ďťż
[Film] Filmy kręcone na Śląsku



absinth - Pon Maj 23, 2005 10:35 pm
Trzęsienie ziemi w Jaworznie

maszm 23-05-2005 , ostatnia aktualizacja 23-05-2005 21:48

Ziemia zaczyna drżeć. Budynki obracają się w gruzy. Ludzi ogarnia strach i przerażenie. Giną pod gruzami i w płomieniach wybuchających pożarów.

Na szczęście to tylko fabuła brytyjskiego filmu "Living the Quake", do którego zdjęcia powstają na terenie byłej cementowni w Pieczyskach. Opowiada o trzęsieniu ziemi w San Francisco w 1906 r. Główną rolę burmistrza zagra znany z "Dynastii" i "Beverly Hills 90210" Maxwell Caulfield.

Znajdujące się w dzielnicy Jaworzna XIX-wieczne przemysłowe ruiny bardzo przypadły do gustu twórcom filmu. Nie trzeba tu wiele zmieniać. Wystarczy wywiesić parę sklepowych szyldów w języku angielskim, ustawić latarnie, z desek zbudować fasady amerykańskich domków. Rozsypujące się, straszące powybijanymi szybami budynki i powyginane stalowe konstrukcje już są. Wyglądają martwo i przerażająco. Jak po trzęsieniu...

Film będzie gotowy za pół roku. Nie wiadomo jeszcze, która stacja telewizyjna go kupi i pokaże.

a to juz moje fotki z tego miejsca








MGL - Wto Cze 07, 2005 7:39 pm
@absinth -> a kiedy te nowe pokażesz?!

To ja może na zachętę:




Pozdr
Marek



absinth - Wto Cze 07, 2005 10:57 pm
MGL asap mysle ze jutro
moje jak moje ale od Dominiqo co poniektore wyszly super
poza tym Ty tez zdaje sie nie wrzuciles wszystkich z naszej wyprawy



Tequila - Wto Lip 12, 2005 1:46 pm
Statyści z Jaworzna nie mogą doprosić się należnego honorarium

Maciej Szmigel 11-07-2005 , ostatnia aktualizacja 11-07-2005 21:59

Zdjęcia do brytyjskiego filmu "Living the Quake" kręcono pod koniec maja w Jaworznie Pieczyskach. Grający w nich statyści mieli już po paru dniach dostać pieniądze, ale o należne honorarium walczyli ponad miesiąc, a i tak nie dostali wszystkiego

Tereny XIX-wiecznej cementowni w Pieczyskach przez kilka dni udawały pejzaż San Francisco tuż po trzęsieniu ziemi. W zdjęciach brało udział ponad 200 statystów i epizodystów. Za 12 godzin pracy każdy miał dostać po 80 zł brutto. Nadgodziny miały być premiowane dodatkowo. Casting organizowało wrocławskie Studio ABM.

- Obiecywali nam, że pieniądze możemy dostać nawet 2 czerwca - mówi Joanna Marszałek z Jaworzna, jedna ze statystek. Obiecanej gaży jednak nie było.

Zbulwersowani ludzie próbowali się skontaktować z katowickim oddziałem Studia ABM. - Dzwoniliśmy do firmy, ale sekretarka odpowiadała, że nic nie wie. Podała nam numer do szefa, który obiecał, że pieniądze będą za dwa dni - mówi Monika Marszałek, także uczestnicząca w zdjęciach do filmu. Mijały jednak kolejne dni, a na konta nie wpłynęła ani złotówka. Nie można się też było skontaktować z firmą.

- Codziennie dzwoniliśmy tam od ósmej rano do popołudnia. W biurze nikt nie odbierał telefonów. W komórce szefa włączała się sekretarka z informacją, że nie można nagrać wiadomości, bo skrzynka jest pełna - denerwuje się Joanna.

Z miesięcznym opóźnieniem pieniądze zaczęły wreszcie napływać. Za dniówkę statyści dostali po 60 zł, nie uwzględniono jednak nadgodzin.

- To, co się stało, jest rzeczą absolutnie nie do przyjęcia - mówi Bartosz Stasina, prezes Studia ABW. - Pieniądze zostały zdefraudowane przez prowadzącego nasz oddział w Katowicach Wojciecha Schmidta. Nie jest już naszym pracownikiem. Z powodu tej sprawy pożegnał się ze stanowiskiem. Zostało do spłacenia jeszcze parę osób i pieniądze na pewno wkrótce dostaną. Prezes twierdzi jednak, że nic nie wie o nadgodzinach i radzi, by spytać o to... Schmidta! Tylko on może coś wiedzieć - dodaje Stasina.

Schmidt jednak wciąż nie odbiera telefonów.




PIO - Nie Gru 11, 2005 4:16 pm
W ostatnim "Echu Miasta" czytałem, ze w Katowicach i miastach ościennych są kręcone nowe odcinki szlagierowego serialu TVN "Kryminalni" W sumie to mają być 3 odcinki a fabuła ma dotyczyć "wampira". Ciekaw jestem z jakiej perspektywy pokażą Śląsk Warszawę i Kraków pokazano ładnie wręcz zachęca film do odwiedzenia tych miast (zwłaszcza Warszawa pokazana jest jako nowoczesne miasto z pieknymi wiezowcami) Mam nadzieję, ze Katowice tez pokażą od ładnej strony



salutuj - Nie Gru 11, 2005 6:34 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



koniaq - Nie Gru 11, 2005 6:55 pm
jestem pewny ze pokaza od tej złej strony hahahah



kropek - Nie Gru 11, 2005 7:21 pm

jestem pewny ze pokaza od tej złej strony hahahah

Ja też



maciek - Nie Gru 11, 2005 7:59 pm
To co było w odcinku z krakówkiem to było straszne. Myślałem, że puszczę pawia. Całe szczęście miałem pilota. To jest serial kryminalny, czy przewodnik turystyczny Travel Planet?

A u nas, zobaczymy hałdy!



Oskar - Nie Gru 11, 2005 10:09 pm
Wydaje mi się, że odcinki będą kręcone na Śląsku by stworzyć krajobraz starych odrapanych familoków, stąd nie wróżę Katowicom jakiejś pozytywnej promocji. Ale zobaczymy, będę wyczekiwał tego odcinku, choć sam serial przestałem już oglądać. Może pozytywnie się zaskoczę, którejś niedzieli.



bobtrebor - Pon Gru 12, 2005 4:10 pm
widzieliście wieżę szybu Jan Kanty w Jaworznie ? wczoraj wracałem z Sosiny i mnie zamurowało, wieża była chyba wysadzana i osiadła pod dużym kątem, mało jej ubyło wysokości więc widok jest nieziemski, zaraz obok jest druga czynna, nie miałem aparatu
można tam kręcić katastroficzny film bez żadnego picu



Bruno_Taut - Pon Gru 12, 2005 5:47 pm
To na Śląsku nie kręci się juz żadnych filmów, że musicie pisać o Jaworznie.



bobtrebor - Pon Gru 12, 2005 8:09 pm
uważaj jak trafisz na jakiegoś fana Jaworzna to możesz mieć potem ciekawe listy na skrzynce ja już to zaliczyłem



Bruno_Taut - Pon Gru 12, 2005 8:14 pm
Ale ja nie mam nic do Jaworzna, apeluję jedynie o precyzję. Nie możemy ulegać pokusie śląskiego imperializmu.



bobtrebor - Pon Gru 12, 2005 8:21 pm
taak

już widzę tą awanturę o największą katowicką dzielnicę Jaworzno

Bob - > solidarnie skasowałem wszystkie posty nie temat. Wszelkie obiekcje kieruj na nr gg ewentualnie na PW choc i tak nie zamierzam Ci odpowiadac -ponieważ wprowadzasz tylko niepotrzebny zamęt na forum



absinth - Pią Gru 16, 2005 8:38 pm


Etiuda filmowa studenta z Londynu powstaje w Katowicach

Marcin Mońka 16-12-2005 , ostatnia aktualizacja 16-12-2005 17:41

Milicyjne nyski, charakterystyczne przystanki autobusowe, budki telefoniczne oraz zomowcy z pałkami - na kilka dni do Katowic powrócił klimat PRL-u. Rafał Kapeliński, student z Londynu, od kilku dni realizuje w Katowicach swój film

Katowice znów grają w filmie. Zadziałała magia miejsca. Kapeliński jest zauroczony Katowicami. - Po raz pierwszy przyjechałem tu we wrześniu, gdy miałem już gotowy scenariusz. Gdy zobaczyłem miasto, od razu wiedziałem, że ten film nie mógłby powstać nigdzie indziej - mówi reżyser. Akcja filmu, pod roboczym tytułem "Emilka płacze", rozgrywa się w czasie stanu wojennego, w kilku pierwszych miesiącach 1982 roku. Choć reżyser realizuje swój obraz z dbałością o szczegóły "z epoki" (są milicjanci, zomowcy z pałkami, milicyjne "suki" itd.), od razu zastrzega: - Zrywam z wizją stanu wojennego jako czasu wyłącznie zniechęcenia, jednostajności, obezwładniającej niemocy i szarości. "Emilka płacze" jest tragikomedią i zamiast wyłącznej "wielkiej smuty" pojawiają się tu też elementy groteski i humoru, a przede wszystkim klimatu codzienności, która wciąż się zmieniała - opowiada Kapeliński.

Stan wojenny jest więc tylko tłem dla historii dwójki głównych bohaterów. W tytułowej "Emilce (w tej roli występuje warszawska aktorka Marta Chodorowska) kocha się Stefek (gra go Andrzej Waszczak). On ma 18 lat, ona 19 lat, a Emilka jest dojrzalsza emocjonalnie. W ich relacje wciąż ingeruje rzeczywistość początku lat 80., doprowadzając do wielu zaskakujących i niespodziewanych zdarzeń. - Jest mi bliskie kino czeskie lat. 60, a także angielskie kino społeczne spod znaku Kena Loacha. Choć to niejedyne inspiracje, bo wyczulenie na groteskowy świat, który zewsząd nas otacza, wyniosłem z rodzinnego domu - śmieje się Kapeliński. Film, który realizuje w Katowicach, jest jego pracą dyplomową. Niebawem skończy naukę w Londyńskiej Szkole Filmowej (której szefuje znany reżyser Mike Leigh).

Kapeliński ma 35 lat, pochodzi z Torunia, tam skończył anglistykę, realizował amatorskie filmy, a także prowadził biuro festiwalu Camerimage. Po zakończeniu studiów chce pozostać w Wielkiej Brytanii, choć kolejne filmy zamierza realizować w Polsce. - Myślę już nad swoim kolejnym projektem, zatytułowanym "De Campanis fundendis". Tak polubiłem plastyczność Śląska, że właśnie tu chciałbym go nakręcić - deklaruje.

W "Emilce" jest dużo śląskich akcentów: w kilku scenach zagrała ceniona aktorka Elżbieta Okupska, operatorem jest Paweł Dyllus, kierownikiem produkcji Piotr Ledwig.

Filmowcy pozostaną w Katowicach do niedzieli. Zdjęcia realizują na katowickich ulicach, starym dworcu kolejowym oraz w dwóch wynajętych mieszkaniach w kamienicy przy ul. Ligonia. "Emika płacze" powstaje na 16-mm czarno-białej taśmie, obraz będzie trwał ok. 40 minut.



Oskar - Nie Sty 29, 2006 7:02 pm
Lista filmów kręconych w Katowicach. Nie obejmuje wszystkich tytułów, ale te najbardziej znane:

Lista filmów.

PS. Serwer obejmuje również inne lokalizacje na Śląsku, w Polsce oraz w innych zakątkach świata.



maly10000 - Sob Mar 11, 2006 8:35 pm
Właśnie oglądam "Kryminalnych" i Śląsk jest pokazany bardzo pozytywnie pod względem kultury, i gospodarki. Nie ma niczego, co nazywamy stereotypem Śląska, czyli pokazywania czarnych górników, barów piwnych i głupich Ślązaków.



