest architektura 20-lecia międzywojennego, a właściwie jeden jej nurt - funkcjonalizm, ów tytułowy "smok" z polską i niemiecką głową. W filmie pojawił się też bytomski wątek, muzeum i kryte kąpielisko. "Dwugłowego Smoka" można oglądać w katowickim Rialcie, był pokazywany w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, a będzie w Kolonii, Dusseldorfie, Ostrawie i Pradze. 25 kwietnia będzie pokazany na festiwalu filmowym w Los Angeles. - Pani Jadwiga ma wspaniały pomysł, by wykorzystując ten film promować nasze miasto wśród amerykańskich producentów filmowych. Chodzi o wykorzystanie naszych pogórniczych i pohutniczych terenów. - mówi Ewa Petrymusz, szefowa Biura Promocji Bytomia, gdzie kilka dni temu przyszła katowicka producentka.

Tak się złożyło, że Śląsk pojawi się w kilku festiwalowych filmach. Można by coś zrobić więcej poza ich pokazaniem. Mamy tu naturalne plenery filmowe, gdzie można zrealizować film bez budowania specjalnej scenografii. Bytom będzie tam pokazany jako miasto idealne dla przemysłu filmowego - opowiada Jadwiga Kocur.

Producentka przygotowuję się też do realizacji "Historii wielkiego przemysłu". Film ma dokumentować architekturę poprzemysłową Górnego Śląska, między innymi na terenie Bytomia.



salutuj - Pią Kwi 13, 2007 6:48 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



MarcoPolo - Sob Kwi 14, 2007 12:09 am
Jest nisza na niskobudzetowa produkcje!



absinth - Pon Kwi 16, 2007 6:48 am

14.04.2007
Miesięcznik miałby szansę na 100 tys. zł... gdyby istniał

Byłaby uroczystość i duma, jest problem. "Rynek 7", miesięcznik wydawany przez Biuro Promocji Bytomia, otrzymał nominację do nagrody w konkursie Złote Formaty. Jeśli wygra konkurs, to otrzyma 100 tys. zł na kampanię reklamową. Problem w tym, że miesięcznika już nie ma.

Złote Formaty to konkurs na najlepsze projekty promocyjne, realizowane przez polskie miasta. Odbywa się w ramach I Festiwalu Promocji Miast Polskich. Bytomski miesięcznik otrzymał jedną z pięciu nominacji w kategorii wydawnictw promocyjnych. Tymczasem ostatni, 48 numer "Rynku 7" ukazał się w grudniu zeszłego roku. W styczniu, jak co roku, wydawca ogłosił przetarg na skład i druk "Rynku". Wygrała go Drukarnia "Skill", od lat współpracująca z BPB. Mimo to nie ukazał się żaden z trzech tegorocznych numerów "Rynku". - Przetarg został wprawdzie rozstrzygnięty, ale nie jest podpisany przez prezydenta miasta - wyjaśnia Ewa Petrymusz, kierownik BPB, redagująca "Rynek".

Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka UM w Bytomiu była zdziwiona, że "Rynek 7" się nie ukazuje. Potem poinformowała, że jednak się ukaże. - Będzie wydawany, ale w ograniczonej ilości. W tym roku trzy razy - mówi Krzemińska-Kruczek. Nie wie jednak, kiedy ukaże się pierwszy numer. Decyzja o nominowaniu bytomskiego wydawnictwa do głównej nagrody w Złotych Formatach zapadła 7 kwietnia, w Warszawie. Zaskoczyła urzędników...

Konkurs będzie rozstrzygnięty 18 kwietnia. Uczestniczą w nim 104 projekty z 54 miast. Z naszego województwa nominacje otrzymały jeszcze Tychy oraz Częstochowa i Rybnik.

"Rynek 7" ukazywał się od 2001 roku. Miał 2000 egzemplarzy nakładu. Ukazywał się też w wersji elektronicznej.
(mk) - Dziennik Zachodni

=====================================

zaskoczenie obok apatii to chyba najczesciej wystepujace u zdecydowanej wiekszosci urzednikow stany...



Safin - Pon Kwi 16, 2007 9:23 am
Zapomniałes o najczęstszym:
.................Tumiwisizm..................



Kris - Pon Kwi 16, 2007 8:24 pm


Widziane z Krakowa 16.04.2007

Województwo śląskie ma się czym pochwalić, ale sami mieszkańcy regionu w to nie wierzą – twierdzą autorzy nowej „Strategii promocji wizerunku Śląska”


fot. Joanna Nowicka
Śląskie. Pozytywna energia – to hasło strategii. Mateusz Zmyślony prezentuje energetyzujące Śląskie, widziane z kosmosu

Strategię promocji turystycznej i gospodarczej na zamówienie marszałka województwa przygotowała za 80 tys. zł krakowska firma „Eskadra”. Takiej strategii nie ma żadne inne województwo.
Nim powstała, eksperci „Eskadry” zbadali, jak Śląskie postrzegają sami mieszkańcy województwa i innych regionów Polski. Okazało się, że trudno znaleźć drugie takie miejsce, którego mieszkańcy mają tak niską samoocenę jak Ślązacy. Nie ma też drugiego takiego regionu, gdzie różnica między rzeczywistością a tym jak jest postrzegany, byłaby tak wielka, jak w przypadku naszego województwa.

Inni nam zazdroszczą
– Dlatego nim zmienimy postrzeganie Śląska w kraju, trzeba sprawić, by ludzie, którzy tu mieszkają, uwierzyli, że to jest dobre miejsce do życia – mówi Mateusz Zmyślony, dyrektor „Eskadry”. – Ja mieszkam w Krakowie, a zazdroszczę wam wszystkiego poza knajpkami. Mnóstwo dużych inwestycji sprawia, że jest tu praca. Macie najlepsze w Polsce rozwiązania komunikacyjne i jesteście najbardziej zielonym województwem. W waszej części Jury skałki są o wiele ciekawsze niż w krakowskiej. A Beskidy, Jasna Góra, Szlak Zabytków Techniki? Nie ma regionu, który byłby bardziej zróżnicowany niż Śląsk. To bardzo ciekawe miejsce, tylko ludzie muszą się o tym dowiedzieć. A przede wszystkim nie możecie sami w siebie wątpić. Chyba w końcu sam zadzwonię do pana Kutza i poproszę go, by przestał mówić o śląskiej dupowatości.

