ďťż
[Kolej] Pociągi podmiejskie/regionalne



absinth - Wto Maj 17, 2005 9:08 am
Przetarg na 14 ezt od nowa
dodano: 16-05-2005

Samorząd ponownie zaprosił firmy do składania ofert na dostawę taboru. Warunki przetargu nadal blokują jednak polską firmę. Urząd Marszałkowski Mazowsza wspólnie z samorządem Śląska wznawiają przetarg na dostawę 14 elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT) dla kolejowych przewozów regionalnych. 10 pojazdów zamawia Mazowsze, a cztery chce kupić Śląsk. Cały kontrakt jest wart około 200 mln zł.

Po orzeczeniu sądu, który kilka tygodni temu nakazał zmianę warunków pierwszego przetargu, samorząd Mazowsza uprościł zasady. Zrezygnował z punktowania za nowe miejsca pracy, które miał stworzyć na Mazowszu dostawca taboru. Pozwala też na udział firm mniej doświadczonych - wcześniej wymagał, aby oferent miał na koncie co najmniej 30 pojazdów tego typu, teraz wystarczy 14.

-Odchodzimy w zamówieniu od wszelkich dyskusyjnych elementów, bo chcemy jak najszybciej wybrać dostawcę - mówi Bogusław Kowalski, wicemarszałek Mazowsza odpowiedzialny za transport kolejowy. Spodziewa się, że przetarg zostanie rozstrzygnięty najdalej po 65 dniach.

Na dostawę producent ma 30 miesięcy od podpisania umowy. Urząd liczy jednak, że EZT zostaną dostarczone jesienią 2006 r. - deklaracja o wcześniejszym wykonaniu zamówienia jest dodatkowo punktowana. Udział zapowiada m.in. Siemens, który nie spełniał poprzednich warunków. Jednak dla polskiej firmy PESA, która wspólnie z Siemensem oprotestowała pierwszy przetarg, nowe zasady są nadal niekorzystne.

-Warunek o liczbie wykonanych wcześniej pojazdów nie pozwala wystartować ani nam, ani żadnej polskiej firmie. Już wysłaliśmy protest do marszałka Mazowsza. Jeśli zostanie odrzucony, ponownie zwrócimy się do arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych. Przy takich zasadach krajowy przemysł nie ma szans się odrodzić - uważa Tomasz Zaboklicki, prezes firmy PESA.

-Przyjęliśmy europejską zasadę proporcjonalności warunków do zamówienia, stąd mowa o 14 wyprodukowanych wcześniej maszynach - odpowiada marszałek Kowalski. PESA zapowiada kolejny protest.




polar21 - Sob Maj 28, 2005 12:25 pm
Ano porażka. Mam fabryki taboru kolejowego, tymczasem preferuje się zagraniczne firmy(Siemens). Ciekawe ze w przetargu nie bierze udziału ani Bobmardier (fabryka d. Pafawag - Wrocław) ani Alstom (Fabryka w Chorzowie: Alstom - Konstal). Albo przyjmniej nic o nich artykuł nie wspomina.

PS.
Równie szkoda ze nic nie wyszlo z KRR. Teraz to juz pewnie mozna jedynie pomarzyc sobie o kolei aglomeracyjnej.



absinth - Sob Maj 28, 2005 5:19 pm
Siemensa sie raczej nie preferuje jesli idzie o tabor
przynajmniej dotychczas... tak przynajmniej czytalem w kilku artykulach

zas co do wyboru konkretnej firmy to oczywiscie jesli jakosc i cena ( w tej kolejnosci) jest porownywalna to jestem za firmami polskimi jesli zas nie to nie ma powodu by kogokolwiek faworyzowac



absinth - Pon Cze 06, 2005 10:07 pm
Kolej testuje specjalny wagon dla niepełnosprawnych

Tomasz Głogowski 06-06-2005 , ostatnia aktualizacja 06-06-2005 23:34

Od kilku dni między Gliwicami a Częstochową kursuje specjalny wagon przystosowany dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Eksperyment potrwa cztery miesiące. Jeżeli się powiedzie, przyjaznych wagonów będzie więcej

Każda osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim, która chce podróżować w specjalnym wagonie, musi powiedzieć o tym kierownikowi pociągu. Ten ma obowiązek wysunąć specjalną platformę, po której niepełnosprawny może wjechać do środka. Później kierownik pociągu powinien też pomóc osobie na wózku przypiąć się pasami, lub - jeżeli to konieczne - usadowić się na specjalnej leżance. - Konduktorzy i kierownicy pociągów zostali przeszkoleni, jak zachować się w takiej sytuacji - mówi Barbara Szczerek ze śląskiego oddziału Przewozów Regionalnych PKP.

Eksperyment z wagonem dla osób niepełnosprawnych potrwa cztery miesiące. Jeżeli będzie zainteresowanie i akcja spodoba się niepełnosprawnym, przyjaznych wagonów będzie więcej. Urządzenia, które zamontowano w przedziale: specjalne platformy, pasy i toalety są dopiero testowane. - Dlatego prosimy wszystkich niepełnosprawnych, by zgłaszali swoje uwagi. Niedociągnięcia można jeszcze poprawić i usprawnić - dodaje Szczerek.

Trasę Częstochowa - Gliwice wybrano nieprzypadkowo. To jedna z najbardziej obleganych linii, również przez studentów. Dowiedzieliśmy się, że przez ostatnie dni kilku niepełnosprawnych podróżowało już w specjalnym wagonie. - Na razie dotarły do nas same pozytywne sygnały. Oby tak było dalej, bo kolei zależy, aby takich wagonów było więcej - zapewnia Szczerek.

Informację o specjalnym wagonie rozesłano do stowarzyszeń zrzeszających osoby niepełnosprawne. Janina Stoksik, szefowa gliwickiej organizacji, sama porusza się na wózku inwalidzkim. Mówi, że swoją ostatnią podróż pociągiem do Katowic sprzed kilku lat zapamięta do końca życia. - Kilka osób musiało wnieść mnie do wagonu, bo o specjalnych platformach nikt nie słyszał. Potem długo tłumaczyłam konduktorce, że tarasuję przejście, bo nie mam po prostu gdzie stanąć. Specjalne wagony to świetny pomysł. Powinny być w każdym pociągu - mówi Stoksik.

Kolej wykonała wagony we własnym zakresie. Nie ma w nich elektroniki, dlatego są tanie. - Niskie koszty mogą sprawić, że wagony będą w przyszłości popularne - zapewniają kolejarze.




salutuj - Pon Cze 06, 2005 10:38 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



SPUTNIK - Wto Cze 14, 2005 5:45 pm
W Trójmiescie przy udziale miasta stworzono Szybką Kolej Miejską która rzeczywiscie szybko łączy obszar Gdańska, Gdyni i Sopotu a co najważniejsze dzięki konkurencyjnym cenom i usprawninej dystrybucji biletów (w wielu punktach poza dworcami) przyjęła się i jest jednym z podstawowych środków komunikacji mieszkańców Trójmiasta. Wydaje mi sie że przyszłośc kolei na Ślasku jest tylko taka. Im szybciej tym lepiej.



Norman - Sob Lip 09, 2005 4:52 pm
Trójmiescie przy udziale miasta stworzono Szybką Kolej Miejską która rzeczywiscie szybko łączy obszar Gdańska, Gdyni i Sopotu



sqro - Czw Lis 17, 2005 10:36 am
Apropos likwidacji pociagow tu mamy wycinek tego co nas czeka:Gazetas Wyborczas Katowickas Jak tak dalej pojdzie to po prostu bede jezdzil autem do Gliwic i tyle

PKP Przewozy Regionalne zapowiadają: jeśli Urząd Marszałkowski nie da 47 mln zł, to będą cięcia w lokalnych połączeniach. Urząd: nie damy, bo nie mamy

To nie błahostka. Z 564 połączeń lokalnych, które pojawią się na obowiązującym od kwietnia przyszłego roku rozkładzie jazdy, 207 zostały oznaczone literą "F" - uruchomienie uzależnione od pełnego dofinansowania. Ryszard Filipowicz, dyrektor spółki PKP Przewozy Regionalne, poinformował we wtorek dziennikarzy, że Urząd Marszałkowski przekaże na lokalne połączenia 60 mln zł - o 5 mln więcej niż w mijającym roku, ale o 47 mln za mało w stosunku do potrzeb. - Jeśli nie znajdą się pieniądze na pełne sfinansowanie deficytu, od 1 kwietnia 2006 r. pociągi "F" nie wyruszą w trasy - ostrzegł.

Szefowie spółki nie chcieli podać pełnej listy kursów zagrożonych likwidacją, ale na zmianach stracą przede wszystkim pasażerowie z okolic Rybnika. Z rozkładu jazdy znikną też niektóre połączenia wieczorne i wczesnoranne w aglomeracji katowickiej. Literą "F" oznaczono kursy: z Katowic do Żywca o 3.26, z Gliwic do Katowic o 6.16, 17.57 i 22.40. Ta ostatnia zmiana będzie o tyle dotkliwa, że dotąd był to ostatni wieczorem kurs pociągu osobowego na tej trasie. Nie będzie też kursów z Zawiercia do Gliwic o 7.06, z Częstochowy do Gliwic o 4.04 i z Częstochowy do Katowic o 20.34.

Co na to Urząd Marszałkowski? - Gdybyśmy przekazali dodatkowe pieniądze na połączenia kolejowe, musieliśmy oszczędzać na drogach, a tego zrobić nie możemy. Kolej musi redukować koszty - mówił dziennikarzom Jacek Stumpf, dyrektor wydziału gospodarki i transportu w Urzędzie Marszałkowskim. Jego zdaniem kolej powinna starać się walczyć o pasażerów. Teraz nie jest atrakcyjnym środkiem komunikacji. - Jak ma nim być, skoro prawie 200 pociągów na Śląsku jeździ ze średnią prędkością poniżej 38 km/godz.? - pytał Stumpf.

Na pocieszenie szefowie kolejowej spółki przekazali wiadomość o nowościach w kursach dalekobieżnych. Pociąg z Zakopanego do Szczecina jeździć będzie przez Bielsko, a ominie Kraków. Pociąg z Krakowa do Świnoujścia ominie Zawiercie, a pojedzie przez Bytom i Tarnowskie Góry, podobnie jak kursujące dotąd inną trasą pociągi ze Śląska na Hel i do Słupska. Przy okazji o ponad godzinę skróci się podróż nad morze. Przez Zawiercie, Dąbrowę Górniczą Ząbkowice i Jaworzno-Szczakową jeździć będzie pociąg "Reymont" z Łodzi do Krakowa, przez Katowice i Gliwice "Gorzowiak" - z Rzeszowa do Gorzowa, a z Katowic do Kielc - "Długosz". Na nowym rozkładzie jazdy skorzystają też nieco pasażerowie z Podbeskidzia. Będą mieli dodatkowe dwa połączenia z Żywca do Suchej Beskidzkiej. Wydłużone zostaną kursy pociągów z Katowic do Chałupek (do czeskiego Bohumina) oraz z Czechowic do Zebrzydowic (do Petrovic).



kvg - Czw Lis 17, 2005 11:56 pm
Po prostu cudownie... Całe szczęście, że z domu do uczelni mam 15 min piechtobusem, a jak już gdzieś jadę to tylko 'koleją samochodową'...



salutuj - Pią Lis 18, 2005 10:32 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Pią Lis 25, 2005 6:57 pm


TRANSPORT Unieważniony przetarg
Pociągi były za drogie

Mieszkańcy Mazowsza i Śląska będą musieli poczekać na nowe pociągi dla swoich kolei regionalnych.



W przetargu na 10 pociągów elektrycznych dla Kolei Mazowieckich oraz 4 dla samorządu województwa śląskiego początkowo uczestniczyły cztery firmy - włoska Ansaldobreda, kanadyjski Bombardier, niemiecki Siemens i szwajcarski Stadler. Ostateczne oferty złożyły tylko Bombardier i Stadler.