Bartek - Sob Mar 11, 2006 9:06 pm
Rowniez ogladalem i rowniez moje odczucia jesli chodzi o pokazanie Ślązaków jest bardzo pozytywne Ladne ujecie Altusa, spodka do tego gołebie i oczywiscie tradycyjne potrawy rolady itd Ciekawe co bedzie w kolejnych 2 odcinkach



MGL - Sob Mar 11, 2006 10:18 pm
Także oglądałem, ogólnie niezły klimacik dreszczowca się stworzył.
Co do ujęć owszem ładne, ale bez bzdur się nie obeszło: jadom autem przez Nikisz, a w kolejnym ujęciu inna dzielnica (Świony ?), a w następnym znowu Nikisz tyle że w przeciwnym kierunku (jazdy) !
Hehehe



salutuj - Sob Mar 11, 2006 11:49 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Hoover - Nie Mar 12, 2006 12:25 am
jutro o 17:55 - a właściwie to dziś czyli w Niedziele.



Andrzej - Nie Mar 12, 2006 7:15 am
jezeli ktos uwaza ze nie pokazano stereotypowego slaska to chyba ogladalismy inny film

budynki to oczywiscie familoki
hobby mezczyzny na slasku to oczywiscie chodowla golebi po pracy
jedzenie to oczywiscie rolada z modra kapusta
pozatym wszystko szare i ponure

ja juz nie wiem czy kiedykolwiek zmieni sie sposob patrzenia na slask
no i jak zawsze myla slask z zaglebiem

zobaczymy co bedzie dalej moze bedzie lepiej



maly10000 - Nie Mar 12, 2006 8:11 am
Może i jest pokazana rolada z modro kapusto ale jest to ujęte w przyjemny sposób, a nie że inne potrawy to gorolskie wynalazki. A co do familoków - one są więc czemu ich nie pokazywać - w Warszawie też są i też pokazują - nie rzucają się w oczy, natomiast operator bardzo ładnie uchwycił to co w Katowicach najciekawszego (klimat itp.). Według mnie nie ma porównania nawet z takimi serialami jak np. "Święta Wojna", gdzie Ślązak jest pokazany jak bezmózg i zatwardziały Hanys. Pokazane jest np. że Policja na Śląsku to też profesjonaliści, nie tylko w Wawie



salutuj - Nie Mar 12, 2006 8:13 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Osek - Nie Mar 12, 2006 11:22 am
oglądam ten film od przypadku, ale dzisiaj czekam na niego jak na jakiś mega hicior
a co do stereotypów Śląska, typu familoki, kluchy, gołębie itp. to nie mam nic przeciwko jak są w tle i przeplatają się z np. nowoczesnością. Po prostu nadają regionowi specyficznego klimatu, niepowtarzalnego gdzie indziej i wcale nie muszą być odbierane negatywnie, a wręcz przeciwnie.



PIO - Nie Mar 12, 2006 11:26 am
Ogladałem "Kryminalnych" i muszę stwierdzić, że pokazano nas dość pozytywnie (powiedzmy na 4). Pokazano Nikiszowiec ale przynajmniej nie od strony hasioków i wychodków tylko od tej ładnej strony. Pozatym była pokazana śląska tradycja. Były tez przebitki A4 podczas jazdy samochodem oraz SPODKA i ALTUSA. Juz nie mogę się doczekać kolejnych dwóch odcinków



absinth - Nie Mar 12, 2006 12:59 pm

a co do stereotypów Śląska, typu familoki, kluchy, gołębie itp. to nie mam nic przeciwko jak są w tle i przeplatają się z np. nowoczesnością. Po prostu nadają regionowi specyficznego klimatu, niepowtarzalnego gdzie indziej i wcale nie muszą być odbierane negatywnie, a wręcz przeciwnie.

calkowicie sie zgadzam
rolady i modra kapusta to przeciez tez jest czesc tego regionu, podobnie jak familoki i nie widze powodu dlaczego miano by ich nie pokazywac tym bardziej w takim wydaniu jak te na Nikiszowcu. Wazne jest jednak zachowanie proporcji i pokazanie ze familoki to nie wszystko. a czy tak jest w "Kryminalnych" to przekonam sie dzis o 17:55



SPUTNIK - Nie Mar 12, 2006 1:17 pm
no to dzisiaj o 17:45 forum opustoszeje ( też czekam na kryminalnych )



miglanc - Nie Mar 12, 2006 2:17 pm


calkowicie sie zgadzam
rolady i modra kapusta to przeciez tez jest czesc tego regionu,
Hehe akurat dzis mialem to na obiad - mniam. a na Kryminalnych czekam z niecieprliwoscia. dzis tu dyskutujemy o tym jakby to bylo filmowe wydarzenie roku.



maly10000 - Nie Mar 12, 2006 2:28 pm
Hehe no bo być może takim będzie - era końca stereotypów Śląska prawie rym



jacek_t83 - Nie Mar 12, 2006 5:26 pm

jutro o 17:55 - a właściwie to dziś czyli w Niedziele.

Hoover, co to za sciema ten odcinek juz widzialem
Hoover za kare napiszesz 100 razy "Nie będę pisał niesprawdzonych informacji na forum GKW"



SPUTNIK - Nie Mar 12, 2006 5:32 pm
soś w tvn skaszanili , bo nawet w gazecie tv jest napisane , że dzisiaj powinien być odcinek pt. "Grabaż"



Hoover - Nie Mar 12, 2006 5:32 pm

jutro o 17:55 - a właściwie to dziś czyli w Niedziele.

Hoover, co to za sciema ten odcinek juz widzialem
Hoover za kare napiszesz 100 razy "Nie będę pisał niesprawdzonych informacji na forum GKW"



jacek_t83 - Nie Mar 12, 2006 5:46 pm

wejdź na strone TVN i sam sobie sprawdź... Pisze że miał Grabarz lecieć. Info było sprawdzone. Mail do tvn już posłałem...

qrde rzeczywiscie. zwracam honor
widze, ze szybko zareagowales ciekawe co ci tvn odpisze



Hoover - Nie Mar 12, 2006 6:10 pm

wejdź na strone TVN i sam sobie sprawdź... Pisze że miał Grabarz lecieć. Info było sprawdzone. Mail do tvn już posłałem...

qrde rzeczywiscie. zwracam honor
widze, ze szybko zareagowales ciekawe co ci tvn odpisze



miglanc - Nie Mar 12, 2006 7:53 pm
A ten dzisiejszy odcinek to powtorka?



kropek - Pon Mar 13, 2006 7:50 pm
tvn, sobota g.20:40

Informujemy, że odcinki z serii „TRYPTYK ŚLĄSKI” (odc. 41, 42, 43) z uwagi na mocne sceny nie będą powtarzane w niedzielne popołudnie. W tym czasie widzowie będą mogli obejrzeć powtórki innych odcinków serialu.

http://kryminalni.onet.pl/1317772,odcinki.html



salutuj - Wto Mar 14, 2006 8:55 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



kropek - Wto Mar 14, 2006 3:50 pm

a kiedy będzie można zobaczyć powtórki? weźmy się zorganizujmy jakoś z tym i poślijmy im mejla bo wkurza takie podejście

Dobry pomysł, bo też bym chętnie zobaczył.



jacek_t83 - Wto Mar 14, 2006 3:54 pm

a kiedy będzie można zobaczyć powtórki? weźmy się zorganizujmy jakoś z tym i poślijmy im mejla bo wkurza takie podejście

Chleba i igrzysk!!! Pawel sie zbulwersowal Ale chyba nie masz Pawel zamiaru wysylac mejla do TVN jako GKW albo SMM bo sorry ale to troche smieszne. Lepiej byloby jakby kazdy napisal jakiegos tam mejla i sie np umowic, zeby je wyslac w tym samym czasie, tak zeby ich szlag trafil
Ja tez bym z checia obejrzal, zeby byla jasnosc, bo nie widzialem. Skoro nie chca w niedziele niech puszcza w poniedzialek po 22.00 albo znajda sobiie inne miejsce w ramowce, mnie to jedno kiedy to bedzie.



salutuj - Wto Mar 14, 2006 9:14 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Hoover - Wto Mar 14, 2006 9:18 pm
Radosny nius
Otrzymałem maila o TVN o treści:

Uprzejmie informuję, że ze wzgledu na zbyt drastyczne sceny pokazane w serialu "Kryminalni" powtórka odc. 41
nadana zostanie w dniu dzisiejszym o godz. 0:10

Pozdrawiam
dział współpracy z widzami

Wysłanu Tue 14 Mar 12:37 - czyli chyba dziś ma lecieć powtórka

EDIT: Chyba na stronie www.tvn.pl program nie został poprawiony...
EDIT2: ale chyba na forum www.kryminalni.onet.pl jest...



SPUTNIK - Wto Mar 14, 2006 9:25 pm
czy ktoś może mi to nagrać ??



Oskar - Śro Mar 15, 2006 12:24 am
Pierwsze wrażenia po obejrzeniu odcinka, niezbyt pozytywne. Chyba najgorszy obraz, to przedstawienie policji na Śląsku (w porównaniu z tym jak prezentują "Kryminalnych" z Warszawy) w świetle wylewanego alkoholu, nierobów itd., gdzie jest tylko "jeden sprawiedliwy". Razi też samo pokazanie rzekomego komisariatu w Rudzie Śląskiej. Scenariusz pt. "jak na Śląsku zimno", sprawiał, że miałem poczucie jakbyśmy rzeczywiście żyli na dalekiej prowincji, odległej o całą strefę klimatyczną od stolicy. Same pokazanie budynków (zarówno przemysłowych jak i familoków), to już kwestia gustu: będą osoby, którym się to spodoba, inne pomarudzą. Jak dla mnie może być - było to dość rzetelne, tym bardziej, że są brzydsze miejsca w naszym regionie.

Teraz plusy: przede wszystkim Spodek, zaprezentowano go świetnie; Altus - muszę przyznać, że ciekawe ujęcie (od strony Spodka), również iluminacja, na którą narzekać nie można.

Największym atutem jednak bez jakiegokolwiek zwątpienia było przyznanie się Zawady do śląskiego pochodzenia; uważam, to za największy krok do przodu.

Przy okazji był tam też ciekawy cytat, wyrwany z roli policjantów, ale idealnie odpowiadający ostatnim dniom:
-Co ciekawego?
-A piszą, że Lepper mówi, że Balcerowicz może zostać!

Mam nadzieję, że nie z powodu tych słów nie pokazano odcinka w niedzielny wieczór. I tym optymistycznym akcentem kończę swoje rozważania nt. 1. części "Grabaża" (wkrótce cz. 2. i 3.).



salutuj - Śro Mar 15, 2006 12:47 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Hoover - Śro Mar 15, 2006 5:10 am

Radosny nius
Otrzymałem maila o TVN o treści:

Uprzejmie informuję, że ze wzgledu na zbyt drastyczne sceny pokazane w serialu "Kryminalni" powtórka odc. 41
nadana zostanie w dniu dzisiejszym o godz. 0:10

Pozdrawiam
dział współpracy z widzami

Wysłanu Tue 14 Mar 12:37 - czyli chyba dziś ma lecieć powtórka

EDIT: Chyba na stronie www.tvn.pl program nie został poprawiony...
EDIT2: ale chyba na forum www.kryminalni.onet.pl jest...


CZEMU TAK POZNO TO NAPISALES!



jacek_t83 - Śro Mar 15, 2006 8:10 am
A mnie sie ten odcinek kompletnie nie podobal, jak wszystkie zreszta ale nie chodzi tu o sposob w jakim pokazano w nim Katwoice, to tam pal licho. Ten serial jest po prostu tak glupi, ze szkoda gadac Przyznam sie bez bicia, ze momentami naprawde przysypialem. A najwiekszy polew mialem z tego calego romansu miedzy ta panna z wawy a tym gosciem z kaberetu RAK.