Trochę kultury
Eksperci „Eskadry” ujęli też w strategii to, co u nas szwankuje. Duży minus dostaliśmy za mizerną ofertę rozrywkową i kulturalną. Praca i mieszkanie to jeszcze nie wszystko, żeby Śląskie było dobrym miejscem do życia czy wypadu na weekend albo na dłużej. Człowiek musi mieć co robić, między pracą a domem.
Kampania rozpocznie się we wrześniu. W 2008 roku Śląskie zacznie się już promować w całej Polsce. Potem przyjdzie kolej na zagranicę.

Jolanta Szymczyk-Przewoźna
http://katowice.echomiasta.pl/artykuly.php?czytaj=401



Safin - Pon Kwi 16, 2007 8:31 pm
Obawiam sie ze znow włazimy w tryb:

"ALe mamy potencjał! [zadne inny region nie ma tak profesjonalnej kampani, itp]

Niż w tryb"Ej, ludzie na świecie, patrzcie jak u nas jest fajnie i przyjeżdzajcie, inwestujcie, balujcie, mamy to i to i to..."

Bo z ta energia to tylko lokalne gazety jak naraize podchwyciły...



Pieczar - Wto Kwi 17, 2007 3:37 pm
Śląsk będzie miał własną czcionkę

PAP

Śląska czcionka silesiana - pierwszy w Polsce krój pisma, zaprojektowany na potrzeby samorządu regionalnego jako element identyfikacji województwa, podobnie jak herb czy logo - jest już dostępna dla wszystkich, którzy chcą z niej korzystać również dla prywatnych celów - poinformował we wtorek rzecznik Urzędu Marszałkowskiego, Daniel Tresenberg.

Silesiana to krój ozdobny, przeznaczony do okazjonalnych druków, listów dedykacyjnych, dyplomów, zaproszeń, itp. Do jej stworzenia wykorzystano charakterystyczne cechy czcionek stosowanych w historycznych śląskich dokumentach. Krój silesiany 2006 opiera się m.in. na wzorze tzw. kurrenty - odręcznego pisma o gotyckich korzeniach, powszechnie stosowanego na Śląsku w XVII-XIX wieku.

Autorami silesiany są Henryk Sakwerda - kaligraf i projektant pism i Artur Frankowski - projektant i typograf, a kierownikiem projektu Ewa Gołębiowska - dyrektor Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Stworzenie nowego kroju pisma i przetworzenie go w technice cyfrowej sfinansowane zostało z budżetu samorządu województwa śląskiego.

- Województwo śląskie odkupiło od Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości licencję na font dla potrzeb promocji regionu. Zawarta wtedy umowa licencyjna nie pozwalała jednak na wykorzystanie silesiany przez osoby trzecie. Wychodząc naprzeciw dużemu zainteresowaniu mieszkańców zarząd województwa podpisał właśnie aneks do umowy, pozwalający na powszechny dostęp do pisma - powiedział Tresenberg.

Pismo można pobrać ze strony internetowej województwa, pod adresem:

www.silesia-region.pl/silesiana/



MarcoPolo - Wto Kwi 17, 2007 5:24 pm
Chop słusznie zauwazyl ze Slask jest w oklicach Londynu.



Kris - Wto Kwi 17, 2007 5:57 pm


Śląska czcionka dostępna już dla każdego
purz, pap
2007-04-17, ostatnia aktualizacja 2007-04-17 18:59

Silesiana - pierwszy w Polsce krój pisma, zaprojektowany na potrzeby samorządu regionalnego jako element identyfikacji województwa, podobnie jak herb czy logo - jest już dostępna dla wszystkich, którzy chcą z niej korzystać również dla prywatnych celów.


Śląska czcionka czerpie z odręcznego pisma o gotyckich korzeniach
Silesiana to krój ozdobny, przeznaczony do okazjonalnych druków, listów dedykacyjnych, dyplomów, zaproszeń, itp. Do jej stworzenia wykorzystano charakterystyczne cechy czcionek stosowanych w historycznych śląskich dokumentach. Krój silesiany 2006 opiera się m.in. na wzorze tzw. kurrenty - odręcznego pisma o gotyckich korzeniach, powszechnie stosowanego na Śląsku w XVII-XIX wieku.

Autorami silesiany są Henryk Sakwerda - kaligraf i projektant pism i Artur Frankowski - projektant i typograf, a kierownikiem projektu Ewa Gołębiowska - dyrektor Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Stworzenie nowego kroju pisma i przetworzenie go w technice cyfrowej sfinansowane zostało z budżetu samorządu województwa śląskiego.

- Województwo śląskie odkupiło od Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości licencję na font dla potrzeb promocji regionu. Zawarta wtedy umowa licencyjna nie pozwalała jednak na wykorzystanie silesiany przez osoby trzecie. Wychodząc naprzeciw dużemu zainteresowaniu mieszkańców zarząd województwa podpisał właśnie aneks do umowy, pozwalający na powszechny dostęp do pisma - powiedział Daniel Tresenberg, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.

Pismo można pobrać ze strony internetowej województwa.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4066941.html



Kris - Śro Maj 09, 2007 8:50 pm


Dziennik Zachodni
W Tychach powstał kolejny odcinek programu TVN „Skąd się biorą gwiazdy”
dziś


fot. www.videobeta.com

Ekipa programu "Skąd się biorą gwiazdy", emitowanego w soboty i niedziele w ramach bloku "Dzień Dobry TVN", tym razem zawitała do Tychów. Prowadząca go Aleksandra Kwaśniewska sprawdziła, gdzie narodziła się gwiazda pierwszego polskiego hokeisty w NHL Mariusza Czerkawskiego.

Rozmowa i zdjęcia w kilku wybranych przez Mariusza Czerkawskiego miejscach i obiektach sportowych Tychów trwały kilka godzin.