Wiesława Lipińska, rzeczniczka Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego, organizatora przetargu, wyjaśniła, że przyczyną jego unieważnienia były uchybienia formalne w złożonych ofertach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Stadler zaproponował pociąg, który ma za mało drzwi, zaś Bombardier podał w ofercie cenę jednostkową pojazdu, choć powinien podać łączną wartość całej oferty. Innym istotnym powodem unieważnienia przetargu miały być ceny.

Z naszych informacji wynika, że obydwie firmy podały ceny wyższe od górnego limitu przyjętego przez Urząd Marszałkowski. Zamierzał on przeznaczyć na pociągi nie więcej niż 268 mln zł (cena z VAT), a obydwie firmy złożyły oferty o ponad 50 mln zł wyższe. Teraz mazowiecki samorząd zamierza złożyć do Urzędu Zamówień Publicznych wniosek o zgodę na wybór oferty w drodze negocjacji, bez konieczności ogłaszania kolejnego przetargu.

Przetarg został unieważniony już po raz drugi. Pierwszy, który rozpoczął się w listopadzie ubiegłego roku, został unieważniony po protestach bydgoskiej Pesy. Według niej warunki uczestnictwa w przetargu dyskryminowały polskie firmy. Poszło o wymagane doświadczenie w produkcji podobnych pojazdów. Urząd żądał, żeby każda firma wykazała, że w ostatnich 3 latach dostarczyła co najmniej 30 takich pociągów.

Po protestach Pesy urząd złagodził warunki i zażądał, żeby oferenci udokumentowali dostawę co najmniej 14 pociągów. Również ten warunek został oprotestowany, a UZP uznał, że sprzeciw Pesy jest zasadny. Samorząd mazowiecki przetarg unieważnił, ale od decyzji prezesa UZP odwołał się do sądu, który przyznał rację władzom województwa.



bobtrebor - Pią Lis 25, 2005 8:24 pm
wierzycie, że ludzie zechcą wrócić do pociągów ? ostatnio zwiedzałem Zabrze i wszedłem też na dworzec by powspominać dawne czasy, spojrzałem na żebraków, na przysypiającą w kasie panią, na rozkład w którym większość z pociągów do Katowic była w kolorze czerwonym, nie było chętnych na podróż a pamiętam czasy gdy do Gliwic w szczycie pociągi jeździły co 10 minut i były trzyskładowe, trudno było usiąść, nie tęsknię za tymi czasami ale to se chyba ne vrati



Bruno_Taut - Pią Lis 25, 2005 10:28 pm
W Niemczech wracają, więc czemu nie mają wrócić i na Śląsku? Kolej ma jeszcze przyszłość.



milo - Pią Lis 25, 2005 10:51 pm

wierzycie, że ludzie zechcą wrócić do pociągów ? ostatnio zwiedzałem Zabrze i wszedłem też na dworzec by powspominać dawne czasy, spojrzałem na żebraków, na przysypiającą w kasie panią, na rozkład w którym większość z pociągów do Katowic była w kolorze czerwonym, nie było chętnych na podróż a pamiętam czasy gdy do Gliwic w szczycie pociągi jeździły co 10 minut i były trzyskładowe, trudno było usiąść, nie tęsknię za tymi czasami ale to se chyba ne vrati

wrócą, jezeli będą dośc często jeżdziły i będą skorelowane z busami (i wspólny bilet).
biorąc pod uwagę ceny benzyny to kolej jest na dobrej pozycji.
licze na radykalne posunięcia na kolei

(mówie o połączeniach regionalnych w województwie Sląskim)



Tequila - Pią Lis 25, 2005 10:54 pm

wierzycie, że ludzie zechcą wrócić do pociągów ? ostatnio zwiedzałem Zabrze i wszedłem też na dworzec by powspominać dawne czasy, spojrzałem na żebraków, na przysypiającą w kasie panią, na rozkład w którym większość z pociągów do Katowic była w kolorze czerwonym, nie było chętnych na podróż a pamiętam czasy gdy do Gliwic w szczycie pociągi jeździły co 10 minut i były trzyskładowe, trudno było usiąść, nie tęsknię za tymi czasami ale to se chyba ne vrati

wrócą, jezeli będą dośc często jeżdziły i będą skorelowane z busami (i wspólny bilet).
biorąc pod uwagę ceny benzyny to kolej jest na dobrej pozycji.
licze na radykalne posunięcia na kolei

(mówie o połączeniach regionalnych w województwie Sląskim)



salutuj - Sob Lis 26, 2005 12:07 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Sob Lis 26, 2005 1:04 am
tez mi sie wydaje ze kolej ma przyszlosc
wystarczy popatrzec jak sytuacja wyglada w Republice Czeskiej

pociagi lokalne jezdza czesto i co by nie powiedziec sporo ludzi z nich korzysta

kiedys czytalem ciekawa analize porownawcza
o ile w Polsce w przypadku gdy z jakiegos polaczenia korzysta mniej osob nie robi sie nic oprocz ograniczania liczby sklasdow a koncu likwidacji lini to w Czechach wrecz przeciwnie stara sie zwieksyzc czestotliwosc polaczen na tej lini aaby uczynic ja bardziej dostepna dla podroznych



d-8 - Sob Lis 26, 2005 9:12 am
jesli dobrze pamietam w zeszlym roku trojmiejska SKM i warszawska WKD zanotowaly pierwszy raz od wielu wielu lat wzrost liczby pasazerow w stosunku do roku poprzedzajacego.

mysle ze pociagi to bradzo perspektywiczna dzialka, jak by ten caly obecny bajzel odpowiednio 'kapnac' moglo by sie to wszystko calkiem niezle rozwijac



PIO - Sob Lis 26, 2005 11:57 am

tez mi sie wydaje ze kolej ma przyszlosc
wystarczy popatrzec jak sytuacja wyglada w Republice Czeskiej

pociagi lokalne jezdza czesto i co by nie powiedziec sporo ludzi z nich korzysta

kiedys czytalem ciekawa analize porownawcza
o ile w Polsce w przypadku gdy z jakiegos polaczenia korzysta mniej osob nie robi sie nic oprocz ograniczania liczby sklasdow a koncu likwidacji lini to w Czechach wrecz przeciwnie stara sie zwieksyzc czestotliwosc polaczen na tej lini aaby uczynic ja bardziej dostepna dla podroznych


Ale Polska to niestwty nie Czechy i w tej dziedzinie i w innych (np. autostrady) powinniśmy brać przykład od naszych południowych sąsiadów. Zgodzę się z przedmówcami, że jedyną droga poprawy sytuacji PKP jest prywatyzacja tego molocha



Tequila - Pon Lis 28, 2005 9:34 pm
Nie będzie nowych pociągów

Poniedziałek, 28 listopada 2005r.

Drugi przetarg na dostawę elektrycznych zespołów trakcyjnych (ezt) dla Mazowsza i Śląska został unieważniony. – Sprawa dotyczy 14 pociągów dla pasażerskich przewozów regionalnych. 10 miało trafić na Mazowsze, a 4 do nas, na Śląsk – mówi Jacek Stumpf, dyrektor wydziału komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

REKLAMA

Pierwszy przetarg nakazał unieważnić sąd – po protestach wykonawców ezt.

– Oczekiwaliśmy, że te firmy udokumentują wykonanie już wcześniej większej liczby pojazdów, niż to zakłada umowa. Okazało się, że nasze wymagania były za duże – mówi Jacek Stumpf.

W drugim przetargu do finałowej rozgrywki dostały się dwie firmy: Stadler (szwajcarski producent wygrał właśnie międzynarodowy przetarg na dostawę i utrzymanie 30 elektrycznych zespołów trakcyjnych dla Budapesztu) oraz Bombardier Transportation (producent pociągów dla Szwecji, Danii, Szwajcarii, Norwegii i W. Brytanii).

– Po dokonaniu analizy przez biegłych i komisję przetargową obie oferty zostały odrzucone. Nie odpowiadały specyfikacji warunków zamówienia – tłumaczy Wiesława Lipińska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego woj. mazowieckiego.

Teraz decyzja jest w rękach prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, do którego zwrócono się z wnioskiem o przeprowadzenie kolejnego postępowania, ale już w trybie negocjacji.

(mit) - Dziennik Zachodni



Hoover - Wto Lis 29, 2005 6:15 am
no a Budapest jak zwykle z romachem... A my dalej w miejscu...

Niech już najlepiej dopuszczą Pesę do tego przetargu...



Tequila - Pon Gru 05, 2005 10:07 pm
Poczekamy na nowoczesne pociągi

th 05-12-2005 , ostatnia aktualizacja 05-12-2005 21:22

Oddala się perspektywa wprowadzenia na tory województwa śląskiego nowoczesnych, elektrycznych pociągów. Unieważniono już drugi przetarg

Przetarg ciągnie się drugi rok. W pierwszym etapie wymagano doświadczenia w produkcji tego typu pojazdów, co eliminowało polskie fabryki, które dysponują tylko prototypami. Po protestach w drugim przetargu tego ograniczenia już nie było. Drugi przetarg unieważniono. Ani kanadyjski Bombardier, ani szwajcarski Stadler - dwie firmy, których oferty rozpatrywano - nie spełniły stawianych wymogów.

Nie wiadomo, kiedy zakup pociągów dojdzie wreszcie do skutku. W grę raczej już nie wchodzi kolejny przetarg, lecz indywidualne negocjacje z dostawcami. Scenariusz optymistyczny zakłada dostawę pociągów w I kwartale 2006 r. Nowe składy miałyby kursować m.in. na trasie Katowice - Częstochowa.



kropek - Wto Gru 06, 2005 5:57 pm

Poczekamy na nowoczesne pociągi

th 05-12-2005 , ostatnia aktualizacja 05-12-2005 21:22

Oddala się perspektywa wprowadzenia na tory województwa śląskiego nowoczesnych, elektrycznych pociągów. Unieważniono już drugi przetarg

Przetarg ciągnie się drugi rok. W pierwszym etapie wymagano doświadczenia w produkcji tego typu pojazdów, co eliminowało polskie fabryki, które dysponują tylko prototypami. Po protestach w drugim przetargu tego ograniczenia już nie było. Drugi przetarg unieważniono. Ani kanadyjski Bombardier, ani szwajcarski Stadler - dwie firmy, których oferty rozpatrywano - nie spełniły stawianych wymogów.

Nie wiadomo, kiedy zakup pociągów dojdzie wreszcie do skutku. W grę raczej już nie wchodzi kolejny przetarg, lecz indywidualne negocjacje z dostawcami. Scenariusz optymistyczny zakłada dostawę pociągów w I kwartale 2006 r. Nowe składy miałyby kursować m.in. na trasie Katowice - Częstochowa.


A miałem nadzieję, że wszystko uda się w miarę szybko. Ale teraz nie wiem jak mogłem tak myśleć - przecież to PKP



absinth - Wto Gru 06, 2005 6:04 pm

A miałem nadzieję, że wszystko uda się w miarę szybko. Ale teraz nie wiem jak mogłem tak myśleć - przecież to PKP

to nie PKP tylko samorzad wojewodztwa Slaskiego i Mazowieckiego rozpisaly przetarg a trudnosci w znacznej mierze wynikaly z niedoskonalosciami ustawy Prawo zamowien publicznych



Tequila - Pią Lut 10, 2006 7:34 pm


Co dalej z autobusem szynowym dla Śląska?


Tomasz Głogowski 10-02-2006 , ostatnia aktualizacja 10-02-2006 19:29

Czy województwo śląskie dostanie w końcu zamówiony autobus szynowy? Po upadku raciborskiego Kolzamu produkcję szynobusu przejął Fablok z Chrzanowa. Problem jednak w tym, że fabryka z Raciborza ociąga się z przekazaniem nowemu producentowi gotowej w 70 proc. maszyny.