@ Oskar: tez mnie wkurzalo to jak ta panna z wawy juz na samym poczatku powiedziala "Jejku ale tu u was zimno" a potem w kolko powtarzala jedno i to samo. Powiedziala to tak jakby mowila "Ale tu u was cieplo", zero ekspresji slownej. Zreszta ten serial caly jest jakis taki bardzo poprawny politycznie, oni tam chyba w ogole nie przeklinaja, to mi przypomnina takie M jak Milosc w wersji o policjantach



absinth - Śro Mar 15, 2006 8:44 am
a mnie rozwalil tekst :
"to sa rolady i modra kapusta
to nasza narodowa śląska potrawa"
co do wizerunku Slaska...
hmmm liczylem na wiecej
akcja dzieje sie generalnie na jakis nazwijmy to peryferiach
tzn familoki (jest Nikisz ale chyba nie tylko)i jakies 2 pietrowe czynszowki
wolalbym bytomskie czy katowickie kamienice ale wtedy srednio by to pasowalo do konwencji odcinka
ujecie Spodka i Altusa jest ok ( dobrze ze nie ma SCC )



PIO - Śro Mar 15, 2006 4:46 pm
Co do tekstu "Ale tu u Was zimno" to na pewno w okresie zimy jest u nas zimniej niż w Warszawce czy Poznaniu. A wygląd komisariatu. No cóż napewno bardziej odpowiada rzeczywistości komisariatu jaki można spotkać w większości miast w Polsce



salutuj - Śro Mar 15, 2006 4:49 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



jacek_t83 - Nie Kwi 09, 2006 4:39 pm
troche stare ale fajne:



Ballada o Piotrusiu z Tysiąclecia
07.04.2006


Od lewej: Sebastian Pawlak (Piotruś Nowak) i Bartosz Żukowski (kolega Piotra, Sproket). Fot. Monolith


Aktorka chorzowskiego Teatru Rozrywki, Elżbieta Okupska, jako Barbara, paniusia oglądająca się za młodymi facetami.


Reżyser filmu, Robert Krzempek, na tle osiedla, na którym rozgrywa się akcja jego filmu.


Cezary Żak w roli zblazowanego milionera.

Piotruś Nowak jest załamany. Listonosz na poczcie ukradł pieniądze, które miał roznieść po domach i jego mamusia nie dostała w tym miesiącu renty. W dodatku starsza pani wyjechała na kilka tygodni do sanatorium. Jak tu przeżyć bez pieniędzy? Nie ma rady, trzeba coś zarobić. Takie zadanie postawił przed głównym bohaterem swojego debiutanckiego filmu pełnometrażowego, "Czeka na nas świat" reżyser i scenarzysta Robert Krzempek, częstochowianin z urodzenia, absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim i reżyserii na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, od ponad 10 lat mieszkający na Śląsku, obecnie w Piekarach Śląskich.

Piotruś nie za bardzo wie, jak się zabrać do zarabiania pieniędzy, bo w trakcie swojego 30-letniego życia nigdy tego nie robił. Najpierw, za radą jedynego kolegi, Sproketa, umawia się ze starszą panią na randkę, w nadziei że ta będzie go sponsorować. Później próbuje zatrudnić się w hipermarkecie, tam jednak atakuje go homoseksualista, i w komisie mięsa, którego właściciel wykazuje mordercze zapędy. Żebrze przed kościołem, oddaje radiomagnetofon do lombardu, a nawet bierze udział w Śląskim Biegu Alkoholika. To jednak nie pomaga, wygłodzony do granic możliwości doznaje objawienia. Staje się pierwszym polskim ascetą...

"Czeka na nas świat" trudno zakwalifikować do jakiejś kategorii, bo film nie jest ani zwykłą komedią ani dramatem, można go określić jako tragikomedię. - Tytuł filmu jest ironiczny, bo tak naprawdę na mojego bohatera świat wcale nie czeka, wręcz przeciwnie, nikt go nie potrzebuje - mówi Robert Krzempek.

Naiwny mitoman w zderzeniu z rzeczywistością

- Piotr wbrew pozorom ma wiele cech pozytywnych. Ujmujące są jego młodość, otwartość, naiwność. Z drugiej strony jest też trochę fajtłapą i mitomanem. Nie ma planu na życie, wegetuje z dnia na dzień, utrzymując się z renty matki. Wina za taką postawę leży nie tylko po jego stronie, ale również po stronie systemu, który nie daje młodym szans na przyzwoity start życiowy - dodaje reżyser.

Scenariusz do filmu "Czeka na nas świat" Krzempek napisał w 2003 r. (wtedy nosił on jeszcze tytuł "PIT"), jednak dopiero gdy rok później zdobył za niego główną nagrodę w polskiej edycji Konkursu Scenariuszowego Hartley-Merrill, otworzyła się przed nim droga do realizacji filmu. Od momentu napisania tekstu do rozpoczęcia zdjęć minęły dwa lata.

Samotność na wielkim osiedlu

Zdjęcia realizowane były w lipcu 2005 r. w Katowicach, Czeladzi, Świętochłowicach i Siemianowicach Śląskich. Finałową scenę nakręcono w Warszawie. - Warunki, w jakich musieliśmy kręcić film, były partyzanckie. Na zdjęcia miałem 30 dni, co przy bardzo dużej ilości obiektów i postaci dawało mi średnio kilka godzin na realizację bardzo trudnych aktorsko scen. Jeszcze w szkole filmowej ostrzegano nas, że polski reżyser musi łączyć cechy komandosa i poety - śmieje się Krzempek.

Reżyser uparł się, żeby nakręcić film na Śląsku, choć producent proponował Warszawę. Krzempek twierdzi, że Śląsk jest znacznie ciekawszym miejscem dla filmowców, bo tutaj najostrzej widać problemy i kontrasty społeczne, oraz jak importowany z Zachodu styl życia zderza się z tradycyjną kulturą.

- Zdecydowałem się zrealizować większość zdjęć na osiedlu Tysiąclecia w Katowicach, gdzie mieszkałem przez pięć lat. Chciałem osadzić bohatera w takim środowisku, w którym byłby samotny wśród olbrzymiej liczby ludzi. W świecie blokowiska bohater mógłby naprawdę umrzeć z głodu, zanim ktoś by się nim zainteresował - dodaje Krzempek.

Choć jest to film debiutancki, reżyserowi udało się zaangażować do niego plejadę znanych aktorów, na czele z Elżbietą Okupską, Cezarym Żakiem, Jerzym Trelą, Henrykiem Gołębiewskim i Bartoszem Żukowskim. Piotrusia, zagrał 31-letni Sebastian Pawlak, obecnie aktor krakowskiego Teatru Starego, odtwórca głównej roli w nagrodzonym niedawno na katowickim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje" spektaklu "Woyzeck". - To moja pierwsza główna rola w filmie. Zdobyłem ją w castingu. Piotruś jest moim przeciwieństwem, bo ja wcześnie zacząłem pracę. Na szczęście jestem szczupły, więc nie musiałem się zbytnio odchudzać do tej roli, choć żeby się wczuć w postać, jadłem bardzo mało - zdradza Sebastian Pawlak.

Stukilogramowa striptizerka

Aktorka chorzowskiego Teatru Rozrywki, Elżbieta Okupska, zagrała w "Czeka na nas świat" postać kontrowersyjną - panią Barbarę, sąsiadkę Piotra z bloku, majętną 50-letnią kobietę, łasą na wdzięki młodych mężczyzn. Jedyna rozbierana scena w filmie rozgrywa się właśnie między Barbarą a Piotrem. Bohater udaje się do mieszkania Barbary, by skonsumować nowo zawarty "sponsorski" związek. Kobieta ukazuje nowemu utrzymankowi swoje obnażone stukilogramowe wdzięki. Elżbieta Okupska miała w tej scenie dublerkę, która była na początku nieco stremowana tym, że musi zaprezentować się nago przed ekipą filmową. Jednak po wypiciu kilku kieliszków "dla kurażu" tak wczuła się w rolę, że wykonała porywający striptiz i jeszcze dodała od siebie do sceny erotyczny taniec bachantki. - Miałam opory, by zagrać tę postać. To była odważna decyzja, ale wytłumaczyłam sobie, że ktoś to musi zagrać i dlaczego nie mam to być ja? To postać komediowa, dlatego pewnie reżyser zwrócił się do mnie z propozycją zagrania jej - mówi Elżbieta Okupska.

Czarek, dzięki!

O tym, jak Cezary Żak, odtwórca roli zblazowanego Bogacza, który jest nieszczęśliwy, bo nic mu już nie smakuje, jest popularny wśród Ślązaków, reżyser przekonał się w czasie kręcenia filmu w centrum Siemianowic Śląskich. - W tej scenie Cezary Żak otwiera drzwi swojej wielkiej białej limuzyny i woła do stojącego w bramie Piotra: "Proszę, proszę do środka!". Pijak, stojący w tłumie gapiów, uznał, że Żak woła do niego, więc rozłożył ręce i z głośnym okrzykiem "Czarek, dzięki!" ruszył w stronę otwartych drzwi limuzyny. Ochroniarz planu chwycił go w ostatniej chwili za ramię i odciągnął od zaskoczonego sytuacją Żaka - wspomina Robert Krzempek.

Nie zawsze jednak było wesoło i przyjemnie. Jedną z najtrudniejszych scen okazała się sekwencja w komisie mięsa. Według scenariusza sprzedawane tam mięso miało wyglądać tak, jakby leżało na półkach od tygodnia. Scenografka, Elwira Pluta, postanowiła pójść na kompromis - przywiozła mięso dzień wcześniej i zostawiła je na noc w pomieszczeniu na zapleczu sklepu mięsnego, gdzie miała być kręcona scena. Kiedy rano wszyscy przyjechali na plan (a była to pełnia lata), osoby, które weszły do tego pomieszczenia, natychmiast je opuściły, zielone na twarzy. Skończyło się na szczęście tylko na torsjach, ale nikt nie chciał tam potem wejść, więc całą scenę trzeba było filmować z zewnątrz. Aktorzy - Jerzy Trela i Sebastian Pawlak - bohatersko wytrzymali w fetorze kilka godzin.

• "Czeka na nas świat". Komediodramat produkcji polskiej. Reżyseria i scenariusz: Robert Krzempek. Występują: Sebastian Pawlak, Jadwiga Lesiak, Elżbieta Okupska, Bartosz Żukowski, Cezary Żak, Jerzy Trela, Henryk Gołębiewski. Zdjęcia: Adam Nocoń. Dozwolony od lat: 15. Czas trwania: 95 min.

Specjalny pokaz w Światowidzie
W piątek 7.04. w katowickim kinie Światowid odbędzie się uroczysta premiera filmu „Czeka na nas świat” z udziałem reżysera – Roberta Krzempka oraz aktorów, m.in. Elżbiety Okupskiej i Antoniego Gryzika. Początek o godz. 20.30.

Katarzyna Pachelska - Dziennik Zachodni

źródło: Katowice NaszeMIasto

w ogole mam wrazenie ze ktos to juz wrzucal ale po awarii wyuwalilo
moze jakas grupowa wyprawa do kina ??



d-8 - Nie Kwi 09, 2006 4:44 pm
Pania Okupska bardzo lubie ( jako aktorke )



absinth - Śro Cze 14, 2006 9:32 am


Śląska apokalipsa

Film "Boże Ciało" nie zostanie pokazany w dniu tego święta w TVP, ponieważ nie zdołano znaleźć dla niego odpowiedniej godziny emisji

Dokument "Boże Ciało" w reżyserii Adama Sikory półtora tygodnia temu został nagrodzony Srebrnym Lajkonikiem na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Wcześniej otrzymał Nagrodę Prezesa Zarządu TVP SA na Ogólnopolskim Niezależnym Przeglądzie Form Dokumentalnych "Nurt" za "wstrząsający obraz humanitarnej katastrofy małego śląskiego miasteczka, stający się metaforą degradacji człowieka bez pracy i środków do życia".

