ďťż
[Województwo Śląskie] Wizerunek i promocja Regionu



jacek_t83 - Czw Lip 06, 2006 8:56 am


W podsumowaniu jest wypowiedź rzecznika UM Waldemara Bojaruna, która mnie załamała, cyt.
"Waldemar Bojarun rzecznik magistratu: - Pomysł jest ciekawy, choć nie odkrywczy. Też o tym myśleliśmy, ale czekamy na lepsze przygotowanie atrakcji turystycznych do zwiedzania. To dotyczy np. Nikiszowca i Giszowca, które wymagają inwestycji. Na pewno mamy co pokazać. Możemy zaprosić inne instytucje do współuczestnictwa w takim projekcie, np. PTTK? Zastanowimy się nad tym. [B]W mikroskali już coś takiego robimy, sam obwoziłem Kanadyjczyków, którzy chcieli zobaczyć miasto."[/b]


o jejku a ja z Absinthem oprowadzalem po Kato goscia z Niemiec a z Salutuj studentow z Turcji. Mysle Absinth ze powinienes zadzwonic do Echa i powiedziec, ze nie jestesmy gorsi od pana Waldemara.
Normalnie, jakby to powiedziala Doda, "zaraz sie posikam"




Kris - Czw Lip 06, 2006 10:54 am

W dzisiejszym Echu jest artykuł "Przejażdżka po pejzażach", w którym przewodniczący RAŚ dr Jerzy Gorzelik zachęca do pójścia śladami Krakowa, czy Warszawy i wprowadzenia wycieczek City Tour po Katowicach z przewodnikiem. Jurek ostrzega, że Krakusy już mają zakusy na Śląsk i już organizują wycieczki po naszych terenach dla swoich gości.

TAk, w na początku maja była wizyta biur turystycznych z Małopolski. Byli pozytywnie zaskoczeni, że na Śląsku można również "uprawiać turystykę". Oczywiście zwiedzili tylko standarowe obiekty (Zamek w Pszczynie, Tarnowskie Góry) I chyba zaczną oni zarabiać u nas na turystyce...


Niestety nie mam jak wrzucić tego artykułu na stronę.

W podsumowaniu jest wypowiedź rzecznika UM Waldemara Bojaruna, która mnie załamała, cyt.
"Waldemar Bojarun rzecznik magistratu: - Pomysł jest ciekawy, choć nie odkrywczy. Też o tym myśleliśmy, ale czekamy na lepsze przygotowanie atrakcji turystycznych do zwiedzania. To dotyczy np. Nikiszowca i Giszowca, które wymagają inwestycji. Na pewno mamy co pokazać. Możemy zaprosić inne instytucje do współuczestnictwa w takim projekcie, np. PTTK? Zastanowimy się nad tym. W mikroskali już coś takiego robimy, sam obwoziłem Kanadyjczyków, którzy chcieli zobaczyć miasto."



Pan Bojarun chyba nie czuję klimatu i wszystko mu jedno czy wycieczki turystyczne będą chciały odwiedzić Katowice czy nie. Śmiać mi się chce , jak czytam , że on czeka na lepsze czasy. Jakie czasy??? Jakie inwestycje???
Niech Pan Rzecznik się zastanawia... Wszak może nie długo, bo niebawem wybory i kłopot spadnie mu z głowy... Będzie miał czas na oprowadzanie po Katowicach przyjaciól z Kanady



maciek - Czw Lip 06, 2006 7:56 pm
Pan Bojarun wykazał się ignorancją godną urzędnika państwowego. Czyli nic nowego w naszym pięknym kraju, ale żeby nie mieć do tego stopnia instynktu samozachowawczego kilka miesięcy przed wyborami. Pewność siebie to cenna cecha charakteru, ale bez przesady



DivinaCommedia - Czw Lip 06, 2006 9:20 pm
A ja wiem z autopsji, ze jest baaaaaaaardzo duże zainteresowanie wycieczkami po terenach kolonii kopalnianych np ze strony Niemców (może szukają swych dawnych kamienic?) jednak jest zbyt mało przewodników z uprawnieniami i znajomością jezyka, ktorzy mogliby im te tereny pokazać. Bo według przepisów, by zwiedzać GOP należy mieć wykwalifikowanego przewodnika....




Bruno_Taut - Czw Lip 13, 2006 10:48 am
Licencjonowanie oprowadzania po obiektach zabytkowytch to jeden z absurdów, z którymi powinno się skończyć z dnia na dzień. Ale to inny temat.

Panu Bojarunowi gratuluję niewątpliwych osiągnięć w promowaniu naszego pięknego miasta. Podziwiam także jego cierpliwość. Najważniejszy jest timing.



Kris - Nie Lip 16, 2006 8:07 pm


Drogowskazy do zabytkowych dzielnic Katowic

pj16-07-2006, ostatnia aktualizacja 16-07-2006 19:50

Turystom łatwiej będzie trafić na Nikiszowiec i Giszowiec

Dziś, nie znając miasta, trudno znaleźć te dwie zabytkowe dzielnice Katowic. Na głównych drogach i trasach przelotowych przez stolicę Górnego Śląska brakuje drogowskazów. - Mamy już projekt nowego oznakowania miasta. To konieczne, bo wybudowaliśmy sporo nowych ulic. Dobiegają też końca prace związane z Drogową Trasą Średnicową - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu.

W mieście pojawią się tablice informujące, jak dojechać na Nikiszowiec i Giszowiec.

Bojarun: - Na pewno ustawimy je przy trasie Warszawa - Bielsko i być może również przy DTŚ-ce.

Miasto chce również zachęcić turystów do odwiedzania dzielnic jeszcze w inny sposób. Nikiszowiec i Giszowiec zostaną umieszczone na Szlaku Zabytków Techniki, który przygotowuje Urząd Marszałkowski.

- Na placu Pod Lipami na Giszowcu pojawi się informacja o historii dzielnicy. Podobna znajdzie się również koło kościoła św. Anny na Nikiszowcu - dodaje Bojarun.[B]



Bruno_Taut - Nie Lip 16, 2006 8:12 pm
Cóż za heroiczny wysiłek - finansowy, organizacyjny i intelektualny. Czym jeszcze pochwalą się nasi dzielni włodarze?



MarcoPolo - Nie Lip 16, 2006 8:22 pm
Ze nauczyli sie wiazac buty np..



jacek_t83 - Nie Lip 16, 2006 8:25 pm
Taaa jak zwykle "pojawi sie" a ja nie uwierze jak nie zobacze



SPUTNIK - Nie Lip 16, 2006 8:27 pm
delikatnie mówiąc wkurza mnie to :| to są działania typu - "promujemy katowice - wykupiliśmy dwa bilbordy we wrocławiu" :/

dla katowic musi powstac od początku do końca zaprojektowany system informacji miejskiej , a nie cztery tabliczki które wykona pierwszy lepszy zdzichoo który ma zakład produkcji pieczatek.

wyrzucanie kasy przed wyborami.



Osek - Nie Lip 16, 2006 8:57 pm
o takich rzeczach to wstyd wogóle wspominać. takie pierdoły, za przeproszeniem powinny powstawać bez zająknięcia i jakiegokolwiek echa.



absinth - Pon Lip 17, 2006 10:03 am
na poczatek dobre i to ale zeby od razu pisac o kilku drogowskazach w gazecie. Moze bym to zrozumial gdyby to wyalczyli mieszkancy ale zeby UM chwalil sie tym ze stawia drogowskazy hmm...

Jesli idzie o Gisz i Nikisz to do promocji nalezy wynajac jakas dobra firme ktora sie takimi rodzynkami zajmuje od lat bo co z tego ze pojawia sie tablice skoro te nazwy nikomu z zewnatrz nic nie beda mowic..



Wit - Pon Lip 17, 2006 5:52 pm
Zobaczymy, co nasi włodarze wymyślą w związku z tym...my oczywiście będziemy bacznie obserwować, bo wizję na system informacji o mieście mamy, gdyż bez marketingu w wszelakiej formie miasta obecnie przegrywają na starcie.
Gorzej, że jak 5 lat temu byłem w UM na praktykach, to głośnio się mówiło o takim systemie informacji w mieście.....i do tej pory nic się w tym kierunku nie zrobiło



maniak - Pon Lip 17, 2006 7:55 pm
Może troszke off-topic, ale motyw dotyczy Katowic. Otóź, ostatnio podczas wizyty mojej familii z Gdańska, jedna z bliskich mi osób, po przejechaniu przez Katowice. Zadała mi pytanie: "a gdzie w Katowicach jest przemysł??"
Podobały im się głównie sam fakt dużej liczby inwestycji, remontów i renowacji.
Ludziom z innych regionów, części Polski utkwił widok Katowic sprzed kilkunastu- czy kilkudziesięciu lat wstecz. Każdy budynek w tych samych szaro - czarnych barwach, nie wspominając o środowisku naturalnym. Niestety sporo osób np. z Kraka okresla Katowice jako synonim syfu. Nie ukrywam, że największa siarę robi DWORZEC i jego otoczenie.
Troszke sie rozpisałem pozdrawiam



Kris - Pon Lip 17, 2006 9:24 pm
ciągle funkcjonują w Polsce takie chore stereotypy o Śląsku, a szczególnie o zniszczonym środowisku i ekologii. Również byłem świadkiem, kiedy osoby z innych regionów - dopiero będąc na Śląsku i widząc pewne sprawy z autopsji - zmieniały zdanie na +
Ale jest jeszcze dużo do zrobienia



d-8 - Wto Lip 18, 2006 2:47 am
jesli chodzi o nasze miasto - rozdaje tu w Colorado cd z okolo 80 zdjeciami z Kato ( sporo z nich Sky na skyscraper wrzucal ) - i mimo ze wiekszosc z tych ludzi pierwszy raz o Katowiach slyszala to sporo z nich wydaje sie byc zaskoczonych ( milo ) i nie sa to raczej kurtuazyjne powiedzonka
wiec ok



absinth - Wto Lip 18, 2006 8:39 am
hehe Dominik na robi dobry PR



Kris - Śro Lip 19, 2006 9:06 pm


Śląskie winnice?
Małgorzata Goślińska, Agnieszka Wróbel19-07-2006, ostatnia aktualizacja
19-07-2006 22:08

Gorzyce chcą przyciągnąć turystów winem. Projekt wspiera Unia Europejska.


Fot. Grzegorz Celejewski / AG -

Gmina rolnicza, klimat łagodny, nasłonecznione pola na południowo-zachodnich zboczach. Mamy odpowiednie warunki do uprawy winorośli - mówi Justyna Markiewicz, kierownik referatu rolnictwa w gorzyckim Urzędzie Gminy. - A źródła historyczne podają, że kiedyś w Gorzycach rozwijało się winiarstwo - dodaje.

Do dziś winorośl pnie się w przydomowych ogródkach. U Stanisława Blokesza w Turzy Śląskiej od 40 lat. 12 krzaków rodzi owoc na 60-litrowych butelek rocznie. Blokesz, ślusarz na emeryturze, pędzi wino w komórce. - To hobby męża - mówi Maria Blokesz.

Urzędnicy postanowili połączyć przyjemne z pożytecznym. Wspólnie z czeskim stowarzyszeniem Quantum z Ostrawy stworzyli projekt "Winnice na Górnym Śląsku" i dostali dofinansowanie z Unii.

Na początku czerwca Roman Myśliwiec, prezes Polskiego Instytutu Winorośli i Win, przeprowadził dwudniowe szkolenie z uprawy i pielęgnacji. Zgłosiło się 150 chętnych. Głównie emeryci, każdy ma kawałek gruntu. We wrześniu pojadą na Morawy zobaczyć, jak to wygląda w praktyce. Zwiedzą winiarskie gospodarstwa i zakłady przetwórstwa oraz małe lokale gastronomiczne, w których podaje się wino.

