ďťż
[URAZ]- (Prezydenta) Uszoka Rozliczamy Analizując Zmiany



Safin - Czw Lis 29, 2007 11:49 pm
Zapraszam do serii URAZ (Czyli Uszoka Rozliczamy Analizując Zmiany by Safin )
========================================
Gazeta.pl > Katowice > Aktualności

Piątek, 8 lipca 2005
Rozpoczyna się upiększanie ul. Dworcowej w Katowicach

pj 08-07-2005 , ostatnia aktualizacja 08-07-2005 20:40

Na ul. Dworcowej wyróżniają się urodą hotele Monopol i Diament. Magistrat nie chce być gorszy. Już niedługo kamienica pod "13" nabierze blasku. Dziś nie zachwyca, ale fachowcy przekonują, że to wybitna architektura.

Niedługo ul. Dworcowa ma być wizytówką miasta. Trwa właśnie konkurs architektoniczny na plan przebudowy tej częśc

i miasta. Już wyremontowano parę prywatnych kamienic, pięknie wyglądają hotele Diament i Monopol. Gorzej jest za to z kamienicami, które należą do miasta. Ale i to się zaczyna zmieniać. Już niedługo rozpocznie się remont budynku przy ul. Dworcowej 13. - Ta kamienica będzie otwierała wejście na przebudowaną ul. Dworcową, powinna więc wyglądać reprezentacyjnie - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy katowickiego magistratu.

Dziś szary, brudny budynek wygląda odpychająco. Na parterze działa galeria i zapewne po remoncie nadal będziemy mogli podziwiać tu obrazy.

Tymczasem Małgorzata Zygmunt, miejska konserwatorka zabytków, mówi, że to wybitna architektura funkcjonalistyczna. - Niestety, nie znamy projektanta tego budynku. Na archiwalnych dokumentach jego podpis jest nieczytelny - mówi Zygmunt. Budynek zaprojektowano najpewniej w 1932 roku, ale wybudowano go pięć lat później. Jego pierwszym właścicielem był inżynier Jan Squeder. - Pierwsze dwie kondygnacje zajmowała kawiarnia, a pozostałe mieszkania - dodaje Zygmunt.

Józef Biskup, inspektor nadzoru w KZGM-ie: - Remont potrwa trzy miesiące. Nowa elewacja będzie utrzymana w szarościach. Koszt to ok. 250-450 tys. zł - mówi Biskup.



to dla mnie jedna z najlepszych informacji
nie dosc ze remontuja wreszcie jeden z najlepszych pod wzgledem architektury budynkow w Katowicach ( moim zdaniem w pierwszej 10 )to jeszcze nie zafunduja nam festiwalu jogurtow tylko piekne pasujace do funkcjonalizmu szarosci

===================================================
Jak miało być

=============
Co się stało się?



Nieudana modernizacja zabytkowej kamienicy w Katowicach




Tomasz Malkowski 05-06-2006 , ostatnia aktualizacja 05-06-2006 21:56

Renowacja jednej z najbardziej eksponowanych katowickich kamienic na rogu św. Jana i Dworcowej dobiega końca. Niestety, efekt finalny budzi duże wątpliwości zarówno wśród mieszkańców, jak i znawców architektury.

Popularna "trzynastka", zwana też domem inż. Jana Squedera, to jeden z najwybitniejszych przykładów modernizmu w Katowicach. Obiekt jako jedyny spełniał pięć punktów nowoczesnej architektury Le Corbusiera. Spełniał, bo po obecnej renowacji zaburzono pierwotny wygląd budynku.

Kamienica wymagała remontu od lat. Elewacja była w fatalnym stanie, odpadające tynki zagrażały przechodniom. Remont przeprowadził Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Budynek ocieplono, pomalowano, wymieniono też okna. Jednak po zdjęciu rusztowań okazało się, że kamienica znacznie odbiega od oryginału. Pojawiły się nowe elementy, zmieniono podział okien. Kontrowersje wywołuje również pastelowy kolor elewacji.

- Dobór kolorystyczny nie był prosty - mówi Małgorzata Zygmunt, miejski konserwator zabytków w Katowicach . - Przy każdej renowacji staramy się najpierw poznać oryginalny kolor elewacji. Tutaj też wyczyściliśmy fragment ściany, jednak żadnych efektów nie uzyskaliśmy. Niestety, zachowana dokumentacja nie podaje koloru fasady. Musieliśmy się zdać na własną intuicję.

Być może budynek nie był nigdy malowany. Obiekty z tego okresu zazwyczaj pokrywano tylko szlachetnym tynkiem. Uzyskiwano jasnoszary kolor, który po latach przemienił się w dobrze nam znany ciemnoszary.

- Owszem, modernizm kojarzy nam się z bielą bądź szarością, jednak w Katowicach stosowano w tym okresie mocne, żywe kolory - oponuje Zygmunt. - Proszę zwrócić uwagę na wyremontowany kościół garnizonowy czy kamienicę przy skrzyżowaniu ulic Kopernika i Skłodowskiej-Curie. W obu przypadkach jest to barwa różowa, w kamienicy zestawiona nawet z żółcią. Takie były oryginalne barwy.

Z uzasadnieniem miejskiego konserwatora nie zgadza się dr Ryszard Nakonieczny z Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, znawca górnośląskiego modernizmu. - Zastosowanie koloru, wyróżniającego bryłę wykusza, wydaje się być nadinterpretacją. Na archiwalnych fotografiach widać wyraźnie, że kamienica była monochromatyczna - mówi. - Jednak kardynalnym błędem było takie ocieplenie budynku, które naruszyło pierwotną strukturę elewacji. Okna tworzyły horyzontalne pasma, jakby zagłębione, co było istotnym elementem pięciu zasad Le Corbusiera. Teraz pod styropianem nie ma żadnych różnic w głębokości. Poziome bruzdy filarków międzyokiennych są zbyt delikatne, aby wywoływać wrażenie wstęgowych okien. Projektanci chcieli przy okazji renowacji zostawić po sobie ślad i "ozdobili" elewację od strony ulicy św. Jana balustradami w ciemnym kolorze, mocno kontrastującymi z tłem elewacji. Nigdy ich nie było, więc nie rozumiem, skąd się teraz pojawiły.

Zdaniem dr Nakoniecznego także nowy cienkowarstwowy tynk niewiele ma wspólnego z pierwotnym. W latach 30. bardzo często stosowano tynki mikowe. Dzięki kryształkom miki elewacje połyskiwały w słońcu. Takie efekty można jeszcze dostrzec w niektórych kamienicach przy ulicach Skłodowskiej-Curie, Jordana czy Rymera.

Budynek przy Dworcowej ma dość bogatą dokumentację fotograficzną. Ze starych zdjęć i widokówek łatwo odtworzyć jego pierwotny wygląd. Witryny parteru sięgały do poziomu chodnika. Sprawiało to wrażenie, jakby budynek unosił się nad ziemią. Szkło rozdzielały jedynie żelbetowe słupy, które stanowią konstrukcję budynku.

- Przy renowacji należałoby odtworzyć właśnie takie pierwotne elementy, zamiast bawić się w ulepszanie jednego z najwybitniejszych obiektów międzywojennych Katowic - dodaje dr Nakonieczny. - Renowacja zabytku tej klasy powinna być przeprowadzona z większą wrażliwością i pieczołowitością.

Komentarz Tomasza Malkowskiego

Tomasz Malkowski 05-06-2006 , ostatnia aktualizacja 05-06-2006 21:58

Modernizm międzywojenny to wizytówka Katowic. Znakomitą jakość tej architektury dostrzegają prof. Ewa Chojecka, prof. Jadwiga Roguska, prof. Vladimir Ĺ lapeta czy wielu innych specjalistów. Zachwyca się nią również portugalski architekt Eduardo Souto de Moura, który ostatnio odwiedził stolicę naszego województwa. Jeśli jednak renowacje kamienic będę przebiegać w dotychczasowy sposób, wkrótce nie będzie co pokazywać gościom z zagranicy. Już wolę stare, nieremontowane budynki. Mają swój urok, a pod patyną czasu można dostrzec prawdziwie szlachetną architekturę. Nie dajmy opakować wszystkiego w styropian i plastikowe okna. Powiedzmy stop dyktaturze pasteli. Ratując zabytki, pamiętajmy o skromności, nie dodawajmy nic od siebie. Usuńmy się w cień z szacunku dla dawnych budowniczych.

========
To tyle na dziś. Lekki starter większej serii. Serdecznie zapraszam do współredagowania, wyciągania przed nawias zmian jakie zaszły lub miały zajść w naszym Katowickim świecie. Najlepiej w formie pojedynczych, zbiorczych postów
Dobranoc.




jacek_t83 - Pią Lis 30, 2007 8:07 am
ale od tego jest chyba konserwator zabytkow i miejski i wojewodzki zeby zaprotestowac.



Safin - Pią Lis 30, 2007 5:26 pm
Nie przeczę.
Sam jednak chyba widzisz pewne zależności-dobry prezydent-dobre życie-dobrzy współpracownicy [wpływowego] prezydenta?

Nie staram się lansować teorii, wg której całe zło to obecny prezydent. Osobiście go szanuję. Ale nie mogę patrzeć na to, jak moje miasto ginie.

Powyższy URAZ jest zresztą tylko przedsmakiem- co to będzie, gdy dojdziemy do Bezpieczeństwa Promocji czy atrakcyjnosci centrum?



Safin - Nie Mar 09, 2008 9:34 pm
wrzucam kilka tekstów napisanych ponad dekadę czasu temu. szczególnie program Załęże 2000 jest interesujący. Pamiętam takie spotkanie z [wiceprezydentem wtedy chyba] panem Piotrem Uszokiem, jeszcze w podstawówce. Dyskutowano o planowanej autostradzie A4, rewitalizacji Załęża itp.

PERSPEKTYWY ROZWOJU. Niedługo miasto stanie się wielkim placem budowy
KATOWICE JAK BERLIN

Tomasz Tosza

Za kilkana¶cie lat przez centrum miasta przepływać będzie rzeka, zielonymi bulwarami spacerować będ± mieszkańcy, niedaleko mostów wędkarze będ± łowić ryby.

Jeszcze kilka lat temu Katowice były szarym miastem, z wyłaż±cymi spod tynków liszajami murów. Ulice dziurawe, Rawa szarobura i ¶mierdz±ca. Dzisiaj coraz więcej budynków obstawionych jest rusztowaniami, kolejni inwestorzy odkrywaj± urodę kamienic spod warstw starej farby i kurzu. Ulice nadal s± dziurawe, ale ¶ciany domów bardziej kolorowe.

Budowało się przed wojn±

Katowice maj± wielki atut - s± centralnym punktem regionu. Tu krzyżuj± się drogi wszystkich przedsiębiorców, którzy trafiaj± na ¦l±sk. Dlatego za kilka, kilkana¶cie lat niektóre dzielnice mog± stać się wielkimi placami budowy.