Piękny film o przygnębiającym świecie ludzi pozbawionych materialnego oparcia i nadziei na odmianę swego losu. Bohaterami są mieszkańcy Śląska, opowiadający o swoim życiu, a raczej o jego niedolach. Autor filmu zetknął się z nimi podczas realizacji zdjęć do dokumentu "Węgiel" w reżyserii Marii Zmarz-Koczanowicz i Joanny Sławińskiej.

- Zobaczyłem wówczas, jak wielka jest skala dramatów rozgrywających się za ścianami tamtych domów - wspomina Adam Sikora. - Jak ci ludzie są strasznie upodleni. Chciałem nakręcić film o apokalipsie, która się tam dokonuje. Pokazać, co się stało ze światem fundamentalnychwartości, takich jak ojczyzna, Bóg. Upadek kopalń i przemysłu zepchnął mieszkańców Śląska na margines życia, bo stracili pracę i walczą jedynie o przetrwanie na najbardziej elementarnym poziomie, za wszelką cenę. Z sentymentem wspominają jedynie przeszłość.

Na pytanie, dlaczego film zatytułowany jest "Boże Ciało", reżyser mówi:

- Owo święto stanowi puentę mojego filmu. Biorą w nim udział niemal wszyscy mieszkańcy. Ta religijna uroczystość uświęca beznadziejną codzienność. Być może jest już jednym z ostatnich elementów tradycji łączącej jeszcze tych ludzi. Kultywowanie jej ratuje ich przed ostatecznym stoczeniem się w otchłań. Spotykałem różnych ludzi, bardzo trudno było zdobyć ich zaufanie. Są nieufni, bo choć filmów o Śląsku powstało bardzo dużo, to większość z nich pokazuje miejscowych przede wszystkim jako pijących wódkę degeneratów. A ja chciałem pokazać ludzi prawdziwych i czystych - nieskażonych nałogiem, tylko pozbawionych nadziei na lepsze jutro.

Reżyser jest też autorem zdjęć do filmu. Na wysmakowanych kadrach pokazuje ludzi w szarym pejzażu zniszczonych, nieremontowanych od lat familoków, czarnych kominów.

Film miał zostać pokazany w Boże Ciało o 1.00 w nocy, na co kierownictwo Redakcji Dokumentu TVP 1 nie wyraziło zgody.
Małgorzata Piwowar

Szkoda bo bym z checia zobaczyl ten film. Jestem ciekaw co kierowalo TVP?



salutuj - Śro Cze 14, 2006 3:31 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Safin - Śro Cze 14, 2006 11:09 pm
a zamsit tego filmu, w Boże Ciało TVP Katowice wyświetli
Mecz Barażowy o III Ligę; BKS Stal Bielsko-Biała vs. GKS Katowice!!

Obecność obowiązkowa!

PS: fajnie ze sie coś kręci wogół tego klub, ogólnie w pozytywnym kierunku.



absinth - Pon Cze 19, 2006 9:39 pm


Adam Sikora zrealizował film dokumentalny o Erwinie Sówce

Marcin Mońka 19-06-2006 , ostatnia aktualizacja 19-06-2006 16:06

Mikołowski operator Adam Sikora zrealizował godzinny film dokumentalny o malarzu należącym do słynnej Grupy Janowskiej - Erwinie Sówce. Nie zobaczymy go jednak wcześniej niż jesienią, bo Telewizja Polska zażądała za pokaz w Katowicach pieniędzy

Film "Sówka Erwin" powstał na początku roku na zlecenie Programu II Telewizji Polskiej. Jego reżyser Adam Sikora nie po raz pierwszy zmierzył się filmowo z legendą Grupy Janowskiej. Kilka lat temu, gdy Lech Majewski kręcił "Angelusa", poświęconego twórczości słynnych śląskich malarzy amatorów, Sikora był autorem zdjęć do filmu. - O Erwinie Sówce myślałem już od wielu lat i nareszcie udało mi się zrealizować dokument o jego życiu. To film stworzony "po Bożemu": kreślący prawdziwy portret artysty - opowiada operator i reżyser.

Jak wylicza sam Sówka, dzieło Sikory to piąty film, którego był bohaterem. - Dlatego nie miałem już tremy. Jestem dobrym aktorem - śmieje się malarz.

Sówka i ekipa filmowa odwiedzili miejsca związane z jego życiem - Giszowiec, gdzie się urodził, i Nikiszowiec, gdzie się wychowywał. Z kamerą dotarli również do kopalni Wieczorek, w której przez wiele lat pracował Sówka. - To jeden z najbardziej emocjonujących momentów w filmie, Sówka powrócił tam po 18 latach i nie mógł ukryć wzruszenia - wspomina Sikora.

- Zupełnie inaczej to wszystko wyglądało: i miejsca, i ludzie. Po raz pierwszy byłem też w maszynowni wyciągowej na Wieczorku - przyznaje Sówka. Kilka ujęć powstało przed domem w Giszowcu, w którym Sówka przyszedł na świat równo 70 lat temu. - Chałupa wciąż istnieje, jeszcze jej nie zwalili. Będzie się nazywała moim imieniem - żartuje znów Sówka.

W dokumencie Sikora kreśli inscenizowane scenki, znane z obrazów katowickiego malarza samouka. - Erwin wielokrotnie podkreślał, że jest dzieckiem przeniesionym z kosmosu, że trafił na Ziemię z Saturna. Taki charakter ma też wiele z jego obrazów, których sugestywność już dawno mnie uwiodła - deklaruje Sikora. Film o śląskiej sztuce wypełnia równie śląska muzyka bluesmana Jana "Kyksa" Skrzeka.

Na razie nie jest jeszcze znany termin, kiedy film będzie można zobaczyć telewizji. W Katowicach planowano pokaz w kinoteatrze Rialto, jednak zapowiadaną na piątek prezentację odwołano. - Od lat promujemy śląskie produkcje filmowe. Każdy z naszych pokazów jest zwykle działalnością promocyjną i wielokrotnie otrzymywaliśmy filmy nieodpłatnie. Tym razem jednak telewizja zażyczyła sobie pieniędzy. Tych kosztów nie byliśmy w stanie ponieść. Mam jednak nadzieję, że z TVP uda nam się dogadać, ponieważ jesienią, już po otwarciu Centrum Sztuki Filmowej, planujemy zorganizować przegląd filmów Adama Sikory - mówi Jan F. Lewandowski z Instytucji Filmowej "Silesia Film", która przygotowywała piątkową projekcję.





stolek - Pon Cze 19, 2006 9:56 pm
a o takim filmie już ktoś pisał??

Elektrotechnik z Rybnika kręci filmy
Dziennik Zachodni, Alina Kucharzewska 14.04.2006
Kamera! Akcja! Dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe emocje. Eugeniusz Kluczniok, elektrotechnik z Rybnika, dwa lata temu zaczął kręcić filmy o Śląsku. Dziś jego produkcje pokazuje TVP Kultura. Jaki tam ze mnie reżyser? Amator ze zwykłą kamerą i już! - protestuje z uśmiechem Eugeniusz Kluczniok. Kiedyś fedrował w kopalni Dębieńsko. Dziś, jako elektryk, pracuje w spółce zajmującej się produkcją energii w Czerwionce-Leszczynach.
Kluczniok od lat dorabiał muzykowaniem na biesiadach. Dwa lata temu przyszedł do niego Mirosław Ropiak, rybniczanin zajmujący się filmem niezależnym. Poprosił go, by napisał muzykę do serialu, który kręcili w chwałowickim Klubie Filmu Niezależnego. Tytuł brzmiał: Natalia, ostatnie słowo.
Pierdoły mnie nie interesują
- Zgodziłem się, czemu nie? W kablówce widziałem już fragmenty tego filmu. Nie podobał mi się. Duchy, anioły, diabły i inne cuda wianki. Nie w moim guście. Ale muzykę można było szybko stworzyć - wspomina Kluczniok.
Komponowanie zajęło mu raptem jedno popołudnie. Parę mocnych basów, jakieś stuki, brzęki, szumy i gotowe. Młodzi filmowcy byli zadowoleni. Kluczniok wybrał się nawet do Chwałowic na plan serialu. Zaproponowali mu epizod. Zgodził się i zagrał ojca Natalii, głównej bohaterki. Nie pamięta już, jak brzmiała jego kwestia. Nawet na planie nie ukrywał, że cały ten film to kicha.
- Tyle tematów wokół nich, a oni jakieś pierdoły wymyślają - tak im powiedziałem - opowiada. A oni mu na to: - Jak masz lepszy pomysł, to sam nakręć film!
Scenariusz z szychty
Pan Genek tylko się uśmiechnął, ale w głowie zostały mu słowa Ropiaka - Nakręć sam!. Pewnego dnia, w czasie szychty, siedział w aucie i nudził się. Obserwował złomiarzy, którzy ciągnęli wózki po brzegi załadowane żelazem. Zastanawiał się, o czym mogą rozmawiać? Wziął kartkę i zaczął pisać pierwsze słowa scenariusza. Po robocie, w domu, dodał jeszcze kilka dialogów. I tak przez miesiąc zapisywał kolejne kartki. Aż powstał szkic filmu. O czym? - O bezrobotnych górnikach. O nędzy, w jakiej muszą żyć. Bo ktoś dla własnych korzyści zamknął żywicielkę ich rodzin! - denerwuje się Kluczniok. Do dzisiaj boli go, że zamknięta została kopalnia Dębieńsko, w której pracował. Stąd dedykacja pierwszego filmu: Poświęcony zamordowanej kopalni.
Długo głowił się nad tytułem. Przypadkowo pomogła... teściowa. - Jak zobaczyła tych moich filmowych złomiarzy z wózkami, to zawołała: - Jak przed wojną! - Ona dobrze pamięta te czasy. I taki tytuł został - śmieje się rybniczanin.
Aktorzy za dziękuję
Zaczął szukać aktorów. Oczywiście takich, którzy zagrają za darmo. Zadzwonił do Grzegorza Stasiaka, który znany jest m.in. z programu TVN Nauka jazdy, a dziś zajmuje się kabaretem. Mailem posłał mu scenariusz i z niepokojem czekał na odpowiedź. Już po godzinie zadzwonił telefon.
- Podoba mi się. To jest to! Kiedy kręcimy? - zapytał Stasiak.
Jeden aktor już był. - Piotr Mitko ma filmową twarz. On też bez problemu zgodził się wystąpić - mówi Kluczniok, który sam zagrał trzeciego bezrobotnego. Do pełnej obsady brakowało mu jedynie dwóch ochroniarzy. Przypadkowo wpadł na jednego łysego byka w kopalni w Knurowie.
- Byłem zachwycony. Ochroniarz był taki, jakiego sobie wyobrażałem. Kazałem mu się odwrócić. Myślał, że ma coś na plecach. Kręcił się w koło. Pytam więc, czy zagra w moim filmie. Zgodził się od razu - mówi Kluczniok. To on przyprowadził swojego kolegę, też wygolonego osiłka i mogli przystąpić do pracy.
Rower od teścia
Pierwszą scenę nakręcili na złomowisku w Rybniku-Niewiadomiu. Potrzebowali starego poloneza, więc właściciel złomowiska dał im zdezelowane auto. Postawili wóz pod płotem, przykręcili dwie opony z tej strony, z której miał być filmowany i pomalowali.
W dali widniała hałda, taka jak w Czerwionce-Leszczynach. Ten szczegół był ważny, bo nie było ich stać na transport wraka. Podpalili go, przyjechała straż pożarna, z którą się wcześniej dogadali.
Kluczniok sam załatwiał rekwizyty. U teścia znalazł stary rower, popularną ukrainę. Od kolegów dostał dwa inne rowery. Jeden, według scenariusza, miał być przejechany przez poloneza.
- To był zdezelowany rower górski. Nie dało się na nim jeździć. Ale jaki wytrzymały! Trzeba było trzy razy przejechać po nim traktorem, by się pokrzywił - opowiada reżyser. Ze styropianu zrobił policyjne pałki i kamienie.
Jak przed wojną
Film Jak przed wojną miał premierę w październiku 2004 roku na zakończenie Rybnickich Prezentacji Filmu Niezależnego.
- Baliśmy się reakcji ludzi. Nie wiedzieliśmy, czy nas nie wyśmieją - wspomina Lidia, żona Klucznioka. A tu wielka niespodzianka. Znany reżyser Kazimierz Kutz, który był na rybnickim konkursie, pogratulował wspaniałego filmu. Przegrali film na kilkaset płyt CD i rozdawali je, gdzie się dało. Ludzie zaczęli przysyłać listy i maile z gratulacjami. Pytali o drugą część.
- Najpierw myślałem, że robią to z grzeczności. Żeby nie było mi przykro - tłumaczy śląski reżyser. Jeszcze w 2004 roku Eugeniusz Kluczniok zaczął pisać kolejny scenariusz.
W maju pojechał z realizatorem Mirkiem Ropiakiem do Warszawy. Kutz zaprosił ich do programu w TVP Kultura. Na antenie przez godzinę rozmawiali o Śląsku.
Przy piwie o kopalni
Właśnie w stolicy nakręcili pierwszą scenę do kolejnego filmu pt. Msza. Różnił się od pierwszego. Kluczniok pokazał w nim swoje wspomnienia z młodości. Film opowiada o górnikach, którzy zamiast do kościoła idą na piwo do pobliskiego baru i wspominają lata spędzone w kopalni.
Przez cztery niedziele ekipa musiała powtarzać scenę sprzed kościoła w Dębieńsku. Inne sceny kręcili w kopalni Chwałowice i Dębieńsko. Ostatni fragment miał wymiar symboliczny - młodzi rybniczanie codziennie jeżdżą do pracy w czeskiej Karwinie.
- To dawało do myślenia. Pod nosem zamykają nam kopalnie. Dlatego nie zostało Ślązakom nic innego, jak praca w Czechach - tłumaczy pan Genek.
W kolejce po węgiel
Teraz Kluczniok kończy scenariusz kolejnego filmu. Akcja będzie rozgrywać się w kolejce ciężarówek czekających na węgiel. - Kierowcy z różnych stron Polski opowiadają o sobie. Jak który odjedzie już z węglem, to reszta obgaduje go, jak stare baby - zdradza reżyser.
Kręcić będą na drodze do kopalni Chwałowice, bo tam zawsze jest długa kolejka. Reżyser chce pokazać ludziom wydobycie węgla z szybu, przez zakład przeróbczy, aż do załadunku na ciężarówki. Prócz Stasiaka, Mitki i Klucznioka zagrają też profesjonaliści: Jerzy Cnota, słynny Gąsior z serialu Janosik i Andrzej Toluś Skupiński. Jak udało się zwerbować obu do filmu?
- Sami zaoferowali się, że zagrają - podkreśla reżyser z dumą. - Zaskoczyło mnie to, że prostymi środkami, zwykłą kamerą, można nakręcić tak fenomenalny film - powiedział Cnota, który zaprzyjaźnił się z Kluczniokiem i zaczął promować jego dzieła w Chorzowie i Katowicach.
Sam Kluczniok nie czuje się gwiazdą. Codziennie rano idzie do roboty. Zaczyna o 7, a kończy o 15. Jako elektryk będzie pracował jeszcze przez najbliższe 10 lat, aż do emerytury. Czasami ludzie rozpoznają go na ulicy. Piszą maile, listy, które dostaje z nie tylko z kraju. Ba, nawet z Australii. Jego filmy emituje TVP Kultura.
- Wciąż jednak nie dociera do mnie to, że udało mi się coś osiągnąć. Przynajmniej moje życie nie jest już takie nudne. Ciągle coś się w nim dzieje - śmieje się Eugeniusz Kluczniok.