- Najważniejsze było oczywiście lodowisko, szkoda, że o tej porze roku nieczynne - powiedział hokeista. - Rozmawialiśmy o tym, jak zaczynałem grać w hokeja, o moich pierwszych zajęciach, trenerach, kolegach. Potem pojechaliśmy na stadion, bo tutaj także spędziłem sporo czasu grając w piłkę czy oglądając mecze GKS-u. Byliśmy w "Szatni" u Krzyśka Króla, który w swoim lokalu urządził małe muzeum pamiątek sportowych, związanych głównie z GKS-em. Jest tutaj kilka pamiątek, które mu przekazałem, w tym koszulka z New York Islanders. To także dla mnie było ciekawe przeżycie, bo jeszcze raz wróciłem pamięcią do czasów, kiedy miałem 9 czy 8 lat...

Program "Skąd się biorą gwiazdy" z Mariuszem Czerkawskim można obejrzeć w najbliższą niedzielę 13 maja w "Dzień Dobry TVN" od godz. 8.30.
Leszek Sobieraj - Dziennik Zachodni
http://tychy.naszemiasto.pl/wydarzenia/727790.html



absinth - Sob Maj 12, 2007 5:31 pm
w TYPO dosc uznanym w swiatku designu i typografi czaspoismie z Czech pojawil sie artykul o Silesianie - slaskim regionalnym kroju pisma

http://www.svettisku.cz/buxus/docs/TYPO ... 28bfc5d0c1

strona 34



absinth - Śro Maj 16, 2007 9:30 am


Koncertowy maraton gwiazd w Polsce

Takiego bogactwa występów światowych gwiazd jak w tym roku u nas jeszcze nie było. Wbrew obawom bilety sprzedają się dobrze

-Kultura jest chyba ostatnią rzeczą w hierarchii wydatków Polaków i jeśli zaczęli przeznaczać na nią więcej pieniędzy, bo rozwija się gospodarka i płynie strumień euro od pracujących za granicą, organizatorzy koncertów również mogą sobie pozwolić na optymizm -mówi Mikołaj Ziółkowski, promotor występów m.in. George'a Michaela i BjĂśrk. - Niezwykle ważne są rosnące ambicje kulturalne polskich miast, które zabiegają o organizację przynoszących prestiż festiwali tak jak o inwestycje przemysłowe.

- W tym roku w ciągu jednego miesiąca organizujemy pięć dużych koncertów, w tym trzy stadionowe - Genesis, Red Hot i Pearl Jam. Jeszcze niedawno byłoby to nie do pomyślenia - mówi Marta Wnuczyńska z Live Nation. -Wciąż jednak musimy bardzo uważać przy wyborze artystów. Bywa, że takie stosowane na całym świecie kryterium oceny jak liczba sprzedanych albumów u nas się nie sprawdza. Jest wiele gwiazd, które na Zachód od Odry zapełniają stadiony, a w Polsce nie budzą większych emocji. Inny problem dotyczy czołowych wokalistek z USA. Cieszą się największą popularnością wśród nastoletnich fanów, a tych nie stać na tak drogie bilety, jakie kupują ich rówieśnicy z zachodnich krajów.

- Nie ma się co dziwić, jesteśmy prawie 40-milionowym narodem, a Polska to jeden z największych rynków europejskich -mówi Marek Szpendowski, promotor warszawskiego show The Rolling Stones. - Byłem sceptyczny, jeśli chodzi o powodzenie sprzedaży biletów na kilka dużych imprez, tymczasem rozchodzą się znakomicie - przyznaje Sławomir Pakos z Ticketpro Polska.

Wejściówki na Red Hot Chili Peppers skończą się za kilka dni, dużym zainteresowaniem cieszą się Genesis i Pearl Jam. Błyskawicznie rozeszły się karty wstępu na Tori Amos w Sali Kongresowej. Na George'a Michaela organizator dodrukowuje bilety na dodatkowe trybuny, a kupiono już więcej niż połowę z 50 tysięcy biletów.

-Polacy tak jak inni Europejczycy nie kupują już biletów na ostatnią chwilę, tylko z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, bo w przedsprzedaży są tańsze, poza tym koncert łączy się z planowaniem urlopu lub wypadem z przyjaciółmi - mówi Sławomir Pakos. - Już w ubiegłym roku dało się zauważyć rosnące zainteresowanie festiwalami -Heineken Open'er w Gdyni, Szczytnie, Węgorzewie czy Jarocinie.

Właśnie z tych powodów znawcy rynku zastanawiają się, czy znajdzie się 60 tysięcy chętnych do obejrzenia The Rolling Stones, gdyż termin lipcowego koncertu został ogłoszony dopiero w minionym tygodniu. Kiedy Stonesi po wypadku Keitha Richardsa odwołali w zeszłym roku swój warszawski show, sprzedaż stanęła na poziomie 30 tysięcy biletów, a ci, którzy je zwracali, zarzekali się, że gdy grupa przyjedzie do Warszawy, nie wybiorą się na koncert.

- Moje doświadczenia są inne - przekonuje Szpendowski. - Gdy tuż przed występem Mark Knopfler z Dire Straits uległ wypadkowi, mimo zmiany terminu występu biletów brakowało.

Mniej zmartwienia powinni mieć organizatorzy gdańskiego koncertu Roda Stewarta. Sukcesy gdyńskiego Open'era oraz imprez w sopockiej Operze Leśnej udowodniły, że tysiące Polaków wypoczywających nad Bałtykiem są spragnione poważnej muzycznej oferty w wakacje, tak jak bywalcy południowoeuropejskich riwier. Dla miast oznacza to ożywiony ruch turystyczny i coraz większą koniunkturę w hotelarstwie i gastronomii. A ceny biletów w Polsce są wciąż niższe niż na Zachodzie. Średnio 110 zł za wejście na koncert Stewarta to ewenement w skali europejskiej. To oczywiste, że poza historycznymi względami związanymi z rocznicą powstania "Solidarności" zdecydowała o tym kwestia promocji Gdańska.