Już raz tak się zdarzyło. - Całe międzywojnie to okres prosperity Katowic - uważa Marek Tomaszewski, członek Zarz±du Miasta. Powstała wtedy cała południowa czę¶ć miasta.

Skarb ¦l±ski nie żałował na gmachy publiczne - powstały modernistyczne obiekty: Biblioteka ¦l±ska, gmach Urzędu Skarbowego - jeden z pierwszych polskich drapaczy chmur, obecne budynki Banku ¦l±skiego, gmach Urzędu Wojewódzkiego.

Twarz± do rzeki

Przed półwieczem miasto rozwijało się na południe. Teraz władze planuj±, że główna o¶ rozwoju będzie przebiegać wzdłuż rzeki Rawy i głównych tras komunikacyjnych.

- Miasto odwróciło się od rzeki - twierdzi Tomaszewski. Teraz chce stać twarz± do niej. Kiedy ruszy oczyszczalnia ¶cieków Klimzowiec zostan± zdjęte żelbetowe płyty, które pokrywaj± rzekę w rejonie Rynku. Dno rzeki nie będzie betonowym korytem - na piasku i kamieniach pojawi± się ro¶liny, w wodzie będ± pływać ryby.

Miasto rozrastać się będzie stopniowo w stronę Zawodzia - we wschodniej czę¶ci koncentrować się będzie życie naukowe, rozbudowywać się będ± uczelnie, obiekty kultury. Zachód ¦ródmie¶cia - Załęże stanie się miejscem koncentracji usług i handlu.

A w parterach usługi

W Katowicach nie będzie się już budować wieżowców. - S± drogie i izoluj± mieszkańców od miasta - tłumaczy Tomaszewski. Nowe dzielnice mieszkaniowe powstan± na południu miasta. Budynki będ± miały użytkowe partery i najwyżej kilka kondygnacji mieszkalnych - takie obiekty s± najtańsze w eksploatacji. Najemcy z parterów pokrywaj± większo¶ć kosztów utrzymania budynków, czynsze mieszkalne nie s± wygórowane i łatwo znaleÄ˝ć chętnych na takie mieszkania.

Władze Katowic wykluczaj± gruntowne zmiany w układzie komunikacyjnym - miasta nie będzie stać na tak potężne inwestycje. Wyremontowane lub zmodernizowane zostan± istniej±ce drogi, dokończona zostanie budowa powstaj±cych wła¶nie trasy ¶rednicowej i autostrady. Powstanie kilka dróg, które poł±cz± s±siaduj±ce dzielnice wokół centrum miasta.

Po obwodzie i promieniu

- Najlepiej jakby Katowice miały obwodnicowo-promienist± strukturę komunikacji - mówi Tomaszewski. Za dwadzie¶cia lat większo¶ć ludzi będzie chciała korzystać z komunikacji publicznej - drogi mog± być wówczas bardzo zatłoczone, a poruszanie się w ¦ródmie¶ciu bardzo powolne.

Publiczna komunikacja przyszło¶ci to przede wszystkim szybkie, ciche i ekologiczne tramwaje. Tam gdzie będzie to możliwe zostan± usunięte z dróg.

Za dwadzie¶cia lat zmotoryzowanym nie będzie wcale łatwiej. Co prawda z ulic zniknie czę¶ć pojazdów, które będ± parkować w podziemnych lub wielokondygnacyjny ch garażach, ale wiele miejsc zostanie zamkniętych dla ruchu kołowego. Całe ¶ródmie¶cie będzie stref± ruchu "‰uspokojonego", w której znajd± dla siebie miejsce również rowerzy¶ci.

Architekt miejski Katowic Adam ¦leziak mówi, że garaże dla samochodów powstan± najpierw za hotelem ‰"Katowice", przy ul. Młyńskiej, Zabrskiej, przy Katowickim Centrum Biznesu, w os. Paderewskiego i Kukuczki, niedaleko AWF-u i na Załęskiej Hałdzie.

Zielone miasto

Miasto zajmie się przebudow± zieleni miejskiej. Z ulic znikn± kłopotliwe dla mieszkańców topole, zast±pi± je klony, kasztanowce i inne szlachetne drzewa li¶ciaste. - Zieleń ma otaczać zabudowę, będzie j± widać z okna każdego mieszkania - zapewnia Tomaszewski.

Katowice za 20 lat nie będ± już miastem przemysłowym. Ambicj± władz jest by stały się miastem targów, międzynarodowych spotkań, handlu, kultury i nauki. Za wzór stawiaj± sobie amerykańskie miasto węgla i stali - Pittsburgh i podobne francuskie St. Etienne, które kiedy¶ żyło z górnictwa, a teraz ma jedn±, pokazow± kopalnię.

Bulwary, eleganckie sklepy

Sprawdzianem międzynarodowej współpracy i perspektyw przebudowy Katowic na nowoczesne miasto jest program Załęże 2000, realizowany przy pomocy irlandzkiego Dublina Południowego i holenderskiego Groningen.

- Załęże będzie normaln± ¶ródmiejsk± dzielnic±, z bulwarami nad Raw±, szybkimi tramwajami, eleganckimi sklepami i kawiarniami - opowiada Michał Sablik, wiceprezydent Katowic. W ci±gu najbliższych kilku lat na modernizację Załęża zostanie wydanych prawie 20 mln zł.Samorz±d kusić będzie inwestorów ulgami podatkowymi, długoletnimi dzierżawami, sprzedaż± nieruchomo¶ci za symboliczn± złotówkę.

- Jeste¶my optymistami - mówi Sablik. - W 2000 roku Załęże powinno być wielkim placem budowy. Podobnie jak teraz Berlin, a przed laty londyńska dzielnica doków. Ona też była zapuszczona i biedna, a teraz stała się miejscem, gdzie mieszkaj± elity.

Gotowy jest już etapowy plan przebudowy dzielnicy. Linia tramwajowa zostanie przeniesiona z ul. Gliwickiej nad rzekę, powstan± tam nowa ulica i bulwar, a woln± przestrzeń między starymi kamienicami wypełni± nowe. W sumie cała dzielnica będzie miała osiem kwartałów pięciokondygnacyjnych kamienic.

Powyższy tekst ukazał się w majowym numerze "Przegl±du Katowickiego".

O Załężu czytaj także tutaj

5 wrze¶nia 1995




caterina - Nie Mar 09, 2008 9:57 pm
był jeszcze projekt Rynek 2000 .....



absinth - Nie Mar 09, 2008 10:06 pm

był jeszcze projekt Rynek 2000 .....
'
moze magistrat stosuje kalendarz z czasów rewolucji francuskiej gdzie lata sie liczy od 1792 roku

jeszcze gorzej gdy sprawe odłozono ad calendas graecas

wracajac do merutum:

"Plany związane z powstaniem w Katowicach międzynarodowego dworca o światowym standardzie mają już swoją długą historię...."
http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/825078.html

"Prowizoryczny dworzec w centrum Katowic nazywany międzynarodowym powstał ponad 15 lat temu. Przez ten czas wielokrotnie zapowiadano budowę nowego. Najnowsza perspektywa to rok 2011."
http://ww6.tvp.pl/2858,20080308672907.strona



Safin - Nie Mar 09, 2008 10:17 pm
będę bardzo wdzięczny, jesli znaleźlibyście odrobinę czasu, by wrzucić podsumowania[pisemne, bez linków, cały tekst w (quote)] wspomnianych przez was kwestii do tego wątku. Dzięki temu, będzie on czytelniejszy, oraz aktualny po latach.



MarcoPolo - Pon Mar 10, 2008 5:53 am
Byl tez projekt Plac Rady Europy 1996.
Dobra nazwa Safin.



Safin - Śro Mar 19, 2008 12:31 am
Plac Rady Europy-przemilczmy. UM broni się tym, że nigdy nie było oficjalnych planów tej inwestycji. A konkurs...cóż-był. Dlaczego poszła na niego kasa? Dlaczego oficjalny konkurs, nie był "oficjalnym stanowiskiem"? Wiem jedno: obecne władze są cyniczne. I nie boją się rozliczeń-dlatego ten temat
-----------------------------------------------------------

DWORCOWA

1) MAJ 2005 - konkur : Katowice: opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej zagospodarowania ulic: Świętego Jana, Dworcowej, Mariackiej oraz Mielęckiego, Stanisława i Starowiejskiej w Katowicach

("Na przebudowę śródmieścia miasto chce wydać ok. 60 mln zł. ")

2)= koniec 2006 "Mariacka i okolice" mogła być oddana.Niedziela, 4 września 2005

Kiedy rozpocznie się przebudowa miasta?

pj 04-09-2005 , ostatnia aktualizacja 04-09-2005 19:24

Najwcześniej za rok rozpoczną się prace przy przebudowie ul. Dworcowej i jej okolic. Piotr Uszok, prezydent Katowic, tłumaczy, że najpierw PKP musi pozbyć się swoich budynków w tym miejscu

Ul. Dworcowa i jej okolice mają być eleganckim deptakiem. Miejscem, które nie będzie odstraszało spalinami samochodów, brudem i sypiącymi się kamienicami. Już 10 września podczas urodzin miasta organizowanych m.in. przez "Gazetę Wyborczą" na ul. Dworcowej poznamy wyniki konkursu na przebudowę tego miejsca. Minie jednak sporo czasu, zanim jednak rozpoczną się tu prace. Uszok powiedział, że najpierw PKP musi wyprowadzić się z budynków, które zajmuje po południowej stronie ulicy. Wie też, że nie wystarczy położyć na ul. Dworcowej nowej nawierzchni i posadzić trochę drzew. Muszą też zmienić się budynki, a przede wszystkim gmach starego dworca.

- Musimy poczekać, aż kolej go sprzeda. Potem będziemy ściśle współpracować z nowym właścicielem, które będzie go remontował. Dlatego sądzę, że prace przy przebudowie ul. Dworcowej rozpoczną się w drugiej połowie przyszłego roku - dodał Uszok.



Safin - Pon Mar 31, 2008 9:50 pm


Prezydent jest nagi
Michał Smolorz



Prezydent Katowic Piotr Uszok sprawuje swój urząd dziesiąty rok, poprzednie osiem lat też spędził na szczytach zarządu miasta. Jeszcze nigdy dotąd jego styl, metody oraz efekty sprawowania władzy nie były tak powszechnie krytykowane jak obecnie.

Mieszkańcy Katowic są już zmęczeni powtarzanymi od 18 lat obietnicami bez pokrycia, księżycowymi i nigdy nierealizowanymi projektami, widocznym upadkiem prestiżu miasta, które coraz bardziej pozostaje w tyle za innymi ośrodkami. Metropolitalny ekspres, w którym ton nadają Wrocław, Kraków i Trójmiasto: Gdańsk-Sopot-Gdynia, ucieka nam w szybkim tempie, maleją szanse na urządzenie w Katowicach przyzwoitego europejskiego ośrodka miejskiego.