Blokesz stawia swoje wyroby na rodzinnych uroczystościach i rozdaje sąsiadom. Nie sprzedaje. - Nie wolno - tłumaczy Markiewicz.

- Do konsumpcji podawać można - mówi. Ma wizję, że w gminie powstaną gospodarstwa agroturystyczne z domowym winem w menu. Winnice przyciągną do Gorzyc turystów.

- Szampanii tu nie będzie, nie ma co się oszukiwać - ucina Józef Burszyk, który w Bełsznicy prowadzi restaurację z daniami regionalnymi. Ale już przymierza się do ekspertyzy gleby i może jesienią zasadzi pierwsze krzaki winogron. - Szkolenie otworzyło mi oczy. Czechom się udało, to i my mamy szansę.

Założenie 10-arowej plantacji kosztuje od 4 do 7 tys. zł. Taka szacunkowa kwota padła na szkoleniu. Blokesz się nie wystraszył, nawóz ma za darmo od kur. - Najlepszy, bo nie trzeba dodawać wapnia - mówi. Bardziej go przeraża koszt produkcji wina. Na jedną butelkę trzeba wydać 6 zł. Na korkach i etykietach da się zaoszczędzić, ale jedna pozycja jest niepodważalna: akcyza. Złotówka od butelki.

Markiewicz przyznaje, że podatek zniechęca domowych producentów. - Mogą się starać o dopłaty z Unii - pociesza.

Zniechęcają również przepisy, którymi obwarowana jest sprzedaż wina. Coroczne zgłoszenia, rejestry, kontrole, w dodatku jeszcze nieokreślone w szczegółach. Mają być wyjaśnione w broszurce, której wydanie jest ostatnim punktem projektu polsko-czeskiego.

Bronisław Cykowski, który uprawia winorośl w Olzie, nie przekonał się. - Może to by się udało w innym regionie Polski. Bo jak tu nauczyć górników wino pić?



d-8 - Czw Lip 20, 2006 2:38 am

hehe Dominik na robi dobry PR

no staram sie, ale na razie cd dostala kadra medegerska, ze wspolpracownikami czesto trzeba rozmawiac po hiszpansku a tej sztuki jeszcze za dobrze nie opanowalem
niemiecki lubi jedna murzynka ale ni w zab nie rozumie, wiec...



absinth - Czw Lip 20, 2006 9:39 pm


Ranking samorządów 2006
RANKING Kto wygrał w tym roku
Najlepsze gminy

W rankingu miast na prawach powiatu - zwyciężył Rybnik. W kategorii gmin miejskich i miejsko-wiejskich wygrał Międzyrzecz z Lubuskiego, a w kategorii gmin wiejskich Andrespol z Łódzkiego.




salutuj - Czw Lip 20, 2006 10:31 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Wit - Pią Sie 04, 2006 4:50 pm


W Katowicach obcokrajowiec nie zginie
Dorota Brauntsch
04-08-2006, ostatnia aktualizacja 04-08-2006 18:29

Na kilka godzin zamieniam się w turystkę z Wielkiej Brytanii. Nie mówię ani słowa po polsku. Chcę zwiedzić Katowice, znaleźć tani nocleg, a potem dojechać do Krakowa

Godzina 8. Właśnie wylądował samolot z Londynu. Wtapiam się w grupę Anglików, którzy przylecieli do Katowic. Próbuję poczuć się jak jedna z nich: w obcym kraju, pierwszy raz w Polsce, mówię tylko po angielsku. Rozglądam się dokoła. Najpierw muszę się dostać co centrum Katowic.

- Czy mówi pani po angielsku? - pytam w informacji. - Oczywiście - odpowiada dziewczyna z uśmiechem i informuje o godzinach odjazdu autobusów i cenach biletów. Poleca mi również kilka hoteli w mieście. Nie stać mnie na Qubus, ale informację o tanich pokojach łatwo znaleźć na banerze przy wyjściu z lotniska.

A gdyby rozbolał mnie brzuch? - pomyślałam, przechodząc obok lotniskowej apteki. Farmaceutce angielski jest zupełnie obcy. Porozumiewamy się na migi. Wprawdzie chciałam coś na niestrawność, ale pani magister przekonała mnie, że mam bóle menstruacyjne. Odchodzę z paracetamolem.

Zgłodniałam. W lotniskowym barze kanapek bez liku, a każda opisana po angielsku. Nie mam więc problemów z wyborem, gorzej z zapłatą. Nie zdążyłam jeszcze wymienić pieniędzy, a tu ceny tylko w złotówkach. W euro płacić nie ma szans. Ekspedientka grzecznie, i po angielsku, odsyła mnie do kantoru lub bankomatu.

Na stoisku z pamiątkami też bez problemu. Dowiedziałam się co nieco o bursztynach, kryształach i Papieżu. - A żubrówka to najlepsza z sokiem jabłkowym - informuje sprzedawczyni. - I ma w środku kwiatek! - zachwala. Zachęcona i już bez obaw, że zginę w obcym mieście, ruszam do Katowic.

Na Stawowej pytam przechodniów o Centrum Informacji Turystycznej. Po kilkunastu próbach dowiaduję się od młodych chłopaków, że informację znajdę na "PKP stejszyn". Udaję, że nie wiem co to PKP, ale chłopcy cierpliwie tłumaczą, że to "stejszyn łit trejns" (stacja z pociągami).

Katowicki dworzec kolejowy to językowa biała plama. Nikt tu nie mówi po angielsku! Pani z informacji pokazuje palcem kasy. Każe mi się odwrócić, demonstrując tę czynność na obrotowym krześle. Na szczęście przy kasie w tłumaczeniu pomaga mi młoda kobieta z kolejki. Dzięki niej dowiaduję się o godzinach odjazdów pociągów do Krakowa i przysługującej mi zniżce studenckiej na bilet.

Informacji Turystycznej nie znalazłam na dworcu. Nikt nie wiedział, gdzie taka jest. Wcześniej sprawdziłam w internecie, że powinna być na ul. 3 Maja. Pytam o drogę młodą dziewczynę, która prowadzi mnie na... ul. Młyńską. Nieufnie podążam w wyznaczonym przez nią kierunku. Jest!!! Zaskoczona wchodzę do środka.

W Centrum Informacji Turystycznej - pełen profesjonalizm. Dostaję listę hoteli i tańszych pokoi gościnnych, wykaz cen, telefony, przewodniki i foldery po angielsku. Pytam o dojazd do Krakowa i Warszawy. - No tak, na dworcu PKP nikt się z panią nie dogada - wzdycha obsługująca mnie dziewczyna. Dzwoni więc na PKP i informację turystyczną Orbisu, by popytać o ceny. Proponuje tańszy dojazd do Krakowa prywatnym busem, tylko za 12 złotych. Pokazuje na mapie hotele, restauracje, kluby i park w Giszowcu. - Tylko niech tam pani nie chodzi nocą! - doradza.

Na Stawowej spotykam kilku studentów z Dortmundu. W Katowicach są już drugi raz. - Lubimy Polskę. Wprawdzie często trzeba używać "języka rąk", ale ludzie są zawsze mili i służą pomocą - mówi Michael Kloskowski.

To prawda. Mnie też nie dali zginąć.



Wit - Śro Sie 09, 2006 8:17 pm


Do muzeum zabierz ze sobą tłumacza
Agnieszka Wróbel
09-08-2006, ostatnia aktualizacja 09-08-2006 19:33

Cudzoziemcy nie gęsi i swój język mają. Nie wszystkie muzea w naszym regionie zdają sobie jednak z tego sprawę

Śląsk nie jest turystyczną pustynią, a takich perełek zabytków przemysłowych jak Skansen Górniczy "Królowa Luiza" w Zabrzu czy Kopalnia Zabytkowa Rud Srebronośnych w Tarnowskich Górach inne regiony mogą nam tylko pozazdrościć. Problem w tym, że zagraniczni turyści, którzy coraz chętniej odwiedzają nasz region, nie wszędzie mogą czuć się komfortowo. Z powodu bariery językowej.

- Tylko jeden z naszych przewodników mówi po niemiecku. Niestety, niedawno miał zawał serca i teraz jest na urlopie - przyznaje Katarzyna Starankiewicz z zabrzańskiego skansenu "Królowa Luiza".

Tutejsi przewodnicy to zwykle byli górnicy. Nie znają języków obcych, mają za to uprawnienia do uruchamiania maszyn i prowadzenia podziemnej kolejki. To wymóg, by oprowadzać turystów. Jak mówi Starankiewicz, skansenu nie stać, by opłacać byłym górnikom kursy językowe, zresztą większość z nich to osoby w podeszłym wieku i nie mają na to ochoty.

- Chcielibyśmy, by wśród przewodników były osoby znające angielski, ale chętnych brakuje. Przede wszystkim dlatego, że musieliby się starać o górnicze uprawnienia - dodaje Starankiewicz.

Co więc pozostaje zwiedzającym "Królową Luizę" zagranicznym turystom? Mogą liczyć na to, że na miejscu będzie kierownik skansenu, który angielski zna i w razie czego służy pomocą. W innym razie najlepiej przyjść z własnym tłumaczem.

Barbara Heidenreich, dyrektorka Parku Etnograficznego w Chorzowie, twierdzi, że zagraniczni turyści są tu rzadkością. - W ciągu sezonu jest co najwyżej pięć grup obcojęzycznych, więc na znających języki obce przewodników nie ma zapotrzebowania. Cudzoziemiec może poratować się książeczką wydana w języku francuskim, angielskim i niemieckim - mówi Heidenreich.

Gdyby jakaś grupa uparła się na tłumacza języka angielskiego lub niemieckiego, musi to zgłosić wcześniej. Wtedy park prosi o pomoc przewodników PTTK. Z francuskim lub włoskim byłby jednak kłopot.

Nie inaczej jest w Muzeum Zamkowym w Pszczynie, gdzie tylko jedna osoba zna angielski. - Wśród naszych przewodników nie ma osób znających języki obce, ale jest możliwość ściągnięcia kogoś z zewnątrz - mówi Maciej Kluss, dyrektor muzeum. W takich sytuacjach sięga się po dyżurnych z PTTK. Jeśli nie ma takiej możliwości, na miejscu znajdują się książeczki po francusku, angielsku i niemiecku. I jak mówi dyrektor Kluss, to najczęściej wystarcza obcokrajowcom. - Chcielibyśmy w przyszłym roku wprowadzić przewodniki audiowizualne w kilku językach, ale to bardzo kosztowna inwestycja, a tak naprawdę niewielu cudzoziemców chce, żeby ktoś ich oprowadzał - dodaje Kluss.

Takich problemów nie ma Kopalnia Zabytkowa Rud Srebronośnych w Tarnowskich Górach. - Mamy przewodników, którzy biegle mówią po angielsku i niemiecku. Jeśli któryś z nich jest zajęty, turyści czekają najwyżej 15 minut. W tym czasie mogą zobaczyć skansen maszyn parowych - opowiada Jan Dolibóg, zastępca kierownika kopalni.

Do Tarnowskich Gór przyjeżdżają wycieczki z różnych zakątków świata. - To Wieża Babel. Można usłyszeć wszystkie języki. Teraz wychodzą Włosi, za chwilę przyjdą Holendrzy - opowiada Dolibóg. Wkrótce pojawi się też przewodnik francuskojęzyczny. Właśnie przechodzi szkolenie. Zagraniczna grupa, która chce przewodnika znającego język angielski lub niemiecki, płaci dodatkowo 18 zł. - Dla nich to kilka euro - mówi Dolibóg.