- Takie słynne festiwale jak w Roskilde wciąż jeszcze mają program bogatszy niż Open'er, ale u nas karnet kosztuje równowartość 50 euro, w Danii zaś - 200 - mówi Mikołaj Ziółkowski. - Fani muzyki wiedzą o tym, dlatego w zeszłym roku przyjęliśmy cztery tysiące zagranicznych gości, zaś w tym roku już teraz mamy potwierdzenie przyjazdu ośmiu tysięcy. Sprawdzaliśmy możliwości połączeń lotniczych Trójmiasta z innymi portami europejskimi i na czas naszej imprezy większość biletów jest już sprzedana.

-Polskie miasta bywają jednymi z nielicznych miejsc, gdzie można jeszcze dostać bilety na koncerty gwiazd. W Anglii np. już ich nie ma, bo rozeszły się od razu, gdy trafiły do sprzedaży -mówi Sławek Pakos.

Polskim paradoksem jest stosunkowo słaba pozycja Warszawy na koncertowej mapie kraju. Zazwyczaj w stolicy odbywa się najwięcej wydarzeń muzycznych. Megagwiazdy, by obniżyć koszty tournee, przyjeżdżają np. do Londynu, by dać więcej koncertów. W tym roku Prince będzie występował tam aż 21 razy. Rok temu Madonna dała dwa koncerty w Pradze. Warszawę ominęła, również dlatego, że nie ma tu nowoczesnej sali, sieci metra i autostrad.

- Polscy bywalcy koncertów znajdują się w niekomfortowej sytuacji, bo muszą płacić za bilety niemal tyle samo co na Zachodzie, a warunki, w jakich urządzą się dla nich koncerty, są takie same jak w czasach PRL - mówi Andrzej Marzec.

- Problem polega też na tym, że nasze duże obiekty często nie gwarantują bezpieczeństwa widzów -mówi Marta Wnuczyńska.

- Warszawa ma jednak swoje atuty - zauważa Marek Szpendowski. - Lekko snobującą się, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, publiczność gotową zapłacić więcej za oryginalne wydarzenia.

Mimo to gwiazdy wybierają w Polsce głównie Śląsk, gdzie jest jedyna duża w kraju hala i stadion. Nieopodal niego, w chorzowskim parku rozrywki, ma być zorganizowany nowy festiwal rockowy. Duże zaludnienie, autostrada i bliskość granic poparte dobrym programem - mają stanowić gwarancję, że za pięć lat w Chorzowie bawić się będzie w sierpniu 70 tysięcy fanów.

Także Coke Live Music Festival odbywa się nie w Warszawie, lecz na południu, w Krakowie. Już w 2009 r. ma być tam gotowa nowoczesna hala widowisko-sportowa mieszcząca kilkanaście tysięcy osób. Podobna inwestycja w Łodzi już ruszyła. A to oznacza, że koncertów będzie jeszcze więcej.
JACEK CIEŚLAK



babaloo - Śro Maj 16, 2007 9:49 am
No u nas są gwaizdy ale brakuje dużego letniego festiwalu. Dlatego bardzo mi sie podoba taki pomysł. Żeby w przyszłości Bjork czy Sinaed O'Connor nie musiały omijać Śląska .

Świetny i ciekawy jest Off Festival, ale to jest trochę inna pułka.



caterina - Śro Maj 16, 2007 9:58 am
Miod dla moich oczu...Powaznie trzeba bedzie zaczac myslec nad braniem "koncertowych kredytow" bo czasami nie wiadomo z czego zrezygnowac.A jesli ma bvc jeszcze lepiej ...problem finansow rozwiazałoby obecnosc wszystkich festiwali na Slasku(no prawie wszystkich )Gdyby tylko jeszcze Heineken był u nas...No ale tak z drugiej strony to jezdzac na koncerty po Polsce mozna nadrobic zaległosci w poznawaniu nowych miejsc.



absinth - Śro Maj 16, 2007 9:18 pm


Łukasz Kałębasiak
2007-05-15, ostatnia aktualizacja 2007-05-16 09:42

Śląscy artyści na odsiecz Wiednia

Austriacy mogli mieć problem z wypowiedzeniem nazwy Będzin Beat, ale na rozkręconej przez ten kolektyw imprezie "Górnik party" bawili się świetnie. W centrum Wiednia do końca maja działa Biurokawiarnia pełna śląskich artystów

Oficjalna nazwa: Biurokawiarnia Umpolen. Adres - najlepszy, bo w sercu artystycznego Wiednia, w Dzielnicy Muzeów - MuseumQuartiers. To jeden z dziesięciu największych kompleksów kulturalnych na świecie. To tam mieści się MUMOK, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej, jak i coś dla wielbicieli starych mistrzów, czyli Leopolds Museum.

Biurokawiarnia to po trochu klub muzyczny, galeria sztuki i kawiarnia. Serwowanie kawy przez Polaków ma przecież w Wiedniu długą tradycję. Twórcy Umpolen nawiązują żartobliwie do pierwszej w historii kawiarni Franciszka Jerzego Kulczyckiego, który założył ją dzięki workom z kawą zdobytym na Turkach po odsieczy wiedeńskiej.

- Umpolen to miejsce kreowane przez publiczność. Nawiązujemy trochę do Elektropopklubu, który dwa lata temu działał w Bytomiu - mówi Sebastian Cichocki, dyrektor bytomskiej Kroniki. Kiedy Instytut Polski w Wiedniu dostał zaproszenie do stworzenia takiego tymczasowego przyczółka polskiej kultury, powierzył to zadanie Instytucji Ars Cameralis. Ta poprosiła Cichockiego i kuratora Stanisława Rukszę o stworzenie programu.

W ten sposób do MuseumQuartiers trafiły zastępy śląskich artystów, muzyków i dizajnerów. Pierwszą imprezę w Biurokawiarni rozkręcił zagłębiowski kolektyw Będzin Beat. Na "Górnik party" obowiązywały stroje górnicze. Za nami są już koncerty Wojtka Kucharczyka i 100nki oraz wieczory literackie, których gośćmi byli śląscy poeci Krzysztof Siwczyk i Grzegorz Olszański. Cały czas sporą przestrzeń Umpolen wypełnia... śląskie powietrze. W swojej wielkiej, dmuchanej instalacji zamknęła je tam absolwentka katowickiej ASP Marlena Pardel. W czwartek swoje filmy pokaże w Wiedniu Lech Majewski. Niemal przez cały czas, w różnych punktach wokół Umpolen, natknąć się można na animacje Ksawerego Kaliskiego, jednego z najlepszych śląskich twórców instalacji wideo. Ukoronowaniem jego działań mają być animacje na fasadzie MUMOK-a lub Leopolds Museum. Być może nie pojawią się już teraz, ale są szanse, że uda się je stworzyć do końca roku.