Władze województwa śląskiego trzy lata temu zamówiły w Kolzamie dwa szynobusy. Pojazdy miały zabierać do stu osób i jeździć tam, gdzie nie ma wielu pasażerów.

Z pierwszym autobusem szynowym nie było problemów. Kursuje na trasie Częstochowa - Lubliniec. - Sprawuje się bardzo dobrze i jest tani w eksploatacji - przyznaje Jacek Stumpf, dyrektor wydziału komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Drugi szynobus został w Kolzamie, a fabryka kilka miesięcy temu ogłosiła upadłość. Dokumentację autobusu poruszającego się po szynach i prawa do jego produkcji kupiła Fabryka Maszyn Budowlanych i Lokomotyw Fablok SA w Chrzanowie. Zadeklarowała, że dokończy budowę gotowego już w 70 proc. pojazdu dla Śląska i wypuści na rynek kolejne egzemplarze. Niespodziewanie okazało się jednak, że upadły Kolzam ociąga się z przekazaniem maszyny. - Mam nadzieję, że jeszcze w lutym go dostaniemy - mówi Piotr Majcherczyk, prezes Fabloku.

Prezes Kolzamu był dla nas nieuchwytny. Firma ma odcięte telefony. W sprawę zaangażował się już Urząd Marszałkowski - zobowiązał raciborską firmę do przekazania maszyny.

Szynobus ma jeździć na trasie Żywiec - Sucha Beskidzka. O to, by stało się to jak najszybciej, walczy wójt Świnnej. Po niedawnym wypadku kolejowym na tej trasie, w którym uczestniczyło ok. 50 osób, wójt domaga się jak najszybszego wycofania przestarzałych wagonów i wprowadzenia autobusu szynowego.

Urząd Zamówień Publicznych zgodził się już, by Fablok dostarczył szynobus dla Śląska bez przetargu. - Na początek ulepszymy kilka elementów, a w przyszłości pomyślimy o nowym, bardziej nowoczesnym wyglądzie szynobusów - zapowiada prezes Majcherczyk.

Niewykluczone też, że Urząd Marszałkowski ogłosi przetarg na dostawę kolejnych pojazdów szynowych dla Śląska. Mogłyby jeździć tam, gdzie Polskim Kolejom Państwowym nie opłaca się utrzymywać zwykłych pociągów. Jedna taka maszyna kosztuje od 2,5 do 5 mln zł.



Tequila - Nie Lut 19, 2006 10:14 pm
Szybnobus nie dla Śląska

Magdalena Górna 19-02-2006 , ostatnia aktualizacja 19-02-2006 19:51

Spalinowy pociąg o opływowych nowoczesnych kształtach zachwycił podróżnych na katowickim dworcu. Znacznie bardziej wstrzemięźliwi byli urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego. Wolą, by po śląskich torach jeździły pociągi elektryczne

Spalinowy szynobus w sobotę na czwartym peronie katowickiego dworca zaprezentowała bydgoska firma Pesa, która produkuje pociągi. Pojazd napędzany jest przez silniki spalinowe, a nie - jak większość polskich pociągów - przez prąd. - Do baków pociągu wlewa się olej napędowy. Aby przejechać 100 km, trzeba wlać 40 litrów paliwa. Jak na pociąg, to nie jest dużo, bo stare lokomotywy spalinowe spalały 150 litrów - mówi Zbigniew Wojciechowski, szef marketingu firmy Pesa. Pociąg może jechać z prędkością nawet 150 km na godzinę.

W pociągu mieści się 300 pasażerów. Jest wyposażony w klimatyzację i specjalne platformy dla potrzeb niepełnosprawnych podróżnych. Wewnątrz szynobus przypomina autobus niskopodłogowy. Kosztuje 6 mln zł.

Pociąg zabrał chętnych w podróż z Katowic do Zawiercia. - Jedzie się super, bo jest o wiele ciszej niż w zwykłym pociągu - mówi konduktor Radosław Muras. Na wycieczkę szynobusem wybrał się też Ryszard Filipowicz, dyrektor spółki Przewozy Regionalne. - Chcemy wypróbować te pociągi, bo są plany, żeby szynobusy jeździły na trasie, która ma prowadzić z Tychów do Sosnowca - mówi.

Jacek Sztumpf, dyrektor wydziału komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego, uważa jednak, że nie ma powodu, aby kupować pociągi spalinowe. - Województwo śląskie ma jedną z lepiej rozwiniętych sieci trakcyjnych. Dlatego planujemy kupno elektrycznych pociągów - mówi.



Darkat - Pon Lut 20, 2006 5:55 am
Tak się zastanawiam. Ostatnio była mowa o możliwości przedłużenia linii tramwajowej z Brynowa tylko były wątpliwości dokładnie którędy. Miasto forsowało wariant w kierunku Kostuchny. I moim zdaniem mogłoby by tak zostać. Dlaczego.
Dla Piotrowic i Ligoty łatwiejszym sposobem byłoby wykorzystanie torów kolejowych (od Kostuchny też idzie linia ale jest w fatalnym stanie a pozatym stacje kolejowe są fatalnie położone albo ich wogóle brak). Czujecie to linia podmiejska w cenie biletu autobusowego ze stacjami w Piotowicach, w Ligocie oraz w centrum Mówię wam to byłby hit bo najgorszy wjazd do Katowic jest właśnie od strony Ligoty.
Dlatego trzymam kciuki pośrednio za tą trasę Tychy-Dąbrowa Górnicza



salutuj - Pon Lut 20, 2006 9:30 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



larissa - Pon Mar 06, 2006 8:44 am
Ja wierzę, że kolej ma przyszłość. Jest jednym z najwygodniejszych środków transportu. Natomiast potrzeba zdecydowanych zmian. Szybka kolej między Katowicami i Gliwicami była planowana już ok. 30 lat temu! Nie tyle o szybkość chodzi co o częstotliwość odjazdów. Wspólny bilet autobusowo-kolejowy przyciągnąłby sporo klientów.
Nie wspomnę już o wyglądzie taboru; dla mnie może być, ale zainteresowanie podróżujących ciufcią PCC Rail Szczakowianka było ogromne kiedy podstawiła się na peron. Zdecydowanie kolej może być atrakcyjna..



bobtrebor - Pon Mar 06, 2006 9:49 am
jeśli ma być szybka kolej 'tramwajowa' do Tychów to powinny powstać stacje Raciborska, Zadole i pod wiaduktem Kościuszki w Piotrowicach, wtedy więcej ludzi korzystałoby z tej linii



SPUTNIK - Nie Mar 19, 2006 6:21 pm
POZYCJA 10827

WSTĘPNE OGŁOSZENIE INFORMACYJNE O PLANOWANYCH ZAMÓWIENIACH - dostawy

Katowice:
Czy niniejsze zamówienie jest objęte zakresem Porozumienia w sprawie zamówień rządowych (GPA): Tak.

SEKCJA I: ZAMAWIAJĄCY

I. 1) Oficjalna nazwa i adres zamawiającego: Województwo Śląskie, do kontaktów: Anna Łojewska-Pyka, ul. Ligonia, 40-037 Katowice, woj. śląskie, tel. 032 2078559, 2078562, fax 032 2563420, e-mail: www.silesia-region.pl.
2) Adres, pod którym można uzyskać dalsze informacje: Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, Wydział Komunikacji i Transportu, Jacek Stumpf, ul. Ligonia 46, 40-037 Katowice, woj. śląskie, tel. (032) 2078661, 2553823, fax (032) 2078661, e-mail: www.silesia-region.pl.
3) Rodzaj zamawiającego: szczebel regionalny / lokalny.

SEKCJA II: PRZEDMIOT ZAMÓWIENIA

II.1) Nazwa nadana zamówieniu przez zamawiającego: Dokończenie realizacji lekkiego pojazdu szynowego do przewozów pasażerskich tzw. autobusu szynowego.
2) Nomenklatura
2.1) Wspólny słownik zamówień (CPV):

35.22.22.00 - Kolejowe wagony pasażerskie

2.2) Inna odpowiednia nomenklatura (CPA/CPC):
2.3) Kategoria usług:
3) Rodzaj i wartość dostaw lub usług dla każdej z kategorii usług: Dokończenie realizacji lekkiego pojazdu szynowego do przewozów pasażerskich tzw. autobusu szynowego wg dokumentacji konstrukcyjnej autobusu szynowego typu 212M.
4) Planowana data rozpoczęcia procedury udzielania zamówienia:
5) Inne informacje:



Wit - Pon Mar 27, 2006 9:24 pm
"160 pociągów na Śląsku znalazło się na zagrożonej liście

Tomasz Głogowski 27-03-2006 , ostatnia aktualizacja 27-03-2006 22:22

Nadchodzą ciężkie czasy dla pasażerów! PKP zagroziły, że zlikwidują aż 160 pociągów na Śląsku. - Spokojnie. Przynajmniej sto z nich uda się uratować - zapewniają władze województwa śląskiego.

Wśród zagrożonych likwidacją pociągów są m.in. połączenia Katowic z Gliwicami (nocne), Katowic z Wisłą, Bielska-Białej z Cieszynem czy Katowic z Bielskiem. Jeżeli władze województwa nie dogadają się z PKP, wszystkie pociągi przestaną jeździć 30 czerwca. Jak zwykle chodzi o pieniądze. By pociągi mogły dalej jeździć, Urząd Marszałkowski musi wyłożyć ok. 170 mln zł.

- Jesteśmy tylko organizatorem transportu. Jego finansowaniem powinno zająć się województwo. W całej Europie samorządy dokładają do deficytowych linii, które dowożą pasażerów do pracy, szkół czy na uczelnie - tłumaczy Łukasz Kurpiewski, rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne.

Kolej pokazała już, że nie żartuje. W kilku województwach, które nie zapłaciły PKP za transport, pociągi przestaną jeździć od 1 kwietnia. Mamy szczęście, bo na Śląsku warunkowo przedłużono ten termin do końca czerwca.

Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego, zapewnia, że w ciągu kilku najbliższych tygodni województwo śląskie podpisze z PKP umowę. Wczoraj radni sejmiku zdecydowali o podwyższeniu dotacji na transport o 70 mln zł. Kolejnych 100 mln mają przynieść wpływy z biletów.

Ale już wiadomo, że nie wszystkie pociągi uda się uratować. Przynajmniej 60 z nich "pójdzie pod nóż". Dyrektor Stumpf do czasu podpisania umowy z PKP nie chce ujawnić, które zostaną zlikwidowane.

- Na pewno nie te, którymi podróżuje dużo osób. Studenci i uczniowie mogą być spokojni - zapewnia Stumpf.

Dodaje, że niedawne liczenie pasażerów pokazało, że pomiędzy liniami są ogromne dysproporcje. - Niektórymi trasami (np. Gliwice - Katowice) codziennie jeździ 8 albo nawet 10 tys. pasażerów. Ale są i takie, gdzie jest ich 200. Do tych linii nie będziemy dokładać - mówi dyrektor Stumpf.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że spośród 160 zagrożonych pociągów najmniejsze szanse mają te kursujące w nocy i weekendy. To oznacza, że ostatni pociąg np. z Katowic do Rybnika odjedzie z dworca w Katowicach... o godz. 20. Potem podróżnym zostanie tylko samochód albo taksówka." GW



Osek - Pon Mar 27, 2006 10:32 pm
Więcej pieniędzy na koleje regionalne

Zwiększono dofinansowanie na przewozy pasażerskie

Podczas sesji sejmiku Województwa ÂŚlĹĄskiego radni przyjęli projekt uchwały ZarzĹĄdu dotyczĹĄcy zwiększenia dofinansowania przewozów regionalnych o 10,2 mln zł. Oznacza to, że w tym roku otrzymajĹĄ one 70,2 mln zł.