W kopalni Luiza pracuje tylko jeden przewodnik, który zna język niemiecki
FOT. Eliza Oleksy / Agencja Gaze



Osek - Śro Sie 09, 2006 8:19 pm


Miasta walczą o studentów

Angelika Swoboda, 09-08-2006,

Mieszkania, praca w międzynarodowych koncernach albo pieniądze na rozkręcenie własnej firmy. Miasta prześcigają się w pomysłach, jak zdobyć i zatrzymać u siebie wykształconych młodych ludzi


Studenci stają się dla miast bardzo cenni

Nagle okazało się, że w Polsce zaczyna brakować już nie tylko ślusarzy i tokarzy, ale też wykwalifikowanych inżynierów oraz informatyków. Wszyscy hurtowo wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszej pracy. Włodarze polskich miast zrozumieli, że warto ich zatrzymać, bo to inwestycja na przyszłość. I zaczęli wielką batalię o zdobycie i zatrzymanie studentów oraz absolwentów wyższych uczelni.

W Krakowie młodych ma zachęcić specjalny program (planowany do końca przyszłego roku), który zakłada m.in. profesjonalne szkolenia zawodowe, staże, a nawet pieniądze na założenie własnej firmy. Warunki: świeżo upieczony magister czy inżynier nie może mieć więcej niż 27 lat i musiał dostać dyplom nie później niż rok temu. W Wałbrzychu takich obostrzeń nie ma, byle tylko samorząd uznał, że młody i wykształcony fachowiec jest - jak zakłada uchwała rady miejskiej - niezbędny dla miasta. Jeśli przekona, że przyczyni się do jego rozwoju, może nawet liczyć na mieszkanie!

- Z tej możliwości skorzystało już kilkanaście osób, np. wykładowca Akademii Ekonomicznej, lekarz specjalista, prokurator i muzycy Filharmonii Sudeckiej. Czekamy na kolejnych chętnych - potwierdza Ewa Frąckowiak z wałbrzyskiego magistratu.

Nawet maturzysta na celowniku

"Zostaję w Łodzi" - to z kolei hasło akcji kampanii, która ma zatrzymać młodych w Łódzkiem. Tamtejszy urząd pracy chce ich skusić tworzoną właśnie bazą zawodów deficytowych. Na internetowej liście (na witrynie urzędu) wciąż przybywa ofert w najbardziej poszukiwanych specjalnościach. Baza ma służyć uczelniom, by te przyjmowały więcej chętnych na kierunki, których absolwentów jest za mało na rynku.

- Młodzi nie muszą wyjeżdżać do Warszawy czy za granicę, bo będą mogli żyć i pracować w naszym województwie. Międzynarodowe koncerny takie jak Philips, Gilette czy Bosch oferują im nie tylko zatrudnienie, ale i dodatki socjalne, a nawet ciekawe rozwiązania spędzania wolnego czasu po pracy - mówi Paweł Kozłowski z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi.

Najbardziej kuszące wydają się jednak pomysły wrocławian. Na dokładnie zaplanowaną kampanię, którą promują billboardy z hasłami "Wrocław Twoje klimaty" oraz "Wrocław miasto, które rozwija" przeznaczono kilkaset tysięcy złotych. A wszystko po to, żeby za mniej więcej trzy lata wystarczyło specjalistów na 100 tys. nowych miejsc pracy w międzynarodowych koncernach takich jak Volvo, Siemens, LG Philips i Whirpoool. Przedstawiciele tych firm objeździli autobusem duże miasta akademickie w Polsce i przedstawili studentom oferty pracy. Wrocław poszedł dalej, bo zagiął parol nawet na maturzystów i ich rodziców - przedstawiciele wyższych uczelni odwiedzili stutysięczne miasta i zachęcali do studiowania we Wrocławiu. Miasto pomyślało też o miejscowych maturzystach i ufundowało dla nich stypendia. Już w przyszłym roku każdy wrocławianin, który zda maturę z matematyki i wybierze się na kierunek ścisły, będzie dostawał stypendium przez cały semestr.

Wróć, dom czeka

Ale to nie jedyne bonusy dla młodych. - Mamy też program mieszkaniowy. Miasto przygotuje pod zabudowę 900 hektarów gruntów. W ten sposób w szybkim tempie będą mogły powstać domy dla 75 tys. osób - zapowiada Marcin Garcarz, rzecznik prasowy prezydenta Wrocławia.

Miasto ma też chrapkę na młodych, którzy wyjechali na Wyspy Brytyjskie. Od września podczas specjalnych koncertów będą zachęcani, by przeprowadzili się do Wrocławia. - To młodzi, wykształceni i dynamiczni ludzie, czyli tacy, którzy przyczynią się do rozwoju miasta - dodaje Garcarz.

Co na to młodzi? Są zadowoleni i bardzo zainteresowani bonusami. - Wielu moich znajomych już pracuje za granicą, ale ja nie chciałabym wyjeżdżać. Jednak boję się, czy znajdę pracę w Polsce, szczególnie po tak specyficznym kierunku. Jak skończę studia, chętnie skorzystam z pomocy mojego miasta - przyznaje Nina Skołucka, studentka IV roku Inżynierii Biomedycznej na Politechnice Wrocławskiej.

Jej koledzy przyznają, że coraz bardziej kuszące oferty miast pozwolą im podjąć decyzję: "Nie wyjeżdżam".

Warszawa jest najlepsza

Lompart Artur, rzecznik Uniwersytetu Warszawskiego: - Najlepszym miastem do studiowania i mieszkania jest Warszawa. Właśnie dlatego ja sam przyjechałem tu z Nowego Sącza i wciąż przyjeżdżają kolejni. W żadnym innym mieście w Polsce nie ma tylu wyższych uczelni, co w stolicy. Boję się, że podobne kampanie przestraszą tych, którzy chcą tu przyjechać. Pomyślą, że koszty utrzymania są dla nich za wysokie i zrezygnują, tymczasem to nieprawda. Nasi studenci mogą przecież także liczyć na pomoc uczelni.

ŹRÓDŁO:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 37517.html

Całe szczęście, że u nas nie trzeba podejmować takich działań



salutuj - Czw Sie 10, 2006 7:32 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Wto Wrz 12, 2006 8:45 am


Tablice wskażą turystyczne atrakcje
63 tablice zachwalające jedenaście atrakcji turystycznych województwa śląskiego staną do końca października przy głównych drogach regionu. - Chcemy ułatwić turystom dojazd do atrakcji i promować je - mówi Agnieszka Sikorska, dyrektorka biura Śląskiej Organizacji Turystycznej, która realizuje projekt.

Tablice będą brązowe, takie same jak w całej Unii Europejskiej. Staną przy przy 27 drogach, w tym m.in. przy autostradzie A-4 i drodze krajowej nr 1. Będą kierowały turystów na: zabytkową starówkę w Cieszynie, do Zamku Sułkowskich w Bielsku-Białej, Starego Zamku w Żywcu, Muzeum Zamkowego w Pszczynie, Muzeum Piwowarstwa w Tychach, Zamku w Będzinie, Skansenu Górniczego "Królowa Luiza" w Zabrzu, Zabytkowej Kopalni Rud Srebronośnych w Tarnowskich Górach, Klasztoru na Jasnej Górze w Częstochowie, Zamku Ogrodzienieckiego w Podzamczu i Zamku w Olsztynie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. O wyborze tych miejsc zdecydowała kapituła ekspertów Śląskiej Organizacji Turystycznej.

- Bardzo cieszymy się, że znaleźliśmy się na liście najważniejszych atrakcji województwa. Codziennie mijają nas dwupasmówką tysiące turystów jadących przez granicę. Teraz dowiedzą się, że warto wstąpić do Cieszyna, żeby zobaczyć starówkę i inne atrakcje miasta - przekonuje burmistrz Cieszyna Bogdan Ficek.

Realizacja projektu pochłonie 280 tys. zł. Śląska Organizacja Turystyczna i Śląski Urząd Marszałkowski pokryją 75 proc. kosztów. Resztę pieniędzy muszą wyłożyć gminy i inne podmioty zaangażowane w projekt. - Na początek postanowiliśmy zareklamować najważniejsze atrakcje regionu. W kolejnych latach oznaczeń będzie przybywać - wyjaśnia Agnieszka Sikorska.

W innych regionach Polski podobne tablice stoją już od kilku lat. Dlaczego w województwie śląskim zabrano się za ich stawianie dopiero teraz? - Takie projekty realizowane były głównie przez urzędy marszałkowskie. To masa papierkowej roboty, bo lokalizację każdej tablicy trzeba uzgodnić z zarządcą drogi - od Warszawy po powiat czy gminę, więc nie każdemu się chce - słyszymy w jednym z urzędów, który tablice załatwił już trzy lata temu.
Wojciech Trzcionka - Dziennik Zachodni



====================================================

no wreszcie sie wzieto za cos takiego
mam tylko jedno ale
dlaczego wsrod tych 11 glownych atrakcji turystycznych brakuje Nikiszowca



salutuj - Wto Wrz 12, 2006 8:50 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



macu - Wto Wrz 12, 2006 8:51 am
Bo prawdopodobnie Nikisz stanie się atrakcją turystyczną po zrobieniu kanalizacji w Rynku i póżńiejszym, zapowiedzianym już remontem samej dzielnicy;-)



Kris - Śro Wrz 27, 2006 7:36 am


40 mln zł daje Unia na przygotowanie regionalnych atrakcji turystycznych
dziś

Województwo świętokrzyskie chce wypromować swój Sandomierski Szlak Jabłkowy, dolnośląskie myśli m.in. o Krainie Wielkiej Sowy, jedną z propozycji turystycznych naszego województwa ma szansę być Szlak Książąt Pszczyńskich, od zamku w Pszczynie przez zameczek myśliwski w Promnicach do dawnego browaru książęcego w Tychach.


Pałacyk w Promnicach znajdzie się na Szlaku Książąt Pszczyńskich. Jolanta Pierończyk

Każdy z tych trzech obiektów ma własną ofertę turystyczną i doskonale funkcjonuje samodzielnie. Najnowszy projekt pt. "Turystyka - wspólna sprawa" zachęca jednak do łączenia się różnych firm nastawionych na turystów i do przygotowania pełnego pakietu atrakcji.

- W pakiecie ma być wszystko - tłumaczy Agnieszka Kaflik z firmy "Migut Media" z Warszawy. - Idealnie byłoby nawet wkalkulować koszty parkowania samochodu, żeby klient i tym nie musiał sobie zawracać głowy. Do tego trzeba jednak porozumienia wielu firm, które zechcą widzieć w turystyce wspólną sprawę.

Są unijne pieniądze na nauczenie się takiego współdziałania, na szkolenia, na poznanie technik promocyjnych i marketingowych... Każde województwo może liczyć na 4 mln zł.

- W tej chwili jesteśmy przed drugą edycją projektu, w którym weźmie udział dziesięć województw. Jest to największy projekt szkoleniowy dla branży turystycznej - zapewnia Agnieszka Kaflik.

(JP) - Dziennik Zachodni
http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/651711.html



jacek_t83 - Pią Wrz 29, 2006 10:19 am
Dzis w Krakowie, we Włoskim Instytuci Historii (ul. Grodzka 49) otwarcie wystawy Vedute di Silesia czyli artystycznych zdjec obiektow przemyslowych na Górnym Śląsku.



Oskar - Nie Paź 01, 2006 5:49 pm
Muszę przyznać, że jestem oburzony komentarzem do jednej z informacji podanej w "Faktach na TVN", czyli hasłem "..., Ślązacy i Kaszubi na wiecu popierającym premiera".