Umpolen działa od 19 kwietnia i zdążyła przekonać do siebie publiczność. - Przychodzi do nas dużo turystów, którzy trafili do MuseumQuartiers. Przekonali się do nas także Austriacy - mówi Ruksza. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w polskiej Biurokawiarni jest też... taniej. Niedługo będzie też całkiem po polsku, bo dwóch austriackich artystów zrobi tam kopię Baru Texas z warszawskiej Ochoty. Oczywiście z polską wódką i innymi atrakcjami.

Źródło: Gazeta Wyborcza



Safin - Śro Maj 16, 2007 10:02 pm
Więcej takich ludzi jak Cichocki proszę. Więcej oddolnej inicjatywy, i jakąkolwiek odgórną.



Kris - Pią Maj 25, 2007 5:53 pm
Newsweek Polska 19/2007
13.05.2007 s.74-77







Kris - Pią Maj 25, 2007 6:10 pm


Śląskie dziedzictwo w cyberprzestrzeni
Tomasz Malkowski
2007-05-25, ostatnia aktualizacja 2007-05-25 19:16

Pałac w Pszczynie, zabytkowa kopalnia srebra w Tarnowskich Górach czy katowicki drapacz chmur z międzywojnia - to liczne atrakcje turystyczne porozrzucane po Śląsku. Teraz dzięki nowej stronie internetowej możemy je zobaczyć w jednym miejscu.
- Śląsk to zagłębie zabytków - przekonuje Jacek Owczarek, dyrektor Śląskiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Katowicach. Mamy pierwszy w Polsce Szlak Zabytków Techniki, najbardziej wysunięty na zachód Europy Szlak Architektury Drewnianej, a już wkrótce powstanie Szlak Architektury Modernistycznej. - Jednak same perły architektury nie wystarczą, by zmienić wyobrażenie o naszym regionie jako miejscu pełnym kopalń, hut i gryzącego dymu. Do tego potrzebna jest promocja i dla takich celów utworzono Interaktywną Telewizję - wyjaśnia Owczarek.

Telewizja Interaktywna to wspólny projekt Centrum Dziedzictwa oraz wydziału promocji regionu, turystyki i sportu Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Strona jest już dostępna w internecie.

http://www.silesiaheritage.tv/

- W dobie internetu tego, czego nie możemy znaleźć, buszując w cyberprzestrzeni, dla większości młodych ludzi po prostu nie ma. Musimy sprostać współczesnym wymaganiom, dlatego telewizja będzie ogólnodostępnym katalogiem śląskiego dziedzictwa kulturowego - tłumaczy Krzysztof Smereka, realizator większości filmów dostępnych na stronie.

Na razie zbiór obejmuje 32 krótkometrażowe filmy, które przystępnie i ciekawie opowiadają o historii i walorach wybranych miejsc. Tematyka jest bardzo rozległa - od Muzeum Zapałek w Częstochowie po tajemnice podziemi zamku w Będzinie. Każdy znajdzie coś dla siebie. Filmy pogrupowano w różne kategorie, są tu sensacje, odkrycia, archeologia, architektura, krajobrazy czy technika.

- Filmów będzie coraz więcej. Chcemy nawiązać współpracę z Telewizją Katowice, by ta udostępniła nam swoje filmy dokumentalne. Po skróceniu ich do internetowych, krótkich filmików mogłyby wspaniale dopełniać nas zbiór - mówi Owczarek. Docelowo każdy ważny zabytek na Śląsku ma mieć swój wirtualny odpowiednik w Interaktywnej Telewizji.

Strona skierowana jest do turystów, których filmowe wizytówki mają zachęcić do odwiedzenia Śląska. Z materiałów mogą też korzystać uczniowie i szkoły.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4177970.html



Safin - Pią Maj 25, 2007 6:28 pm
1. Wielkie dzieki dla Krisa, za wrzucanie art!
2. Odnośnie wypowiedzi Kutza: Brudy powinno sie prac u siebie. Jednak skoro nic to nie daje, to trzeba bic z góry, trudno.
3. Ogolnie zgadzam sie z nim w pełni, podoba mi sie agresywny jezyk-adekwatny do sytuacji niestety.
Trzeba tez docenic jego zaangazowanie-mamy cos około 68 Posłów i Senatorów ze Śląska.
4. Moze SMM by zaproponowalo jakies spotakanie/wywiad z K. Kutzem? Jak podmiot antypartyjny, apolityczny, ambitny i oddolny, moze sie nami zainteresuja, i na wzorze SMM zacheci innych do podobnego działania? bywa przeciz na Śląsku... realne! Wpadnijmy kiedys do biura [moze nawet Bruno z nimi by poszedl ]
5. Naprawde świetny artykuł-polecam wszystkim!



jacek_t83 - Pią Maj 25, 2007 7:13 pm

4. Moze SMM by zaproponowalo jakies spotakanie/wywiad z K. Kutzem? Jak podmiot antypartyjny, apolityczny, ambitny i oddolny, moze sie nami zainteresuja, i na wzorze SMM zacheci innych do podobnego działania? bywa przecirz na Śląsku... realne! Wpadnijmy kiedys do biura [moze nawet Bruno z nimi by poszedl ]
!

dobry pomysl



miglanc - Pią Maj 25, 2007 8:51 pm
A ja sadze ze to nawet dobrze ze artykul ukazal sie w ogolnopolskiej gazecie. To moze byc dodatkowy impuls.