absinth - Czw Lip 13, 2006 12:48 pm
wczoraj na jedynce lecial jakis serial z Linda Kolbergerem i Rosati z Katowicami w tle

co chwile pojawiala sie Chorzowska 50 i jakies widoczki z tarasu tego budynku



Foto - Czw Lip 13, 2006 6:58 pm
Tak ten serial to "Tak czy nie", moja matka go oglada. Dzis byl srodek punktu 44 i troche zaleza, szkoda ze tak malo.



jacek_t83 - Pią Sie 25, 2006 8:33 am


W październiku rozpocznie się pierwsza rezydencja artystyczna w bytomskiej Kronice

Rozmawiał Łukasz Kałebasiak
2006-08-21, ostatnia aktualizacja 2006-08-21 15:51

Artyści z Gdańska będą wtedy kręcili film o miejskiej architekturze i podsłuchiwali jego dźwięki


Anna Witkowska 'Unreal'

Adam Witkowski, Anna Witkowska i Krzysztof Topolski to trójka, która została zaproszona do bytomskiej Kroniki na pierwszą edycję rezydencji artystycznych. Po remoncie siedziby Kronika ma teraz także pokoje gościnne, w których przez kilka tygodni będą mieszkać zapraszani twórcy i kuratorzy. Przez przypadek pierwsza trójka mieszka i pracuje w Gdańsku. Witkowscy są małżeństwem, oboje skończyli gdańską ASP. Są artystami multimedialnymi: on zajmuje się sztuką komputerową, malarstwem, instalacją, komponuje muzykę i tworzy filmy. Ją zajmuje bardziej malarstwo - tworzy obiekty pełne aluzji do świata reklamy. Topolski z kolei zamiast z pędzli i farb woli korzystać z dźwięków.

Rozmowa z Sebastianem Cichockim

Łukasz Kałębasiak: Ilu było chętnych do przyjazdu do Bytomia?

Sebastian Cichocki, dyrektor programowy Kroniki: Pod koniec dyskutowaliśmy nad jedenastoma aplikacjami. Zaskoczył mnie bardzo wysoki poziom tych zgłoszeń: aplikacje wysłali artyści i kuratorzy z Polski, Serbii, USA i Anglii. Był tam między innymi bardzo atrakcyjny projekt Wojciecha Gilewicza (niegdyś ucznia Leona Tarasewicza), do którego z pewnością będziemy chcieli powrócić w przyszłym roku, oraz interesująca propozycja politycznej platformy Nikoletii Markovic z Belgradu.

To przypadek, że pierwsza trójka jest z Gdańska?

Całkowity. Ale oczywiście ten zbieg okoliczności świadczy o sile i różnorodności gdańskiej sceny artystycznej. To miejsce, gdzie działa m.in. CSW Łaźnia, prowadzone na terenie stoczni Instytut Sztuki, Kolonia Artystów, liczne centra offowe. Jestem wielkim fanem tamtejszych twórców: Grzegorza Klamana, Julity Wójcik, Roberta Rumasa, Jacka Niegody etc. To będzie ciekawy import artystycznych koncepcji znad morza na Śląsk.

Czego możemy się spodziewać?

Nasze rezydencje mają być elastyczne, bez narzuconego sztywno harmonogramu. Pójdą bardziej w stronę, jak zapowiadaliśmy, "ekstremalnych wczasów na Śląsku", nie rygorystycznego pleneru.

Oba projekty wiążą się ściśle z Górnym Śląskiem, a nawet z tkanką miejską Bytomia: jego upadłym przemysłem, "egzotycznym" krajobrazem dźwiękowym i atrakcyjną, choć zaniedbaną architekturą. Duet Adam i Ania Witkowscy będzie realizował film o architekturze Bytomia. Będzie to trzecia część cyklu filmów architektoniczno-dźwiękowych tej pary. Pierwszy powstał w Stoczni Gdańskiej, drugi opowiadał o zabudowie przedmieść Amsterdamu. Ci, którzy widzieli genialny film Witkowskich ze stoczni na wystawie "Strażnicy doków", wiedzą, że to dla nas wielkie wyróżnienie, że kolejna realizacja tych artystów będzie miała miejsce na Śląsku.

Z kolei Topolski to artysta dźwięków...

Wszystkim przypadł do gustu projekt Topolskiego, znanego miłośnikom muzyki elektronicznej jako Arszyn. Będzie on rejestrował materiał na eksperymentalną płytę ilustrującą dźwiękowy krajobraz Bytomia. Znając podejście tego artysty, można przypuszczać, że znajdą się na niej między innymi szumy maszyn, wszelkie odgłosy ulicy, fontann, ale i rzeczy trudniej słyszalne, wymagające czułej aparatury do rejestracji, np. dźwięki wydawane przez budynki. Topolski organizował wcześniej m.in. warsztaty rejestrowania dźwięków roślin. Jeśli uda się nam wydać płytę z materiałem, będzie to niekonwencjonalna pocztówka z Bytomia i eksperyment artystyczny w jednym.



jacek_t83 - Nie Wrz 17, 2006 9:49 pm
na TVP 2 leci wlasnie film pt: Techniki negocjacyjne.
z okna pokoju przesluchan, gdzie toczy sie momentami akcja widac wieze na Uthemannie



jacek_t83 - Pon Wrz 18, 2006 11:16 am
Dzis w sprawie dla reportera na TVP 1 o 22:00 bedzie mowa o kamienicach i jej wlascicielach, lokatorach i prawie wlasnosci w Polsce. Widzialem zdjecia tej zrujnowanej kamienicy w zapowiedziach. Wiec pewnie bedzie tez o Kato



jacek_t83 - Czw Wrz 21, 2006 7:02 pm
Na TVP Kultura leci wlasnie Angelus!!!



absinth - Pią Wrz 29, 2006 10:35 am


Kandydat do Oscara powstawał na Śląsku

Film Sławomira Fabickiego "Z odzysku" jest polskim kandydatem do Oscara. Część zdjęć do filmu realizowano w zeszłym roku na Śląsku i w Zagłębiu

"Z odzysku" to historia pochodzącego z biednej, śląskiej rodziny 19-latka. Młody bohater zakochuje się w o wiele starszej Ukraince i pragnie jej oraz jej dziecku zapewnić legalny pobyt w Polsce. Pracuje w fabryce, jednak cały czas jest kuszony możliwością zarobku jako egzekutor długów. Akcję "Z odzysku" Fabicki (znany m.in. z filmu "Męska sprawa", za który w 2002 roku otrzymał nominację od Oscara w kategorii "film krótkometrażowy") osadził w ubogich, śląskich dzielnicach i w środowiskach młodzieży bez przyszłości.

Zdjęcia powstawały w zeszłym roku. Ekipa filmowa gościła w naszym regionie przez 15 kwietniowych dni. Pojawiła się w: Rudzie Śląskiej, Świętochłowicach Lipinach, Zabrzu, Bytomiu, Katowicach, Będzinie i Żelisławicach. Część zdjęć realizowano również poza Górnym Śląskiem i Zagłębiem - w Kędzierzynie-Koźlu i Łodzi.

Filmowcy bardzo dobrze wspominają pracę na Śląsku. - Zwłaszcza w Lipinach praca była specyficzna, choć te tereny bardzo przypominały mi łódzkie Bałuty. Nie mieliśmy tutaj jednak żadnych problemów. To były naprawdę twórcze dni - mówi Aleksandra Dudek z Opus Film, producenta "Z odzysku".

W filmie zagrali też aktorzy śląskich scen, m.in.: Antoni Gryzik, Andrzej Warcaba, Wiesław Kupczak, Adam Baumann oraz Małgorzata Gadecka.

Gryzik, który kreuje w filmie rolę handlarza węglem Grubego, wspomina: - W jednej scenie przyjeżdżają do mnie młodzi ludzie, którzy chcą odzyskać ode mnie pieniądze. Mają mnie zaatakować. Przed akcją reżyser wziął na bok młodych aktorów i tłumaczył im, że chce mieć bardzo werystyczną bójkę. Jestem zawodowcem i wychodzę z założenia, że wszystko jest do ustawienia. Po pierwszym dublu też wziąłem ich na bok i mówię, że i ja potrafię przywalić. Nasza bójka musiała wyglądać bardzo naturalistycznie. Akcja działa się na hałdzie i pracy na planie przypatrywali się chłopcy z familoków. Po scenie przyszli do mnie i mówią: "Ojciec, oni ci taki łomot spuścili. Jak chcesz, to my tu mamy całą grupę i tak ich zlejemy, że długo zapamiętają".