Król jest nagi

Nikt już nie ma złudzeń: ojcowie miasta nie mają żadnej skonkretyzowanej i spójnej wizji jego rozwoju. Od 18 lat jesteśmy mamieni multimedialnymi wizualizacjami, które nadają się co najwyżej na konferencje prasowe, na spotkania z wyborcami przy kampaniach samorządowych i na okolicznościowe obiady z burmistrzami miast partnerskich. Nasz redakcyjny kolega Tomasz Malkowski słusznie nazwał Katowice miastem nieustających konkursów, z których nic nie wynika poza cyklicznie ponawianym szumem medialnym. Do dziś nikt nie wie, jak ostatecznie wyglądać będzie centrum miasta, nikt nie ma pojęcia, jak zostanie docelowo zorganizowana komunikacja wewnętrzna i zewnętrzna, nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak ma postępować rozwój dzielnic peryferyjnych. Lata płyną nieubłaganie, a miasto wciąż nie ma kompleksowego planu zagospodarowania przestrzennego, co jest grandą i sprzyja gangrenie nadużyć, zakulisowym interesom, spekulacjom nieruchomościami i gruntami. W Katowicach narasta chaos estetyczny, architektoniczny i urbanistyczny, nad którym nikt już nie panuje.

Przez długie lata prezydent i jego otoczenie zasłaniali się tym samym alibi: najważniejsza jest infrastruktura drogowa, to jest nasz priorytet - jak doprowadzimy tę rzecz do końca, przyjdzie czas na inne decyzje. Drogowa Trasa Średnicowa została na katowickim odcinku ukończona. I... nic. W teczce pomysłów na przyszłość jest pusto, nie ma nawet rozwiązań dla następnych problemów drogowych, prac studialnych, badań, perspektywicznych wizji na lat 10, 20 i 50, pomysłów na obwodnice śródmiejskie i zewnętrzne, na sterowanie potoków samochodowych w mieście, w konurbacji i w tranzycie. Kuriozalny pomysł sprzed 12 lat, aby transkontynentalną autostradę A4 puścić przez centrum miasta, mści się dzisiaj ze zdwojoną siłą: przecina Katowice na pół i przelewa nieprzerwany potok ciężkiego ruchu tranzytowego przez przeciążoną tkankę aglomeracji.

Pośród niby-remontów

Także bieżące zarządzanie skomplikowaną materią miasta obnaża urzędniczą niemoc i niekompetencję. Roboty publiczne co rusz rodzą skandale, klinicznym wręcz przykładem jest remont kanalizacji na głównej ulicy Warszawskiej, paraliżujący życie w centrum już cztery lata, z perspektywą kolejnych (ilu?). Remonty miejskich kamienic, prezentowane jako sukces władzy gminnej, obnażają niechlujność i tandetę wykonawczą. Za odmalowanymi elewacjami kryją się wykonane najtańszym kosztem wnętrza przypominające biurowe baraki z lat 60. Projekty remontów i przetargi na ich realizację rozstrzygane są wyłącznie według kryterium najniższych kosztów, z pogardą dla konserwatorskich powinności wobec zabytkowych domów i wobec poczucia estetyki.

Zresztą mimo pozorów akcji remontowej większość starej zabudowy i tak świadomie doprowadzana jest do nieodwracalnej ruiny. Stałym alibi dla urzędników są "nieuregulowane stosunki własnościowe", pod przykrywką których trwa błogie nicnierobienie. Miasto z premedytacją nie korzysta z przysługujących mu prawnych instrumentów wymuszenia remontów lub wyburzeń: prawa budowlanego, planu zagospodarowania przestrzennego, uprawnień konserwatorskich, instytucji przymusowego zarządu, aż po zagwarantowany w konstytucji akt wywłaszczenia na cele publiczne. Przez świadome zaniedbanie do zniszczenia doprowadzono też najwartościowsze zabytki kultury przemysłowej, na czele z unikatową Hutą Uthemann.

Morze atramentu wylano już nad sprawą dworca kolejowego i autobusowego. W sprawie tego pierwszego od lat winni są... kolejarze, na których miejscy urzędnicy niezmiennie pokazują placem, oraz... dziennikarze, bo mają odrębne zdanie. Genialne wprost usprawiedliwienie, aby znów nie robić nic, albo udawać, że robi się cokolwiek, a źli ludzie przeszkadzają. Sprawa dworca autobusowego jest piramidalnym objawem niemocy, niechęci i braku pomysłów zaprawionych czekaniem na wirtualnego zbawcę.

W powijakach jest budownictwo socjalne. Trzystutysięczne miasto, w którym każdego roku kilkaset rodzin kwalifikuje się do eksmisji, systematycznie umywa ręce od spoczywającego na nim obowiązku zagwarantowania im lokali socjalnych. Gmina od lat z premedytacją zwala ten obowiązek na spółdzielnie mieszkaniowe oraz prywatnych właścicieli domów, którym komornicy zgodnie z prawem odmawiają wysiedleń na bruk. Windykacja wynikających stąd odszkodowań od miasta na rzecz właścicieli domów trwa latami.

Kultura? A co to jest?

Przedmiotem nierozwiązywalnego konfliktu pomiędzy ekipą prezydencką a środowiskami opiniotwórczymi jest polityka kulturalna, a właściwie jej brak. Od 1990 roku aż do dziś kolejne kadencyjne rozdania przynoszą to samo: pokomunistyczne utożsamianie życia duchowego metropolii z działalnością festynową i aktywnością dzielnicowych domów kultury. Obywatelski dialog z władzą przypomina w tym zakresie rozmowę dziada z obrazem. Jest czymś nie do pojęcia, dlaczego prezydent i jego współpracownicy bronią się rękami i nogami przed budową miejskiego teatru impresaryjnego. Podobnie nie sposób zrozumieć, dlaczego jak ognia boją się wielkich spektakularnych imprez artystycznych, które najskuteczniej promują miasto, integrują mieszkańców i przyciągają gości. Jedyny liczący się w Polsce festiwal teatralny Interpretacje już trzykrotnie w swej ledwie 10-letniej historii doprowadzany był na skraj upadku przez zgrzebność warunków logistycznych, finansową sromotę i prowincjonalne pojmowanie roli miejskiego mecenasa.

Od pół roku urząd nie jest w stanie zatrudnić kompetentnego naczelnika wydziału kultury, i nawet nie czyni starań dla pozyskania na tę funkcję profesjonalnego menedżera z wizją i pomysłami na jej realizację.

Ekipa prezydencka jest sparaliżowana strachem przed historią miasta. Historią ani nadmiernie burzliwą, ani nadmiernie bulwersującą, za to wpisaną w bogate wielonarodowe i wielokulturowe dzieje Górnego Śląska. U normalnie myślących samorządowców jest to pole do popisu, okazja do błyśnięcia na tle powszechnej szarości, cenny argument promocyjny. Niestety, w katowickim ratuszu wciąż górę biorą ciasnota myślenia, wyniesione z PRL-owskiej szkoły nacjonalistyczne fobie i stare propagandowe slogany. Dzięki tym upiorom storpedowane zostały wszystkie obywatelskie inicjatywy czczenia i popularyzowania wybitnych postaci z przeszłości, w tym założycieli miasta, światowej sławy artystów, noblistów czy przemysłowców. W Katowicach wciąż łatwiej postawić pomnik PRL-owskiego dygnitarza niż najwybitniejszej nawet postaci z dawniejszej historii.

Prawa Parkinsona

Jest jedna dziedzina, w której zanotowano niewątpliwy sukces: bizantyjski rozrost biurokracji. W ciągu minionych 18 lat urząd miasta rozrósł się dwukrotnie, zajmuje dziś osiem gmachów w centrum, pracuje w nich ponad 900 urzędników. Proces pączkowania biurokracji trwa, w organizacji są kolejne wydziały. Katowice od lat znajdują się w czołówce miast o najwyższych kosztach administracji przypadających na jednego mieszkańca, choć nie przekłada się to na sprawność obsługi. W urzędzie wciąż niewiele czynności załatwia się od ręki, np. na wpis do ewidencji działalności gospodarczej czeka się tydzień, choć niezbędne ku temu czynności urzędnicze zajmują ledwie godzinę. Decyzje budowlane rozpisane są już na lata. Urzędnicy niezmiennie naruszają prawo administracyjne, stałą praktyką jest wymaganie od obywateli dokumentów, które są w posiadaniu urzędu (np. świadectwa urodzenia z własnego USC), albo zmuszanie stron do sporządzania kopii składanych dokumentów, co urzędnicy powinni robić sami. Decyzje wydawane są z naruszeniem prawa, ponad połowa zaskarżonych aktów jest zmieniana albo uchylania w postępowaniach odwoławczych lub skargowych.

Prezydent Piotr Uszok, który w pierwszych bezpośrednich wyborach w 2002 roku deklarował, że będzie miał tylko dwóch zastępców, dziś zatrudnia ich czterech, funkcje te na powrót stały się synekurami dla koalicjantów z rady miejskiej. A nie ma ku temu żadnych racjonalnych powodów - zarząd gminy z mocy prawa i tak jest jednoosobowy, więc wiceprezydenci są tylko zwykłymi urzędnikami, kimś na kształt nadzorców dla naczelników, i powielają tylko ich czynności. Na to wszystko nakłada się fatalny styl sprawowania władzy przez prezydenta. Opisywana już w "Gazecie" jego systemowa nieufność do współpracowników i chęć decydowania o wszystkim osobiście wyłącza urzędniczą aktywność i faktycznie paraliżuje magistrat, gdzie nikt nie chce samodzielnie podejmować jakiejkolwiek ważnej decyzji. Ta sytuacja idzie w parze z niezdrową i pozaprawną rolą świty prezydenckiej. Na szarą eminencję urzędu, mającą siłę sprawczą większą od wiceprezydentów, wyrósł rzecznik prasowy, urzędnik w randze zwykłego naczelnika, za to nieodstępujący pryncypała na krok i co rusz pochylający się do jego ucha z podszeptami.

Pod ścianą

Ekipa prezydencka najwyraźniej doszła do kresu swych możliwości twórczych i znalazła się w ślepym zaułku. Rośnie niezadowolenie pośród radnych, nawet tych z własnego klubu, dotąd ślepo i bezkrytycznie stojących za liderem. Diagnoza tej sytuacji jest prosta: kryzys wyrósł przede wszystkim z zadufania i alienacji od opinii publicznej. Prezydent Piotr Uszok i jego otoczenie jako zasadę przyjęli ignorowanie środowisk opiniotwórczych, pozostają w stałym sporze z mediami, architektami, naukowcami, historykami, wybitnymi twórcami - słowem z całym gronem ludzi, których miejskie ambicje wykraczają poza asfalt i kostkę brukową.