Już mniejsza o to, że siara i wstyd popierać rząd, który chyba w żadnym stopniu nie wspiera Ślązaków, ale wszystko zostało przedstawione w taki sposób jakby to mniejszości w postaci dwóch wymienionych byly jedynymi zwolennikami PiS, do tego jakże oddanymi.

Tak się chciałem z Wami podzielić moimi odczuciami... ale siara w TV. To na pewno jakaś prowokacja... służb specjalnych.



jacek_t83 - Nie Paź 01, 2006 5:54 pm
Oskar, nie slyszales? "TVN to Żydowska telewizja" chyba już wiesz czyj to spisek



salutuj - Nie Paź 01, 2006 6:10 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



jacek_t83 - Nie Paź 01, 2006 6:36 pm
mosz recht ale gorol tez moze byc Żydem



kornach - Pią Paź 06, 2006 4:13 pm
przepraszam jeżeli juz było:

Powstało śląskie pismo

Śląsk to jedyny region w Polsce, który ma własny i wyjątkowy krój pisma. Powstał on na zamówienie Urzędu Marszałkowskiego Samorządu Województwa Śląskiego, który będzie go wykorzystywał na swoich materiałach promocyjnych.

Organizatorem akcji był Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie. Prace nad projektem rozpoczęły się w maju i zakończyły we wrześniu tego roku. Założeniem projektu było stworzenie pisma ozdobnego przeznaczonego głównie do celów reprezentacyjnych. Autorzy, Artur Frankowski i Henryk Sakwerda, po przeprowadzeniu badań w Bibliotece Śląskiej w Katowicach i Książnicy Cieszyńskiej zdecydowali, że oprą projekt na piśmie pochyłym wywodzącym swoją formę z tradycyjnej kaligrafii. - W drukach i rękopisach z zeszłych stuleci szukałem nie tyle inspiracji, co przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, na czym ma polegać owa „śląskość“ nowego projektowanego pisma – mówi Artur Frankowski.
Finalna postać kroju jest wynikiem świadomie wykorzystanych narzędzi cyfrowych. Śląski mistrz kaligrafii, Henryk Sakwerda wykreślił tradycyjnie znaki pisma, zaś Arturowi Frankowskiemu przypadła rola kierownika artystycznego projektu oraz przeniesienie kroju na formę cyfrową.

Pismo śląskie czerpie z twórczości literniczej Hieronima Wietora, znakomitego śląskiego wydawcy i typografa, twórcy oryginalnej italiki z XVI w. oraz z powszechnie stosowanej na Śląsku kurrenty (XVII - XIX wiek), odręcznego pisma wywodzącego się z gotyckiej bastardy. - To pierwszy i jedyny w Polsce krój pisma powstający na potrzeby władz samorządowych, reprezentujący Śląsk poprzez charakterystyczne cechy wizualne – zapewnia Ewa Satalecka, prorektor Śląskiej Wyższej Szkoły Informatyki w Chorzowie.
Śląskie pismo zostanie zaprezentowane na wystawach w Katowicach i Cieszynie. Na ekspozycjach zobaczyć będzie można szkice do projektu i ostateczną postać nowego kroju oraz rękopisy i starodruki ze zbiorów Biblioteki Śląskiej oraz Książnicy Cieszyńskiej, kaligrafię i projekty pism Henryka Sakwerdy oraz kroje pism zaprojektowane przez Artura Frankowskiego. Wystawie towarzyszyć będą wykłady i warsztaty poświęcone zagadnieniom typografii, a dzieci będą mogły zabawić się literkami.

Wernisaż 17 października o godz. 17.00 w Bibliotece Śląskiej w Katowicach. Od 15 listopada wystawę można będzie obejrzeć na Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, gdzie zaprezentowane zostaną również historyczne druki ze zbiorów Książnicy Cieszyńskiej. W przyszłym roku, w marcu, ekspozycję gościć będzie Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach.

http://wiadomosci.ox.pl/?p=czytaj&nr=4982



Kris - Pon Paź 09, 2006 9:11 pm


Śląsk jako jedyny region w Polsce ma własny krój pisma
Ewa Furtak2006-10-09, ostatnia aktualizacja 2006-10-09 21:18

Dyplomy, zaproszenia i inne oficjalne dokumenty Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego nie będą już drukowane byle jaką, komputerową czcionką. Śląsk jako jedyny region w Polsce ma swój własny, niepowtarzalny krój pisma.


Śląska czcionka czerpie z odręcznego pisma o gotyckich korzeniach

Wymyślenie odpowiedniego kroju pisma dla województwa śląskiego nie było proste. Najpierw zatrudnieni do tego zadania Artur Frankowski, typograf, i Henryk Sakwerda, śląski mistrz kaligrafii, tygodniami przeglądali zabytkowe druki i rękopisy w katowickiej Bibliotece Śląskiej oraz w Książnicy Cieszyńskiej.

- W drukach i rękopisach z minionych stuleci szukałem nie tyle inspiracji, co przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, na czym ma polegać owa "śląskość" nowego kroju pisma - tłumaczy Frankowski.

Dopiero po badaniach twórcy zadecydowali, że powinno być pochyłe i wywodzić się z tradycyjnej kaligrafii. Śląska czcionka czerpie z dokonań Hieronima Wietora, żyjącego na przełomie XV i XVI wieku drukarza i księgarza, twórcy oryginalnej italiki, oraz z tzw. kurrenty, odręcznego pisma o gotyckich korzeniach, powszechnie stosowanego na Śląsku w XVII-XIX wieku. Znaki śląskiego pisma wykreślił Sakwerda, natomiast Frankowski przeniósł krój na formę cyfrową. Śląską czcionkę nazwano "silesiana 2006".

- Świetnie oddaje ona charakter Śląska. Jej kanciastość przypomina o industrialności regionu, natomiast pochylenie liter ma charakter uroczysty - mówi Ewa Trzcionka ze Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, który był organizatorem akcji.

Po raz pierwszy śląska czcionka zostanie zaprezentowana 17 października na wystawie w Bibliotece Śląskiej, pokazane będą tam także dla porównania historyczne druki z Książnicy Cieszyńskiej. W listopadzie wystawę będzie można obejrzeć w Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, natomiast w marcu przyszłego roku - w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach.

Zainteresowanie śląską czcionką jest bardzo duże. - Może także moglibyśmy jej używać? - zastanawia się Bogdan Ficek, burmistrz Cieszyna.

Najprawdopodobniej silesiana 2006 zostanie udostępniona wszystkim chętnym. Będzie ją można ściągnąć do komputera i przy jej użyciu pisać e-maile czy prowadzić internetowe blogi.
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3674885.html

_____
jak będzie do ściągnięcia - to można będzie pisać na forum GKW



salutuj - Pon Paź 09, 2006 9:31 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Safin - Pon Paź 09, 2006 11:13 pm
Całkiem ładna. No i super pomysł na promocję. A co do Microsoftu to moze to nie jest az takie odrealnione, przecierz oni lubia takie akcje by sie wiecej sprzedało[ ze niby Ślązacy kupią ] a zawsze byłoby Silesian Font .
Dobra akcja urzędników (samorzadowych)!!! <-żeby nie było ze na nich tylko marudzimy



salutuj - Pon Paź 09, 2006 11:15 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Safin - Pon Paź 09, 2006 11:58 pm

A co do Microsoftu to moze to nie jest az takie odrealnione,

Ja nie twierdzę, że to jest niemozliwe. Wręcz przeciwnie "Móc = chcieć + działać"



jacek_t83 - Wto Paź 10, 2006 6:50 am
Spodziewalem sie troche innej czcionki, ale ok, niech bedzie. Too co piszemy to pismo??



absinth - Wto Paź 10, 2006 7:47 am
a kto jest wlascicielem czcionki?
bo mysle ze najpierw to tam by wypadalo napisac



winn - Wto Paź 10, 2006 11:10 am
chyba trzeba sie pospieszyc - windows vista juz za rogiem ;p
a tak serio to chyba dopiero w nastepnych oknach by byla, jesli juz



jacek_t83 - Wto Paź 10, 2006 3:42 pm
www.gosilesia.pl stad mozna pobraz film o woj. slaskim o ktory ktos kiedys pytal.

dzis na konferencji byl gosc ktory opowiadal o szlaku zabytkow techniki:
www.gosilesia.pl/szt



macu - Śro Paź 11, 2006 6:49 am
Co do czcionki to myślę, że nawet gdyby nie była oficjalnie dodana do Windowsa to chyba nie problem rozprowadzać ją dodatkowo, żeby każdy sam sobie zainstalował.



salutuj - Śro Paź 11, 2006 7:29 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



jacek_t83 - Śro Paź 11, 2006 7:32 am
a co jest modro kapusto??
po nasymu bydzie chyba modro kapusta



macu - Śro Paź 11, 2006 7:40 am
Salutuj:
masz oczywiście racje ale od czegoś trzeba zacząć. I biorąc pod uwagę "rozmach" promocji Śląska i tak byłbym zadowolony gdyby ktoś się pokusił o rozpowszechnienie tej czcionki poza Windowsem. Bo w to, że uderzą do Win bezpośrednio nawet nie marzę. I pewnie skończy się na Silesian Font tylko w urzędzie:-(



jacek_t83 - Śro Paź 11, 2006 9:52 am
A Bruno wczoraj dostał z Fundacji dla Śląska: słownik polsko - angielsko - ślonski ino cos cienkie to sam bylo jak na slownik



absinth - Czw Paź 12, 2006 9:03 am


Czas na nowy wizerunek

W Bibliotece Śląskiej w Katowicach odbyła się konferencja zatytułowana "Pozytywny wizerunek regionu źródłem sukcesu śląskich firm".

Wzięli w niej udział parlamentarzyści z regionu, prezydenci miast oraz przedstawiciele firm, w tym międzynarodowych korporacji z Województwa Śląskiego. W debacie uczestniczyli także goście z Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Otwierając debatę członek Zarządu Marian Jarosz podkreślił, że jednym z kluczowych elementów szeroko pojętego „sukcesu regionu” jest jego pozytywny obraz w otoczeniu. Budowa pozytywnego wizerunku powinna się skupiać na kształtowanie poczucia integracji mieszkańców z regionem oraz na tworzeniu pozytywnego obrazu na zewnątrz.

„Nadal musimy zmagać się ze stereotypowym widzeniem Śląska, powielanym często przez media, podczas gdy jest to region nowoczesnych wyzwań i technologii. Nasze atuty to m.in. dobra dostępność transportowa, wykwalifikowana kadra oraz duży rynek zbytu. Jesteśmy w czołówce krajowej pod względem atrakcyjności inwestycyjnej” – mówił Marian Jarosz.