- Udział naszych śląskich aktorów w kolejnych filmach to wspaniała sprawa. Okazuje się, że z powodzeniem gramy i w teatrze, i w filmie oraz że często jesteśmy zauważani i rozpoznawani. Satysfakcja jest tym większa, że film trafi do Hollywood - dodaje Gryzik, który niedawno zagrał też w "Czeka na nas świat" Roberta Krzempka.

Nie wiadomo, kiedy obraz "Z odzysku" trafi na ekrany polskich kin. Film wiosną tego roku był już prezentowany na festiwalu filmowym w Cannes, a na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni otrzymał nagrodę za zdjęcia.

Marcin Mońka
2006-09-26, ostatnia aktualizacja 2006-09-26 16:24



jacek_t83 - Nie Paź 01, 2006 5:38 pm
dzis o 1:10 na TVP1 "Sól ziemi czarnej"



absinth - Pon Paź 02, 2006 9:11 am


W Rudzie Śląskiej rozlegnie się jutro pierwszy klaps na planie filmu Roberta Glińskiego

Śląsk jest ostatnio miejscem modnym wśród ludzi kina. W tym regionie jak nigdzie indziej widać, jak wysoką cenę Polska zapłaciła za transformację.

- Śląsk przyciąga filmowców z dwóch powodów - mówi Gliński. - Po pierwsze, żyją tu niezwykli ludzie: dumni, uparci, przeżywający wielkie konflikty i załamania. Zagubieni, a jednocześnie próbujący odnaleźć się w nowej Polsce. Bardzo filmowy i malowniczy jest też śląski pejzaż pełen zamkniętych szybów kopalnianych, szarych hałd i familoków.

W takim właśnie otoczeniu toczy się akcja tragikomedii "Benek". Tytułowy bohater stracił robotę w kopalni, dostał górniczą odprawę i bezskutecznie próbuje znaleźć pracę na powierzchni. Jego świat się zawalił. Benek - nieśmiały i nienawykły do walki - musi zacząć wszystko od nowa: pokonać strach, nawiązać kontakty z ludźmi, a nawet nauczyć się mówić pełnymi zdaniami.

Autorzy scenariusza Irena i Jerzy Morawscy doskonale znają śląską tematykę. Są autorami 16-odcinkowego serialu dokumentalnego "Serce z węgla" o górnikach z likwidowanych kopalni, szukających dla siebie nowego miejsca w życiu. Cykl ten został wyróżniony Nagrodą im. Dariusza Fikusa. Scenariusz "Benka" porównywano do brytyjskiego "Goło i wesoło", ale sam Morawski, nasz redakcyjny kolega, uważa tę analogię za niezbyt trafną.

- W naszym tekście znalazło się sporo zabawnych sytuacji - mówi. - Mam jednak wrażenie, że jest to bardzo dramatyczna historia. Górnicy zwalniani z kopalń musieli dokonywać niezwykle trudnych wyborów, całe rodziny przeżywały wielkie tragedie.

Robert Gliński przymierzał się do zekranizowania "Benka" od kilku lat, jednak producentom nie udawało się dopiąć budżetu filmu. W tym czasie na ekranach pojawiło się kilka obrazów, dla których tłem stał się bezrobotny Śląsk. Jednym z nich jest wyróżniony podczas ostatniego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni obraz Michała Rosy "Co słonko widziało". Jednak zdaniem twórców tekst "Benka" się nie zdezaktualizował.

- Na Śląsku są całe miasta, które żyły z kopalni, a dzisiaj ich mieszkańcy nie mają się z czego utrzymywać - mówi. - Czas zagrał nawet na korzyść naszego tekstu. Benek próbuje przecież podnieść się i na własny rachunek wydobywać węgiel. Kiedy złożyliśmy scenariusz, recenzenci uważali, że to absolutnie niewiarygodna sytuacja. Dzisiaj, gdy na świecie znów powstała dobra koniunktura dla węgla, na Śląsku rzeczywiście zaczynają powstawać pierwsze prywatne kopalnie.

Robert Gliński, kompletując obsadę filmu, oparł się głównie na aktorach ze Śląska.

W roli głównej wystąpi ekranowy debiutant Marcin Tyrol, partnerować mu będą m.in. Mirosława Żak, Krystyna Ulewicz, Zbigniew Stryj, Magdalena Popławska i Andrzej Mastalerz.

Za kamerą stanie Jan Budzowski, scenografią zajmie się Anna Wunderlich.

Film produkuje Apple Film Production we współpracy z Telewizją Polską i Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Zdjęcia potrwają do 11 listopada.
Barbara Hollender



salutuj - Pon Paź 02, 2006 4:11 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Mies - Wto Paź 03, 2006 6:30 am
"Z odzysku" to właśnie coś w tym guście. Już naprawdę mogliby się przerzucić na Wałbrzych i okolice.



jacek_t83 - Wto Paź 03, 2006 8:00 am
Wczoraj (dzis tez) na Teatralnej 8 byl (jest) casting do tego filmu
Oskar moze sie zglosisz??



jacek_t83 - Pon Paź 09, 2006 2:23 pm
"...niech świat pamięta o nas..." Tragedia Górnoślązaków 1945
dokument

wtorek 10.10.2006 TVP 1 01:25
niech ich... juz pozniej sie nie dalo, to w zasadzie powinno byc w programie na srode

Film opowiada o tragicznych losach kilkudziesięciu tysięcy Górnoślązaków, którzy zostali w 1945 roku wywiezieni w głąb ZSRR. Internowani pod pozorem prac porządkowych, zostali zmuszeni przez NKWD do niewolniczej pracy w radzieckich kopalniach i hutach. Do Polski powrócił tylko co piąty z nich. Pozostali nie przeżyli uwięzienia z powodu głodu i morderczych warunków pracy. Tragediom deportowanych mężczyzn towarzyszył dramat opuszczonych przez nich rodzin. O wydarzeniach opowiadają ich bezpośredni uczestnicy oraz ich dzieci i wnuki.



Iluminator - Śro Paź 11, 2006 1:38 pm
A dzisiaj widziałem jak kręcili kolejny odcinek "Świętej wojny" w okolicach Drapacza Chmur...



SPUTNIK - Śro Paź 11, 2006 2:24 pm

A dzisiaj widziałem jak kręcili kolejny odcinek "Świętej wojny" w okolicach Drapacza Chmur...

trzeba było jakoś "unieszkodliwić" głównego bohatera



Wit - Śro Paź 18, 2006 10:32 pm


Ken Loach kręcił film w Katowicach
Marcin Mońka
2006-10-18, ostatnia aktualizacja 2006-10-18 23:17

Na Śląsku zakończył się w środę krótki okres zdjęciowy najnowszego filmu Kena Loacha. Jeden z najwybitniejszych europejskich reżyserów kręcił w całkowitej tajemnicy.

Filmowcy z Wielkiej Brytanii gościli w Katowicach przez kilka dni, zdjęcia realizowano we wtorek i w środę. Wiedziała o tym tylko garstka ludzi, nikt z osób postronnych nie mógł dostać się na plan filmowy. - Taki styl pracy preferuje reżyser - tłumaczy Wojciech Zadrożniak z firmy SPI, która jest koproducentem filmu. Loach to zdobywca m.in. Złotej Palmy na ostatnim festiwalu filmowym w Cannes za film "Wiatr buszujący w zbożu". Od lat zajmuje się przede wszystkim problematyką społeczną, ludźmi na różne sposoby zepchniętymi na margines, wyobcowanymi, często pozostającymi bez pracy.

Jego najnowszy projekt - pod roboczym tytułem "These Times" - opowiada o angielskiej klasie robotniczej oraz problemach imigrantów. Główna bohaterka filmu, 30-letnia Angie, szuka w Polsce tanich pracowników dla brytyjskich firm. Biznes szybko się rozwija, okazuje się jednak, że prawdziwe zyski można osiągnąć w chwili, gdy łamie się prawo. W pewnym momencie w życiu Angie pojawia się Karol, polski emigrant. W tej roli występuje polski aktor Lesław Żurek (zagrał wcześniej m.in. w "Odzie do radości").

W Katowicach powstawały sceny rekrutacji polskich pracowników do pracy w Anglii. - Ze Śląska wyjeżdża do pracy na Wyspach mnóstwo osób i Loach o tym doskonale wie. Dlatego też zdecydował się kręcić w Katowicach - opowiada Rafał Buks z SPI. Na planie pojawiali się statyści. - To byli głównie ludzie ze Śląska, szukając ich, organizowaliśmy castingi. Loach z każdym z nich rozmawiał i osobiście zatwierdzał - dodaje Buks. Zdjęcia kręcono w hotelu Qubus. Kto miał szczęście, mógł filmowców spotkać na ulicach Katowic, ponieważ kręcili kilka niewielkich plenerów. Już wczoraj cała 30-osobowa ekipa wyjechała do Wielkiej Brytanii. Premiera filmu jest zaplanowana na przyszły rok.





kickut - Sob Lis 18, 2006 3:09 pm
Wczoraj na TVN był odcinek "Detektywów" kręcony w Katowicach (bodajże Nikiszowiec, a także okolice Dworca PKP i Altus). Powtórka chyba w poniedziałek rano.



salutuj - Sob Lis 18, 2006 6:30 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



martin13 - Sob Lis 18, 2006 6:54 pm
Od piątku w kinach leci film " Z odzysku" , który opowiada o trudnym życiu 19-letniego Wojtka na Ślasku. Nie wiem gdzie ten film był kręcony ale z recenzji wynika że cała historia dzieje się na Śląsku.Dodam że jest to polski kandydat do Oscara.Podaje link do oficjalnej strony filmu gdzie jest recenzja i inne informacje o filmie:
http://www.zodzysku.pl/



Wit - Pią Gru 01, 2006 7:29 pm


Serial o katastrofach w górnictwie
judy
2006-12-01, ostatnia aktualizacja 2006-12-01 19:40

TVN rozpoczął zdjęcia do serialu dokumentalno-fabularnego o katastrofach w polskich kopalniach pt. "Nadzieja umiera ostatnia".
Formuła filmu przypominać będzie inny, niedawno emitowany na antenie TVN, dokument "Wielkie ucieczki".

Jak wyjaśniają twórcy filmu, serial będzie opowiadał o ludziach, którzy znaleźli się w sytuacji ekstremalnego niebezpieczeństwa: zarówno ofiarach wypadków, jak i ratownikach czy dyrektorach kopalń. Pokaże, jak rodzi się w nich zdolność do walki z żywiołem, który przekracza wyobrażenia zwykłych ludzi. Pokaże, co dzieje się pod ziemią, jakie ryzyko ponoszą górnicy, zjeżdżając do kopalni każdego dnia, jak przebiegały największe katastrofy w polskim górnictwie w ciągu ostatnich 50 lat.

W Miejskim Domu Kultury w Katowicach Giszowcu przeprowadzono wczoraj pierwszy casting do filmu. - Na razie wybieramy aktorów. Ratowników będą w filmie grali autentyczni ratownicy, a casting dla statystów przeprowadzimy za dwa, trzy miesiące - mówi Radosław Dunaszewski, reżyser i prowadzący serial.

