ďťż
[Teatr] Teatry i spektakle w regionie



absinth - Wto Cze 28, 2005 4:26 pm
wiecej info tu
http://www.gck.org.pl/start_lot.html




Oskar - Śro Lip 20, 2005 10:28 am
7 lipca 2005 roku

Przedpremierowa "Lizystrata" zdobyła dwie główne nagrody

Przedstawienie "Lizystrata" Arystofanesa w reżyserii Michała Ratyńskiego, kierownika literackiego Teatru Śląskiego zdobyła nagrody za "Najlepszą reżyserię" oraz za "Najlepszą inscenizację sztuki antycznej" podczas VII Festiwalu Sztuki Antycznej "Bosporskie Agony" w Kerczu na Krymie.

Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, dzięki staraniom Fundacji "Wspólny Dom" w Katowicach oraz we współpracy z ukraińską Fundacją "Bospor", uczestniczył w tym festiwalu po raz pierwszy. W imprezie wzięli także udział młodzieżowy awangardowy "Teatr Nieduży" z Siemianowic Śląskich oraz stale współpracujący z Fundacją plastycy - Magda Duda-Patraszewska i Arkadiusz Gruchlik.

"Teatr Nieduży" zdobył jedno z dwóch wyróżnień za spektakl "Ziemia, ogień, powietrze, woda". Przedstawienie zostało entuzjastycznie przyjęte zarówno przez jurorów jak i publiczność.

Goście festiwalu obejrzeli także, zarejestrowany na DVD, spektakl "Mein Kampf" George'a Taboriego w reżyserii dyrektora Teatru Śląskiego Henryka Baranowskiego. Twórców spektaklu nagrodzono gorącąĹĄ owacją.

Fundacja "Wspólny Dom" nawiązała kontakt ze Stowarzyszeniem Obywateli Polskiej Narodowości "Nadzieja" na Krymie. Zaowocuje to bliższą współpracą w dziedzinie kultury oraz wzmocni łączność z potomkami polskich emigrantów i zesłańców.

Żródło: www.silesia-region.pl

Fotki z imprezy bedą dostępne w internecie jeszcze w tym tygodniu na stronie Fundacji Wspólny Dom.

Z tego co wczoraj usłyszałem od osoby reprezentującej Fundację, to całe spotkania teatralne na Krymie wypadły wspaniale i można się spodziewać kolejnych wystąpień polskich grup teatralnych tamże.[marq=right]



Karpatka - Sob Sie 13, 2005 2:35 pm
Jeżeli nie macie jeszcze planów na jutrzejszy (14) wieczór, to polecam wam koncert Formacji Chłopięcej Legitymacje, na LOTie oczywiście.
Grupa składa się z trzech aktorów z Wrocławia. Nie da się w paru słowach opisać tego, co chłopaki wyprawiają na scenie - potężna dawka absurdalnego humoru, rewelacyjne teksty i świetna muzyka - zapraszam jutro na 20.00 na Plac Sejmu Śląskiego. Nie pożałujecie!
bilet kosztuje 12 zeta

http://legitymacje.art.pl/

A jeszcze dziś, o 21.00, rewelacyjny "Cholonek" w wykonaniu naszego Teatru Korez
7 zł.



babaloo - Nie Sie 14, 2005 9:26 am
Również polecam, widziałem ich rok temu, kiedy występowali przed Możdżerem i byłem zachwycony. Absolutna rewelacja. Będe dzisiaj na pewno.




kickut - Nie Sie 14, 2005 5:49 pm
Byłem wczoraj na "Cholonku". Super, chociaż miejsca miałem raczej bardzo niesuper (z boku na murku). Ludzi było więcej nawet niż w zeszłym tygodniu jak aktor z "na wspólnej" występował (Schimstainer) i goła pani chodziła po scenie (nieźle jej musiało być zimno - współczuje).



babaloo - Pon Sie 22, 2005 5:57 pm
A propos wspoierania wydarzeń kulturalnych przez miasto Katowice, który to temat przewija się w dyskusjach