Pozorna moc płynąca z kupowanego tanim kosztem "festynowego elektoratu" jest złudna - w wyborach rzeczywiście głos profesora waży tyle samo co głos sprzątaczki. Ale w sztuce kierowania miastem o metropolitalnych ambicjach potencjał tej pogardzanej mniejszości jest bezcenny. Może więc lepiej zaprząc ją do twórczej współpracy, niż dalej dreptać w miejscu w otoczeniu tanich chwalców? Reguła "psy szczekają, karawana jedzie dalej" sprawdza się pod warunkiem, że orszak rzeczywiście posuwa się naprzód. A nasza karawana ugrzęzła na dobre, bezradnie drepcze w miejscu, podczas gdy tylne światła uciekającego ekspresu znikają we mgle.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,5073406.html



Emenefix - Pią Kwi 18, 2008 8:07 pm
UJAWNIA!

Nasze sprawy: Według Katowickiej Grupy Obywatelskiej Piotr Uszok blokuje samorządność

Czy prezydent boi się mieszkańców Katowic?



- Zataił fakty i wprowadził radnych w błąd - uważa Grzegorz Wójkowski z KGO. – W ten sposób nie dopuszcza do powstania inicjatywy uchwałodawczej.

Inicjatywa uchwałodawcza umożliwiłaby mieszkańcom Katowic samemu składać w Radzie Miejskiej propozycje uchwał - na przykład w sprawie zagospodarowania miasta, opłat za parkowanie aut, dzierżawienie placów i budynków, itp.

Po raz pierwszy temat inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców poruszono trzy lata temu. Podczas sesji Rady Miejskiej. Wniosek taki wpłynął wówczas od dwóch lokalnych organizacji. Obie domagały się zmian w statucie miasta. Proponowano, by grupa co najmniej 500 mieszkańców miasta sama mogła podjąć inicjatywę uchwałodawczą. Pięć miesięcy później Rada Miasta uznała, że proponowane zmiany wymagają uzgodnień z premierem.

14 kwietnia 2006 roku prezydent Piotr Uszok wysłał do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji pismo z zapytaniem o możliwość wprowadzenia zmian w statucie. W czerwcu przyszła odpowiedź, w której napisano, że wśród wymienionych (…) form wykonywania władzy przez obywateli brak jednak uregulowań dotyczących inicjatywy uchwałodawczej.

Mieszkańcy byli uparci. - Kiedy kolejny raz zgłaszaliśmy projekt inicjatywy ustawodawczej, rzecznik prezydenta powiedział, że taka sprawa była już rozpatrywana i nie ma możliwości prawnej, by ją zatwierdzić - mówi Wójkowski.

28 września radna Halina Kańtoch złożyła interpelację w sprawie umożliwienia mieszkańcom Katowic podejmowania inicjatywy uchwałodawczej. W odpowiedzi prezydent Piotr Uszok napisał: aktualnie obowiązujące przepisy uniemożliwiają wprowadzenie do Statutu miasta Katowice inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców bez podstawy prawnej. Taką podstawę stanowią bowiem wyłącznie przepisy powszechnie obowiązujące.

Według KGO prezydent pominął końcową cześć pisma MSWiA, w którym stwierdzono, że brak ustawowego uregulowania kwestii ustrojowej nie oznacza jednak zakazu wypowiadania się na ten temat w statucie, a także: nieuregulowanie danej kwestii w ustawie raczej nie powinno być utożsamiane z generalnym zakazem wypowiadania się w tym przedmiocie przez jednostkę samorządu terytorialnego na gruncie regulacji statutowych.

- Jeśli 300-tysięczny Białystok może mieć taką możliwość, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby Katowice też miały - uważa Wójkowski - Wystarczy, że radni będą chcieli. Oprócz tego inicjatywa taka funkcjonuje m.in. w Bydgoszczy Kaliszu, Koszalinie, Legnicy, Opolu, Płocku, Rzeszowie, Toruniu czy Wałbrzychu.

- Takie zmiany w statucie miasta wprowadziliśmy w 2004 roku - mówi Mirosław Pietrucha, rzecznik prasowy opolskiego magistratu. - Nie mieliśmy z tym najmniejszych problemów. Zmieniony statut został pozytywnie zaopiniowany przez nadzór prawny wojewody, czyli jednostki rządowej.

Aby w Opolu złożyć taką uchwałę, trzeba zebrać co najmniej 500 mieszkańców miasta. Następnie uchwała trafia do radnych - pod głosowanie. Dotychczas w Opolu były trzy inicjatywy - w tym projekt użyczenia kupcom placu na 30 lat.

- Trzeba pamiętać, by wprowadzić zapis, że inicjatywa nie może dotyczyć spraw regulowanych przez inne prawo niż samorządowe - radzi opolski rzecznik.

Tekst informacji umożliwiającej podjęcie inicjatywy uchwałodawczej przez mieszkańców Opola można przeczytać na stronie tamtejszego BIPu.

- Dlaczego prezydent Katowic w piśmie do radnej Kańtoch ujawnił tylko część ekspertyzy MSWiA? Czy ma coś do ukrycia? - pyta Wójkowski z KGO.

- Nie było woli prezydenta, by do statutu miasta wprowadzić zmiany - mówi MM Silesii radna Halina Kańtoch. - Z odpowiedzi na moją interpelację wynikało jasno, że inicjatywa mieszkańców jest wbrew prawu.

Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu, widzi to inaczej: - Prezydent prowadzi tak przejrzystą politykę, że nie może być mowy o żadnym zatajeniu czy niedoinformowaniu. Nigdy nie zdarzyło się, by zostały zatajone jakiekolwiek fakty mające znaczenie w różnych sprawach.

Kolejne posiedzenie komisji statutowej Rady Miasta w sprawie inicjatywy mieszkańców odbędzie się 21 kwietnia.

- Jestem za tym, by mieszkańcy mogli sami interweniować w sprawach, które ich dotyczą. Na pewno będę głosowała „za” - zapewnia Halina Kańtoch.

Katowicka Grupa Obywatelska zapowiada, że jeśli prezydent nie przekaże dokumentów radnym, sami je skopiują i rozdadzą.



Safin - Pią Maj 30, 2008 9:38 am
Powstał instytut poparcia dla Piotra Uszoka?
Tomasz Malkowski2008-05-29, ostatnia aktualizacja 2008-05-29 22:49



Instytut Współczesnego Miasta miał być niezależnym eksperckim organem badającym problemy Katowic. Ale już pierwszą jego konferencję miasto wsparło 150 tysiącami złotych. - Instytut to mistyfikacja, będzie wpierać decyzje prezydenta Uszoka, nawet te szkodliwe - mówi część architektów

Na początku kwietnia w Katowicach, wzorem Barcelony i Bazylei, powstał Instytut Współczesnego Miasta. Z inicjatywą jego utworzenia wyszła trójka młodych architektów: Oskar Grąbczewski, Tomasz Konior i Jan Kubec. Do instytutu zaprosili rektorów katowickich uczelni, artystów, specjalistów z różnych dziedzin. Te interdyscyplinarne grono ma analizować problemy miasta i przedstawiać sposoby ich rozwiązywania.

W połowie maja instytut zorganizował międzynarodową konferencję "Forum Współczesnego Miasta". Katowice wsparły imprezę kwotą 150 tys. zł. Przez trzy dni odbywały się wystawy i dyskusje, wiele z nich dotyczyło przebudowy śródmieścia stolicy województwa śląskiego.

- Instytut jest mistyfikacją. Został powołany po to, by Urząd Miasta w Katowicach mógł wesprzeć na nim swoje działania, często szkodzące miastu. Bo magistrat wie, że zabudowywaniem Doliny Trzech Stawów, czy alei Korfantego nie zdobędzie poparcia od czterech organizacji architektonicznych działających w mieście, dlatego wspiera inną, zupełnie nową - mówi Aleksander Franta, jeden z powojennych budowniczych Katowic.

Podobnie myśli Robert Konieczny, architekt z Katowic. - Forum było akcją propagandową. Miasto chciało pokazać, że coś się dzieje. Zamiast wydawać pieniądze na sympozjum, należało je przeznaczyć na przygotowanie strategii. Katowicom brakuje wizji, ale do jej sformułowania potrzeba profesjonalistów. A w instytucie jest trzech architektów i wielu artystów. Ich nazwiska dobrze wyglądają na liście, ale to nie są fachowcy. Podstawą w takim instytucie powinni być urbaniści, ekonomiści i socjologowie - uważa Konieczny.

Tak dużym dofinansowaniem konferencji dopiero co powstałego instytutu, który nie ma na koncie żadnych osiągnięć, zdziwiony jest Tomasz Studniarek, prezes katowickiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich. - Od kilku lat organizujemy wystawy, spotkania z zagranicznymi architektami, dyskusje, które dotyczą miasta. Niestety, nigdy nie dostaliśmy dużego wsparcia finansowego od władz Katowic. Zazwyczaj było to 1000, góra 2000 zł. Skąd więc tak duża przychylność miasta dla instytutu? - zastanawia się Studniarek i dodaje, że po części może to być spowodowane krytycznym nastawieniem SARP-u do działań miasta.

W styczniu prezesi SARP-u, Izby Architektów, Izby Urbanistów i Towarzystwa Urbanistów Polskich napisali list otwarty do Piotra Uszoka, prezydenta Katowic, krytykując brak: polityki przestrzennej miasta, planów miejscowych oraz architekta miejskiego.

Czy instytut pozwoli sobie na taką krytykę? W jego szeregach jest Tomasz Konior, który jest autorem dwóch kontrowersyjnych koncepcji: zabudowy alei Korfantego i budowy osiedla w Dolinie Trzech Stawów. Za obiema murem stanął prezydent Uszok.

Przedstawiciele instytutu zaprzeczają swej zależności od miasta. - Nasza działalność finansowana jest ze składek własnych oraz z pieniędzy, które otrzymamy ze zleceń. Konferencję współfinansowały Katowice, bo dotyczyła ich problemów. Na forum były różne głosy wielu wybitnych gości, także krytyka projektu mojego kolegi Tomasza Koniora - wyjaśnia Oskar Grąbczewski, jeden z założycieli instytutu.

O potrzebie organizowania konferencji przekonane jest również miasto. - Daliśmy spore dofinansowanie, bo uważamy, że Katowice zasługują na najlepszych fachowców, którzy spojrzą na nasze problemy z szerszej perspektywy. Dzięki tym pieniądzom udało się zaprosić zagranicznych architektów. Nie uważam, że coś straciliśmy. Wnioski z konferencji zostaną opublikowane i będziemy z nich korzystać - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu.