Szacuje się, że dzięki zwiększeniu tej dotacji przez SamorzĹĄd oraz działaniom spółki PKP Przewozy Regionalne, może udać się zmniejszyć tzw. „nie sfinansowany” deficyt budżetowy z pierwotnej kwoty 44 mln. do ok. 9 mln. zł. W tym celu Przewozy Regionalne zadeklarowały podczas negocjacji z SamorzĹĄdem Województwa zwiększenie przychodów z 94 do 96 mln zł. Obniżone zostanĹĄ także roczne koszty spółki ze 198 mln zł do 175 mln zł. Dla pasażera oznacza to, zachowanie większoÂści z pociĹĄgów planowanych do likwidacji. Wycofane może zostać bowiem ok. 43 pociĹĄgów a nie 160 jak zakładały poczĹĄtkowo Przewozy Regionalne. PrzestanĹĄ one kursować od 1 lipca.

O tym, jakie pociĹĄgi zostanĹĄ zlikwidowane zadecyduje dalsza tura negocjacji SamorzĹĄdu Województwa z władzami spółki, która powinna zakończyć się w drugiej połowie kwietnia. Podczas debaty nad uchwałĹĄ, członek zarzĹĄdu Województwa ÂŚlĹĄskiego Wiesław Maras zadeklarował, że intencjĹĄ będzie dĹĄżenie do wycofania pociĹĄgów, z których w najmniejszym stopniu korzystajĹĄ pasażerowie oraz zachowanie wszystkich istniejĹĄcych linii.

Dodatkowo SamorzĹĄd Województwa przeznaczył 2 mln zł na dofinansowanie przewozów na linii Bytom – Gliwice, na której nie odbywajĹĄ się od kilku lat przewozy pasażerskie. Aby wyłonić przewoÂźnika na tej linii zostanie przeprowadzony przetarg, w którym mogĹĄ uczestniczyć także prywatni przewoÂźnicy.

27 marca 2006

ÂŹródło:
http://www.silesia-region.pl/



salutuj - Pon Mar 27, 2006 11:45 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



absinth - Wto Mar 28, 2006 6:22 am

Dla pasażera oznacza to, zachowanie większo�ci z pociĹĄgów planowanych do likwidacji. Wycofane może zostać bowiem ok. 43 pociĹĄgów a nie 160 jak zakładały poczĹĄtkowo Przewozy Regionalne. PrzestanĹĄ one kursować od 1 lipca.
http://www.silesia-region.pl/

Zauwazyl ze PKP Przewozy Regionalne zachowuj sie zupelnie odwrotnie od wszechswiata o ile ten sie ciagle rozszerza to PKP sie wiecznie kurczy jesli idzie o ilosc oferowanych przez nich polaczen. Tak sie zastanawiam czy aby likwidacja polaczen nie jest glowna misja tej firmy. Pozostaje pytanie, co Ci biedacy beda juz robic kiedy wszystko zlikwiduja, bo przeciez na tym znaja sie najlepiej.



SPUTNIK - Pią Maj 19, 2006 12:41 pm
ile można.

Urząd Zamówień Publicznych nakazał powtórzenie najdroższego kontraktu w dziejach Mazowsza.

Chodzi o dostawę 14 pociągów wartości co najmniej 250 mln zł. Wybór kontrahenta ciągnie się od blisko dwóch lat. W połowie kwietnia zarząd województwa wybrał droższą o 10 mln ofertę kanadyjskiego Bombardiera. Przegrany szwajcarski Stadler był przekonany, że jego propozycja jest lepsza. Kwestionował podane przez konkurentów wielkości dotyczące zużycia energii. A to te parametry przesądziły o wygranej Bombardiera.

Początkowo Stadler próbował interweniować w urzędzie marszałkowskim, ale usłyszał, że przetarg został przeprowadzony prawidłowo. Dlatego odwołał się do Urzędu Zamówień Publicznych. W środę przed północą, po wielogodzinnym procesie, niezależni arbitrzy orzekli: z powodu uchybień przetarg trzeba powtórzyć. Oferta Bombardiera nie spełniała kilku istotnych warunków zamówienia. - Byliśmy pewni takiego werdyktu - mówi Teresa Wiśniewska, pełnomocnik Stadlera na Polskę. I dodaje: - Nie chcemy kłótni, ale współpracy. Jednak po raz kolejny zmuszeni zostaliśmy do obrony naszych racji. Marzę o rychłym zakończeniu sporu. Chcemy wreszcie zacząć produkować i dostarczać nasze pociągi.

W przypadku wygranej Szwajcarzy zamierzają uruchomić dużą fabrykę w Siedlcach zatrudniającą nawet do 500 osób. Są przekonani, że ich pociąg o nazwie Flirt jest lepszy od Talentu kanadyjskiego konkurenta.

Czy władze Mazowsza zastosują się do zalecenia arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych? - O tym zadecyduje zarząd województwa. Możemy albo usłuchać polecenia i powtórzyć przetarg, albo odwołać się od decyzji arbitrów do sądu okręgowego - usłyszeliśmy od Krzysztofa Strachoty nadzorującego zamówienia publiczne w urzędzie marszałkowskim.



d-8 - Sob Maj 20, 2006 8:05 am

ile można.

do konca swiata i o jeden dzien dluzej



SPUTNIK - Sob Maj 27, 2006 9:51 pm


Pojedziemy pociągami Flirt

Włodzimierz Pawłowski 26-05-2006 , ostatnia aktualizacja 26-05-2006 10:12

Szwajcarski Stadler będzie dostawcą pociągów dla Mazowsza, które produkowane będą w Siedlcach.

Mamy wreszcie finał najdroższego kontraktu w dziejach polskiego kolejnictwa. Przetarg na dostawę 14 pociągów osobowych (dziesięciu dla Mazowsza i czterech dla Śląska) ciągnął się prawie dwa lata. Zlecenie wartości prawie 258 mln zł otrzyma szwajcarski koncern Stadler, producent pociągów Flirt. Wczoraj komisja przetargowa, tym razem obradująca pod nadzorem arbitra z Urzędu Zamówień Publicznych, unieważniła ofertę kanadyjskiego Bombardiera i wykluczyła go z dalszego postępowania.

Żal Bombardiera...

Miesiąc wcześniej zarząd Mazowsza wybrał produkowane przez Bombardiera pociągi Talent. Po proteście Stadlera arbitrzy z Urzędu Zamówień Publicznych dopatrzyli się w dokumentach kanadyjskiej firmy poważnych uchybień formalnych i nakazali ponowne rozpatrzenie obydwu ofert.

- Dzisiejsza decyzja komisji przetargowej była jedynie wykonaniem wyroku niezależnych arbitrów - wyjaśnia Magdalena Lewandowska z biura prasowego urzędu marszałkowskiego.

Rozstrzygnięcie komisji natychmiast potwierdził zarząd Mazowsza, do którego należała ostateczna decyzja.

Pośpiech władz województwa jest zrozumiały. Umowę na dostawę pociągów muszą podpisać do końca czerwca. Inaczej przepadnie zarezerwowane w kontrakcie wojewódzkim 62 mln zł rządowej dotacji.

Obie zainteresowane firmy jeszcze wczoraj dostały informację o decyzji władz Mazowsza. Na piśmie otrzymają ją dziś. Najpewniej tym razem protest złoży Bombardier. W Urzędzie Zamówień Publicznych, gdzie raz już przegrał, raczej nie ma czego szukać.

Zapewne odwoła się więc do sądu okręgowego. - W ciągu tygodnia będziemy wiedzieli, czy tak się stanie - mówi Magdalena Lewandowska.

...i radość Siedlec

Ewentualny protest kanadyjskiej firmy nie powinien blokować podpisania umowy ze Szwajcarami. Za zgodą prezesa Urzędu Zamówień Publicznych marszałkowie będą mogli sfinalizować kontrakt ze Stadlerem i zmieścić się w wyznaczonym terminie.

Wczorajsza decyzja ucieszyła władze Siedlec. To na ich terenie Szwajcarzy zamierzają uruchomić fabrykę produkującą swoje Flirty.

- Sprawa ciągnie się od przeszło dwóch lat. Przedstawiciele Stadlera byli u nas wiele razy. Wszystko jest dograne i dogadane. Teraz tylko umowa i ruszamy - zapowiada prezydent Siedlec Mirosław Symanowicz. Nie ukrywa, że inwestycja Stadlera to dla miasta ogromna szansa. W ciągu najbliższych kilku miesięcy Szwajcarzy chcą uruchomić w Siedlcach montownię pociągów, co oznacza 150-200 nowych miejsc pracy. Po roku chcą ruszyć z produkcją nadwozi. Docelowo zamierzają zatrudnić nawet 500 osób.



SPUTNIK - Sob Maj 27, 2006 10:05 pm
Stadler Flirt

















Hoover - Nie Maj 28, 2006 7:04 am
No to fajnie że wreszcie się udało... Jeszcze będzie tylko jedno odwołanie i po sprawie...

Swoją drogą jak widze te twarde siedzenia rodem z Solarisów to mnie bierze.....

A tego NIE wybraliśmy:




Wizualnie mi się bardziej podoba od tego Staedlerowskiego....



jacek_t83 - Nie Maj 28, 2006 9:23 am

Wizualnie mi się bardziej podoba od tego Staedlerowskiego....

mnie tez bardziej sie Bombardier podoba. szkoda.



d-8 - Nie Maj 28, 2006 2:02 pm
no spoko sa te szwajcarskie sklady

chociaz jezdzilem czesto w Niemczech tymi bombardierami i sa niczego sobie.

ale grunt, ze sie ruszylo i pierwsza dostawa bedzie. mam nadzieje, ze na nastepne nie trzeba bedzie tak dlugo czekac i ze ilosc zamawiana bedzie tez wieksza no i ze sie cos konkretnie ruszy w tej kwestii w koncu



Wit - Nie Maj 28, 2006 2:12 pm
Cieszę się....Szwajcaria to potęga kolejowa



d-8 - Nie Maj 28, 2006 2:16 pm

Cieszę się....Szwajcaria to potęga kolejowa

a ja myslalem ze Niemcy



Wit - Nie Maj 28, 2006 2:24 pm
Niemcy też .... chodzi mi głownie o synonim "koleji szwajcarskiej" jako kolei niemal doskonałej, czyli punktualnej, z gęstą ilością linii i częstotliwością kursowania. Tam przecież cały transport opiera się na kolei.
Poza tym tradycje....większość linii to historyczne XIX trakty kolejowe, sukcesywnie modernizowane.
Szwajcarzy mają też bardzo dobry tabor (przede wszystkim państwowa SBB, na prywatnych liniach jest już różne) i tradycje w konstruowaniu pociągów.
Koleją szwajcarskim mówię zawsze tak



Kris - Sob Cze 10, 2006 8:28 pm


KOLEJE

Kto dostarczy pociągi dla Mazowsza i Śląska

Mazowiecki Urząd Marszałkowski poinformował, że kupi 14 pociągów elektrycznych od Bombardiera. Zwycięzcą przetargu póki co jest szwajcarski Stadler. Jednak wciąż nie wiadomo, kto dostarczy pojazdy


Nowoczesnych pociągów pasażerowie PKP mogą nie zobaczyć jeszcze bardzo długo

O tym, jak bardzo polska kolej potrzebuje nowych pociągów, przekonuje się każdy pasażer korzystający z jej usług. Przez lata PKP tłumaczyły, że nie mają pieniędzy na sfinansowanie inwestycji. Od jakiegoś czasu, między innymi dzięki funduszom unijnym, ten argument nie jest już podnoszony. Nie mniejszym problemem okazało się jednak wydanie pieniędzy już zarezerwowanych na wymianę taboru.