Podczas dyskusji panelowej zwracano uwagę na fakt, że Śląsk jest najbardziej rozpoznawalnym regionem w Europie, a zarazem kształtowanie jego wizerunku jest utrudnione ze względu na znaczną różnorodność regionu oraz niespójność i brak elementów charakterystycznych dla województwa w obecnych granicach. Na słaby stopień identyfikacji regionalnej jego mieszkańców zwrócił uwagę dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej Urzędu Marszałkowskiego Tadeusz Adamski, który także przedstawił cele promocji gospodarczej województwa. Należą do nich: przełamywanie stereotypowych wyobrażeń, budowa nowego wizerunku oraz integracja zbiorowości regionalnej wokół wspólnoty interesów. W opinii prezesa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Piotra Wojaczka najlepszymi „ambasadorami” Śląska są inwestorzy zagraniczni, którzy dostrzegają nie tylko wykształcenie i solidność miejscowych pracowników, ale także walory krajoznawcze tej ziemi oraz ofertę kulturalną i wypoczynkową. W podobnym tonie wypowiadał się Tadeusz Świerczek, prezes Fiat-GM Power Train Polska, podkreślając znaczenie tradycji przemysłowych na Śląsku dla budowania wizerunku regionu. Wskazał także na potrzebę wspólnych działań samorządów w wytyczaniu terenów pod inwestycję. Zdaniem prezydenta Katowic Piotra Uszoka opóźnienia w promocji regionu mają swe źródło w głębokości procesów transformacji gospodarczej i jej skutków społecznych na Śląsku, które dopiero obecnie przezwyciężamy. Teraz przyszedł czas na budowę wizerunku regionu odpowiadającego rzeczywistości – nowoczesnego, wielokulturowego i przyjaznego inwestorom. Zapytani o pierwsze skojarzenia ze Śląskiem, uczestnicy panelu odpowiedzieli m.in.: „obiecujący”, „zmieniający się”, „godny zaufania”, „rzetelny”, „rozpędzona lokomotywa”.

Doświadczenia w procesie budowy regionalnej marki przedstawił Peter Mearns, dyrektor ds. Marketingu Agencji Rozwoju England`s Northwest, a dr Veronika Grabe zaprezentowała wyniki współpracy miast Zagłębia Ruhry na rzecz wypromowania Essen na „Stolicę Kultury Europejskiej w 2010 r.” W części poświeconej kreatywności i innowacyjności regionu zaprezentowano tzw. „wyspy sukcesu”, do których należą m.in. osiągnięcia kulturalne i w dziedzinie medycyny.

Organizatorami konferencji byli: Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, Jednostka Zarządzająca Regionalnym Systemem Innowacji, Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach, Górnośląska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości w Chorzowie oraz Akademia Ekonomiczna w Katowicach.

=========================================

fajnie ze gadajace glowy dostrzegly problem i ze organizuje sie takie dyskusje mam nadzieje ze oprocz tych czesto oczywistych stwierdzen jakie mozna powyzej przeczytac przejdzie sie wreszcie do konkretnych dzialan...



absinth - Czw Paź 19, 2006 7:47 pm


Śląsk zaczyna promować atrakcje turystyczne

Już wkrótce Ruda Śląska, Zabrze czy Gliwice przestaną być tylko mijanymi miastami przy autostradzie. Staną się ważnymi przystankami na Szlaku Zabytków Techniki, który w czwartek uroczyście otwarto.


Taki szlak mógł powstać tylko na Śląsku, w najbardziej uprzemysłowionym regionie kraju. - Mamy czym się chwalić, jednak dotychczas nie korzystaliśmy z potencjału, jaki tkwił w zabytkowych obiektach przemysłowych. Szlak Zabytków Techniki odmieni nasze spojrzenie na region. Odkryjemy zadziwiające obiekty - mówi Adam Hajduga, główny specjalista z wydziału promocji regionu, turystyki i sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Urzędnicy wspólnie ze specjalistami ze Śląskiego Dziedzictwa Kulturowego wytypowali 100 najciekawszych obiektów. Potem była selekcja - niektóre nie były bezpieczne, inne zbyt niedostępne, wiele nie ma potrzebnej infrastruktury okołoturystycznej.

W końcu wybrano 29 miejsc, które tworzą szlak. Część z nich to już znane atrakcje turystyczne, jak skansen kopalni Królowa Luiza czy Muzeum Piwowarstwa w Tychach. Jednak wiele z nich dopiero teraz zaistnieje w świadomości turystów, jak osiedle Ficinus w Rudzie Śląskiej czy Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach.

Najodleglejsze miejsca dzieli 100 km, ale większość jest zlokalizowana w miastach aglomeracji. Szlak będzie przeznaczony głównie dla osób zmotoryzowanych, już wkrótce na drogach pojawią się biało-granatowe znaki, zachęcające do zjechania z autostrady i wstąpienia do zabytkowej kopalni, odwiedzenia osiedla robotniczego czy browaru z tradycją. Już teraz przy obiektach pojawiły się wielkie tablice z opisami historycznymi, najważniejszymi informacjami oraz z mapką całego szlaku.

- Szlak Zabytków Techniki będzie najbardziej rozpoznawalnym produktem turystycznym w Polsce. Wpisuje się w nowy sposób myślenia o turystyce, tworzy kompleksową ofertę - mówi Tomasz Majka, wiceprezes Polskiej Agencji Rozwoju turystyki.

Tomasz Stemplewski, szef wydziału promocji Urzędu Marszałkowskiego, dodaje: - Czas przemysłu ciężkiego minął, teraz szansą dla Śląska jest przemysł turystyczny. Mamy unikatowe obiekty, które mogą przyciągać turystów. Szlak da wiele miejsc pracy. Dawna kopalnia będzie zatrudniać przewodników, którzy będą przybliżać zwiedzającym pracę górników.

Szlak ma formułę otwartą, będzie więc motywować obecnych zarządców do dbania o lepszy stan budynków czy tworzenie udogodnień w postaci sklepów z pamiątkami czy parkingów dla gości. W zamian mogą liczyć na promocję. Jak na razie Urząd Marszałkowski wydał na ten projekt 200 tys. zł.

Do "Gazety Wyborczej" 30 października dołączymy mapkę szlaku wydaną przez Urząd Marszałkowski. Rozpoczniemy także plebiscyt na największą atrakcję turystyczną Śląska.

Tomasz Malkowski
2006-10-19, ostatnia aktualizacja 2006-10-19 20:40



Oskar - Czw Paź 19, 2006 8:26 pm
Heh... to nie pierwszy szlak, a jeżeli będzie i on istniał tylko na kilku tabliczkach, to nic z tego nie będzie. Ponadto bardzo mało osób podróżuje jakimikolwiek szlakami w miastach. Raczej odwiedza się pojedyncze miejsca.

Lepiej, gdyby wypromowano jedno miejsce, ale w sposób, który wykraczałby ponad przeciętną tabliczkę przed budynkiem i wzmianką na stronie urzędów. Wówczas turyści odwiedzający wskazaną miejscowość, sami wedle uznania i zainteresowania stworzyliby sobie plan wycieczek po regionach ościennych (zresztą chyba niemal każdy tak robi).

Przy dużym skupieniu turystów w jednym miejscu pojawiłaby się szansa większych inwestycji prywatnych (poszukujących rynków zbytu), zorganizowanych rewitalizacji etc. Jeśli z sukcesem, to oczywiście zmusiłoby potencjalną konkurencję do znajdowania kolejnych "perełek" w naszym województwie.

Wadą takiego rozwiązania może być nierównomierny rozwój miast pod względem turystycznym, ale chyba to lepsze niż takie rozrzucanie wszystkiego dookoła i duże nic.



salutuj - Pią Paź 20, 2006 8:35 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



GoldBoy - Wto Paź 31, 2006 9:02 pm

W dzisiejszej Rzeczpospolitej jest dodatek "Inny Śląsk". Poniżej niektóre artykuły.

Nowy wizerunek Śląska

Wyobraźnia kreuje rzeczywistość

Niemal na każdym szczeblu samorządowym, od marszałkowskiego do gminnego, urzędnicy zabiegają o stworzenie nowego obrazu Śląska. Chodzi nie tylko o zmianę postrzegania z zewnątrz, lecz także o to, jak myślą o regionie jego mieszkańcy. Samorządowcy wiedzą jednak doskonale, że nowego wizerunku nie można stworzyć sztucznie ani też z dnia na dzień. Stereotypy utrwalają się na długo.

Najskuteczniejszą metodą ich zwalczania jest przeobrażanie rzeczywistości. Dlatego żaden z pytanych przez "Rz" prezydentów największych śląskich miast nie żałuje, że na jego terenie zamyka się kopalnie. Doceniają rolę węgla dla kraju, wiedzą jednak, że górnictwo nie jest branżą, która przyciągnie ważnych inwestorów, nowoczesne technologie czy innowacyjne firmy. Dlatego niemal każde śląskie miasto tworzy alternatywę dla górnictwa - parki nowoczesnych technologii.
Wspaniałym przykładem skutecznego działania są Gliwice, gdzie na terenach zlikwidowanej kopalni w odnowionych starych i pięknych obiektach powstaje szkoła przedsiębiorczości - inkubator nowoczesnego biznesu, gdzie młodzi ludzie będą zakładać innowacyjne firmy.
Katowice dopiero marzą, aby w starych, robotniczych Szopienicach powstał wielki park nowych technologii. W Sosnowcu jeszcze przed kilku laty działało sześć kopalń, dziś została jedna. Pojawiło się tam natomiast kilkudziesięciu nowych, w większości zagranicznych, inwestorów. Niemal wszyscy zajmują się najnowszymi technologiami.
Obok podobnych wysp sukcesu jest też na Śląsku wiele biedy. Straszą zaniedbane, z reguły pogórnicze osiedla, dziś wielkie wyzwanie dla samorządów. Potrzeba śmiałych pomysłów i sporo czasu, by takie dzielnice zastąpiły nowoczesne, ładne i bezpieczne tereny.
Śląsk i Zagłębie wkładają wiele wysiłku w to, aby z mitycznej ziemi węgla i stali stać się regionem różnorodnym i nowoczesnym. Problem jedynie w tym, że - jak powiedział Tadeusz Adamski, dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej Urzędu Marszałkowskiego - "jedna wizyta górników w Warszawie niweczy wszystkie nasze wysiłki podejmowane dla zmiany wizerunku Śląska".
Barbara Cieszewska

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_061031/dodatek1_a_1.html

POWIEDZIELI Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej

Jak stać się ikoną regionu

Z reguły inwestorzy niewiele wiedzą o regionie, w którym chcą zainwestować. Znają głównie wskaźniki ekonomiczne, sporo wiedzą o chłonności rynku. Ostatnimi laty coraz częściej spotykam się z tym, że po przybyciu na Śląsk są zaskoczeni. Mówiono im tylko o górnictwie w tym regionie, więc spodziewają się brudu i biedy. Tymczasem widzą inną rzeczywistość, bo dziś na Śląsku jest zielono, powstaje coraz więcej ścieżek rowerowych, przyjaznych ludziom miejsc.
Nie jest jednak aż tak dobrze, aby chcieli tu zamieszkać. Wieczorem w centrum Katowic, stolicy regionu, jest zupełnie pusto. Można nawet oberwać. Inwestorzy na miejsce zamieszkania chętniej wybierają więc Kraków albo Gliwice, bo wieczorem te miasta żyją, w lokalach na rynkach nie można znaleźć wolnych miejsc. Jeśli więc Katowice mają być ikoną regionu, muszą jeszcze wiele zmienić. Tym bardziej że inwestorzy coraz bardziej interesują się Śląskiem.
Notowała Barbara Cieszewska
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_061031/dodatek1_a_11.html

POWIEDZIELI prof. Andrzej Bochenek, kardiochirurg

Pielęgnować dobrą markę

Śląska kardiologia i kardiochirurgia ma znakomitą opinię. Profesor Religa znany jest nie tylko w kraju. Nasz kolega prof. Michał Tendera został przewodniczącym Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. To o czymś świadczy.
Biorę udział w międzynarodowych kongresach i okazuje się, że niemal za każdym razem reprezentuję inną instytucję, choć wciąż pracuję w tej samej. Po prostu nazwę naszej kliniki zmieniano już siedem razy. Kiedyś był to Górnośląski Ośrodek Kardiologii, później Górnośląskie Centrum... Czasem sam już ich nie pamiętam. A o markę trzeba przecież dbać, pieczołowicie ją pielęgnować. Tylko Polacy i tu Ślązacy nie są wyjątkiem jakoś tego nie potrafią.
Barbara Cieszewska
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_061031/dodatek1_a_16.html