Safin - Pią Maj 30, 2008 9:48 am
w temacie przebudowy centrum:

Mariacka:


W poniedziałek na zawsze zamknięto ulice Mariacką i Stanisława. Ten rejon w grudniu ma się stać częścią tzw. "małego rynku".

W wydziale inwestycji Urzędu Miasta są już pierwsze sygnały od niezadowolnych mieszkańców, którzy muszą w godzinach szczytu stać w korkach w centrum. Zamiast w ul. Mariacką kierowcy kierowani są w ul. Mielęckiego, skąd wyjeżdżają w ul. Warszawską. Jednak Mielęckiego jest dużo węższa niż równoległa Francuska, a dodatkowo po obu stronach zastawiona samochodami. Na razie urzędnicy nie zdecydowali się likwidować tam miejsc parkingowych, choć początkowo brano to pod uwagę. Jeśli rzeczywiście Mielęckiego okaże się zbyt "wąskim gardłem", zakaz parkowania pojawi się po wschodniej stronie ulicy.

Tą trasą nie mogą jednak kursować dwie linie autobusowe: 30 i 673 do Murcek i Giszowca. To oznacza, że na katowicki Rynek znowu wróciły autobusy, a zamiast przystanku "Katowice Szkolna" mamy przystanek pod DH Zenit. Lina 30 nie obsługuje przystanku "Katowice Hotel Qubus", zamiast tego, tak jak linia 673, zatrzymuje się przy Delikatesach. Tak będzie do 1 sierpnia, gdy w tym rejonie Rynku prace przy kanalizacji rozpocznie firma Sanimet. KZK GOP nie uzgodnił jeszcze docelowej trasy linii.

Tymczasem ruszyła sprawa ulicy Tylnej Mariackiej. Trwają już przygotowania do projektu na jej budowę. Dziś jest ślepa, ale miasto finalizuje kwestie wykupu nieruchomości położonych od strony ul. Francuskiej. Gdy ulica zostanie przygotowana, będzie można zamknąć ul. Mielęckiego, która także ma być dla kierowców niedostępna. Raczej w tym roku się tego nie doczekamy. Za to, jak obiecują urzędnicy, w grudniu będziemy spacerować pięknym deptakiem Mariackiej. Już dziś można oglądać, jak wygląda gotowa część nawierzchni od strony kościoła. A będą jeszcze granitowe płyty, ławki, drzewka, kanapy, stoliki, specjalne oświetlenie, nowe kosze, słupy ogłoszeniowe. Całość według zwycięskiego projektu konsorcjum Autorska Pracownia Architektury Kuryłowicz&Associates oraz "A i R" Jurkowscy - ten konkurs rozstrzygnięto w 2005 roku.

(bib) - POLSKA Dziennik Zachodni





Mariacka zamknięta dla aut na zawsze
dziś
Dzisiaj zostanie zamknięta dla ruchu ulica Mariacka w Katowicach - samochody nie wrócą tam już nigdy, ale - jak obiecują urzędnicy - od grudnia mieszkańcy będą tam spacerować pięknym deptakiem. Ulica stanie się częścią eleganckiego tzw. "małego rynku" w Katowicach.

Na potrzeby prac zamknięta będzie także ul. Stanisława. Na razie objazd prowadzić będzie ul. Mielęckiego do ul. Warszawskiej. Remonty potrwają, zdaniem urzędników, do końca listopada. Co będzie dalej? Mielęckiego, która też ma być wyłączona z ruchu, musi poczekać, bo jest jedyną alternatywą dla kierowców w tym rejonie. W przyszłości ruch przejąć ma ślepa na razie ul. Tylna Mariacka, która zostanie przedłużona do Francuskiej.

- Właśnie rozpoczynamy przygotowania do przetargu na projekt jej przebudowy. Wkrótce powinny zostać załatwione sprawy własnościowe, które pozwolą na wyburzenia - wyjaśnia Józef Tajak z wydziału inwestycji magistratu.

Roboty przy tzw. "małym rynku" rozpoczęły się w tym roku za 12 mln zł na ulicach: Starowiejskiej, Mariackiej i Stanisława. Z trzech ulic w tym rejonie tylko Starowiejska, wyłożona asfaltem, będzie przejezdna - jej remont skończy się w tym miesiącu.

Na ulicy Mariackiej i Stanisława wymieniane są instalacje wodociągowe, kanalizacyjne i cała nawierzchnia. Dziś na fragmencie ul. Mariackiej od kościoła do Francuskiej można już oglądać granitowe płyty, którymi zostanie wyłożony cały deptak. W grudniu pojawi się nowe oświetlenie. Będą krzewy i drzewa, kamienne ławki, słupy ogłoszeniowe, place zabaw, placyki rekreacyjne. - Ze specjalnej, angielskiej siatki, którą można na rozmaity sposób kształtować, powstaną kanapy, stoliki, obudowa drzew, koszy na śmieci. Wszystko w stonowanych kolorach: srebrnym, ale też w czerwieni, bordo, żółciach - usłyszeliśmy w pracowni projektanta tej przebudowy "A i R" Jurkowscy. Przy ul. Mariackiej równolegle trwają remonty kamienic.

"Mały rynek" mają w przyszłości tworzyć ulice: Mariacka, Stanisława, Mielęckiego, Dworcowa, św. Jana, wszystkie wyłączone z ruchu. Zmiany w tym rejonie zapowiadano już od 2005 roku, kiedy wybrano zwycięzcę konkursu na przebudowę: konsorcjum Autorska Pracownia Architektury Kuryłowicz&Associates oraz "A i R" Jurkowscy.

Autobusy pojadą inaczej

Zamknięcie Mariackiej to też zmiana w kursach autobusów linii nr 30 i 673, jadących w kierunku Murcek i Giszowca.

Pojazdy tych linii nie będą już obsługiwać przystanku "Katowice Szkolna". Po wyjeździe spod dworca PKP, dotrą na przystanek przed Zenitem przy Rynku. Autobusy nr 30 nie będą przystawać przy "Katowice Hotel Qubus", za to, tak jak linia nr 673, obsługiwać będą przystanek "Katowice Al. Korfantego" przy Delikatesach. To plan tylko do 1 sierpnia. Wówczas w tym rejonie prace kanalizacyjne ma rozpocząć firma Sanimet.

Marta Żabińska - POLSKA Dziennik Zachodni

Mariacka zamknięta dla ruchu. Na zawsze
Anna Malinowska2008-05-19, ostatnia aktualizacja 2008-05-19 18:53



W poniedziałek Mariacka w Katowicach została obstawiona bramkami i zakazami wjazdu. Na drogach dojazdowych momentalnie powstały korki, a kupcy już zaczęli przygotowywać pisma protestacyjne do magistratu.

Centrum Katowic ma wypięknieć. Jednym z pierwszych etapów poprawy wizerunku śródmieścia jest modernizacja Mariackiej. Ma tu powstać elegancki deptak z ławeczkami, zostaną posadzone drzewa. Pobliski kościół Mariacki ma być podświetlany po zmroku. - Deptak będzie nowym miejscem spotkań katowiczan, tętniącym życiem do późnych godzin nocnych - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu.

- Dzisiaj po Mariackiej wieczorami hula wiatr. To miejsce jest martwe, podobnie jak całe centrum Katowic. Ludzie wolą jechać do centrów handlowych czy do Doliny Trzech Stawów. Czy zamknięta ulica przyciągnie ludzi? Tego nie wiem, ale cieszę się, że będzie ładniej - mówi Urszula Osiadły, która od 19 lat prowadzi przy Mariackiej zakład optyczny.

Bardziej sceptyczny jest Piotr Polański, właściciel firmy rodzinnej, która od 1940 r. zajmuje się oprawą obrazów. - Dla kogo ma być ten deptak? Na ławkach zagości towarzystwo, które od lat urzęduje na Mariackiej: lumpy i podstarzałe prostytutki. Zamykanie tej ulicy to dodatkowy gwóźdź do trumny, w której dziś leży centrum Katowic - denerwuje się Polański. Rozmowę przerywa nam telefon. Do przedsiębiorcy dzwoni prezes jednej z katowickich firm. - Wiem, że nie może pan dojechać po obraz. W którym miejscu korka pan stoi? Zaraz wyślę pracownika, dzieło będzie dobrze zapakowane - mówi do słuchawki Polański.

- Widzi pani? Jak moja firma będzie funkcjonować, jeśli ludzie nie będą mogli tu podjechać? - pyta odkładając słuchawkę.

- Właśnie piszę pismo do magistratu, czy obniżą nam czynsz na czas remontu. Odkąd zamknęli ulicę, to psa ze złamaną nogą tu nie widać - wzdycha Halina Bobek, właścicielka zakładu futrzarskiego.

Bojarun zapewnia, że miasto może obniżyć czynsz handlowcom, ale każdy musi się w tej sprawie indywidualnie zwrócić do wydziału lokalowego. I nieruchomość, w której prowadzą działalność, oczywiście musi należeć do miasta. Rzecznik magistratu rozwiewa też wątpliwości mieszkańców: - Na ulicy Mariackiej Tylnej powstaną parkingi, a o to, by na deptaku nie zbierał się margines, zadbają strażnicy miejscy i policjanci. Po zakończeniu remontu przy ulicy z pewnością pojawią się nowe knajpki, a w pobliżu, na rogu ul. Damrota i Warszawskiej, powstanie hotel. Jego goście na pewno będą korzystać z atrakcji deptaku. Poza tym jedna z prywatnych firm chce na Mariackiej utworzyć galerię filmu polskiego. Zapewniam, że inwestorzy są zainteresowani ulicą. To ich przedsięwzięcia przyciągną ludzi - mówi Bojarun.

Projekt modernizacji Mariackiej wykonał śląski architekt Ryszard Jurkowski. Prace mają być zakończone z końcem roku. Kierowcom przypominamy: od wczoraj Mariacką trzeba omijać. Ruch poprowadzony został ul. Mielęckiego do Warszawskiej.





Czy wyłączenie z ruchu Mariackiej ożywi tę ulicę, czy tylko sprawi kłopoty?
dziś


Kwestia zamknięcia dla ruchu ulicy Stanisława niepokoi członków Automobilkubu Śląskiego, który siedzibę ma tu już od 84 lat. Na zdjęciu: Mariusz Urbańczyk, Marcjanna Grenda i Romuald Mateja.

O tym, że ulice Mariacka, Stanisława i Dworcowa mają być deptakami, wiadomo nie od dziś. Jednak ich mieszkańcy i właściciele tutejszych firm jeszcze nie wiedzą, jak w niewielkich podwórkach pomieszczą swoje samochody i czy w ogóle dojadą do swoich posesji.