Winę za to ponoszą często same firmy starające się o zamówienia. Przetarg na dostawę czternastu pociągów elektrycznych dla Mazowsza i Śląska jest przykładem jaskrawym, ale na pewno niejedynym. Procedura rozpoczęta prawie dwa lata temu, już dwa razy była unieważniana. W ubiegłym roku protestował polski producent taboru, bydgoska Pesa, udowadniając, że jest w przetargu dyskryminowany. Sytuacja powtarza się teraz, kiedy na placu boju pozostały tylko dwie zagraniczne spółki.

W połowie kwietnia mazowieccy urzędnicy wybrali wreszcie ofertę Bombardiera. Za dostarczenie 14 pociągów kanadyjski koncern zażądał 267 mln zł netto (Stadler chciał 257,6 mln zł). Kanadyjczycy wygrali, ponieważ wyprodukowane przez nich pociągi mają zużywaćprawie jedną trzecią mniej prądu niż pojazdy konkurencji. Stadler uznał te wyliczenia za nierealne i zaprotestował. Skutecznie. - Arbitrzy nie przyjęli naszej argumentacji, że niemożliwa jest aż 30-proc. różnica w zużyciu energii przez obydwa pociągi, mimo że powoływaliśmy się na prawa fizyki. Podnieśliśmy też jednak wiele zastrzeżeń formalnych, z których dwa zyskały aprobatę arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych - mówi radca prawny Aldona Kowalczyk z kancelarii Salans, która reprezentuje Stadlera.

Pierwsze dotyczyło dokumentów potwierdzających, że oferent jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej. Bombardier przedstawił zaświadczenie wystawione przez pośrednika ubezpieczeniowego, a nie bezpośrednio ubezpieczyciela. - Nie był to więc dokument wymagany w specyfikacji warunków zamówienia - dodaje Aldona Kowalczyk. Zamawiający wymagał też oświadczenia, że spółka nie ma zakazu ubiegania się o zamówienia publiczne. Oświadczenia powinien wysłuchać notariusz, w tym przypadku jego rola ograniczyła się do poświadczenia złożonych pod nim podpisów. To przesądziło ostatecznie o odrzuceniu oferty Kanadyjczyków i wyborze Stadlera.

Co na to Bombardier? - Odwołaliśmy się do UZP od niekorzystnego dla nas rozstrzygnięcia. Wnioskujemy o ponowne rozpatrzenie sprawy - mówi rzecznik spółki w Polsce, Janusz Kućmin. Arbitrzy mają 15 dni na wyznaczenie rozprawy. Nie sposób przewidzieć, jaka będzie ich decyzja. Kanadyjska spółka będzie prawdopodobnie próbowała znaleźć błędy formalne oferty przeciwnika, co jest najczęstszą praktyką w takich sytuacjach. Jeśli jej się uda, arbitrzy mogą nakazać powtórzenie przetargu. A nowoczesnych pociągów pasażerowie PKP nie zobaczą jeszcze bardzo długo.

- Jeżeli producenci taboru będą skupiali się na blokowaniu działań konkurencji, nikt nie zarobi. To trochę jak z psem ogrodnika: sam nie skorzystam, ale drugiemu też nie pozwolę - komentuje Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR.

ANDRZEJ KRAKOWIAK

--------------------------------------------------------------------------------

Stadler Rail Group*
Przychody > 388 mln euro
Zysk netto > b.d.
Zatrudnienie > ok. 1,5 tys. osób
* dane za 2005 r.

Bombardier
Przychody > 14,7 mld zł*
Zysk netto > 249 mln zł*
Zatrudnienie > 55,8 tys. osób
* dane za rok finansowy zakończony 31 stycznia 2006



Kris - Wto Cze 20, 2006 6:09 am


TABOR KOLEJOWY Trwa walka o kontrakt na dostawę pociągów wartych prawie 300 mln zł

Bombardier zapowiada przejęcia

Chcemy kupić w Polsce przynajmniej jedną spółkę specjalizującą się w modernizacji elektrycznego taboru kolejowego - zapowiadają przedstawiciele kanadyjskiego koncernu.


Karol Romanowski, szef Bombardiera w Polsce, zapowiada, że jego firma nie zakończyła inwestycji w naszym kraju
(c) ANDRZEJ WIKTOR

Deklaracje te ujrzały światło dzienne w przededniu decyzji arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych, którzy dziś mają rozstrzygnąć losy przetargu na dostawę 14 pociągów dla Mazowsza i Śląska. Jego wartość sięga 300 mln zł. O problemach z wyłonieniem zwycięzcy postępowania, prowadzonego już od dwóch lat, pisaliśmy wielokrotnie w "Rz". Obecnie o kontrakt starają się dwie firmy: Bombardier i szwajcarski Stadler. Obydwie oprotestowały wyniki przetargu. Jutrzejsza decyzja arbitrów także raczej nie będzie ostateczna. Spółka, która przegra, prawdopodobnie odwoła się do sądu. Możliwe nawet, że przetarg trzeba będzie rozpisać od nowa.

Na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami przedstawiciele Bombardiera zapowiedzieli dalsze rozwijanie działalności w Polsce. - Prowadzimy badanie dokumentów kilku firm specjalizujących się w modernizacjach taboru elektrycznego. Ostatecznie możemy kupić jednąlub więcej, będzie to zależeć od efektów negocjacji - przekonuje Karol Romanowski, szef Bombardiera w Polsce. Nie chce ujawnić, o jakie przedsiębiorstwa chodzi, ani ile koncern chce wydać na przejęcia. Po sfinalizowaniu transakcji (decyzja w tej sprawie może być znana we wrześniu), liczba pracowników koncernu w naszym kraju (obecnie ok.1,3 tys.), ma się "prawie podwoić". - Chcemy przejąć co najmniej jedną firmę, ale niewykluczone, że kupimy np. dwie mniejsze - mówi Karol Romanowski.

Decyzja o nowych inwestycjach w Polsce (dziś Bombardier ma w naszym kraju cztery spółki) nie jest podobno uzależniona od wyników spornego przetargu dla Mazowszai Śląska. - Może się jednak zdarzyć, że będzie jednym z kamyczków, które wpłyną na ostateczne decyzje menedżerów najwyższego szczebla - przyznaje Karol Romanowski.

Kilka tygodni temu arbitrzy unieważnili ofertę Bombardiera, uznaną przed komisję przetargową za najbardziej korzystną. Przyczyną były błędy formalne, znalezione w niej przez konkurenta. Teraz Bombardier będzie próbował udowodnić, że nieważną z formalnego punktu widzenia ofertę złożyli Szwajcarzy. Na prawnych przepychankach tracą zaś pasażerowie, jeżdżący wciąż starymi pociągami.

krak.



absinth - Wto Cze 20, 2006 7:57 am
ech... niekonczaca sie opowiesc

sprawa z tymi pociagami powoli zaczyna przypominac ten most laczacy Myslowice z Sosnowcem tylko ze go zdaje sie ostatnio wreszcie ukonczono po chyba 30 latach...



nielott - Czw Lip 27, 2006 7:00 pm
Cztery klimatyzowane pociągi dla Śląska



Województwo śląskie kupiło w czwartek cztery nowoczesne, klimatyzowane pociągi. Na trasach pojawią się za dwa lata.

Pociągi będą kursować między Bielskiem-Białą i Częstochową oraz między Tychami i Sosnowcem. Pierwszy ze składów pojawi się na trasie w czerwcu 2008 roku, a następne w ciągu kolejnych miesięcy.

Pociągi mają 74 metry długości, są wyposażone w klimatyzację, podjazdy dla niepełnosprawnych oraz nowoczesne wyciszenie. Każdy ze składów może pomieścić ok. 500 pasażerów (180 miejsc siedzących). Wewnątrz pociągu, który może osiągnąć prędkość 160 km/h, zamontowano też kamery. - Pasażerowie będą podróżować w naprawdę komfortowych warunkach. Mamy nadzieję, że to dopiero początek zakupów i za kilka lat na Śląsku pojawi się więcej takich nowoczesnych pociągów - powiedział "Gazecie" Wiesław Maras, wicemarszałek województwa. Przyznał jednak, że cztery pierwsze pociągi to dopiero kropla w morzu potrzeb. Na Śląsku funkcjonuje 550 połączeń, obsługiwanych przez 180 pociągów.

Nowoczesne pociągi dostarczy szwajcarska firma Stadler. Kosztowały 90 mln zł. Procedury związane z ich kupnem trwały prawie dwa lata. W tym czasie unieważniono dwa przetargi. Ostatecznie Urząd Zamówień Publicznych zgodził się, by województwo kupiło pociągi przed ostatecznym rozstrzygnięciem złożonych protestów. Jak się okazało, to była słuszna decyzja, bo kontrola UZP nie wykazała żadnych nieprawidłowości.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 12347.html



Kris - Wto Wrz 19, 2006 8:40 pm
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3630197.html



PKP walczą z prywatną firmą o przewóz pasażerów na trasie Bytom - Gliwce

Tomasz Głogowski2006-09-19, ostatnia aktualizacja 2006-09-19 21:14
PKP Przewozy Regionalne i PCC Rail Szczakowa zakwalifikowały się do drugiego etapu przetargu na obsługę linii kolejowej Bytom - Gliwice. Pasażerowie powinni wstrzymać oddech. To pierwszy na Śląsku przetarg, w którym startować może firma prywatna.

Przetarg zostanie rozstrzygnięty za miesiąc, a pierwsze pociągi na nieczynnej od lat trasie powinny pojawić się już w grudniu. W rywalizacji, oprócz PKP, mogły po raz pierwszy startować firmy prywatne. Zgłosiło się czterech przewoźników, ale do drugiego etapu zakwalifikowano tylko dwóch: PKP Przewozy Regionalne i prywatną firmę PCC Rail Szczakowa. Odpadły m.in. konsorcjum Dolnośląskich Linii Autobusowych oraz Connex Koleje Polskie, spółka powiązana z francuską grupą Veolia, jedną z największych na świecie firm transportowych. Emocje wzbudził przede wszystkim start Conneksu. Spekulowano bowiem, że Francuzi zaczną od Śląska i będą później szturmować polski rynek kolejowy. Okazało się jednak, że Connex nie złożył wszystkich wymaganych dokumentów w terminie.

PKP Przewozy Regionalne i PCC Rail Szczakowa dostaną teraz specyfikację przetargową. Województwo chce, aby pomiędzy Bytomiem a Gliwicami kursowały przynajmniej cztery pociągi pasażerskie dziennie. - To pierwsza próba dopuszczenia na rynek pasażerski innej firmy niż PKP - ocenia Piotr Kazimierowski, redaktor naczelny branżowego pisma "Transport i Komunikacja". Zastrzega jednak, że to próba niepozbawiona błędów. - Niestety, województwo śląskie dało zbyt mało czasu na przygotowania. W sytuacji, gdy przetarg rozstrzygnięty zostanie jesienią, a kursy mają ruszyć zimą, PKP Przewozy Regionalne są w dużo lepszej sytuacji. Firma prywatna może nie zdążyć ze skompletowaniem taboru - dodaje Kazimierowski.

Przekonuje też, że przynajmniej przez rok zwycięzca przetargu będzie musiał dokładać do interesu, zanim pasażerowie dowiedzą się w ogóle, że pociągi między Bytomiem a Gliwicami znów jeżdżą.

PCC Rail Szczakowa, specjalizująca się do tej pory w przewozach towarowych, z myślą o transporcie pasażerskim stworzyła spółkę Kolej Nadwiślańska. Firma szuka właśnie używanych szynobusów, głównie na rynku niemieckim. Prezes Rafał Błaszkiewicz nie chciał jednak rozmawiać z nami o przetargu.