POWIEDZIELI Ireneusz Dudek, muzyk, twórca Festiwalu Rawa Blues

Wyspy sukcesu

To kultura powinna promować kraj czy region. My jednak nie doceniamy tego, co mamy. Od 26 lat organizuję w Katowicach Festiwal Rawa Blues. Przecież to największy festiwal bluesowy indoor (czyli organizowany we wnętrzu) na świecie! Trzeba znać swoją wartość. Specjalnie do nas przyjeżdżają największe bluesowe sławy.
Spójrzmy więc dookoła i zamiast narzekać, zauważmy takie wyspy sukcesu. Lech Majewski, artysta ze Śląska, ostatnio wystawiał w nowojorskim Modern Art. Teraz poproszono go o tournĂŠe filmowe po USA i Kanadzie. Tylko kto o tym wie w Polsce czy na Śląsku?!
Barbara Cieszewska
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_061031/dodatek1_a_21.html

POWIEDZIELI Piotr Uszok, prezydent Katowic

Warto było

Czy żałuje pan, że w Katowicach zamknięto dwie kopalnie?
Nie, choć przecież przepracowałem w górnictwie kilkanaście lat. Trudno, aby kopalnie funkcjonowały w centrum miasta i aglomeracji. Kiedyś to akceptowano, dzisiaj już nie. Kopalnie powinny być z centrum wyprowadzane. W Katowicach ten proces odbywa się bardzo płynnie. Nie doświadczyliśmy wielkiego wzrostu bezrobocia.
Katowice stają się centrum usługowym, finansowym i kulturalnym. W ciągu najbliższych trzech lat przebudowane zostanie śródmieście. Dzisiaj Katowice nie mają centrum godnego stolicy regionu. Kończymy kompleksową wymianę kanalizacji (co kosztowało budżet miasta ponad 80 mln zł) i wykonaliśmy sporo inwestycji drogowych. Zabrało nam to osiem lat i kosztowało mnóstwo nerwów, ale było warto.
Barbara Cieszewska
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_061031/dodatek1_a_20.html



absinth - Śro Lis 01, 2006 2:59 pm


Jak promować Województwo Śląskie?

Z tym pytaniem zwracamy się do wszystkich, którym bliskie są problemy naszego regionu.

Na naszych oczach zmienia się wizerunek Śląska, z regionu węgla i stali, stajemy się województwem nowoczesnego przemysłu, atrakcyjnym dla inwestorów, o bogatym życiu kulturalnym. Ten obraz z trudem jednak przebija się do powszechnej świadomości, wciąż przeważają stereotypy rodem z połowy ubiegłego wieku. Sporo w tym naszej winy, bowiem ciężko pracując, oczekujemy, że nasz wysiłek zostanie zauważony. Innymi słowy - „czekamy w kącie”, aż nas zauważą. Najwyższy czas na zmianę tego podejścia.

Zapraszając do dyskusji, jakie jest dzisiejsze Województwo Śląskie, prosimy o wypełnienie ankiety z dwoma pytaniami:

* jakie dwa słowa najlepiej opisują Województwo Śląskie?
* w jaki sposób promować Województwo Śląskie?

Ankietę wypełnić można na stronie internetowej województwa pod adresem: http://www.silesia-region.pl/wizja/

Wyniki ankiety uwzględnione zostaną w programie promocji Województwa Śląskiego.



MarcoPolo - Śro Lis 01, 2006 3:21 pm
OOO świetnie w końcu obywatel może się wykazać.



salutuj - Śro Lis 01, 2006 4:24 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Pią Lis 10, 2006 10:20 am
powstała Interaktywna Telewizja Internetowa przy Śląskim Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Katowicach

www.silesiaheritage.tv

Zasoby telewizji internetowej podzielono na osiem działów tematycznych: archeologia, architektura, etnografia, szlaki kulturowe, krajobrazy, technika, muzea, inicjatywy. W każdym z tych działów – zgodnie z ich tematyką - gromadzone będą programy promocyjne, popularyzatorskie, edukacyjne podejmowane z myślą o utrwalaniu rangi dziedzictwa kulturowego w świadomości społecznej. Programy dostępne są w systemie ITI on-line. Dzięki coraz szerszej dostępności szkół do Internetu mogą być pomocą dla nauczycieli.

Wykonana praca ma charakter pilotażowy. Dyrekcja SCDK prosi o przekazywanie ocen, uwag i sugestii (na adres: dyrektor@scdk.pl).

no widac ze wreszcie cos sie zaczyna ruszac z promocja regionu



YCB - Pią Lis 10, 2006 11:03 am
... taaaa ja tylko jednego nie rozumiem. Przyjęło sie ostatnio ze wszelkie takie inicjatywy m.in. szlak turystyczny z zabytkami techniki i wspomniana wyzej "telewizja" używają angielskojęzycznych nazw (gosilesia i silesiaheritage). Samo w sobie jest to logicznym rozwiązaniem z uwagi na promocje międzynarodowa. Jednak na głupotę wg. mnie zakrawa ze ani jedna ani druga strona nie podsiadają przynajmniej angielskiej wersji językowej. Mam nadzieje ze tylko tymczasowo...



d-8 - Pią Lis 10, 2006 11:11 am

ani jedna ani druga strona nie podsiadają przynajmniej angielskiej wersji językowej. Mam nadzieje ze tylko tymczasowo...

tez zywie taka nadzieje



absinth - Pią Lis 10, 2006 11:28 am
@ YCB

tu mozesz sie podzielic swoimi uwagami:
dyrektor@scdk.pl
mysle ze warto napisac



salutuj - Pią Lis 10, 2006 2:55 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Safin - Pią Lis 10, 2006 4:52 pm

http://www.silesia-region.pl/url/nag1.jpg

Jak promować Województwo Śląskie?

Z tym pytaniem zwracamy się do wszystkich, którym bliskie są problemy naszego regionu.

Na naszych oczach zmienia się wizerunek Śląska, z regionu węgla i stali, stajemy się województwem nowoczesnego przemysłu, atrakcyjnym dla inwestorów, o bogatym życiu kulturalnym. Ten obraz z trudem jednak przebija się do powszechnej świadomości, wciąż przeważają stereotypy rodem z połowy ubiegłego wieku. Sporo w tym naszej winy, bowiem ciężko pracując, oczekujemy, że nasz wysiłek zostanie zauważony. Innymi słowy - „czekamy w kącie”, aż nas zauważą. Najwyższy czas na zmianę tego podejścia.

Zapraszając do dyskusji, jakie jest dzisiejsze Województwo Śląskie, prosimy o wypełnienie ankiety z dwoma pytaniami:

* jakie dwa słowa najlepiej opisują Województwo Śląskie?
* w jaki sposób promować Województwo Śląskie?

Ankietę wypełnić można na stronie internetowej województwa pod adresem: http://www.silesia-region.pl/wizja/

Wyniki ankiety uwzględnione zostaną w programie promocji Województwa Śląskiego.


dajemy te ankiety na główną?



salutuj - Pią Lis 10, 2006 4:56 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



SPUTNIK - Pią Lis 24, 2006 2:11 pm
pzdr. z infokiosku. nie dziala strona ale forum chodzi



MarcoPolo - Pią Lis 24, 2006 3:07 pm
To jak bede biegal po miescie to zawsze bede przelaczal na forum .



Safin - Pią Lis 24, 2006 3:16 pm
http://wielinskiberlin.blox.pl/html

Po tragedii w Halembie
Może dopiero po tragedii w kopalni w Halembie Polska przestanie patrzeć na górników ze Śląska jak na bandę rozpieszczonych darmozjadów. To co się działo w Rudzie Śląksiej mogłem śledzić na bieżąco. W Berlinie w kablówce mam tylko Polonię, ale o dziwo telewizja, która przez cały dzień serwuje Polakom zagranicą chłam typu „Klanu czy „Plebanii” tym razem poświęciła czas relacjonowaniu akcji ratowniczej. Z relacji rodziny wiem, że non stop o tym co się dzieje non stop informowała TVN 24 i TVP3. Wcześniej tego typu katastrofy nie wywoływały takiego poruszenia i zaniteresowania mediów. Dopiero teraz cała Polska po raz pierwszy zobaczyła grozę jaka w tych dniach wiała pod kopalnią w Rudzie Śląskiej, zobaczyła przerażenie rodzin zabitych górników, które czekały na jakąkolwiek wiadomość z dołu. Dziś rano wiadomość nadeszła. Żaden z 23 górników nie przeżył. Czy dramat tych ludzi skłoni resztę kraju do spojrzenia na Śląsk bardziej przychylnym okiem? Pamiętam jak rok temu górnicy przyjechali demonstrować pod Sejmem, domagając się wcześniejszych emerytur. Była zadyma, walki z policją. A, że nadchodziły podwójne wybory do parlamentu i pałacu prezydenckiego, to politycy pokornie pod żądaniami górników się ugięli. Kraj zawrzał z oburzenia. Bo górnicy to przecież banda nieokrzesanych hanysów, chamów ze śląskiej prowincji etc. Dlaczego oni mają iść szybciej na emeryturę, a lekarze czy strażacy nie ? Dlaczego rząd im ustepuje?Warszawscy publicyści wyliczali nawet, ze górnik przodowy pracuje niby 8 godzin, ale przecież połowę tego czasu spędza w wagoniku kopalnianej kolejki jadąc na miejsce pracy. Kilka lat wcześniej rząd Buzka wypłacał górnikom po 40 tys. złotych brutto za odejście z kopalni. To też wywoływało wściekłość w Polsce. Dzięki kanałom informacyjnym ta sama Polska poznała właśnie na czym polega praca górników. Że jest to chyba najbardziej niebezpieczne zajęcie w kraju, że pod ziemią na każdym kroku na górnika czyha śmierć: w postacie wybuchającego metanu czy węglowego pyłu, braku tlenu, tąpnięcia, porażenia prądem. Tak – górnik może stracić życie i zdrowie na wiele sposobów. A wkrótce Polska dowie się, że nie tylko pracowników biedronek zajeżdżano i wykorzystywano w pracy. Robiono to także z górnikami, a po to by zwiększyć wydobycie węgla naruszano normy bezpieczeństwa i podkręcano rozmaite czujniki, by te nie zaczęły piszczeć ostrzegając przed np. zbyt wysokim poziomem metanu. To co wyprawia się w kopalniach to na Śląsku od dawna tajemnica poliszynela, najwyższy czas by przebiło się to do świadomości warszawiaków. Polska patrzy na Śląsk podejrzliwym okiem odkąd odzyskała niepodległość. Najpierw Warszawa wysyłała tu swoich totumfackich by nadzorowali polonizowanie Ślązaków – wiadomo, to, że na Śląsku wybuchały propolskie powstanie nie był przekonywującym dowodem, że Ślązacy będą wobec Polski lojalni. Po wojnie część Ślązaków zaklasyfikowano jako Niemców i wraz z nimi ich wypędzono. Na resztę patrzono jako na nazistowskich kolaborantów – wiadomo podpisywali volklisty i służyli jak dziadek Tuska w Wehrmachcie, a to że ich o zdanie nie pytano istotne oczywiście nie było. W końcu do władzy dorwał się tow. Gierek i jego ekipa –to, że byli ludzie z Zagłębia a nie ze Śląska – to tylko etnograficzny detal. Gierek doprowadził kraj do ekonomicznej ruiny, ale przecież Śląsk za jego czasów rozkwitł. Rozkwitł niesłusznie, bo kosztem reszty Polski. O tym, że stało się to kosztem tysięcy górników, którzy tracili zdrowie harując w kopalniach, tylko po to by PRL mogła eksportować węgiel nikt nie wspomni. Dziś Śląsk musi borykać się ze spadkiem z tamtych lat. To wysokie bezrobocie, bieda, dawne robotnicze dzielnice przekształcone w getta, zdewastowane środowisko. Z tymi problemami Polska najchętniej zostawiłaby wyeksploatowany Śląsk sam. Przecież Ślązacy za Gierka dostali już swoje. Im nie należy się żadna pomoc. Do powyższej listy trzeba jeszcze dodać pracodawców, którzy za głodowe stawki wysyłają górników pod ziemię, jak się okazało dwa dni temu, na śmierć Strasznie mało wiedzą Polacy o tym co się na Śląsku działo i dzieje. Strasznie silne są w Polsce śląskie stereotypy. Szkoda tylko, że by zauważono ten problem, trzeba takiej tragedii jak ta w Halembie.