Chcialbym takze by wreszcie zaczeto pokazywac nasz region w swietle sukcesow, a nie porazek.



maciek - Pią Maj 25, 2007 9:41 pm
Ładnie ostatnio w prasie jadą po włodarzach naszego miasta. Ciekawe czy tym ludziom daje to cokolwiek do myślenia? Ja to bym ich wybatożył. Tak dla zasady. Nic ostatnio mnie tak nie irytuje jak debilne wypowiedzi i decyzje płynące z UM. A mój ulubieniec Waldemar B. jest w szczycie swej formy. Jeśli to ciepła wiosna tak na niego wpływa to co to dopiero będzie latem?



absinth - Pią Maj 25, 2007 10:19 pm
problem polega na tym, ze niestetety stosunkowo niewiele osob czyta prase...

mimo wszystko chyba jednak zaczyna sie cos, zmieniac i ludzie zaczynaja wreszcie wymagac od wladz!



salutuj - Sob Maj 26, 2007 12:08 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Czw Maj 31, 2007 7:44 am


[size=18]W Brukseli nie ma Śląska

Władze województwa śląskiego od ponad pół roku nie potrafią wyłonić szefa przedstawicielstwa naszego regionu w Brukseli. Przez słabo funkcjonującą "ambasadę" w stolicy Belgii tracimy szansę na pozyskiwanie setek tysięcy euro. Chodzi głównie o środki na szkolenia i krótkoterminowe oferty pomocowe skierowane do konkretnych środowisk zawodowych.

Wrocław, Poznań czy Gdańsk mają w Brukseli niewielkie placówki, ale bardzo aktywne; przedstawicieli tych województw widać w stolicy Unii Europejskiej na każdym kroku. Co prawda wszystkim polskim biurom regionalnym wciąż daleko do Bawarii - jeden z najpotężniejszych regionów Europy ma w sąsiedztwie Parlamentu Europejskiego okazały pałacyk, gdzie kolacje jadają najważniejsze postaci europejskiej polityki - ale Śląsk dzieli do Niemców wyjątkowo długi dystans.

- Bawarczycy tak umieją zadbać o swój interes, że już na etapie tworzenia projektów dyrektyw przysłuchują się dyskusjom i przygotowują się "konsumpcji" unijnych pieniędzy - mówi śląska eurodeputowana Genowefa Grabowska. - Nas, od co najmniej pół roku, w Brukseli po prostu nie widać.

Jan Olbrycht, eurpodeputowany, były marszałek województwa śląskiego, dodaje: - Każde biuro regionalne identyfikowane jest z konkretną osobą. Brak stałego szefa naszego biura jest niekorzystne dla postrzegania naszego regionu.

Gdy inni lobbują, zabiegają o dodatkowe środki, my organizujemy w stolicy Unii festyny i wystawy - w przyszłym tygodniu odbędzie tam na przykład prezentacja pt. "Tańczący Śląsk". Ciężar prowadzenia naszego przedstawicielstwa wziął na siebie - jako pełniący obowiązki - pracownik biura Cezary Błaszczyk.

Winę za brak obsady szefa śląskiego biura regionalnego w Brukseli ponoszą członkowie zarządu województwa śląskiego i marszałek Janusz Moszyński, którzy od wielu tygodni zajęci są walką o utrzymanie stołków i którym najwyraźniej brakuje czasu na działania merytoryczne. Niektórzy radni wojewódzcy Prawa i Sprawiedliwości, jak na przykład Witold Naturski, wątpią też w transparentność zbliżającego się do finału konkursu na szefa Biura Regionalnego Województwa Śląskiego w Brukseli.

Do listopada ubiegłego roku przedstawicielem naszego województwa w Brukseli był Paweł Klimek, kiedyś sekretarz miasta w Częstochowie. Dobrowolnie zrezygnował jednak ze stanowiska. Nieoficjalnie mówi się, że decyzję podjął z powodu zarobków, które daleko odbiegały od średniej w Belgii. Nie mógł sprowadzić do Brukseli rodziny. Nie miał też żadnych funduszy na lobbing - na przykład na kolacje i obiady z ważnymi przedstawicielami Komisji Europejskiej.

- Poza tym słabo promował on nasz region - mówi jeden z asystentów eurodeputowanego PiS naszego województwa. - Nie potrafił on budować wizerunku województwa.

Nie zgadza się z tym Jan Olbrycht, eurposeł: - Paweł Klimek pracował dobrze, podobnie jak przed nim organizatorka biura Justyna Piątek. Teraz biuru najbardziej potrzebne jest poczucie stabilności, co może dać nowy, stały szef.

Po odejściu Klimka w Brukseli nasze interesy reprezentuje pełniący obowiązki szefa biura Cezary Błaszczyk. - To młody, miły, sympatyczny człowiek, ale nie radzi sobie najlepiej - twierdzą śląscy europosłowie. - On też zresztą złożył wypowiedzenie.

Już w dniu zaprzysiężenia, w listopadzie zeszłego roku nowy marszałek naszego województwa Janusz Moszyński otrzymał pismo w sprawie obsady stanowiska dyrektora Biura Regionalnego w Brukseli. Niestety, długo czekał z decyzjami. Konkurs na to stanowisko został ogłoszony dopiero w kwietniu. Zgłosiło się kilkanaście osób; do drugiego etapu zakwalifikowały się jednak cztery z nich - Henryk Sanecki z Katowic, Gabriela Karmasz z Zabrza, Krzysztof Łoziński z Częstochowy oraz Magdalena Chawuła z Zawiercia. Niektórzy radni wojewódzcy zarzucają marszałkowi, że informacja o konkursie tylko przez chwilę widniała na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego, przez co grono kandydatów mogło się zdecydowanie zmniejszyć.

Poza tym osobiście mam żal do marszałka, że w procedurze konkursowej nie przewidział przesłuchania kandydatów przez sejmikową Komisję Współpracy Zagranicznej i Integracji Europejskiej - mówi Witold Naturski radny wojewódzki Prawa i Sprawiedliwości, asystent eurodeputowanego Wojciecha Roszkowskiego, który doskonale zna kulisy pracy struktur Unii Europejskiej.