Wśród świadków opowiadających o dawnych i obecnych katastrofach i akcjach ratowniczych znajdą się też dziennikarze "Gazety Wyborczej", którzy opisywali je na naszych łamach.



babaloo - Pią Gru 01, 2006 9:40 pm
Nie lubie takich filmów dla masochistów.



jacek_t83 - Sob Gru 02, 2006 6:36 pm
dzis o 21:00 na TVP Kultura - Angelus



PIO - Nie Gru 03, 2006 2:51 pm
Nie wiedziałem gdie to wrzucić. Portal Onet.pl wraz z telewizją TVN ogłasza konkurs na amatorskie reportaże. Jednym z ciekawszuch które juz zostały opublikowane jest filmik być ślązakiem
http://film.onet.pl/camera_obscura/1259 ... filmy.html
Tak mi przy szło do głowy, że może by zrobić reportaż o nas i wysłać na konkurs. Była by to niezła autopromocja



jacek_t83 - Nie Gru 03, 2006 3:02 pm
hehehe ja moge zalatwic kamere (ale zwykla VHS)



PIO - Pon Gru 04, 2006 4:12 pm
Nie ma problemu. W razie czego to mogę zgrać na płyte DVD. Bo dostarczenie płyty DVD jest warunkiem uczestniczenia w konkursie. Niewiem tylko jak szybko treściwie i ciekawie w 5 minut ująć to co najważniejsze o naszej grupie



salutuj - Pon Gru 04, 2006 6:26 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



jacek_t83 - Pon Gru 04, 2006 6:41 pm

najlepiej - jedna osoba pytająca.

A każdy w 1-3 zdaniach odpowiada na pojedyncze pytanie (tematyka różna). I za każdym razem inny krajobraz.

haha i kazdy z taka tabliczka z numerem identyfikacyjny jak w wiezieniu sie zdjecia robi

afro ty sie mozesz nagrac na aparata i sie przyslac, jakos cie domontujemy



martin13 - Pon Gru 11, 2006 9:02 pm

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3785639.html

Filmy Ślązaków nagrodzone w Chinach
mon 2006-12-11, ostatnia aktualizacja 2006-12-11 20:40

Podczas zakończonego w ten weekend Międzynarodowego Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Kantonie nagrodzono dwa filmy Telewizji Polskiej, zrealizowane przez twórców ze Śląska. Grand Prix festiwalu zdobył "Herkules wyrusza w świat" Lidii Dudy. Wyprodukowany przez Redakcję Dokumentu Programu 2 film to historia 12-latka z Bobrka, który po raz pierwszy w życiu jedzie zobaczyć Warszawę i Bałtyk.

"Boże Ciało", opowieść o współczesnym Śląsku mikołowskiego operatora i reżysera Adama Sikory, otrzymało nagrodę za najlepszą reżyserię.




absinth - Nie Gru 17, 2006 9:28 am


Śląski interes tancerek go-go
(HBO, Gal/16 grudnia 2006 00:27)
Drugi polski film dokumentalny produkcji HBO pt: "Śląski interes" w reżyserii Michała Rogalskiego będzie miał premierę w sobotę, 30 grudnia o godz. 22.00 w paśmie "HBO bez cenzury".

"Śląski interes" Michała Rogalskiego jest drugim po "Śmierci z ludzką twarzą" Marcina Koszałki polskim dokumentem produkcji HBO. Film przedstawia losy kilku młodych tancerek go-go ze Śląska i próbuje odpowiedzieć na pytania o powody podjęcia pracy w klubie nocnym, o granicę między tańcem erotycznym a prostytucją, wreszcie o stosunek społeczeństwa do tego rodzaju zajęcia.

Bohaterkami filmu są cztery dziewczyny: Tatiana, Barbi, Landryna i Pati. Trzydziestopięcioletnia Tatiana ma najdłuższy staż pracy, zna swoich klientów i wszystkie tajniki pracy. Niemniej doświadczone są osiemnastoletnia Barbi i Pati, która niedawno weszła w dorosłość. Landryna, która zaczęła rok temu, ma już za sobą wyjazdy do zagranicznych klubów. Menedżerem tancerek jest Kazik – pięćdziesięcioletni były mechanik, który jest ich kierowcą, doradcą, a czasem ojcem. Dziewczyny wyrastały w specyficznym, śląskim środowisku, w którym wciąż są bardzo silne tradycje rodzinne. Tancerki komentują otaczający je świat i wyciągają wnioski z tego, co im się przydarza. Poznajemy cztery różne charaktery bohaterek, ich postawy życiowe, konfrontujemy je z pytaniem o realność ich marzeń.

Reżyserem filmu jest Michał Rogalski, absolwent Szkoły Dziennikarstwa Rutgers w Warszawie, Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Wydziału Reżyserii PWSFTViT w Łodzi. Rogalski został nagrodzony m.in. Srebrnym Lajkonikiem i Nagrodą Jury Studenckiego na Krakowskim Festiwalu Filmowym w 2002 r., Nagrodą Główną na Festiwalu Człowieka w Zagrożeniu (Łódź, 2002) czy Nagrodą Główną w kategorii film dokumentalny na Festiwalu PROLOG w Kijowie w 2003 r. Jest realizatorem filmów dla TVP, m.in. "Rozmowa" (1994), "Matka Śmierć" (1996).

Autorką zdjęć do filmu "Śląski interes" jest Karina Kleszczewska, absolwentka PWSFTViT w Łodzi. Ma na koncie filmy długometrażowe np.: "Przemiany" (2003), czy "Ślepa pega" (2002) oraz krótkometrażowe np.: "Pocztówka" (1998), "Kobiety są jak kwiaty" (1997), "Kłamca" (1997 – film powstał we współpracy z Michałem Rogalskim). Jest autorką zdjęć do filmów dokumentalnych, sztuk teatralnych i teledysków.

Film Śląski interes jest drugim polskim filmem dokumentalnym produkcji HBO. Premiera filmu odbędzie się w sobotę, 30 grudnia o godz. 22:00 w paśmie "HBO bez cenzury" w sobotę. Druga emisja filmu odbędzie się w środę, 3 stycznia o godz. 22:05.



jacek_t83 - Nie Gru 17, 2006 9:40 am
absinth dlaczego nie wrzuciles zdjec z artykulu ?? bylo mowione pare razy, ze jak wrzucamy artykul to zdjecia do niego tez



MarcoPolo - Czw Lut 01, 2007 10:40 am


Polskie "Miasteczko Twin Peaks"
Kadr z planu "Natalii"
Kadr z planu "Natalii"
Relacje wideo

* Telewizyjny trailer "Natalii"
Telewizyjny trailer "Natalii"

Czwartek, 1 lutego (06:00)

W czwartek, 1 lutego, o 21:00 w tv.interia.pl odbędzie się premierowy pokaz "pierwszego offowego serialu", "Natalia - Ostatnie słowo". Nakręcona przez amatorów z Rybnika produkcja ochrzczona została już mianem "śląskiego Miasteczka Twin Peaks".

- Rzeczywiście wszyscy lubimy Davida Lyncha i serial "Miasteczko Twin Peaks", ale to nie jest do końca tak. "Natalia" nie miała być kopią "Twin Peaks".

- Myśmy z serialu Lyncha wyciągnęli tylko zabawę konwencjami. Bo "Twin Peaks" to była przecież zabawa konwencjami serialu telewizyjnego, thrillera, horroru i komedii absurdalnej - tłumaczy Mirosław Ropiak z rybnickiego Klubu Filmu Niezależnego, stojący za całym przedsięwzięciem.

Premierowe odcinki w tv.interia.pl wyemitowane zostaną aż trzy lata po realizacji "Natalii".

Serial powstał bowiem w 2003 roku i dotąd wyświetlany był tylko w lokalnej kablówce. Zrealizowano piętnaście 20-minutowych odcinków.

Jest to opowieść o Natalii, młodej dziewczynie, która została zamordowana w tajemniczych okolicznościach. Kolejne odcinki opowiadają o śledztwie mającym na celu złapanie sprawcy morderstwa.

- Trochę zmaściliśmy zakończenie, więc przemontowaliśmy to na nowo. Teraz jest 10 odcinków, które trwają po 10 minut. I to się składa na tzw. pierwszą serię - dodał Mirosław Ropiak.

Wszystkie odcinki będzie można zobaczyć w tv.interia.pl. Ale to nie koniec .. .

Twórcy postanowili bowiem pójść za ciosem i kręcą już drugą serię.

- Pojawią się nowe postaci, nowe wątki. Myślimy też, jak wykorzystać medium internetowe. Chcielibyśmy, aby internauci współtworzyli nasz serial, aby proponowali scenariuszowe rozwiązania, mieli wpływ na to, co będą oglądać - powiedział Ropiak.

Jak więc potoczą się losy "Natalii", zależeć może więc od nas samych. Ale Ropiak przestrzega przed zbyt poważnym traktowaniem serialu.

- To się dzieje w Rybniku, w środowisku śląskim. Jest to film amatorski, aktorzy są nieprofesjonalni. Klimat tego "nieprofesjonalizmu" się czuje. Inaczej się go odbiera.

- To nie jest kryminał. Ten film spodoba się osobom, które do treści tego serialu podejdą z przymrużeniem oka, z dystansem. Wtedy będą się bawić razem z nami.

- A jeśli ktoś będzie oczekiwał kryminału, to się zawiedzie - pomyśli, że to nie jest kryminał albo kryminał nieudany - powiedział współtwórca Klubu Filmu Niezależnego.

Przygotujcie się więc na zupełnie nowe doznania. Być może Natalia stanie się tak sławna, jak Laura Palmer?

Emisja pierwszego odcinka serialu "Natalia - Ostatnie słowo", już w czwartek, 1 lutego, o godz. 21.00. Tylko w tv.interia.pl!

Źródło informacji: INTERIA.PL
http://img.interia.pl/rozrywka/nimg/roz1441121.jpg

http://film.interia.pl/wiadomosci/film/ ... ii,1441811




jacek_t83 - Pon Lut 05, 2007 10:13 pm
Hi Way



Produkcja: Polska
Gatunek: Komedia
Data premiery: 2006-05-03 (Polska), 2006-05-03 (Świat)

Reżyseria: Jacek Borusiński
Scenariusz: Jacek Borusiński
Zdjęcia: Bogumił Godfrejów
Muzyka: Dariusz Basiński, Jarosław Januszewicz
Czas trwania: 85
Dystrybucja: Kino Świat

Dwóch podejrzanych filmowców - reżyser Jaco i operator Pablo - jedzie z Katowic do Warszawy, by nakręcić bliżej nieokreślony materiał. Wbrew wcześniejszym, przypuszczeniom celem podróży okazuje się banalna fucha - krótki wywiad z zamożnym biznesmenem, realizowany w jego imponującej, podwarszawskiej willi. Status materialny oraz zachowanie Pana Andrzeja szybko sprowadzają niedorobionych "filmowców" do parteru. Po serii kompromitujących wpadek opuszczają jego dom z poczuciem upokorzenia.

W drodze powrotnej - dla odreagowania i poprawienia nastroju - Jaco zaczyna snuć wizję, w której to Pan Andrzej występuje wobec bohaterów w roli petenta. Małomówny dotąd Pablo podchwytuje zabawę, Jaco - nieco nadpobudliwy mitoman - rozkręca się twórczo. Stopniowo oglądamy kolejne, coraz bardziej absurdalne scenariusze, produkowane przez jego wybujałą wyobraźnię.

Ostatecznie bohaterowie tracą dystans do swojej wyobraźni - jej wytwory powoli mieszają się z rzeczywistością, a wykreowane postaci zaczynają żyć własnym, niezależnym życiem. Sytuacja zdaje się całkowicie wymykać spod kontroli...