absinth - Pią Lis 24, 2006 3:29 pm
ciesze sie ze mozna cos takiego przeczytac

proponuje wrzucic to na ssc i odswiezyc watek o tym ze slazacy domagaja sie edukacji regionanej



SPUTNIK - Pią Lis 24, 2006 3:49 pm

To jak bede biegal po miescie to zawsze bede przelaczal na forum .
ok juz w domu , trochę to dziwne ale najpierw nie weszła a potem można było spokojnie przeglądać. w kazdym bądz razie ustawiłem na główną i tak zostało



absinth - Pią Lis 24, 2006 3:51 pm

To jak bede biegal po miescie to zawsze bede przelaczal na forum .

tylko ze to dodatkowo obciaza nasz serwer a wszyscy wiemy jak sprawa wyglada



jacek_t83 - Pią Lis 24, 2006 10:02 pm
na TVP1 leci blank fajny film
teraz pokazuja cementownie Grodziec



Mies - Sob Lis 25, 2006 8:55 pm
Dzisiaj w GW jest wywiad ze Szczepańskim i Panna Klich okazała się tą, która biadoli jak to na Śląsku jest strasznie. Fajnie odpowiedział jej Szczepański co widać z jego okna w Tychach Polecam.



salutuj - Sob Lis 25, 2006 9:37 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Wit - Sob Lis 25, 2006 11:06 pm
zapodam ja


Twardy i silny Śląsk
Rozmawiała Aleksandra Klich
2006-11-25, ostatnia aktualizacja 2006-11-24 20:26

Górnicy są twardzi. Stwardnieli przez ten pył w oczach i nozdrzach. Są odpowiedzialni, bo wiedzą, że każdy błąd jest brzemienny w skutkach. I solidarni - mówi socjolog ze Śląska Marek Szczepański*

Aleksandra Klich: Jak to się dzieje, że w Polsce mówi się o górnikach w dwóch sytuacjach - kiedy biją się pod Sejmem i gdy umierają?

Prof. Marek Szczepański: Śląsk w ogóle rzadko trafia na łamy gazet ogólnopolskich. W tym roku trafił dwa razy i zawsze z powodu nieszczęścia: w styczniu, gdy zawaliła się hala MTK, i teraz. Nie przypominam sobie, żeby na pierwszej stronie umieszczano informację o tym, że na Śląsku stało się coś fantastycznego związanego z transformacją w regionie.

A ja nie przypominam sobie żadnego spektakularnego osiągnięcia gospodarczego ani społecznego na Śląsku, które by na to zasłużyło. Za to pamiętam awanturę o emerytury górnicze i zarzuty, że to roszczeniowo nastawieni do świata ludzie, wręcz źle wykształceni, brudni chuligani, żądają wielkich pieniędzy z budżetu państwa. Jak to się stało, że górnicy stali się "czarnym ludem" RP?

- Warto przypomnieć, że górnicy są nadal w pierwszej dziesiątce najbardziej szanowanych zawodów. To znaczy, że Polacy cenią Ślązaków. Z drugiej strony górnik to dla wielu mieszkańców Polski symbol uprzywilejowania. Ludzie pamiętają specjalne sklepy z lat 80., gdzie górnicy mogli kupować towary niedostępne dla zwykłych ludzi. Pamiętają też, że w latach 90. górnik zarabiał 2,5-krotność średniej krajowej, że jeszcze niedawno kopalnie nie płaciły ZUS-u, nie odprowadzały podatków, a budżet państwa pompował w górnictwo ogromne pieniądze. Nie wspomnę już o odprawach, które dostawał każdy górnik odchodzący w latach 1998-2001: najpierw 44,4 tys. zł brutto, potem 55 tys.

Dla włókniarki z Łodzi czy byłego pracownika PGR-u na wschodzie Polski to niewyobrażalne sumy i świadomość, że ktoś dostał takie pieniądze, gdy oni nie mogą na nic podobnego liczyć, rodzi frustracje.
Słuszne?

- Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, ale łatka uprzywilejowania została. Polacy postrzegają górników przez pryzmat minionych czasów.

Czy to znaczy, że górnicy w wolnej Polsce stracili swoją uprzywilejowaną pozycję?

- Tak. Średnia pensja w branży wynosi 4 tys. brutto. Ale to średnia statystyczna, biorąca pod uwagę personel zarządzający. Mam znajomego kombajnistę, on przynosi do domu 2,5 tys. zł. Za wyniszczającą pracę w pyle, kurzu, często po kolana w wodzie. Do tego dochodzi strach o pracę - uzasadniony, jeśli weźmie się pod uwagę, że z 69 kopalń w 1989 roku dziś zostało 30. Do lamusa trzeba też odłożyć opowieści o tym, że górnictwo ciągle jest na garnuszku u państwa. W wyniku restrukturyzacji i dobrej koniunktury sytuacja kopalń poprawiła się. Płacą więc podatki, odprowadzają ZUS. I najważniejsze - dają pracę 120 tys. ludzi. Niemal każdy górnik ma czteroosobową rodzinę, to znaczy, że górnictwo daje chleb ponad 400 tys. ludzi.

Jednak strajki pod Sejmem i walka o odchodzące w przeszłość przywileje to nie fikcja.

- Górnicy to silna grupa zawodowa. Tę siłę, twardość i solidarność wymuszają na nich warunki pracy. Jeśli do strachu przed metanem, zagrożeniem życia dodamy lęk przed utratą pracy, to mamy mieszankę wybuchową. Związkowcom, którzy sterują tymi protestami, łatwo manipulować takimi solidarnymi w grupie ludźmi. Populistycznymi hasłami łatwo zwieść tych, którzy mają najwięcej do stracenia: najstarszych, najgorzej wykształconych, zatrudnionych w państwowej firmie i mieszkających "daleko od szosy", w małych miejscowościach. Wiedzą, że ten górniczy pióropusz odchodzi do lamusa, że trudno im będzie znaleźć pracę w innym zawodzie.

Rozumie więc Pan argumenty, którymi kierują się górnicy wyrywający kawałki bruku z warszawskich ulic i wybijający szyby w ministerstwach?

- Wiem, że kopalń ubywa, a przez długi czas reformowanie gospodarki na Śląsku odbywało się przez upadek kolejnych firm. Można mieć poczucie zagrożenia. Wielu ludzi w Polsce zdaje się to empatycznie podzielać. Szczególnie jeśli widzą, że Ślązaków dotykają nieszczęścia. Nie tylko bieda i brak perspektyw, ale też katastrofy. W styczniu ginęli pasjonaci - hodowcy gołębi, teraz górnicy w pracy. Skala tej śmierci, jej gwałtowność poruszą każdego. Do tego dochodzi odwaga ratowników, dramatyzm ich działań.

Ależ to schizofrenia. Z jednej strony lekceważymy górników, którzy robią rozróby w Warszawie, z drugiej - współczujemy im.

- Trochę tak. Ale to po prostu empatia, współodczuwanie. Piękne gesty solidarności. Nie doszukiwałbym się w tym udawania. W takiej sytuacji po prostu wszyscy jesteśmy górnikami z Halemby.

Rozumiem poruszenie ludzi, którzy denerwowali się, widząc chuligańskie rozróby podczas warszawskich protestów górników. Woreczki z pyłem, styliska od łopat - to nie mogło budzić sympatii. Ale ci mężczyźni są przekonani, że walczą nie tylko o siebie, ale też o swoją rodzinę, o zachowanie porządku całego swojego świata.
Trudno zrozumieć ich sposób myślenia.

- Tak jak trudno zrozumieć całą historię Śląska. Historię, o której w polskich szkołach niewiele się mówi. W szkole ciągle obowiązuje historia Kongresówki. O Śląsku w Warszawie wiedzą tyle, że są tam górnicy i separatystyczne ciągoty. A to ostatnie nie jest prawdą, nie ma separatyzmu. Warto pokazać, czym była międzywojenna autonomia regionu, że nie polegała na chęci oderwania Śląska od Polski, było tu wiele żyjących w zgodzie kultur. Śląsk ma inną historię niż reszta naszego kraju. Trzeba ją poznać, by zrozumieć ten od 200 lat tradycyjnie przemysłowy region.

Czy nie jest tak, że wprowadzając wolny rynek, niektóre grupy społeczne potraktowaliśmy gorzej? I należą do nich górnicy?

- Rewolucja pożera swoje dzieci. Tak się złożyło, że w Polsce była rewolucja robotnicza i zjadła robotników. To było nie do uniknięcia. W żadnym starym kraju Unii Europejskiej nikt nie przejmuje się tzw. drugim sektorem - przemysłów tradycyjnych. Ważny jest trzeci sektor - nowoczesnych usług - i weń się inwestuje. Na Śląsku struktura zatrudnienia jest zdeformowana. Rola górnictwa zmniejsza się, na rynek wchodzą usługi internetowe, bankowe, turystyczne czy wreszcie medyczne. Wszystkie bardzo nowoczesne i wymagające wysokiego wykształcenia.

W tych sektorach górnik, zwykle z wykształceniem zawodowym lub średnim, nie znajdzie pracy.

- Raczej nie. Nie przekwalifikuje się, zresztą trudno to na nim wymusić. Byłych górników można wykorzystać przy budowie dróg, autostrad. Ale większości górników rzeczywiście trzeba znaleźć pracę, by nie wegetowali. Inaczej trafią na margines.

A ich dzieci?

- Z nimi jest znacznie lepiej. Górnicy chcą dla swych synów, a szczególnie córek wyższego wykształcenia. Górnicze dzieci są pilne, uczą się języków, etos ciężkiej fizycznej pracy zastępuje etos równie ciężkiej pracy umysłowej.

Górnikom zależy głównie na wykształceniu córek?

- Tak, bo dobre studia to rodzaj posagu, gwarancja dobrej pracy, a więc i bezpieczeństwa w życiu. Zresztą na Śląsku dokonuje się cicha rewolucja feministyczna. Z badań, które ostatnio zrobiliśmy na Uniwersytecie Śląskim wynika, że prawie 100 procent dziewcząt marzy o partnerskim związku. Na pytanie, co przez to rozumieją, odpowiadają prosto: - Jak nie będę miała czasu zająć się dzieckiem, zastąpi mnie mąż. Jak nie będę miała siły powiesić gardin [firan] w oknach, zrobi to mój mąż. Czyli dzielimy się pracą, bez oglądania się na to, jak obowiązkami dzielili się nasi rodzice.

Rośnie też poziom zawodowych aspiracji Ślązaczek. W 1989 roku pracowało zaledwie 29 procent żon górników, dziś prawie połowa. Nie licząc tych, które zarabiają w szarej strefie. Prowadzą czyjeś domy, zajmują się dziećmi, gotują, sprzątają. Wspomagają domowy budżet.