Radni mają też do marszałka żal o warunki ogłoszenia konkursu. Podnoszą na przykład zarzut, że od kandydatów nie wymagano znajomości języków obowiązujących w Belgii - czyli flamandzkiego i walońskiego ani wiedzy na temat struktur Unii Europejskiej. Tymczasem marszałek tłumaczy, że warunki konkursu zostały oparte na ogólnie przyjętych zasadach i wpisują się w normy przyjęte w ustawie samorządowej.

Podczas minionych 6 miesięcy wakat na stanowisku naszego stałego przedstawiciela w Brukseli nie pomaga nam w lepszej reprezentacji województwa śląskiego w stolicy Unii Europejskiej. Na ważnych spotkaniach reprezentują nas tam przedsiębiorcy, urzędnicy czy dziennikarze, ale nie ma tam na stałe nikogo, kto koordynował by wszystkie działania naszego regionu.

Sławomir Kowalski, wicemarszałek województwa śląskiego
Wkrótce wyłonimy naszego nowego przedstawiciela w Brukseli. Procedura konkursowa jest na ukończeniu. Osobiście także opowiadam się za zwiększeniem budżetu naszego biura w Brukseli, ale decyzja w tej sprawie należy do Sejmiku.

Genowefa Grabowska, eurodeputowana
Dobrze funkcjonujące biuro wojewódzkie w Brukseli ma dla regionu kapitalne znaczenie. Dopóki jego szefem był Paweł Klimek współpraca układała się doskonale, ostatnio jednak kuleje, na czym tracimy duże pieniądze. Głównym zadanie takiego biura jest wyławianie krótkoterminowych ofert i projektów, które przechodzą „obok” parlamentu. Dzięki tym środkom na szkolenia, akcje, procesy dostosowawcze możemy pozyskać ogromne pieniądze. Niezwykle ważnym zadaniem jest też promocja regionu.
Witold Pustułka - Dziennik Zachodni

========================================================

no to sie Moszynskiemu zbiera

do ulubiencow lokalnych mediow to on na pewno nie nalezy

mam tylko nadzieje, ze zdarzy jeszcze przyciagnac tego Embrarera



babaloo - Czw Maj 31, 2007 8:17 am
Podnoszą na przykład zarzut, że od kandydatów nie wymagano znajomości języków obowiązujących w Belgii - czyli flamandzkiego i walońskiego ani wiedzy na temat struktur Unii Europejskiej.



bty - Czw Maj 31, 2007 10:33 am



Śląskie dziedzictwo w cyberprzestrzeni
Tomasz Malkowski
2007-05-25, ostatnia aktualizacja 2007-05-25 19:16

Pałac w Pszczynie, zabytkowa kopalnia srebra w Tarnowskich Górach czy katowicki drapacz chmur z międzywojnia - to liczne atrakcje turystyczne porozrzucane po Śląsku. Teraz dzięki nowej stronie internetowej możemy je zobaczyć w jednym miejscu.
- Śląsk to zagłębie zabytków - przekonuje Jacek Owczarek, dyrektor Śląskiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Katowicach. Mamy pierwszy w Polsce Szlak Zabytków Techniki, najbardziej wysunięty na zachód Europy Szlak Architektury Drewnianej, a już wkrótce powstanie Szlak Architektury Modernistycznej. - Jednak same perły architektury nie wystarczą, by zmienić wyobrażenie o naszym regionie jako miejscu pełnym kopalń, hut i gryzącego dymu. Do tego potrzebna jest promocja i dla takich celów utworzono Interaktywną Telewizję - wyjaśnia Owczarek.

Telewizja Interaktywna to wspólny projekt Centrum Dziedzictwa oraz wydziału promocji regionu, turystyki i sportu Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Strona jest już dostępna w internecie.

http://www.silesiaheritage.tv/

- W dobie internetu tego, czego nie możemy znaleźć, buszując w cyberprzestrzeni, dla większości młodych ludzi po prostu nie ma. Musimy sprostać współczesnym wymaganiom, dlatego telewizja będzie ogólnodostępnym katalogiem śląskiego dziedzictwa kulturowego - tłumaczy Krzysztof Smereka, realizator większości filmów dostępnych na stronie.

Na razie zbiór obejmuje 32 krótkometrażowe filmy, które przystępnie i ciekawie opowiadają o historii i walorach wybranych miejsc. Tematyka jest bardzo rozległa - od Muzeum Zapałek w Częstochowie po tajemnice podziemi zamku w Będzinie. Każdy znajdzie coś dla siebie. Filmy pogrupowano w różne kategorie, są tu sensacje, odkrycia, archeologia, architektura, krajobrazy czy technika.

- Filmów będzie coraz więcej. Chcemy nawiązać współpracę z Telewizją Katowice, by ta udostępniła nam swoje filmy dokumentalne. Po skróceniu ich do internetowych, krótkich filmików mogłyby wspaniale dopełniać nas zbiór - mówi Owczarek. Docelowo każdy ważny zabytek na Śląsku ma mieć swój wirtualny odpowiednik w Interaktywnej Telewizji.

Strona skierowana jest do turystów, których filmowe wizytówki mają zachęcić do odwiedzenia Śląska. Z materiałów mogą też korzystać uczniowie i szkoły.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4177970.html


Strona jest super! To jest inicjatywa Urzędu Marszałkowskiego?



absinth - Czw Maj 31, 2007 10:58 am
posrednio tak

bezposrednio zajmuje sie tym Slaskie Centrum Dziedzictwa Kulturalnego podlegle Urzedowi Marszlkowskiemu



mark40 - Pon Cze 04, 2007 4:01 pm
Chyba o tym jeszcze nie było:

Nietypowa promocja Śląska

Tomasz Zubilewicz od piątku zapowiada prognozę pogody z różnych miast województwa śląskiego. Przy okazji zachwala ich turystyczne walory. To pomysł wydziału promocji Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach

Według informacji podanych przez Gazetę Wyborczą chodzi o pokazanie Śląska jako regionu atrakcyjnego turystycznie. Jest wiele interesujących śląskich miejsc i to właśnie one prezentowane są w prognozie pogody. Każdego dnia prezenter TVN 24 przemieszcza się z kamerą z miejsca na miejsce, pokazując zakątki każdej z miejscowości.