Województwo jest przekonane, że wznowienie przewozów pasażerskich pomiędzy Bytomiem a Gliwicami ma sens. Chce przeznaczyć na to kilka milionów złotych. - Na tej trasie powstało w ostatnich latach kilka centrów handlowych, pasażerów więc nie zabraknie - mówi Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego.



d-8 - Śro Wrz 20, 2006 12:30 am
no to zobaczymy co z tego wyjdzie. jestem bardzo ale to bardzo ciekaw.
nie powiem zebym szczegolnie zyczyl dobrze pkp w tym przetargu. w ogole do tego etapu pkp powinno sie nie dostac chociazby z racji dotychczasowych zaslug i osiagniec...



absinth - Wto Wrz 26, 2006 8:34 am


Pociąg Gliwice-Bytom wróci na tory

Dla tych, którzy muszą codziennie pokonywać trasę Gliwice-Bytom, skończy się koszmar długiego i mało komfortowego dojazdu autobusem. Urząd Marszałkowski zadbał o powrót pociągu na trasę.

1 stycznia 2007 roku połączenie kolejowe Bytom-Gliwice-Bytom będzie wznowione. "Reaktywacja" nastąpi głównie dzięki naukowcom Politechniki Śląskiej, którzy przygotowali opracowanie szans przewozowych na tej trasie. - Pomysł na ponowne uruchomienie połączenia zrodził się dwa lata temu w Urzędzie Marszałkowskim, jednak o ogłoszeniu przetargu przesądziły wyniki badań prowadzonych przez specjalistów z Politechniki Śląskiej. Głównym argumentem "za" był dobry stan infrastruktury, która choć zostanie częściowo odnowiona, to nie pociągnie za sobą ogromnych nakładów finansowych - wyjaśnia Witold Trulka z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Decyzję o zawieszeniu komunikacji kolejowej między sąsiednimi miastami podjęto definitywnie pod koniec maja 2001 roku. Przyczyna była bardzo prosta - linia okazała się deficytowa.

20-kilometrowy odcinek odżyje jednak z początkiem nowego roku. Pozostaje pytanie z czyją pomocą? Urząd ogłosił przetarg, który daje możliwości także prywatnym przewoźnikom. Zobowiązał się też dotować przedsięwzięcie. Do pierwszego etapu przetargu zakwalifikowały się cztery firmy. To między innymi Connex Koleje Polskie, spółka francuskiej grupy Veolia, światowego potentata na rynku prywatnych przedsiębiorców transportowych.

Wnioski, włącznie z PKP Przewozy Regionalne, złożyły również dwie inne prywatne spółki: PCC

Rail Szczakowa oraz konsorcjum, w którego skład wchodzą Dolnośląskie Linie Autobusowe oraz Przedsiębiorstwo Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem w Zabrzu. Firmy, które zostaną zakwalifikowane

do drugiego etapu, otrzymają specyfikację przetargu i będą mogły przedstawić oferty. Decyzja o tym, która z firm weźmie udział we właściwej części przetargu, zostanie podjęta w tym tygodniu. Zarząd Województwa zadecyduje o wysokości dotacji po rozstrzygnięciu przetargu, a z wygraną spółką zostanie podpisana umowa na okres trzech lat.
Dagmara Grzybowska - Dziennik Zachodni



jacek_t83 - Czw Paź 05, 2006 7:47 am


Przetarg zatrzyma pociąg Bytom-Gliwice?
dziś

Istnieje groźba, że połączenie kolejowe na trasie Bytom-Gliwice-Bytom nie będzie, jak planowaliśmy, wznowione 1 stycznia 2007 roku - mówi Witold Trulka, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Dwuetapowy przetarg, który miał wyłonić zwycięską firmę, przedłuża się. - Pomysł na ponowne uruchomienie połączenia zrodził się w Urzędzie Marszałkowskim, a o ogłoszeniu przetargu przesądziły wyniki badań prowadzonych przez specjalistów z Politechniki Śląskiej. Głównym argumentem "za" był dobry stan infrastruktury, która zostanie częściowo odnowiona - wyjaśnia Trulka.

Urząd ogłosił przetarg, który daje możliwości także prywatnym przewoźnikom. Zobowiązał się też dotować przedsięwzięcie.

Do pierwszego etapu zakwalifikowały się cztery podmioty. Jednym z nich była firma Connex Koleje Polskie, spółka francuskiej grupy Veolia, potentata wśród prywatnych przedsiębiorców transportowych.

Wnioski, oprócz z PKP Przewozy Regionalne, złożyły dwie inne spółki: PCC Rail Szczakowa oraz konsorcjum, w którego skład wchodzą Dolnośląskie Linie Autobusowe i Przedsiębiorstwo Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem w Zabrzu.

Do drugiego etapu przetargu zakwalifikowały się PKP Przewozy Regionalne oraz PCC Rail Szczakowa. Firmy dostaną specyfikację przetargową i będą mogły przedstawić swoje oferty. Taki obrót sprawy byłby wymarzony, gdyby nie fakt, że Connex Koleje Polskie złożyły protest. Spółka nie zgodziła się z orzeczeniem, które zabroniło jej przejścia do drugiego, właściwego etapu przetargu. Do protestu dołączyły się Dolnośląskie Linie Autobusowe. Zgodnie z procedurą jest 10 dni na rozpatrzenie protestu. - Jeśli uznamy go za zasadny, to Connex wejdzie do drugiego etapu i wszystko potoczy się zgodnie z planem. Jeżeli protest nie zostanie uwzględniony, to należy się tylko modlić, by spółka nie uruchomiła procesu zaskarżania decyzji do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych - wyjaśnia Trulka. Jeśli okazałoby się, że Prezes także protest odrzuci, Connex może zaskarżyć jego decyzję do sądu. A tu sprawa będzie ciągnąć się latami. Jeżeli czarny scenariusz stanie się rzeczywistością, pokrzywdzeni będą przede wszystkim pasażerowie, którzy tak cieszyli się na powrót pociągu.

Pierwsze decyzje, w sprawie złożonego protestu, znane będą w połowie października.

Z czyją pomocą, definitywnie, odżyje 20-kilometrowy odcinek, dość ważnej dla mieszkańców obu miast trasy, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że z wygraną spółką zostanie podpisana umowa na okres trzech lat, a o wysokości obiecanej dotacji Zarząd Urzędu Marszałkowskiego zadecyduje po rozstrzygnięciu przetargu. Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej, w którym ukazała się informacja o przetargu, wycenił jego wartość na 6 mln 100 tysięcy złotych.

Dagmara Grzybowska - Dziennik Zachodni

http://bytom.naszemiasto.pl/wydarzenia/654509.html



Wit - Pon Paź 23, 2006 9:53 pm


Kolejarska "Solidarność" grozi strajkiem
Tomasz Głogowski2006-10-23, ostatnia aktualizacja 2006-10-23 21:10

Kolejarska "Solidarność" protestuje przeciwko nowej strategii dla PKP. W poniedziałek związkowcy zagrozili strajkiem, który miałby rozpocząć się na Śląsku.

Tak jak górnikom nie podoba się nowa strategia dla kopalń, tak kolejarze protestują przeciwko nowym pomysłom na uzdrowienie PKP. Wczoraj w Katowicach Henryk Grymel, szef kolejarskiej "Solidarności", zapowiedział, że w najbliższy piątek związek rozpoczyna wielką akcję protestacyjną: w pociągach i na dworcach rozdawane będą ulotki sprzeciwiające się m.in. likwidacji połączeń regionalnych (wydrukowano ponad 20 tys. sztuk).

"Solidarność" zagroziła, że jeżeli akcja nie przyniesie skutku, w połowie listopada na kolei rozpocznie się strajk. Pierwsze pociągi staną na Śląsku. - To ostateczność, bo nie chcemy szkodzić pasażerom - zastrzegł Grymel.

Związkowcy nie chcą zgodzić się przede wszystkim na nowy pomysł rządu: powołanie spółek samorządowych, które wspólnie z PKP miałyby zająć się połączeniami lokalnymi. Autorzy nowej strategii dla PKP chcą, aby pierwsze takie spółki powstały na Śląsku i w Warszawie. Samorząd miałby w nich 51 proc. udziałów, a kolej 49 proc. To zdaniem związkowców pierwszy krok do likwidacji spółki PKP Przewozy Regionalne, zadłużonej dziś na 2,5 mld zł! - Kilka tysięcy osób straci pracę - alarmuje Henryk Grymel i dodaje, że zadłużenie Przewozów Regionalnych to wina samorządów. Jego zdaniem od 2003 roku urzędy marszałkowskie nie płaciły spółce za wszystkie zlecony przewozy.

"Solidarność" nie zgadza się też na likwidację kolejnych pociągów. Związkowcy obliczyli, że z nowego rozkładu jazdy na 2007 rok, który ma wejść w życie w połowie grudnia br., zniknie 30 proc. wszystkich pociągów. Nie wiadomo jednak które, bo urzędy marszałkowskie tworzą dopiero listy opłacalnych połączeń i tych, które pójdą pod nóż.

Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, uspokaja, że na Śląsku cięcia nie będą duże. - Znikną tylko te połączenia, z których prawie nikt nie korzysta. To będą pojedyncze przypadki, na pewno nie 30 proc. - zapewnia.

Przypomnijmy, że w tym roku na Śląsku zlikwidowano już ok. 60 pociągów: m.in. połączenia Katowic z Gliwicami (nocne), Katowic z Wisłą, Bielska-Białej z Cieszynem czy Katowic z Bielskiem.



salutuj - Pon Paź 23, 2006 11:40 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Kris - Wto Gru 26, 2006 5:08 pm
Ciekawe na jakim etapie jest sprawa przetargu na zakup pociągów dla Śląska i Mazowsza? Możliwe że coś przegapiłem, ale dawno nic nie słyszałem na ten temat. Tymczasem inne województwa dokupują nowy tabor.



Będzie osiem nowych szynobusów
gut2006-12-22, ostatnia aktualizacja 2006-12-22 18:01

60 milionów złotych wyda wielkopolski Urząd Marszałkowski w przyszłym roku na autobusy szynowe. Wykona je bydgoska PESA.

Wczoraj podpisana została umowa na dostarczenie ośmiu pojazdów w ciągu półtora roku. Nie powinno być z tym problemu, bo - przypomnijmy - dwa podobne z bydgoskiej PESY zostały dostarczone jeszcze przed terminem. Jeżdżą po wielkopolskich torach od kilku miesięcy i spisują się znakomicie. Przyszłoroczny wydatek samorządowych 60 mln zł to największa dotychczasowa inwestycja w kolejowy tabor w Wielkopolsce. Dotychczasowe zakupy urząd finansował sam. Tym razem połowę kosztów pokryje Europejski Program Operacyjny Transport. Do końca 2008 r. po naszym regionie będzie kursowało w sumie 20 autobusów szynowych.

Nowe pojazdy mają być nowoczesne, wygodne, z klimatyzacją i pełnym monitoringiem. Będą też miały nowe siedzenia, mniej twarde od obecnie istniejących. Szynobusy z PESY zamówiło także 15 innych województw, a elektryczne pociągi bydgoskiej spółki jeżdżą także we Włoszech.

http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3811160.html



Wit - Wto Sty 16, 2007 6:29 pm


Szybciej pociągiem z Rybnika do Katowic
jm2007-01-14, ostatnia aktualizacja 2007-01-14 21:14

W poniedziałek ruszą pierwsze pociągi na zamkniętym od trzech miesięcy odcinku między Leszczynami a Orzeszem. Dzięki temu podróż z Rybnika do Katowic skróci się do godziny.

Od połowy października pasażerowie, którzy podróżowali na trasie Rybnik - Katowice, byli skazani na czasochłonne przesiadki. Wszystko za sprawą remontu torów na 12-kilometrowym odcinku Leszczyny - Orzesze.