- Gdy radnym zafundowano parking w Altusie, stwierdzili, że mają stamtąd za daleko do urzędu. Ja się zastanawiam, czy będą mógł dojechać do domu. Tym bardziej, że mam niepełnosprawnego syna. Gdzie w ogóle będą trzymał swój samochód, bo w naszych małych podwórkach-studniach wszystkie się nie zmieszczą - mówi Mirosław Węgrzyn, który mieszka przy ul. Stanisława. - W Silesii City Center dlatego jest tyle ludzi, że mają tam dostęp do bezpłatnego parkingu. Nie wiem, jak można ożywić ten rejon miasta, gdy ludzie nie będą w stanie tu dojechać ani zaparkować. Robienie w Katowicach Starego Miasta wzorem Krakowa nie ma sensu, bo tu nie przyjeżdżają miliony turystów rocznie, dla których warto zamknąć centrum - uważa.

- Tradycją Katowic było zawsze małe city w rejonie Staromiejskiej, na której było pełno knajpek, Dyrekcyjnej z winiarnią, klubem Monopol. Ten rejon wymarł. Ostatnio dowiedziałem się, że będzie tam kolejny bank. To tymi ulicami należy się zająć, na Mariacką nigdy tłumy nie ściągały - zauważa właściciel jednego z lokali przy Stanisława. Także stowarzyszenie "Zdrowe Osiedla" poddaje w wątpliwość, czy słabo nasłonecznioną ul. Mariacką uda się ożywić.

Od 84 lat przy ul. Stanisława swoją siedzibę ma Automobilkub Śląski. - Problem z parkowaniem jest cały czas. Jestem osobą niepełnosprawną, a na tej ulicy przeznaczono niepełnosprawnym tylko jedno miejsce. Jak będzie ten "dreptak", to pewnie i to zlikwidują. Mamy spotkania koła osób niepełnosprawnych. Nie wyobrażam sobie, jak to będzie funkcjonować - mówi Sonia Osiecka-Babut z Automobilklubu.

Gorzej, że i urzędnicy nie w pełni sobie to wyobrażają. - Nie jest jeszcze do końca rozstrzygnięte, jak będzie wyglądała kwestia zamknięcia dla ruchu ul. Stanisława - mówi Barbara Żmidzińska z wydziału komunikacji UM. - Mariacka jest długą ulicą, Stanisława mamy jakby w zapasie, na pewno nie będzie tam funkcjonował ruch tranzytowy. Może będzie po prostu więcej swobody niż na Mariackiej. Dojazd zaopatrzeniowy, komunalny, wjazd do podwórek musi być na tych ulicach zabezpieczony. Mieszkańcy będą występowali o specjalne zaświadczenia. Na ulicach nie będzie można parkować bez przeszkód. Tę kwestię powinna rozwiązać niegotowa jeszcze ul. Tylna Mariacka oraz podwórka.

Przy ul. Dworcowej ma powstać podziemny parking, ale to zadanie dla prywatnego inwestora. Nie wiadomo, czy dojazd do niego będzie od Tylnej Mariackiej, czy od św. Jana.

- Zamykanie ulic dla ruchu to praktyki stosowane we wszystkich dużych miastach. Wystarczy spojrzeć na przykład ul. Wolności w Chorzowie. Oczywiście, że musimy zapewnić dojazd do hoteli mieszkańcom czy dostawcom - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu.

Mariacka ma zostać całkowicie zamknięta dla ruchu 15 maja, na ul. Stanisława zostanie utrzymany jeszcze ruch lokalny. Inwestycja, szacowana jest na 10 mln zł. Urzędnicy obiecują koniec remontu w tym roku.
Marta Żabińska - POLSKA Dziennik Zachodni
http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/845787.html


i DWORCOWA:




Katowice: Kiedy ruszy przebudowa Dworcowej?

Anna Malinowska
2008-05-12, ostatnia aktualizacja 2008-05-12 19:16

Nie wiadomo, kiedy ruszy przebudowa Dworcowej w centrum Katowic. Magistrat czeka aż właściciel starego dworca zmodernizuje swój obiekt, ten z kolei - aż miasto rozpocznie remont ulicy


Magistrat czeka aż właściciel starego dworca zmodernizuje swój obiekt, ten z kolei - aż miasto rozpocznie remont ulicy
Fot. MARCIN TOMALKA / AG

Plan miasta był prosty: dwie ulice w centrum przeznaczyć tylko dla pieszych, zrobić tam knajpki, galerie i coś w rodzaju rynku. Od kilku miesięcy pełną parą modernizowana jest już ul. Mariacka. Ma być wyłączona z ruchu, staną ławeczki, zostaną posadzone drzewa. Deptak miałby się łączyć z ul. Dworcową, również zamkniętą dla ruchu. Tam z kolei ma powstać tzw. mały rynek. Prace na Mariackiej zakończone zostaną w listopadzie. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami władz, od razu miała się rozpocząć modernizacja Dworcowej. Teraz okazuje się, że ten termin jest mało prawdopodobny. Miasto nie potrafi się dogadać z właścicielem starego dworca.

Zabytkowy budynek kupił od PKP w październiku polsko-włoski Eurostar Real-Estate. Był jedyną firmą, która przystąpiła do przetargu. Nieruchomość nabył za cenę minimalną - 45 mln 450 tys. zł. - W budynku będą galerie, butiki, knajpki. Wszystko dla tych, którzy dziś, by miło spędzić czas, uciekają z Katowic do Krakowa - mówił zaraz po przetargu Marek Koźmiński, były reprezentant kraju w piłce nożnej, dziś prezes firmy zajmującej się inwestycjami w nieruchomości.

Ze sprzedaży cieszyło się też miasto. - Na nowego właściciela czekaliśmy kilka lat. Teraz wreszcie będziemy mogli zmieniać wizerunek Dworcowej - mówił Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu.

Minęło ponad pół roku. - Nie zaczniemy jakiejkolwiek przebudowy dworca zanim miasto nie ustali harmonogramu prac, zanim nie będą znane konkretne terminy. To mają być działania zsynchronizowane. Nie wyobrażam sobie, że my wyremontujemy dworzec, a potem miasto zamknie ulicę i zacznie swoje roboty - wyjaśnia Koźmiński.

Adam Śleziak, pełnomocnik prezydenta miasta ds. przebudowy katowickich dworców podkreśla jednak, że takie prace nie mogą być prowadzone równolegle. - Jak pan Koźmiński chce remontować dworzec, gdy my będziemy zrywać całą nawierzchnię ulicy i dojście do dworca ogrodzimy płotem? Technicznie jest to niewykonalne. Zresztą Eurostar nie jest tak naprawdę jego właścicielem, bo wciąż nie ma podpisanego aktu notarialnego z PKP - mówi Śleziak.

Jak dowiedzieliśmy się w PKP, sprawa będzie sfinalizowana już wkrótce. Wcześniej i sprzedający, i nabywca musieli uzyskać pozytywną opinię o sprzedaży dworca od wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Taką zgodę wydałam już ponad miesiąc temu - mówi Barbara Klajmon, wojewódzki konserwator.

- Mam umowę z PKP, że do 2 czerwca akt notarialny ma być podpisany. Ale podkreślam, że modernizacji dworca nie zaczniemy, zanim miasto nie podejmie decyzji w sprawie przebudowy Dworcowej - ucina Koźmiński.

Równie nieugięte jest miasto. - Najpierw dworzec, potem ulica. Tak podpowiada logika - powtarza Śleziak.

Dwa różne stanowiska niepokoją Klajmon. - Niedobrze, że już na początku takiej inwestycji, jak modernizacja zabytku, dochodzi do waśni. Boję się, że to tylko może pogorszyć stan obiektu - mówi konserwator.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,5205162.html




Emenefix - Pon Cze 23, 2008 1:48 pm
Nasze sprawy: Tego jeszcze nie było: Prezydent Katowic odpowie napytania internautów MMSilesia
Debata MM: Prezydent Uszok odpowie Wam na pytania

Drogi? Remonty? Przebudowa centrum? A może nocne autobusy, sprawa Nikiszowca czy poziom kulturalnego życia w Katowicach. Prezydent odpowie na pytania internautów. Tak więc pytajcie...
- Prezydent zawsze chętnie spotyka się z mieszkańcami, gdyż nie ma żadnych tajemnic. Równie chętnie odpowie na pytania, dręczące użytkowników Internetu - zapewnia Waldemar Bojarun, rzecznik UM w Katowicach.

Tym samym korzystamy z zapewnienia i udało nam się umówić na specjalną debatę - wywiad z prezydentem Piotrem Uszokiem. Wirtualne "przepytywanie" już za kilkanaście dni.
Po raz pierwszy pytania będziecie zadawać Wy - Internauci. Prezydent sam będzie losował wysłane przez Was zapytania!

Warunek jest jeden. Jeden internauta - jedno pytanie. Prosimy o krótkie, ale treściwe zapytania. Czekamy na wszystkie w formie komentarza pod tym tekstem.

klik -> http://www.mmsilesia.pl/2057/2008/6/23/ ... na-pytania

Jeśli natomiast chcecie, aby pytanie poznał TYLKO prezydent - czekamy na nie pod naszym redakcyjnym mailem redakcja@mmsilesia.pl 24h na dobę.
Pytania możecie podpisywać imieniem i nazwiskiem, ale również nickami i pseudonimami.

Internet to medium dające najwięcej możliwości. Więc skorzystajmy z tego przywileju!



Michał Gomoła - Pon Cze 23, 2008 10:19 pm
Wywiad z Koniecznym był na tyle szczery, że znów pojechał po Koniorze i tym samym pokazał iż jednak mu zazdrości

Co do Uszoka to może wywiad niewiele da, ale z chęcią zobaczę w jaki sposób odpowie na niewygodne pytanie nie używając swoich "Bajeruńskich" drugich ust



rasgar - Wto Cze 24, 2008 4:07 pm
odpowie jak zwykle: że inwestorzy nie dopisali, że są opóźnienia związane z pracą administracyjną, że są już przygotowane plany, że najpierw robimy kanalizacje, itp. itd.

jeśli nikt nie przygotuje odpowiedzi (popartych przykładami) na te "ślizganie", to rzeczywiście debata nie wniesie nic nowego, a wręcz przeciwnie: potem będzie argument że przecież na wszystkie pytania prezio odpowiadał.



19duGens64 - Pią Cze 27, 2008 1:46 pm
Budujemy Katowice marzeń: 10 lat i wciąż jest tak samo

dziś
1998 - Tak wyglądało centrum

To obiecywał prezydent w 1998 roku
2002 - Tak wyglądało centrum 2006 -Tak wyglądało centrum 2008 - Tak wyglądała centrum

Rada Miasta wybiera Piotra Uszoka na prezydenta.Jednym z wiceprezydentów zostaje Józef Kocurek. Prezydent zapowiadał, że jest szansa, iż do 2001 roku koryto Rawy zostanie przebudowane do ul. Bankowej, a żeby Rawa była czysta, trzeba wybudować przepompownię ścieków i kolektory sanitarne w rejonie rynku (powstają teraz). - Rynek nie będzie miał właściwego wyglądu, jeśli nie uporządkujemy tego, co jest pod ziemią - tłumaczył. - Na pewno w przyszłym roku przystąpimy do przebudowy Teatralnej, Z rynkiem trzeba poczekać do czasu uporządkowania gospodarki wodno-ściekowej i przebudowy linii tramwajowej.