Jacek Borusiński: Jaco / Marek
Dariusz Basiński: Pablo
Jadwiga Basińska: Sąsiadka, pani z miasta
Ola Dzienniak: Ola
Maciej Słota: Pan Piotr
Anna Ryłko: Aśka
Tomasz Skorupa: Sąsiad / Fołta
Renata Spinek: Żona Pana Andrzeja
Małgorzata Hajewska-Krzysztofik: Żona w grill-barze, matka Oli
Andrzej Hudziak: Mąż w grill-barze, ojciec Oli
Jan Kejl: Facet ze stacji I, dziadek Franciszek
Mirek Meyer: Meyer
Jan Herla: Facet ze stacji II, dziadek Szczepan
Mariusz Zonik: Wujek Jacunia / Facet na zdjęciu
Gabriela Olczyk: Sąsiadka / Ciotka Agnieszka



salutuj - Pon Lut 05, 2007 10:42 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



martin13 - Wto Lut 27, 2007 8:16 pm


TVN kręci serial na Śląsku

mag 2007-02-27, ostatnia aktualizacja 2007-02-27 20:48



- Znowu robiliśmy uciekające zdjęcia - śmieje się Radosław Dunaszewski, producent i reżyser serialu TVN "Nadzieja umiera ostatnia". To fabularyzowany dokument o katastrofach górniczych. Ekipa filmowa po raz drugi pojawiła się w Nikiszowcu. W grudniu uciekała przed śniegiem. We wtorek - przed coraz bardziej widoczną ciążą Barbary Lubos-Święs, która odtwarza rolę żony Andrzeja Witta, górnika ocalałego w wypadku w 1995 roku w kopalni Nowy Wirek.

Historia Witta ma być pilotażowym odcinkiem serialu. We wtorek nakręcono sceny w familoku. Dunaszewski ma nadzieję, że nikt nie rozpozna Nikiszowca. Omijał miejsca, w których przed nim byli z kamerą: Kazimierz Kutz, Maciej Pieprzyca, Lech Majewski. - To ostatnie osiedle, które ma górniczy klimat - twierdzi. Przy familoku Witta stanął hipermarket.

Górnik schodzi do piwnicy i dostaje ataku klaustrofobii. Migające, zielone światło, ciężki oddech i zjawa - kolega wyciąga rękę, woła o pomoc. Tak się zacznie pierwszy odcinek. Na końcu do Witta zejdzie żona i przytuli. To ma być symbol, że ocalałych z katastrofy górników ostatecznie ratują miłość i rodzina. Witt nigdy nie wrócił na kopalnię. Kolega zmarł mu na rękach. W Nowym Wirku 12 lat temu zginęło pięciu górników.

Odcinków będzie dziesięć, każdy o innej katastrofie. Tej najnowszej i najtragiczniejszej - w Halembie - nie zobaczymy. Nie była inspiracją, pomysł na serial zrodził się pół roku temu. - Za świeża dla ludzi, którzy ją przeżyli albo kogoś stracili. Muszą opaść emocje, musi skończyć się śledztwo - mówi reżyser.

Wystąpi za to Zbigniew Nowak, który rok wcześniej w tym samym miejscu przeżył pod ziemią 111 godzin.

Kolejne zdjęcia do "Nadziei..." w kwietniu, tym razem w kopalniach. Premierę zapowiedziano na wrzesień.



MephiR - Wto Lut 27, 2007 8:31 pm
To ostatnie osiedle, które ma górniczy klimat - twierdzi.



Kris - Sob Mar 17, 2007 10:41 pm


TVN kręci film o Zbyszku Nowaku z "Halemby"
dziś


Zbigniew Nowak zna przesłanie filmu: Miłość i Wiara zwycięża wszystko.

Historia życia Zbigniewa Nowaka będzie tematem najnowszej superprodukcji kinowej telewizji TVN. Nowak to górnik, który rok temu po 111 godzinach spędzonych w zawalonym chodniku w kopalni Halemba został cudem uratowany. Reżyserem filmu będzie Radosław Dunaszewski, współtwórca m.in. słynnych "Pręg" Magdaleny Piekorz. Prace nad filmem już się rozpoczęły.

- Historia Zbyszka jest prosta, a z drugiej strony fascynująca. On sam jest przekonany, że dzięki niej, dzięki wartościom z niej płynącym ludzie mogą stawać się lepsi - mówi Dunaszewski. - Nowak najpierw stoczył walkę o życie chorej córki, a później sam znalazł się w sytuacji ekstremalnego zagrożenia. Zbyszek jest pewien, że to dobro, które ofiarował Laurze wróciło do niego tam na dole.

Entuzjastycznie do pomysłu nastawiony jest sam bohater tej opowieści. Mówi, że to dla szansa na przekazanie innym przesłania, które płynie z historii, którą przeżył. - Obojętnie, w jakiej sytuacji się znajdziemy, trzeba wierzyć i kochać. Bez tego człowiek nie ma po co żyć. Ja miałem do kogo wrócić do domu, czekała tam na mnie moja rodzina. Myślałem tylko o tym i dlatego się nie poddałem - podkreśla górnik.

W przyszłym miesiącu powinien być gotowy scenariusz. Zdjęcia rozpoczną się jesienią. Według wstępnych szacunków, na premierę kinową trzeba będzie poczekać nieco ponad rok. O obsadzie nie ma jeszcze mowy, ale jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, oprócz śląskich aktorów, zobaczymy też kilka gwiazd polskiego kina. Na razie wiadomo, że producentem filmu będzie Dariusz Gąsiorowski, twórca m. in. "Świadka koronnego", "Tylko mnie kochaj" i serialu "Kryminalni".

- Czeka nas niełatwe zadanie. Ukazanie tej niezwykłej historii w sposób wielowymiarowy, a przede wszystkim zrozumiały i niebanalny to wyzwanie, któremu musimy sprostać - wyjaśnia Gąsiorowski.

Radosław Dunaszewski, który będzie reżyserem filmu, od kilku miesięcy pracuje nad fabularyzowanym dokumentem zatytułowanym "Nadzieja umiera ostatnia" o dziesięciu pamiętnych katastrofach górniczych z ostatnich 50 lat. Na planie spotkał się z Nowakiem. Rozmowy z górnikiem, jego wspomnienia zainspirowały Dunaszewskiego, postanowił nakręcić na ich podstawie dzieło pełnometrażowe. Górnik-bohater z Halemby już wie, jakie będzie główne jego przesłanie: - Myślałem o rodzinie, którą kocham. To jest najważniejsze. Mam nadzieję, że ta nauka znajdzie się w filmie. Wierzę, że komuś ona pomoże - mówi.

Jak zapowiada reżyser, film inspirowany przeżyciami Nowaka będzie dziełem na tyle uniwersalnym, że zrozumieją go nie tylko widzowie na Śląsku, ale i w całej Polsce. Z drugiej strony nie zabraknie w nim akcentów typowych dla regionu, w którym rozgrywa się akcja. - Zamierzam oddać klimat Śląska znany choćby z twórczości Kazimierza Kutza. Chciałbym, żeby górnicy mogli powiedzieć o tym filmie: "Tak, to kawałek naszego życia". Zrozumieć go muszą jednak wszyscy, nawet ludzie w Ameryce. Co z gwarą? Górnicy, którzy na co dzień mówią gwarą, będą nią mówić również na ekranie. Ludzie zrozumieją, bez obaw - zapewnia Dunaszewski, który na Śląsku i w Zagłębiu mieszkał przez ponad 20 lat. Urodził się w Dąbrowie Górniczej, a wychowywał w Katowicach, niedaleko kopalni Wujek.

Producent filmowy Dariusz Gąsiorowski (min. "Świadek koronny", "Tylko mnie kochaj" i "Kryminalni") rozumie, że film musi się sprzedać, ale mimo to widzi w nim miejsce na prawdziwe uczucia: - Chcemy przyciągnąć do kin jak najwięcej ludzi. Ale z pewnością będzie to film o wartościach, takich jak wiara, miłość, czy nadzieja, które nie przemijają - wyjaśnia Gąsiorowski.

Cud w Halembie

22 lutego 2006 roku, około godz. 18. w kopalni Halemba doszło do tąpnięcia, którego siłę porównywano do małego trzęsienia ziemi. Zbigniew Nowak przeżył, bo nie został przygnieciony, a w pobliżu miejsca, w którym przebywał doszło do przerwania rurociągu, którym płynęło powietrze. Gdy dotarli do niego ratownicy, poprosił o jabłko i wodę mineralną. Pod ziemią stracił poczucie czasu. Poza głęboką raną łokcia, potłuczeniami i odwodnieniem, z wypadku wyszedł niemal bez szwanku. Ekipa ratunkowa zgodnie przyznawała, że to cud.
Marcin Zasada - Dziennik Zachodni

http://zabrze.naszemiasto.pl/wydarzenia/711193.html



martin13 - Wto Mar 27, 2007 9:06 pm


Śląscy filmowcy pojadą na festiwal do Hollywood

Tomasz Malkowski 2007-03-27, ostatnia aktualizacja 2007-03-27 22:22

- Za oceanem może spodobać się historia Śląska, bo to taki spełniony amerykański sen - mówi dokumentalistka Jadwiga Kocur

W połowie kwietnia Los Angeles na tydzień stanie się stolicą polskiej kinematografii, a to za sprawą organizowanego przez tamtejszą Polonię Festiwalu Filmów Polskich. Tej prestiżowej imprezie przyglądają się najwięksi amerykańscy producenci. W tym roku po raz pierwszy Śląsk będzie miał za oceanem silną reprezentację.

W ramach części dokumentalnej Kocur pokaże swój film poświęcony architekturze Górnego Śląska z lat 20. i 30. XX w. "Dwugłowy smok" ratuje od zapomnienia perły awangardowej, funkcjonalistycznej architektury. Wyświetlany na wielu pokazach w całej Polsce otrzymywał entuzjastyczne opinie. - Za oceanem może spodobać się historia Śląska, bo to taki spełniony amerykański sen. Bogactwo zdobywali tu ludzie dzięki ciężkiej pracy - mówi Kocur.

Oprócz dokumentu dokonania śląskiej kinematografii prezentować będzie trzech studentów Wydziału Radia i Telewizji im. Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego. Do Hollywood pojedzie Paweł Dyllus, autor zdjęć do filmu "Sezon na kaczki". To jeden z najpiękniejszych filmów, które ostatnio powstały w kraju. Opowieść rozgrywa się w zimowym krajobrazie, dwóch braci wybiera się po sezonie na polowanie na kaczki. Dramat rozpoczyna się, gdy młodszy nieumyślnie zastrzelił starszego brata. Zdjęcia Dyllusa doceniono na najbardziej znaczącym w świecie sztuki operatorskiej festiwalu Camerimage, gdzie otrzymał Złotą Kijankę, nagrodę dla młodego twórcy.

Katowicki wydział będą prezentować również Adam Palenta, operator filmu "Kawałek nieba", oraz Kacper Serdacz, autor zdjęć do filmu "Rawen". Czy pójdą w ślady katowiczanina Sławomira Idziaka, najbardziej rozchwytywanego operatora w fabryce snów? Krystyna Doktorowicz, dziekan Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, jest pewna, że wyjazd to dla studentów duża szansa. - W tym zawodzie trzeba zaistnieć, najlepiej poprzez udział w festiwalach. Studenci zobaczą, jak pracuje się w Hollywood, będą uczestniczyć w warsztatach. Mam tylko nadzieję, że amerykańscy producenci nie zabiorą nam wszystkich operatorów z kraju - żartuje Doktorowicz.

Za oceanem widzowie zobaczą też "Co słonko widziało" - film Ślązaka Michała Rosy.

Polish Film Festiwal

To najbardziej prestiżowa impreza poświęcona polskiej kinematografii, która odbywa się poza granicami kraju. O jej randze świadczy fakt, że patronuje jej gubernator Kalifornii, w obecnej kadencji Arnold Schwarzenegger, a jury stanowią członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej, zdobywcy Oscarów. Uroczysta gala odbywa się w sercu Hollywood, w siedzibie Stowarzyszenia Amerykańskich Reżyserów. Co roku na festiwal ściągają polskie gwiazdy filmu. Tegoroczną imprezę mają zaszczycić aktorzy Borys Szyc, Piotr Adamczyk, reżyser Marek Koterski oraz prezydentowa Maria Kaczyńska, która objęła festiwal honorowym patronatem.



Strona 1 z 4 • Wyszukano 305 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.