- Pomiędzy tymi stacjami stan torowiska był tak zły, że trzeba było wymienić całą nawierzchnię. Od kilku lat pociągi nie mogły jechać tam szybciej niż z prędkością 20 km na godzinę - mówi Włodzimierz Leski, rzecznik prasowy Oddziału Regionalnego PLK w Katowicach.

Na czas remontu podróżni między Leszczynami a Orzeszem musieli przesiadać do autobusów.

- Wszystko było dobrze zorganizowane. Autobusy jeździły często i punktualnie, ale czas dojazdu to była prawdziwa katastrofa. Podróż w obydwie strony zajmowała prawie cztery godziny. Na dodatek trudno było zdążyć na zajęcia - mówi Jan Czarnecki, student Akademii Ekonomicznej z Rybnika.

Dzięki wymianie nawierzchni pociągi na tym odcinku będą mogły jeździć z prędkością do 80 km na godzinę. Oznacza to, że przejazd między Katowicami a Rybnikiem potrwa godzinę. - Taki czas osiągniemy dopiero wiosną, bo na nowym torowisku trzeba stopniowo zwiększać prędkość - stwierdza Leski.



martin13 - Śro Sty 17, 2007 1:58 pm

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/689082.html

Podróż z Rybnika do Katowic już nie jest koszmarem
dziś

W poniedziałek, po trzech wcześniejszych nieudanych próbach, wreszcie oddano do użytku nowe tory kolejowe, remontowane od kilku miesięcy na trasie z Rybnika do Katowic. Wcześniej przez wiele tygodni pasażerowie musieli korzystać z zastępczej komunikacji autobusowej, co wydłużało czas jazdy nawet do kilku godzin!

To prawdziwa kołomyja. Wracając z Katowic do Rybnika, trzeba było wysiąść z pociągu w Orzeszu. Tam podstawiany był autobus, który zabierał podróżnych do Leszczyn, a tam znowu wsiadano do pociągu. Ile razy przewozy się spóźniały trudno zliczyć - mówi nam Ewelina Figurska, mieszkanka Rybnika, studiująca w Katowicach politologię.

W PKP przyznawali, że rozwiązanie było dość uciążliwe, ale nie było innego wyjścia.

Pasażerowie, których w poniedziałek spotkaliśmy na stacji PKP w Rybniku, o zakończeniu robót jeszcze nie mieli pojęcia...

- Tam tych spółek jest tyle, że jedni są odpowiedzialni za tory, inni za przewozy, a jeszcze inni za informowanie pasażerów - komentowali pasażerowie. Andrzej Synowiec z Mysłowic rano jechał jeszcze z przesiadką.

Jak można tak długo remontować tory? Najgorzej mieli starsi ludzie, którzy pieszo musieli pokonywać drogę do autobusów - mówi pan Andrzej.

Początkowo remont miał zakończyć się na początku grudnia ubiegłego roku, ale z różnych przyczyn termin był przekładany trzykrotnie. Czy PKP wyciągnie konsekwencje wobec wykonawców? - Od 15 grudnia oni płacili za komunikację zastępczą, a resztę zobaczymy, jak przyjdą faktury - mówi Włodzimierz Leski, rzecznik prasowy Oddziału Regionalnego PKP PLK w Katowicach.

Pierwsze roboty na około 10-kilometrowym odcinku torowiska na trasie Orzesze-Leszczyny rozpoczęto 16 października. Tory musiano wymienić, bo ich stan był po prostu fatalny. - Pociąg mógł tamtędy jechać zaledwie 20 kilometrów na godzinę - przypomina Włodzimierz Leski.

Ostatecznie po remoncie przez jakiś czas prędkość pociągów na tym odcinku wyniesie 40-50 km/godz. Potrwa to około dwóch miesięcy, czyli do wczesnej wiosny. - A po ustabilizowaniu gruntu docelowo prędkość wyniesie nawet 80 km na godzinę, a czas jazdy skróci się do około godziny - zapewnia Włodzimierz Leski.

Koszty takiej inwestycji są olbrzymie, bo torowisko powstawało praktycznie od zera. - Remontowaliśmy około 10 kilometrów torów, a jeden kilometr kosztuje półtora miliona złotych - wyjaśnia Włodzimierz Leski. - Trzeba było zbudować siedem rozjazdów oraz położyć odpowiednią nawierzchnię pod szynami - dodaje.
Jacek Bombor - Dziennik Zachodni



Bruno_Taut - Śro Sty 17, 2007 2:37 pm
Nawet 80 km na godzinę?! To będzie trzeba w pociągach zainstalowac pasy bezpieczeństwa i okna poblokować, bo jak się kto wychyli, to mu podmuch głowę urwie.



macu - Śro Sty 17, 2007 2:39 pm
:-) Nie chciałbym widzieć krowy, która pasła się opodal torów po przejeździe tego pociągu. Podmuch ją zmasakruje ;-)



maly10000 - Śro Sty 17, 2007 5:02 pm
No też miałem takie odczucie po przeczytaniu - zamiast wydać drugie tyle i zrobić od razu 160-200 km/h to lepiej uwalić na 80 i za xx lat zdemontować i kłaść nowe tory na większe prędkości jak będzie konieczność. Brawo...

Jak to Ktoś powiedział - Polski nie stać na prowizorkę.



salutuj - Śro Sty 17, 2007 5:10 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Jastrząb - Śro Lut 14, 2007 10:40 pm
A przy następnej modernizacji do tych powiedzmy 160km/h znów będzie 2x szybciej - czyli będzie można powiedzieć, żę się nadal rozwijamy. A jakbyśmy od razu zrobili do 160km/h to byśmy potem stali w miejscu



MephiR - Sob Lut 24, 2007 6:07 am

Czy pociąg relacji Bytom-Gliwice wróci na tory?
Sejmik Województwa Śląskiego podjął decyzję o przywróceniu od 1 stycznia 2008 r. połączenia kolejowego Bytom-Gliwice. Przetarg, który wyłoni firmę mającą obsługiwać to połączenie, zostanie ogłoszony w przyszłym miesiącu. Problem w tym, że poprzednie podejście do reaktywowania linii Bytom-Gliwice nie udało się. - Otrzymaliśmy jedną ofertę, która przekraczała nasze możliwości finansowe - mówi Jarosław Kołodziejczyk, członek zarządu województwa.

Decyzję o zawieszeniu komunikacji kolejowej między Bytomiem i Gliwicami podjęto pod koniec maja 2001 r. Linia okazała się bowiem deficytowa. Teraz, do 2010 r. władze województwa zamierzają przeznaczyć na nią 6,9 mln zł. - To połączenie jest bardzo ważne dla mieszkańców obu sąsiednich miast - podkreśla Piotr Lewandowski, radny PO w sejmiku. - Liczę, że w przyszłości linia może być odnogą połączenia lotniska w Pyrzowicach z Katowicami i Gliwicami.




Jastrząb - Pon Lut 26, 2007 7:44 pm
Jeśli nie będą w nim obowiązywały bilety KZK GOP lub z nim zintegrowane to marnie widzę jego przyszłość po 2010 roku



mark40 - Nie Kwi 15, 2007 12:26 pm


Koniec monopolu PKP

„Echo Miasta” jako pierwsze zostało zaproszone na przejażdżkę pierwszą prywatną pasażerską linią kolejową w Polsce. W podróż zabraliśmy Jarosława Kołodziejczyka, wicemarszałka i członka zarządu Województwa Śląskiego

Sześć lat temu PKP zlikwidowało połączenie Gliwice – Bytom, bo nie opłacało się go utrzymywać. Jeździli nim głównie pracownicy kopalń, gdy kopalnie zostały zamknięte, linia przestała być potrzebna. Ponad rok temu powstał pomysł, żeby ją przywrócić. W pobliżu trasy wybudowano dwa supermarkety, coraz więcej studentów dojeżdża na uczelnię do Gliwic. Linia będzie jednak prywatna. To pierwsze takie rozwiązanie w Polsce i test, czy się sprawdzi.
Pierwsi pasażerowie pojada nią w grudniu, my zrobiliśmy to wcześniej.
Dworzec w Gliwicach, godz. 10.45. Za trzy minuty odjazd składu, który PKP podstawiło specjalnie dla „Echa Miasta”. W dyżurce czeka już na nas wicemarszałek Jarosław Kołodziejczyk, razem wchodzimy do pociągu.

20 to za mało
Wagon, którym jedziemy nie jest nowy, ale o dziwo mocno nie trzęsie. – Pociąg ma trzydzieści lat, ale został wyremontowany. Niewykluczone, że prywatny przewoźnik kupi nowy skład – wyjaśnia wicemarszałek.
Przewoźnik będzie potrzebował przynajmniej dwóch pociągów. Musi też zaplanować kilkanaście kursów dziennie, w obie strony. – W grę wchodzi nie tylko sam pociąg, ale cała obsada: kierowcy, konduktorzy, poza tym remont stacji – mówi Kołodziejczyk.
Mijamy stację Maciejów Północny. – O właśnie. Tutaj trzeba by odnowić istniejące perony, a najlepiej postawić je od nowa. To dodatkowe kilkanaście milionów – dodaje wicemarszałek. Kawałek dalej kilka zarośniętych budynków. – W okolicy są dwa supermarkety, podróżni dojeżdżający do nich mogą stanowić dużą część pasażerów. Dobrze byłoby ich przyciągnąć nową stacją – wyjaśnia wicemarszałek.
Przewoźnik nie będzie musiał ponosić wszystkich wydatków sam. – Ja mogę zaoferować 2 mln rocznie z Urzędu Marszałkowskiego – mówi Kołodziejczyk.

Ceny pozostaną
Linia ma być uruchomiona w grudniu, po zakończeniu przetargów. Największe szanse mają Przewozy Regionalne i PCC Rail z Jaworzna.
– Ci ostatni chcą inwestować w przystanki, a to mocna karta przetargowa – zdradza wicemarszałek.
Ceny biletów nie powinny odbiegać od średniej krajowej. – Myślę, że mogą nawet być niższe – mówi Kołodziejczyk. Na podobnej trasie Katowice – Tychy, za bilet trzeba dziś zapłacić 4 zł 50 gr za przejazd normalny drugą klasą i 6 zł 75 gr za pierwszą klasę.
Mija nieco ponad 20 minut i dojeżdżamy do Bytomia, przejechaliśmy ponad 18 km
-------------------------------------

4,50 za bilet? Jedyna nadzieja w miesięcznych ;-)



Jastrząb - Śro Kwi 18, 2007 8:41 am


Trasa kolejowa do Rybnika znów zamknięta

Tomasz Głogowski2007-04-17, ostatnia aktualizacja 2007-04-17 22:30

Pasażerowie są wściekli, bo kolej już po raz drugi zamknęła trasę Katowice - Rybnik, jedną z najważniejszych na Śląsku. - To normalna procedura, musimy dokończyć remont - rozkłada ręce Włodzimierz Leski, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych w Katowicach.

10-kilometrowy odcinek między Leszczynami a Orzeszem wyłączono z ruchu w poniedziałek. Pasażerowie, aby dostać się do Katowic czy Rybnika, muszą teraz przesiadać się do autobusów. Ludzie są wściekli, bo trasę - jedną z najważniejszych na Śląsku - zamknięto już po raz drugi w ciągu pół roku.

Pierwszy remont trwał od października do końca grudnia. Kolej obiecuje, że drugi skończy się do 25 kwietnia. - To jakiś koszmar, przez dwa miesiące pociągi jeździły normalnie i nagle znów wszystko zamknęli. Przez te przesiadki mam całkiem rozwalony tydzień. Nigdy nie mogę zdążyć na zajęcia - narzeka Przemek Hanzlik, student Uniwersytetu Śląskiego.

Pierwszy remont, podczas którego wymieniono szyny i podkłady kolejowe, trwał dwa miesiące dłużej niż planowano. Mieszkańcy okolicy są przekonani, że to przez firmę Torpol z Poznania, która wygrała przetarg. Przekonują, że robotnicy pracowali jak muchy w smole. - Więcej siedzieli, niż robili. Było wiadomo, że nie wyrobią się w terminie - mówi pan Andrzej z Orzesza, który remont obserwował z okien domu.