To obiecywał prezydent w 2002 roku

Wchodzimy w decydującą fazę przebudowy Śródmieścia - mówił prezydent. Ubolewał nad tym, że nie udało się przebudować dworca kolejowego, rozwiązać sprawy Katowickiego Centrum Biznesu i parkingu przy ul. Młyńskiej. - To była kadencja z dużym rozmachem inwestycyjnym. Od wielu lat takiej nie było - mówił. - Nie udało nam się rozwiązać problemu Rawy. Po latach starań złożyliśmy wniosek o dofinansowanie 30 mln euro na przebudowę kanalizacji w centrum oraz dokończenie projektu Rawy. Pozostał problem parkowania w centrum Katowic - to ocena mijającej kadencji wiceprezydenta Józefa Kocurka.

To obiecywał prezydent w 2006 roku

W tym roku miał się zakończyć remont kanalizacji w centrum oraz modernizacja oczyszczalni Gigablok. Te prace trwają do dziś. Miał ruszyć remont kwartału "Mariacka". Rozpoczął się w tym roku. Piotr Uszok chwalił się, że niemal wszystkie zamierzone w 2002 roku rzeczy udało się zrealizować: m.in. miastu udało się przejąć Pałac Młodzieży. Za porażkę uznał załamanie pierwszych negocjacji w sprawie przebudowy dworca PKP. Jako niepowodzenie ostatniej kadencji wymienił opóźnienia przy przebudowie kanalizacji w ul. Warszawskiej. - Zawsze składam konkretne deklaracje i to tylko takie, które wiem, że jestem w stanie zrealizować - mówił,

To obiecywał prezydent w 2008 roku

W styczniu prezydent miasta przyznał, że pierwsze prace w centrum rozpoczną się najwcześniej w połowie 2009 roku. Na czerwcowym spotkaniu z mieszkańcami zapewnił, że w tym roku gotowa będzie m.in. ul. Mariacka (ma być deptakiem), plac Jana Pawła II (przy katedrze), przejście podziemne pod torami przy ul. Zadole (projekt realizowany od pięciu lat). Obiecał, że do końca kadencji (2010 rok) powstaną Bulwary Rawy, nowy USC przy pl. Wolności, a strefa Rondo-Rynek będzie w znaczącej części przebudowana, ale nie zakończona.

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/868539.html
SONDA:
Czy uważasz że 10 lat rządów Piotra Uszoka to czas:
-dobrze wykorzystany
-zmarnowany



absinth - Pią Cze 27, 2008 2:54 pm
Czy uważasz że 10 lat rządów Piotra Uszoka to czas:

dobrze wykorzystany
(17)

zmarnowany
(162)



bty - Pią Cze 27, 2008 7:14 pm
żeby takie były wyniki wyborów.



rasgar - Pią Cze 27, 2008 9:22 pm
tylko na wyborach nie mówisz: "tak lub nie dla obecnego rządu" tylko musisz mieć alternatywę.
A jeśli jej nie będzie to te 90% po prostu wybory oleje



Safin - Pią Lis 28, 2008 2:58 pm
wracając do tematu:

Na początku definicja metropolitalnści by ukierunkować intencje.

A teraz, wyciągnięte przed nawias materiały z naszego przepastnego forum:
1) Wywiad: MM Silesia rozmawia z prezydentem Katowic Piotrem Uszokiem
Piotr Uszok: Moim celem jest zmiana miasta (2008-07-08 ) Wywiad: MM Silesia rozmawia z prezydentem Katowic Piotrem Uszokiem
Piotr Uszok: Moim celem jest zmiana miasta

LINK:
http://www.mmsilesia.pl/2220/2008/7/8/p ... anged=true

Piotr Uszok opowiada o przyszłości Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, o problemach Katowic i planach rozwoju miasta.

Jacek Tomaszewski: Panie prezydencie, jest pan szefem Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, jaka będzie według Pana przyszłość tego związku?

Piotr Uszok: Podjęliśmy działania, aby stworzyć związek komunalny, który miał zająć się kilkoma sprawami kluczowymi z uwagi na rozwój całej Aglomeracji Górnośląskiej. Nasze dotychczasowe działanie już pokazało ile jest problemów prawnych w funkcjonowaniu takiego związku. Miał on przejąć od gmin realizację przebudowy sieci tramwajowej i trolejbusowej w aglomeracji, gospodarkę śmieciową, przygotowywanie strategii, prowadzenie Śląskiej Karty Usług Publicznych. Niestety, dotychczasowe ustawodawstwo ogranicza swobodę działania takiego związku. Z tego powodu ważna jest ustawa, której projekt został przygotowany na Śląsku, a kolejny w Warszawie i i ten właśnie został upubliczniony na majowej sesji Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Wzbudził bardzo wiele emocji. Odniosłem wrażenie, że wiele różnych ośrodków miejskich w Polsce uważa, że przez samą ustawę i wpisanie do niej poszczególnych miast uczyni z nich metropolię. Powstał naprawdę bardzo zły klimat, konkurencyjny, burzą się trochę gminy wiejskie, PSL jest przeciwny i trochę mnie to wszystko niepokoi. Nie wiadomo, w jaką stronę cała ta sprawa pójdzie, w każdym bądź razie, gdyby się nie udało ostatecznie, z uwagi na opór polityczny, uchwalić tej ustawy, będziemy zmierzać w kierunku modyfikacji istniejącego ustawodawstwa, tak żeby organizacje metropolitalne poszczególnych miast mogły o wiele bardziej swobodnie i racjonalnie działać. Niestety widzę bardzo wiele zagrożeń w skali ogólnokrajowej, ponieważ w ten temat zaangażowało się wiele środowisk politycznych. Moim zdaniem jest to kompletny brak zrozumienia intencji ustawodawcy, który chciał usprawnić zarządzanie dużymi, skomplikowanymi organizmami czy zespołami miejskimi, ponieważ obowiązujące ustawodawstwo tego nie przewiduje, a niektórzy potraktowali to jako okazję do stania się metropolią poprzez wpisanie do ustawy.

Problemy ustawodawcze są, ale mimo wszystko GZM funkcjonuje. Jak więc obecnie wygląda współpraca pomiędzy miastami aglomeracji?

Nie są to łatwe działania. Należy skoordynować zamierzenia 14. miast, w niektórych obszarach 13 miast, a decyzje nie są podejmowane tylko i wyłącznie przez prezydentów, ale także przez rady miasta. Po wielu negocjacjach i dyskusjach udało się przygotować kilka propozycji, które zostały zaakceptowane. Mowa chociażby o planie przebudowy infrastruktury tramwajowej i trolejbusowej w aglomeracji. Drugim bardzo ważnym projektem jest budowa termicznych zakładów utylizacji odpadów komunalnych. Unia Europejska nakłada wymogi w zakresie sukcesywnego ograniczania ilości odpadów deponowanych na wysypiskach. Jedną z metod, i chyba najskuteczniejszą, jest właśnie metoda termicznej utylizacji tych odpadów. Na obecnym etapie GZM podjął się opracowania studiów i analiz, które będą pokazywały jak najbardziej racjonalne rozwiązania w tym zakresie. Dotyczą one m.in. wskazania takich terenów pod tą inwestycje, które nie budzą wielkich emocji społecznych, mają uregulowany status prawny oraz mają odpowiednie zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego. Zostało wskazanych kilkanaście lokalizacji w naszym województwie. Obecnie są prowadzone prace zmierzające do określenia potencjalnie możliwych miejsc i zbilansowania całej gospodarki odpadami. Nie może być tak, że jedno czy drugie miasto w aglomeracji buduje zakład termicznej utylizacji odpadów, podczas gdy inne ma inny system zarządzania odpadami. To musi być spójny system w całej aglomeracji i nad tym pracujemy.

Czy GZM ma w planach promowanie wspólnej marki?

Absolutnie tak. Nie ukrywam, że byłoby to moim celem. Pracujemy na razie nad strategią a później zajmiemy się promocją. Marzę o tym, aby taka marka powstała i była akceptowana przez wszystkie miasta członkowskie związku. Póki co funkcjonuje obiegowy znak, wypracowany na etapie pewnych prac GZM, na którym pokazane są połączone wszystkie miasta z zaznaczonymi lotniskami.

Jakby Pan podsumował dotychczasową działalność GZM? Wyciągnął wnioski i postawił cele do realizacji, to byłoby to…

Bardzo zasadne pytanie, ponieważ wielu mieszkańcom wydaje się, że powstał GZM i już w ciągu miesiąca, dwóch będą widoczne efekty. Chcę wyraźnie zaznaczyć, że Górnośląski Związek Metropolitalny wziął na swoje barki najtrudniejsze zadania, które przerastają możliwości jednego miasta. Są to zadania inwestycyjne o wartości kilkuset milionów złotych, projekty takie wymagają żmudnego przygotowania, opracowania, zatwierdzenia, uzyskania niezbędnych pozwoleń na budowę i określonego czasu realizacji. W związku z tym fizyczne, namacalne efekty funkcjonowania GZM poprzez realizacje określonych przedsięwzięć, inwestycji, to niestety rok 2010. Wcześniej nie ma szans, bo projektowanie obejmie lata 2008 i 2009, później konieczne będzie uzyskanie niezbędnych pozwoleń, wybór firmy przetargowej, to jest kwestia wejścia na plac budowy w roku 2010 dla przebudowy linii tramwajowej, natomiast jeśli chodzi o gospodarkę odpadami to na pewno wykroczy poza tą kadencję i trzeba mieć tego świadomość. Innym projektem, który chcemy zrealizować jest Śląska Karta Usług Publicznych, jej zadaniem jest ułatwienie komunikacji i ujednolicenie systemu w całej aglomeracji. Strategia i kwestia przygotowania projektu promocyjnego. Oczywiście jest też wiele innych zadań, które warto byłoby przejąć jako GZM jak np ujednolicenie naboru do szkół. Niestety w ramach aglomeracji istnieją dwa systemy, które nie są ze sobą kompatybilne, obecnie pracujemy nad tym, aby je dopasować tak, aby funkcjonował jeden system. Takich zadań na pewno może być wiele, jak chociażby drogi krajowe w miastach na prawach powiatu, DTŚ, ale póki co trzeba się zająć tymi projektami najbardziej ważnymi, na które uzyskaliśmy dofinansowanie z pieniędzy UE. Takie projekty naprawdę wymagają gigantycznego zaangażowania, dlatego jestem nawet przeciwnikiem tego aby brać inne problemy na grzbiet GZMu bo przy tej ilości osób, które paracują w GZM trzeba się skupić na tych projektach, które już są realizowane aby się powiodły.