Wczoraj na Letnim Ogrodzie Teatralnym był koncert Tymon & The Tranzistors. Moim zdaniem dobry. Około 23 przyszło dwóch panów w mundurkach straży miejskiej i zaczęli z zaciekawieniem świecić latarkami w publiczność. Potem poszli zobaczyć co dzieje się z boku sceny. W końcu poszli do organizatorów informując, że albo zespół ściszy albo koncert ma się natychmiast skończyć bo jest cisza nocna. No i koncert się skończył (tzn publiczność wymogła krótki bis ale panowie ze straży byli wściekli i biegiem pobiegli znowu interweniować do organizatorów).

Uważam, że ta sytuacja była absurdalna. LOT jest jedną z nielicznych imprez w tym mieście w lecie. Największym jego sponsorem jest urząd miasta. Skoro przewidziano, że będzie taki koncert i urząd wyłożył na niego kasę to chyba powinien się odbyć do końca. Rozumiem, że komuś może to przeszkadzać, ale takie są uroki życia w mieście, że raz na jakiś czas coś takiego się dzieje. To tak jakby (nie przymierzając) za tydzień w Gdańsku straż miesjka kazała ściszyć koncert Jarre'a. Pomijam to, że w koncert był w podcieniach GCK gdzie w okolicy prawie nikt nie mieszka.

Poza tym zauważyłem, że jeszcze raz wyszedł brak komunikacji nocnej w mieście. Sporo ludzi wyszło ok 22.30 - myślę że na autobus.



miglanc - Pon Sie 22, 2005 7:08 pm
A wybiera sie ktos w niedziele na kabaret? Bo ja pojde.



babaloo - Sob Sie 27, 2005 12:34 pm
Nie wiem co to jest ale może być fajne. Tekst pochodzi z serwisu ultramaryna. Spektakl dzisiaj o 21 na Letnim Ogrodze Teatralnym. Wstęp 7zł.

„KtoÂś może się dziwić, że doroÂśli ludzie bawiĹĄ się w naÂśladowanie małp, ale my zamierzamy opowiedzieć poważnĹĄ historię. To (…) tragifarsa o bezradnoÂści człowieka w zderzeniu z tajemnicami natury, której jest częÂściĹĄ, ale zdarza mu się o tym zapomnieć. Spektakl opowiada o uwięzionej w zoo grupie małp i o człowieku, który się tym stadem opiekuje. Wybrałem ten temat, bo małpy sĹĄ bliskie mojemu sercu. U Henryka Tomaszewskiego kilkakrotnie grałem małpę. InteresujĹĄ mnie relacje człowieka wobec uwięzionego zwierzęcia, którym się opiekuje. Zauważyłem z jakĹĄ satysfakcjĹĄ ludzie wydajĹĄ polecenia takiemu królowi dżungli, jak roÂśnie ich ego, gdy wydaje im się, że majĹĄ władzę nad tymi zwierzętami. Wystarczy wyobrazić sobie, jak czułby się zwykły rolnik, gdyby zamiast stada krów hodował lwy. Człowiek jest pokrakĹĄ przy małpie. Ona ma ogromnĹĄ grację. Nigdy nie dorównalibyÂśmy jej doskonałoÂści, więc nawet nie próbujemy. To, co najbardziej interesujĹĄce dla mima, to odszukanie charakterystycznych dla małp cech”. - tak mówi o przedsstawieniu reżyser spektaklu Aleksander Sobiszewski.

"Małpy" – A. Sobiszewski, K. Sobiszewska – Wrocławski Teatr Pantomimy (Wrocław); reż. A. Sobiszewski, scen. L. Frydryszak"



MarcoPolo - Śro Paź 26, 2005 9:46 pm
Na poczatek Ateneum w ktorym nie bylem chyba od dziecinstwa?

Wesołe historie w Ateneum

5 znanych bajek Ewy Szelburg- Zarembiny jest kanwĹĄ najnowszej propozycji ÂŚlĹĄskiego Teatru Lalki i Aktora " Ateneum" w Katowicach.