Od razu pojawiły się głosy, że remont wykonano źle i teraz Torpol musi poprawić to, co zepsuł za pierwszym razem. Włodzimierz Leski, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych w Katowicach, zaprzecza i mówi, że od początku było wiadomo, że remont zostanie przeprowadzony w dwóch etapach. Nie widzi nic dziwnego w tym, że po całkiem nowych szynach pociągi jeździły tylko kilka tygodni. - Teraz trzeba zlikwidować tzw. naprężenia i jeszcze raz poskręcać tory. To normalna procedura przy tego typu remontach - zapewnia Leski i dodaje, że dzięki temu za kilka dni pociągi pomiędzy Orzeszem a Leszczynami będą mknęły z prędkością 80 km/godz. (przed remontem wlokły się 20 km/godz.). - Wiemy, że dla pasażerów to bardzo uciążliwe, ale nie mogliśmy odkładać remontu. Ta trasa była już w fatalnym stanie - dodaje rzecznik.

Pasażerowie nie powinni się jeszcze cieszyć. "Gazeta" dowiedziała się, że w najbliższym czasie ogłoszony zostanie przetarg na remont kolejnego odcinka na trasie Katowice - Rybnik, tym razem pomiędzy Bradą a Orzeszem. Roboty mogą zacząć się już latem, PKP ma na to pieniądze.

Kolej zapewnia, że w tym przypadku niepotrzebne będą autobusy zastępcze, bo pociągi będą mogły jeździć do Katowic przez Tychy. Znacznie wydłuży to jednak podróż.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,3501 ... 4-18-03-06



nti_server - Wto Cze 19, 2007 1:43 pm
Niech podpisują umowy wiązane - dofinansujemy, ale pociąg ma jeździć na określonych warunkach.
Na całym świecie kolej finansowana jest przez państwo, nigdzie nie przynosi ona zysków i nikogo normalnego to nie dziwi, bo to oczywiste, jak korzyści w innej formie z tego płynące.
Chyba, że chcemy żeby śląskie miasta były zadupiami, do których się nie można dostać.



Kris - Pią Cze 22, 2007 6:43 pm
Koniec marzeń o prywatnej kolei na Śląsku
Tomasz Głogowski
2007-06-22, ostatnia aktualizacja 2007-06-22 19:39

Przetarg na obsługę linii Gliwice - Bytom, w którym po raz pierwszy mogli startować prywatni przewoźnicy, wygra najpewniej państwowa kolej - dowiedziała się "Gazeta". Koniec marzeń o tym, że PKP będą miały na Śląsku prawdziwą konkurencję.

Gdy kilka dni temu konsorcjum PCC Rail z Jaworzna i brytyjskiej Arrivy wygrało przetarg na przewozy pasażerskie w Kujawsko-Pomorskiem, wydawało się, że jest ogromna szansa, że i na Śląsku pojawi się prawdziwa konkurencja dla PKP. Nasze województwo chce bowiem w przyszłym roku wznowić kursowanie pociągów na nieczynnej od wielu lat trasie z Gliwic do Bytomia. Po raz pierwszy do rywalizacji dopuszczono firmy prywatne, w tym konsorcjum z Jaworzna, które wygrało na Pomorzu, bo zaproponowało znacznie niższą cenę niż PKP.

Niestety, o tym, że na Śląsku państwowa kolej będzie miała prawdziwą konkurencję, możemy na razie zapomnieć. "Gazeta" dowiedziała się, że przetarg na obsługę linii Gliwice - Bytom wygrają najpewniej Polskie Koleje Państwowej. Prywatni przewoźnicy (oprócz PKP w przetargu startowali jeszcze: PCC Rail, konsorcjum Dolnośląskich Linii Autobusowych oraz Connex Koleje Polskie) wycofali się z rywalizacji. - Chcemy świadczyć usługi na Śląsku, ale niestety, warunki, jakie postawiło województwo, były takie, że mogły spełnić je tylko PKP - mówi Rafał Błaszkiewicz z PCC Rail.

Największym problemem stał się tabor. Okazało się, że województwo kujawsko-pomorskie ma 13 własnych szynobusów, z których na początek będzie mogło korzystać konsorcjum prywatne, do czasu aż sprowadzi własne pociągi z Niemiec. To potrwa, bo procedura dopuszczenia ich do ruchu w Polsce jest bardzo skomplikowana. Tymczasem u nas prywatni przewoźnicy odpadli w przedbiegach, bo województwo śląskie ma tylko jeden szynobus. Ponieważ linia Gliwice - Bytom ma ruszyć już w styczniu 2008 roku, jesteśmy więc skazani na usługi PKP. - Nie mamy własnych pojazdów szynowych, bo nasi poprzednicy nie byli na tyle zdeterminowani, by się o nie zatroszczyć. W przyszłym roku zamówimy jednak cztery pociągi - mówi Jarosław Kołodziejczyk, wicemarszałek województwa śląskiego.

Zresztą władze naszego województwa nie wydają się być w ogóle zmartwione faktem, że na tory między Gliwicami a Bytomiem wrócą pociągi PKP. Jak usłyszeliśmy od jednego z samorządowców, nawet dobrze się stało, że prywatna firma najpierw pojawi się na Pomorzu, a nie u nas. - Będziemy mogli się przyjrzeć, czy ten eksperyment w ogóle się uda - stwierdził nasz rozmówca.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4246090.html



Kris - Śro Lip 04, 2007 8:57 am
Pociąg dawno obiecany
dziś
Nikt nie gwarantuje tego w stu procentach, ale wstępną datę wznowienia połączenia na trasie Bytom-Gliwice-Bytom wyznaczono na 1 stycznia 2008 r. - Według wstępnej oceny z końcem sierpnia może nastąpić wybór przewoźnika. Jeśli tak się stanie, pociąg powinien ruszyć z pierwszym dniem stycznia 2008 r. - mówi Krzysztof Krzemiński, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. Przypomnijmy, decyzję o zlikwidowaniu pociągu podjęto pod koniec maja 2001 r. Pomysł na ponowne uruchomienie połączenia zrodził się w Urzędzie Marszałkowskim trzy lata temu. O ogłoszeniu przetargu przesądziły wyniki badań prowadzonych przez specjalistów z Politechniki Śląskiej.

Rozpisano dwuetapowy przetarg, który pod koniec 2006 r. miał wyłonić zwycięską firmę. Tak się jednak nie stało. Do pierwszego etapu zakwalifikowały się wówczas cztery spółki, z których tylko dwie przeszły do drugiego, właściwego. Były to PKP Przewozy Regionalne oraz PCC Rail Szczakowa.

- Tylko spółka PKP Przewozy Regionalne złożyła ofertę przetargową. Jednak w grudniu 2006 r. ofertę odrzucono, komisja konkursowa doszukała się uchybień - informuje Krzemiński.

W kwietniu Zarząd Województwa Śląskiego podjął decyzję o ponownym rozpisaniu przetargu. Termin składania wniosków upłynął w maju. Wszystko wskazuje na to, że trasę Gliwice - Bytom obsługiwać będą PKP Przewozy Regionalne. - Do Urzędu wpłynął tylko jeden wniosek, od PKP Przewozy Regionalne - mówi Krzemiński. Na razie trzeba jednak czekać na ostateczną decyzję Zarządu Województwa Śląskiego.

Dagmara Grzybowska - Dziennik Zachodni
http://gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/745883.html



Jastrząb - Sob Lip 07, 2007 10:17 pm
Co za porażka, znów skazani na PKP Może jeśli Województwo kupiłoby więcej szynobusów, wtedy prywatni przewoźnicy mieli by jakieś szanse w starciu z państwowym molochem. No, ale jeśli prywatnych przewoźników traktuje się jako eksperyment...



Wit - Pią Sie 17, 2007 10:12 pm
Nowoczesny pociąg Flirt wkrótce na Śląsku
Tomasz Głogowski2007-08-17, ostatnia aktualizacja 2007-08-17 23:50



Firma Stadler rozpoczęła montaż pierwszych pociągów marki Flirt. Niebawem cztery tego typu maszyny trafią na Śląsk.
Jak wygląda nowoczesny pociąg, który za kilka miesięcy pojawi się na śląskich torach? Już za niespełna dwa tygodnie będzie się można przekonać na własne oczy. 30 sierpnia na katowicki dworzec wjedzie Flirt/Tilo - pociąg wyprodukowany przez Stadlera na rynek szwajcarski i włoski.

Pokazowy pociąg pojedzie z dworca w Katowicach do Gliwic, potem wróci do stolicy województwa. Cztery maszyny zamówione przez województwo śląskie będą bardzo podobne do Tilo, tyle, że zostaną wyprodukowane już w Polsce i będą się nazywały. Ich montaż rozpoczął się kilka dni temu w Siedlcach, gdzie powstała nowa fabryka Stadlera.

- Pierwsze montowane tam pociągi odbierze Warszawa, a zaraz potem nasze województwo region. Na szynach w naszym regionie pojawią się w czerwcu przyszłego roku - mówi Jarosław Kołodziejczyk, członek zarządu województwa śląskiego.

Pociągi będą kursować między Bielskiem-Białą i Częstochową oraz na linii Tychy - Katowice - Sosnowiec. Na tej drugiej trasie, specjalnie dla pociągów Flirt, przeprowadzony zostanie remont.

- Naciskamy na PKP, bo nowoczesny pociąg nie może wlec się 20 kilometrów na godzinę, po starych torach - zdradza Kołodziejczyk.

Pociągi wyprodukowane dla woj. śląskiego będą miały 74 m długości, klimatyzację, podjazdy dla niepełnosprawnych oraz nowoczesne wyciszenie. Każdy ze składów pomieści ok. 500 pasażerów (180 miejsc siedzących). Wewnątrz pociągu, który może osiągnąć prędkość do 160 km/h, zamontowane zostaną też kamery. - To będzie całkiem inny komfort jazdy niż ten, który teraz kojarzy się nam z państwową koleją - zapewnia Jarosław Kołodziejczyk.

Cztery pociągi zamówione przez województwo śląskie w 2006 roku kosztowały 90 mln zł. Do 2013 na śląskich torach ma pojawić się 16 kolejnych nowoczesnych maszyn (osiem z nich będą to nowe składy, a pozostałe osiem - gruntownie wyremontowane). Pociągi mają jeździć m.in. pomiędzy Gliwicami a Częstochową oraz Bielskiem-Białą a Katowicami.

Samorząd województwa liczymy, że za kolejne nowoczesne pociągi zapłaci już mniej. - Na torach zacznie się pojawiać konkurencja, więc ceny spadną - przewiduje Kołodziejczyk.

foto z wiki:




Tequila - Sob Sie 18, 2007 8:18 am
Poniżej foto z Wyborczej po aktualizacji artykułu:



http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4397950.html



Bartek - Sob Sie 18, 2007 9:23 am
Wow wypasik! Kolejny, malutki krok do SKM



augiasz - Sob Sie 18, 2007 10:44 am

pozostałe osiem - gruntownie wyremontowane
czytaj prastare EN57 na oporach w nowym wdzianku...

a tak wygląda wnętrze Flirta (przynajmniej jednej z opcji wyposażenia wnętrza):




MephiR - Sob Sie 18, 2007 1:31 pm
A o taborze na linię Bytom-Gliwice nic nie napisano... Czyżby miałyby tam trafić inne składy?



mark40 - Sob Sie 18, 2007 3:32 pm
Od początku wiadomo że pociągi te kupiono na trasy wymienione w artykule. Z Bytomia do Gliwic z pewnoscią pojawia sie kible.



Strona 1 z 9 • Wyszukano 682 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.