Po katastrofie w Halembie ogłoszono żałobę narodową, odprawiane są msze. Czy właśnie tego najbardziej potrzebują Ślązacy?

- Modlitwa i skupienie są ważne. Ale równie ważna jest refleksja, czy w przypadku takich metanowych, niebezpiecznych kopalń jak Halemba należy walczyć z naturą w imię zysków ekonomicznych, czy tej naturze należy ustąpić. Czy tej kopalni nie powinno się zamknąć, a ludzi przenieść do innej.

Ekipy kontrolerów powinny koniecznie sprawdzić warunki pracy w kopalniach, czy rzeczywiście prawdą są np. doniesienia o tym, iż górnicy oszukiwali czujniki, by nie wykryły metanu, i mogli dalej wydobywać węgiel. Natura jest nieprzewidywalna, ale w przeszłości bywało, że zawinili ludzie. Jeśli doszło do przestępstwa, to winni muszą ponieść karę. Trzeba też solidarnie podać rękę rodzinom, które straciły ojców.

Uświadommy sobie wszyscy w całej Polsce: nie ma takich funduszy, których nie należy łożyć na bezpieczeństwo pracy górników.

Od kilkudziesięciu lat bada Pan jako socjolog życie i pracę górników. Jacy to ludzie?

- Twardzi. Stwardnieli przez ten pył w oczach i nozdrzach. Odpowiedzialni, bo wiedzą, że każdy błąd jest brzemienny w skutkach. Solidarni, bo zdają sobie sprawę, że muszą być odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale też za współtowarzyszy. Z drugiej strony niesamowicie czuli, łatwo się wzruszają.

Nie wyobraża sobie pani, jakie wstrząsające wrażenie robi uroczystość żegnania się z zamykaną kopalnią. Górnicy wywożą na wózku ostatnie kęsy węgla, potem z cechowni zabierają figurę św. Barbary i w uroczystej procesji przenoszą ją do miejscowego kościoła. Socjolog taki jak ja idzie z tymi górnikami i wie, że wali im się cały świat. Bo gruba, ta kopalnia żywicielka, wspólnota pracownicza i rodzinna to był cały ich świat. Mikrokosmos. Gdy likwidujemy kopalnię, zostaje po niej pustka. Decydenci, reformatorzy górnictwa muszą wiedzieć, że tę pustkę trzeba czymś zapełnić. Inaczej zaczną się problemy społeczne, nie tylko bezrobocie, ale też patologie. Na blokowisku w miejscowości Wola mieszka 8 tys. ludzi. Dzięki Bogu, gdy zamknięto kopalnię Czeczott, przeniesiono ich do kopalni Piast. Dostali szansę - pytanie, czy ją wykorzystają. Mam nadzieję, że tak.

Na Śląsku katastrofy w MTK i w kopalni Halemba mają wymiar symboliczny. Ludzie mówią, że to fatum, które ciąży nad Śląskiem. Przypominają: lekceważy się nas, pieniądze z Unii Europejskiej przeznaczane są na inwestycje na wschodzie Polski, o Śląsku zapomniano. Czy te pretensje są słuszne?

- Nie, żadne fatum nie wisi nad Śląskiem. Z okna mojego domu w Tychach widzę nowoczesne zakłady pracy, w tym drukarnię Agory i zakłady Isuzu, Delhi czy Leara. Inna sprawa, że algorytm przeliczania europejskich dotacji rzeczywiście faworyzuje wschód kraju. Z punktu widzenia teorii zmian społecznych to błąd.

Trzeba inwestować w regiony, które mają potencjał, kreują innowacyjność. Biedny wschód Polski potrzebuje pomocy, ale szybko ją skonsumuje, nie wytwarzając innowacji. Śląsk i wiele polskich aglomeracji mają potencjał kreacji. Jeśli się im pomoże, to te miejsca szybko się rozwiną, a potem podadzą rękę biedniejszym. Tak robi się w starych państwach UE i ta metoda się sprawdza.

*Prof. Marek Szczepańsk - dyrektor Instytutu Socjologii Uniwersytetu Śląskiego, współzałożyciel i rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Nauk Społecznych w Tychach, zajmuje się głównie socjologią miasta, edukacji i zmiany społecznej



Mies - Nie Lis 26, 2006 11:01 am
Dzięki takim dziennikarzom promowanie Śląska jako regionu gdzie można inwestowac i dużo się dzieje, można sobie darowac, a wydział promocji zlikwidować.

------------

Klich -Na Śląsku katastrofy w MTK i w kopalni Halemba mają wymiar symboliczny. Ludzie mówią, że to fatum, które ciąży nad Śląskiem. Przypominają: lekceważy się nas, pieniądze z Unii Europejskiej przeznaczane są na inwestycje na wschodzie Polski, o Śląsku zapomniano. Czy te pretensje są słuszne?

Szczepański - Nie, żadne fatum nie wisi nad Śląskiem. Z okna mojego domu w Tychach widzę nowoczesne zakłady pracy, w tym drukarnię Agory i zakłady Isuzu, Delhi czy Leara.




salutuj - Nie Lis 26, 2006 11:55 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



maciek - Nie Lis 26, 2006 12:03 pm

mnie bardziej powaliło to:

A ja nie przypominam sobie żadnego spektakularnego osiągnięcia gospodarczego ani społecznego na Śląsku, które by na to zasłużyło. Za to pamiętam awanturę o emerytury górnicze i zarzuty, że to roszczeniowo nastawieni do świata ludzie, wręcz źle wykształceni, brudni chuligani, żądają wielkich pieniędzy z budżetu państwa. Jak to się stało, że górnicy stali się "czarnym ludem" RP?




jacek_t83 - Nie Lis 26, 2006 12:05 pm
a mnie to:
- Tak jak trudno zrozumieć całą historię Śląska. Historię, o której w polskich szkołach niewiele się mówi. W szkole ciągle obowiązuje historia Kongresówki. O Śląsku w Warszawie wiedzą tyle, że są tam górnicy i separatystyczne ciągoty. A to ostatnie nie jest prawdą, nie ma separatyzmu. Warto pokazać, czym była międzywojenna autonomia regionu, że nie polegała na chęci oderwania Śląska od Polski, było tu wiele żyjących w zgodzie kultur. Śląsk ma inną historię niż reszta naszego kraju. Trzeba ją poznać, by zrozumieć ten od 200 lat tradycyjnie przemysłowy region.



absinth - Nie Lis 26, 2006 1:24 pm
Chryste skad ta Klich sie wziela.... ?????????????

a co do tego fragmentu ktory powyzej Jacek wkleil to w pelni sie zgdzam z Prof Szczepanskim



Bruno_Taut - Nie Lis 26, 2006 1:49 pm
Ludzie, opanujcie się. Akurat znam panią redaktor Klich i nie podejrzewam jej o to, co jej tu przypisujecie. Ni wzięliście pod uwagę, że w takim wywiadzie dziennikarz odgrywa rolę adwokata diabła, który formułując prowokacyjne pytania, daje możliwość obalenia stereotypów swemu interlokutorowi?



jacek_t83 - Nie Lis 26, 2006 2:01 pm
ale ja nic przeciwko tej pani nie napisalem ja ją doskonale rozumiem to absinth



salutuj - Nie Lis 26, 2006 3:48 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Bruno_Taut - Nie Lis 26, 2006 7:47 pm
To wyglądałoby na nachalną agitkę.



maciek - Nie Lis 26, 2006 8:12 pm
Może i grała, ale granie stereotypami jest słabe, dlatego taki odbiór. Zdania nie zmieniam.



Mies - Nie Lis 26, 2006 8:20 pm

Ludzie, opanujcie się. Akurat znam panią redaktor Klich i nie podejrzewam jej o to, co jej tu przypisujecie. Ni wzięliście pod uwagę, że w takim wywiadzie dziennikarz odgrywa rolę adwokata diabła, który formułując prowokacyjne pytania, daje możliwość obalenia stereotypów swemu interlokutorowi?

Zawsze można pójść jednak "do przodu" i zapytać np "wbrew tremu co się powszechnie sądzi na Śląsku wiele się dzieje dobrego, skąd więc ten ponury obraz Śląska" i tu miałby Szczepański o czym opowiadać, skąd sie to wzięlo, jak to przełamać, czym się można szczycić, czym górujemy nad innymi regionami, dlaczego warto u nas inwestować, a gadanie o fatum nad Ślaskiem akurat było średnio prowokacyjne. Takie hasło wytrych które skutecznie zostaje w głowie i nad którym mieszkaniec Sokółki może sobie podumać, że jednak ktoś ma gorzej, bo on ma chociaż dwie kury nad kórymi chociaż nie wisi fatum.



salutuj - Nie Lis 26, 2006 8:42 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Nie Lis 26, 2006 11:39 pm

Zawsze można pójść jednak "do przodu" i zapytać np "wbrew tremu co się powszechnie sądzi na Śląsku wiele się dzieje dobrego, skąd więc ten ponury obraz Śląska" i tu miałby Szczepański o czym opowiadać, skąd sie to wzięlo, jak to przełamać, czym się można szczycić, czym górujemy nad innymi regionami, dlaczego warto u nas inwestować, a gadanie o fatum nad Ślaskiem akurat było średnio prowokacyjne. Takie hasło wytrych które skutecznie zostaje w głowie i nad którym mieszkaniec Sokółki może sobie podumać, że jednak ktoś ma gorzej, bo on ma chociaż dwie kury nad kórymi chociaż nie wisi fatum.

otoz to



Bruno_Taut - Pon Lis 27, 2006 12:21 am
Idealnie korespondowałoby to z nastrojem chwili. A tytuł powinien brzmieć "Jaka piękna katastrofa".



salutuj - Pon Lis 27, 2006 1:18 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



bty - Śro Lis 29, 2006 10:11 pm
może luźno związane z tematem, ale wrzucam link do strony o planowanym zlocie Wikipedystów w Chorzowie

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Zlot_Zimowy_2006

i jeszcze w ramach ciekawoski o niejakim Pawle Drozdzie Wikipedyście, który na stronie o sobie podaje, że pisze po polsku angielsku i śląsku
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedysta:Drozdp



jacek_t83 - Czw Lis 30, 2006 6:11 pm
w najnowszym newsweeku jest artykul o tragedii w Halembie pt: Elementarz śląski.
sam nie wiem jak sie do tego odniesc. w sumie to nie ma w nim nic gorszacego, tylko duzo smierci. gorniczej smierci.



salutuj - Czw Lis 30, 2006 6:54 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Czw Lis 30, 2006 7:05 pm
tez wlasnie dzis o tym myslalem...

najwyzej napisze do Filipa i sie zapytam kiedy mozna sie spodziewac artykulu a co mi tam



jacek_t83 - Pią Gru 01, 2006 9:47 am
heh Tolek jest tylko dziennikarzem, musicie to zrozumiec. o tym co pojdzie do druku decyduje naczelny. mozliwe ze Tolek juz dawno artykul napisal a naczelny czeka na "odpowiednia" chwile zeby go puscic. a ze w tzw. miedzyczasie pojawily sie nowe, wazniejsze, tematy to artykul Tolka pewno troche polezy



jacek_t83 - Sob Gru 02, 2006 7:54 pm
artykul pt "Elementarz śląski" z najnowszego newsweeka: download



miglanc - Sob Gru 02, 2006 9:49 pm
Pfrr nie cierpie takich artykulow. Malo, ze plytkie potraktowanie tematu - pelno patosu, brak rzeczowj analizy. W dodatku kreaowanie monotematycznego wizerunku Slaska.



Strona 3 z 19 • Wyszukano 1583 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.