Wesołe historie w Ateneum



"Wesołe historie" wyreżyserowali grajĹĄcy w spektaklu aktorzy. Ten spektakl, to efekt burzliwych debat artystycznych czwórki aktorów. Podołali też niełatwemu zadaniu licznych metamorfoz na scenie. Bo - choć przedstawienie ma charakter kameralny- muszĹĄ wcielić się w 20 postaci. Bajki Ewy Szelburg- Zarembiny, okazały się wdzięcznym materiałem scenicznym. Proste, rytmiczne opowiastki, niosĹĄ porcję beztroskiej zabawy, pogodnych perypetii i czytelnych dla maluchów puent. W spektaklu tym króluje "poduszkowa" technika, jakże inaczej- skoro lalki sĹĄ zrobione z poduszek Atutem tego widowiska sĹĄ niewĹĄtpliwie wartkie dialogi- zachęcajĹĄce dzieci do wspólnej z aktorami zabawy. Liczne powtarzanki, rymowanki. Rytmiczna i wpadajĹĄca w ucho muzyka- skutecznie magnesujĹĄ młodĹĄ widownię I co najważniejsze- owe kogutki, kurki i gęsi - a wiec cale to teatralne ptactwo- jest naprawdę bezpieczne, - bo ptasia grypa go nie dopadła.
Lidia Tarczyńska

()
TVP3Katowice, TVP3katowice



jacek_t83 - Pon Lis 14, 2005 9:56 am
"DZIADY" CZ. II

Katowice
do 15 listopada 2005r.

Realizacja II częÂści „Dziadów” Adama Mickiewicza w Teatrze Nowym w Zabrzu odwołuje się do tradycji literackich i do emocji współczesnych widzów, w pewien sposób uczestniczĹĄcych w teatralno-zaduszkowym obrzędzie. Spektakl wyreżyserowała Irena Jun, w dekoracjach Jerzego Kaliny (Złota Maska). Teraz mamy okazję zobaczyć go w Katowicach, w hali Starego Dworca, dzięki wsparciu Fundacji dla ÂŚlĹĄska.

II częÂść „Dziadów” zobaczymy 14 i 15 listopada, o godz. 11.00 i 18.00. Bilety kosztujĹĄ 15 i 20 zł. Można je nabyć w: Belmer Cafe (w Teatrze ÂŚlĹĄskim), Restauracji Złoty Osioł, Galerii Art Nova, Jazz Clubie Hipnoza, Instytucie Mikołowskim, Piwnicy pod Spodem oraz w Fundacji dla ÂŚlĹĄska.

Cena: 15.00 zł 20.00 zł

http://katowice.naszemiasto.pl/imprezy/78940.html



Andrzej - Pon Lis 14, 2005 10:19 am
tytul odpowiedni do miejsca przedstawienia



MarcoPolo - Pon Lis 14, 2005 11:14 am
Hehe, wlasnie chcialem to napisac.



jacek_t83 - Pon Lis 14, 2005 7:46 pm
Kto nie byl na Dziadach ni razu ten jutro ma ostatnia szanse:)
Goraco polecam. Miejsce bardzo realistycznie oddaje klimat przedstawienia.



miglanc - Pon Lis 14, 2005 11:08 pm
Chetnie bym sie wybral, ale nie w tym tygodniu. Ale zgadzam sie ze miejsce swietnie sie nadaje na inscenizacje tej sztuki.



jacek_t83 - Czw Lut 16, 2006 11:46 am
To co prawda nie spektakl teatralny ale tez w teatrze a nie chce robic nowego watku dla jednej imprezy.