Pokazane zostały już między innymi Chorzów i WPKiW, Zabrze, Gliwice, miejscowości z Podbeskidzia oraz okolice Częstochowy. W sumie w pierwszym polskim kanale informacyjnym województwo śląskie będzie miało 45 wejść "na żywo".

Kosztami promocji, po 60 tys. zł, podzieliły się po połowie Urząd Marszałkowski i samorządy prezentowanych miast. Tomasz Stemplewski, dyrektor wydziału promocji regionu, poinformował nas, że urząd przygotowuje już kolejną kampanię promocyjną na wrzesień tego roku. - Chcemy przełamać utrwalone o Śląsku stereotypy, pokazać go jako miejsce zielone i pełne energii - mówi Stemplewski.

http://www.metropolis.pl/press.php?id=120&typ=1

Szkoda, bo nie widziałem jeszcze ani jednej prognozy pogody ze ślaskim tłem



Bartek - Pon Cze 04, 2007 4:21 pm
Było na forum, sam widziałem kilka wejść na antenę m.in z stadionu Śląskiego czy parku Chorzowskiego



absinth - Wto Cze 05, 2007 4:05 pm


Śląskie na targach CEPIF

W dniach 4–5 czerwca br. Województwo Śląskie promuje atrakcyjność gospodarczą i inwestycyjną podczas Środkowoeuropejskich Targów Nieruchomości i Inwestycji CEPIF 2007.

Ekspozycję współtworzą cztery miasta regionu: Katowice, Gliwice, Częstochowa i Rybnik.

Targi skupiają kluczowe postaci i liderów rynku nieruchomości Środkowowschodniej Europy.

Równolegle z ekspozycją trwają konferencje i seminaria. Ich celem jest wymiana opinii na temat bieżących trendów dotyczących rynków nieruchomości, m.in. na temat obiektów sportowych nowej generacji, czy rewitalizacja i regeneracja obszarów miejskich. Jedno z seminariów poświęcone jest atrakcyjności Województwa Śląskiego dla inwestorów z branży deweloperskiej.

Tegoroczna, czwarta już edycja targów, odbywa się w Warszawskim Centrum EXPO XXI, jednym z najnowocześniejszych kompleksów wystawienniczo- konferencyjnych w Polsce.





zasnuty - Wto Cze 05, 2007 4:13 pm
z pozdrowieniami dla pana wojewody

Turyści nie wiedzą, co to Śląsk

Beata Cichoń2007-06-04, ostatnia aktualizacja 2007-06-04 22:48

Śląsk jest jednym z najmniej atrakcyjnych regionów turystycznych - wynika z sondażu Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki. - Turyści przyjeżdżają tu masowo, tylko nie wiedzą, że Beskidy czy Jura to także Śląsk - bronią województwa specjaliści od wizerunku miast.

Fot. Przemek Jendroska / AG
Nie wszyscy w Polsce pamiętają, że Ogrodzieniec leży w województwie śląskimSondaż na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki przeprowadziła firma Synovate. Miał pokazać siłę wizerunkową miast i regionów. - Zapytaliśmy 504 kobiety i 496 mężczyzn w wieku 15-46 lat, które województwo i miasto w Polsce jest dla nich najbardziej atrakcyjne pod względem turystycznym - mówi Hubert Gonera, konsultant PART.

Rekordzistą okazało się województwo pomorskie, na które postawiło aż 18 proc. badanych. Śląsk wskazało zaledwie 2 proc. ankietowanych. Gorzej od Śląska wypadły m.in. Lubuskie i Lubelskie (po 1 proc. głosów). Nikt nie wskazał Łódzkiego. Jak wynika z sondażu, najbardziej atrakcyjnym dla turystów miastem Śląska jest... Częstochowa. Sporadycznie w odpowiedziach pojawiały się Katowice - tych jednak nikt nie wymienił na pierwszym miejscu.

Skąd tak niska pozycja Śląska na liście najbardziej atrakcyjnych turystycznie regionów? - Polacy ciągle nie wiedzą, że po 1997 roku województwo zwiększyło swój zasięg i w jego skład weszły nowe, atrakcyjne tereny. Wszyscy kojarzą je przede wszystkim z brudną, zniszczoną konurbacją katowicką, a mało kto np. z pięknym, czystym Beskidem Śląskim czy Jurą Krakowsko-Częstochowską - mówi Gonera.

Wyniki sondażu nie dziwią władz województwa i specjalistów od reklamy miast. - Wizerunek jest fatalny, ale to nie znaczy, że nie mamy się czym pochwalić zwiedzającym - uspokaja Mateusz Zmyślony, dyrektor krakowskiej firmy Eskadra, która na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego opracowała plan promocji województwa. - Problem leży w tym, że Śląsk nie potrafi pokazać swoich największych atutów. Kto dziś wie, że jesteśmy najbardziej zalesionym województwem w kraju?

- To wina stereotypów - wtóruje Tomasz Stemplewski, dyrektor Wydziału Promocji Regionu, Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego. - Nasze poprzemysłowe dziedzictwo to atut, a nie wada. Opracowaliśmy kampanię reklamową ,,Śląskie. Pozytywna energia", na którą radni przeznaczyli milion złotych. We wrześniu zaczniemy przekonywać do Śląska jego mieszkańców. Żeby skutecznie promować się w Polsce czy za granicą, sami musimy uwierzyć, że mieszkamy w atrakcyjnym regionie - zapowiada Stemplewski. W przyszłym roku kampania ,,Śląskie. Pozytywna energia" ma objąć największe miasta w kraju, a w następnych latach dotrzeć do niektórych krajów Europy. - To działanie zaplanowane na pięć lat, więc na efekty pewnie trzeba będzie jeszcze poczekać - mówi Stemplewski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice



salutuj - Wto Cze 05, 2007 11:11 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



zasnuty - Śro Cze 06, 2007 9:30 am

no jura krakowsko-częstochowska to faktycnzie Śląsk jak cholera nie wiem czy zauważyłeś, ale oni o województwie tu piszą a nie o regionie geograficznym



salutuj - Śro Cze 06, 2007 10:25 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Strona 5 z 19 • Wyszukano 1726 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.