Trwa remont ulicy Mariackiej. A co z obiecywaną przebudową ulicy Dworcowej i budynkiem Starego Dworca?

Dla ulicy Dworcowej miasto wykonuje studium możliwości wykonania pod ulicą parkingu podziemnego. Jeśli chodzi o budynek Starego Dowrca to został on sprzedany, jak pan zapewne dobrze wie. Nie dalej jak wczoraj [2 lipca - przyp. JT] był u mnie pan Koźmiński i przyniósł koncepcje zagospodarowania obiektu. Teraz trzeba czekać na wydanie stosownych pozwoleń.

Kibice pytają, co z nowym stadionem GKS-u KATOWICE? Chcą obiektu, który pomieści 25 tysięcy kibiców. Czy są na to szanse?

Na chwilę obecną absolutnie nie będzie stadionu na 25 tysięcy ludzi. Niezależnie od tego, co mówią kibice, na pewno nie będzie to zrealizowane w pierwszym etapie. W tym roku zamontowana będzie nowa murawa na płycie głównej i płytach treningowych. Zamontowane będą urządzenia dla poprawy bezpieczeństwa na obiekcie, nowoczesne oświetlenie i ogrodzenie. Następnie przygotujemy specyfikacje na projekty trybun. Prawdopodobnie zrobimy to na 15 tysięcy z możliwością powiększenia w przyszłości do 25 tysięcy.

Przejdźmy jeszcze do inwestycji. Jak ustosunkuje się Pan do zarzutu, że inwestorzy omijają Katowice szerokim łukiem i chętniej inwestują we Wrocławiu czy w Krakowie?

Nie wiem czy to jest zarzut. Trochę racji w tym jest, nie chcę tego dementować. Ale z czego to wynika? Jakie obciążenie historyczne miał Kraków czy Wrocław? Tam nie było takiego obciążenia, był za to gigantyczny potencjał historyczny a myśmy musieli się zmierzyć z gigantycznymi przekształceniami. Czy Kraków zamykał kopalnie albo huty? Trzeba sobie powiedzieć, że inne miasta wystartowały z przeobrażeniami już na początku lat 90-tych, my robiliśmy to fikcyjnie, ponieważ byliśmy przed głębokimi przeobrażeniami w górnictwie i hutnictwie. Proces restrukturyzacji przemysłu ciężkiego rozpoczął się u nas dopiero w roku 1998, czyli de facto państwo opóźniło nas w rozwoju o te osiem, dziesięć lat. Ale teraz proszę zbadać, jakie jest tempo nasycenia we Wrocławiu i Krakowie, a jaki potencjał tutaj w naszej aglomeracji czy metropolii.

Mówi się jednak, że ten potencjał za chwilę zniknie, że go nie będzie. Czy to nie jest tak, że Katowice swój najlepszy moment przespały?

Uważam, że absolutnie nie. Są pewne uwarunkowania, na które nie mamy wpływu. W Katowicach przygotowywana jest podaż na 400 tys. m2 powierzchni biurowej. Niestety musieliśmy walczyć, z obrazem Śląska, który tkwił w oczach, może nie inwestorów, ale większości Polaków, niebędących na tej ziemi, jako czarnej dziury. Ale uważam, że teraz przychodzi hossa. Może dla niektórych czas inwestowania w infrastrukturę, kanalizację i drogi był czasem straconym, ale teraz to jest atut i to wyraźnie podkreślają inwestorzy. Rzeczywiście te wskaźniki są niższe, ale poziom nasycenia i drzemiący w nas potencjał o wiele większy. Oczywiście, że to wszystko uwarunkowane jest koniunkturą gospodarczą i uwarunkowane jest gospodarką światową, bo można najprzeróżniejsze rzeczy robić, ale jak nie będzie tej koniunktury to nie będzie łatwo.

Skoro chwalimy się układem komunikacyjnym, to co z pomysłem zachodniej obwodnicy Katowic. Czy ten projekt będzie realizowany?

Niestety w tej kadencji nie będzie realizowany. Aby to zrobić trzeba by pozyskać kilkadziesiąt milionów złotych, z poziomu regionalnego, które nasz subregion jednak zamierza pozyskiwać w znaczącym stopniu na budowę DTŚ Zachód.

Jak Pan prezydent myśli, jak zapamiętają Pana mieszkańcy?

Podjąłem się bardzo trudnych spraw. Ostrzegali mnie na początku lat 90-tych żebym nie robił kanalizacji na Warszawskiej, bo się te kamienice zaczną się rozsypywać. W 97 roku przeszedłem przykryty odcinek rzeki Rawy i uświadomiłem sobie, że bez przebudowy kanalizacji nie ma szans przebudowy rynku. Oczywiście mogłem wszystko przykryć pięknym granitem ale to byłaby zbrodnia moralna. Nie można mówić o przebudowie rynku, jako przykryciu granitem placu 70 na 80 metrów. Skala tego projektu jest ogromna, i konsekwentnie ją realizuję. Chciałbym,zostać zapamiętany jako osoba nie podchodząca w sposób koniunkturalny do spraw miasta, po to żeby zyskać sobie przychylność wyborców, tylko człowieka, który się podjął bardzo trudnych wyzwań mając na uwadze to, że będzie to związane w wieloma uciążliwościami i nierzadko z krytyką mediów. Ale myślę, że konsekwentnie swój program realizuję i mam tą satysfakcję, że moim celem nie jest przetrwanie na tym stanowisku, moim celem jest doprowadzenie do bardzo silnych przeobrażeń miasta, a za to się płaci. Bardzo często politycy, którzy podejmują trudne decyzje, słono za nie płacą.

Skoro jesteśmy na półmetku Pana kadencji, to czy będzie Pan kandydował w nadchodzących wyborach i jakie cele postawiłby Pan przed sobą?

Wydaje mi się, że jest jeszcze za wcześnie, aby odpowiedzieć na to pytanie. Ja działam przez cele inne niż cele polityczne. Moim celem jest zmiana miasta. Zadania, które wyznaczyłem przekraczają horyzont jednej kadencji. Chciałbym w tej kadencji doprowadzić do tego, że tych celów i zadań już nikt nie zmieni. Jak będą gotowe projekty, rozpoczęte budowy to wtedy tego nikt nie zmieni. Oczywiście cieszyłbym się widząc efekty tej pracy, ale w polityce często jest tak, że temu, który się najwięcej napracuje nie jest dane spijać tą przysłowiową śmietankę z efektów. Żyje tym miastem, jego problemami, wiem jak bardzo jest obciążone historycznie, w przeciwieństwie do innych miast. To, co dla tego miasta na przełomie XIX i XX wieku było gigantyczną siłą rozwojową, na przełomie XX i XXI wieku stało się gigantyczną barierą rozwojową. Ale ja lubię duże wyzwania.

Czyli nie przesądzamy, że będzie Pan kandydował czy nie. Ale nadejdzie kiedyś taki moment, że będzie się Pan musiał udać na polityczną emeryturę. Czy wtedy również będzie Pan w jakiś sposób starał się pomagać w rozwoju Katowic?

Wie Pan, teraz nie mam czasu o tym myśleć. Bardzo często pytają polityków, którzy są na emeryturze, żeby komentowali to, co się dzieje. Jak skończę tą działalność to się całkowicie od tego odetnę, nie będę komentował. Łatwo jest krytykować tego, który próbuje coś robić, łatwo jest doradzać doradcom, ale i tak potem atakują prezydenta. Ja każdemu życzę, szczególnie tym, którzy często zabierają głos w mediach, żeby tutaj przyszli i przynajmniej pół roku tym miastem porządzili. Będę trzymał kciuki i nie będę krytykował.

Zostawmy, więc GZM a przejdźmy do Katowic. Jesteśmy już na półmetku Pana trzeciej kadencji. Jeśli miałby Pan wystawić sobie ocenę, to jaka by ona była?

Myślę, że te kadencje, które minęły oceniają mieszkańcy. Ja mogę powiedzieć tylko to, że w poprzednich kadencjach w 100% zrealizowałem program wyborczy. Obecna kadencja wyjątkowo trudna, jesteśmy na półmetku i już niedługo przedstawię stan zaawansowania poszczególnych projektów. Tego nie widać na mieście, ale będzie widać w ostatnim roku kadencji. To są bardzo duże inwestycje, o charakterze absolutnie metropolitalnym, i w zasadzie czas ich realizacji to co najmniej osiem lat. Kluczową sprawą była przebudowa centrum miasta. Na dzień dzisiejszy mamy gotowe wytyczne planistyczne, które będą skierowane do potencjalnych inwestorów. Kolejnym dokumentem jest zaproszenie do składania wstępnej propozycji do realizacji projektu „Regeneracja rondo-rynek”.

Bardzo nas to cieszy, że już wkrótce takie dokumenty trafią do inwestorów. Tych inwestycji, których zrealizowania podjęło się miasto, jest o wiele więcej. Jak wygląda sprawa z Międzynarodowym Centrum Kongresowym?

Zakończone zostało studium wykonalności. Cały ubiegły rok zgrzytałem zębami. Dwa tygodnie temu został ogłoszony konkurs architektoniczny. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi na przełomie września i października. Projekt gotowy będzie do maja przyszłego roku, potem rozpocznie się jego realizacja. Dziś właśnie otrzymałem od marszałka umowę na dofinansowanie tego przedsięwzięcia z pieniędzy Unii Europejskich.

Co z zapowiadanym nowym budynkiem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia?

Żeby ten obiekt mógł powstać musiałem przejąć teren po KWK Katowice. Udało się. Dla tego projektu powstały trzy opracowania, które wykonał SARP. Jest to studium akustyczne, studium funkcjonalno-przestrzenne i analiza układu komunikacyjnego. To wszystko zostało zebrane, przygotowany został konkurs architektoniczno-urbanistyczny i wybrana została firma, która się tym zajmie. Do 15 lipca zostanie ogłoszony konkurs architektoniczny, rozstrzygniecie nastąpi na przełomie października i listopada tego roku.




rasgar - Pią Lis 28, 2008 3:29 pm
zastanawiam się też co tam robi w 'plusach' "niskie bezrobocie w mieście", bo nie przypominam sobie spektakularnych sukcesów w akcjach UM przyciągających inwestorów, ba - nie przypominam sobie takich akcji nawet...

Nie mówiąc o tym że wyraźne braki mamy w ilości bardziej ambitnych stanowisk. W branży IT, na ten przyład, sąÂ to głównie call center, podczas gdy żeby zrobić karierę albo pracować w ciekawym, rozwojowym projekcie 90% osób musi opuścić Katowice.

To samo w reklamie i wielu innych....



Strona 1 z 2 • Wyszukano 110 wypowiedzi • 1, 2
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.