[hr]
Projekcje filmowe w Korezie

Marcin Mońka 15-02-2006 , ostatnia aktualizacja 15-02-2006 16:24

Młodzi filmowcy z Polski i Niemiec przyjrzeli się zwyczajnym ludziom, chcąc opowiedzieć o spotkaniu dwóch kultur. Projekt "Reflection" zobaczymy w czwartek w Katowicach, dwa dni po pokazie na Festiwalu Filmowym w Berlinie

Czwartkowe spotkanie w Korezie to kolejna odsłona pokazów "Krótki metraż w pełnym metrażu". Na ekranie teatru Korez obejrzymy 12 filmów zebranych we wspólnym cyklu "Reflection". Etiudy stworzyli studenci partnerskich: Mistrzowskiej Szkoły Filmowej Andrzeja Wajdy w Warszawie oraz Szkoły Filmowej w Kolonii. Z założenia "Reflection" ma opowiadać o spotkaniu dwóch kultur. Młodzi filmowcy przyjrzeli się zwykłym ludziom i spróbowali znaleźć odpowiedź na pytania: co jest dla nich najważniejsze w życiu?, o czym marzą?, czego się najbardziej boją?

Filmowcy z Polski i Niemiec przez rok pracowali nad etiudami w swoich krajach. Niemcy wybrali miasteczko Remscheid-Lennep niedaleko Kolonii. Wybór polskich twórców padł na Górę Kalwarię.

Każdy z młodych filmowców w krótkim filmie miał opowiedzieć historię jednego z mieszkańców miasteczka. Jedną z sześciu powstałych etiud jest "Krawcowa" zrealizowana przez siostry Agnieszkę i Magdalenę Kowalczyk z Warszawy. - Nasz film opowiada historię krawcowej, która miała straszliwe życie, nieszczęście następowało w nim po nieszczęściu, a jednak zachowała pogodę ducha i autentyczną wrażliwość - mówi starsza z sióstr, Agnieszka. Gdy autorki po raz pierwszy pojawiły się w Górze Kalwarii, długo przemierzały jej ulice w poszukiwaniu tematu. - Najpierw chciałyśmy zrealizować film w klasztorze. Bohaterami byliby kandydaci na mnichów. Nic z tego jednak nie wyszło. Na rynku spotkaliśmy kobietę, która zamiatała ulicę. Po krótkiej rozmowie zasugerowała nam, abyśmy udały się do krawcowej - dodaje Kowalczyk. Krawcowa Anna Gajewska z Góry Kalwarii bardzo chętnie zgodziła się na rozmowę. Później dziewczyny przyjechały do miasteczka ze sprzętem i nagrywały. - W sumie wyszedł "mówiony" film, przeplatany zdjęciami naszej bohaterki z młodości. Zdjęcia realizowałyśmy jesienią - opowiada Agnieszka. Zresztą wszystkie polskie etiudy są bardzo jesienne i, jak przyznaje reżyserka, "melancholijne i wspomnieniowe". - Niemcy z kolei mają filmy bardziej ciepłe, skierowane na teraźniejszość. Może dlatego, że kręcili je latem? - śmieje się.

We wtorek "Reflection" obejrzeli widzowie na Festiwalu Filmowym w Berlinie. Na Śląsku zobaczymy je już dziś w katowickim teatrze Korez (pl. Sejmu Śląskiego 2) o godz. 18. Bilety kosztują 5 zł.

Gazeta Wyborcza, 16.02.2006
[hr]



Tequila - Nie Mar 12, 2006 5:55 pm
Tytułem wstepu:
Nie zauwazyłem tego na forum, albo tez z powodu nadmiaru postów gdzies mi to uciekło.
Jezeli temat był juz poruszony prosze o jego zamknięcie.

Teatr Cogitatur może zniknąć z Katowic

Z powodu 10 tys. zł długu z mapy Katowic ma zniknąć Cogitatur, teatr alternatywny, o którym przez kilkanaście lat głośno było w świecie. Nie pomoże nawet prośba wojewody, władze miasta są nieugięte

- Mamy już wyrok, który pozwala eksmitować Cogitatur - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik Urzędu Miasta w Katowicach. - Nawet tak zasłużonemu i cenionemu teatrowi nie możemy w nieskończoność umarzać długów. Już raz podarowaliśmy im ok. 30 tys. zł, ale znowu nie płacili i dziś są nam winni ponad 10 tys. zł - wyjaśnia rzecznik.

Katarzyna Mrozińska-Izdebska, szefowa stowarzyszenia, które jest gospodarzem teatru, nie może się z tą decyzją pogodzić. Nie przeczy, że placówka ma długi, ale ma nadzieję, że wszystko jeszcze da się naprawić. Tłumaczy, że z powodu wypadku, jakiemu uległa, długo była przykuta do łóżka. - Cały czas doglądał mnie mąż. Nie było komu dbać o finanse - wyjaśnia.

Sprawą zainteresował się Tomasz Pietrzykowski, przez lata częsty bywalec teatru. Interweniował u Piotra Uszoka, prezydenta Katowic. Wskórał tyle, że eksmisji nie będzie, jeśli Izdebska zacznie spłacać dług i wznowi działalność sceny, która od kilku miesięcy stoi pusta. Czynny jest tylko znajdujący się pod nią pub. - Ten lokal może na siebie zarobić. Nie możemy umorzyć zaległości, bo ktoś by nam zarzucił, że dotujemy prywatną działalność komercyjną - uzasadniają urzędnicy.

- Trudno byłoby mi się pogodzić z tym, że oprócz hipermarketów, dyskotek i kin nic więcej w Katowicach nie ma - mówi Pietrzykowski. Wierzy, że teatr dostanie jeszcze jedną szansę.

Cogitatur powstał w 1981 roku w oficynie starej kamienicy przy ulicy Gliwickiej w Katowicach. Działał jako teatr studencki i brał udział w licznych festiwalach teatru alternatywnego. W latach 90. organizowano tu cenione przez środowisko teatralne na całym świecie festiwale. Stale przychodziło tu także wielu młodych ludzi, nawet niezainteresowanych teatrem, by zamanifestować swoją opozycję wobec sztuki oficjalnej. Aktorzy pokazywali swoje spektakle nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Kultowym miejscem dla wielu stał się działający razem z teatrem pub. Jeszcze kilka lat temu była to jedyna reprezentacyjna knajpka w okolicy. W dobrym tonie było tu bywać i zabrać gości z innego miasta.




miglanc - Nie Mar 12, 2006 7:59 pm
Nie rozumiem jak mozna traktowac teatr jako dzialanosc gospodarcza. Pub owszem jest normalna dzialanoscia gospodarcza, ale teatr powinien miec ulatwione dzialanie - byloby dobrze gdyby byla mozliwosc wynajmowania sali za symboliczna zlotowke. To lepiej sie przysluzy rozwojowi kultury w miescie niz kolejna sala koncertowa.



absinth - Nie Mar 12, 2006 8:04 pm
tylko tu sie pojawia ten problem ze jak pisze w artykule teatr tak na prawde nie dzialal od kilku miesiecy ladnych ;/

tym niemniej byloby szkoda gdyby zniknal z Kato



Wit - Pon Mar 27, 2006 9:27 pm
"Nagrody artystyczne Złote Maski za rok 2005 rozdane

Aleksandra Czapla 27-03-2006 , ostatnia aktualizacja 27-03-2006 22:51

PolskĹĄ prapremierę musicalu "42. ulica" w Gliwickim Teatrze Muzycznym ogłoszono przedstawieniem roku 2005. Teatr ten otrzymał także aż trzy z dziewięciu nominacji do Złotych Masek.

Amerykańska premiera z 1980 roku "42nd. Street" szturmem zdobyła Broadway. Wystarczy dodać, że od dnia premiery nie ma tygodnia, w którym gdzieÂś na Âświecie nie byłby grany musicalowy przebój Harry'ego Warrena. Nie dziwi zatem fakt, że wczorajsza gala z okazji wręczenia Złotych Masek należała do twórców polskiej prapremiery "42. ulicy".

TegorocznĹĄ jednĹĄ nominację w kategorii przedstawienie roku utrzymywano w głębokiej tajemnicy. Nie kryjĹĄc zdziwienia i radoÂści, nagrodę dla Gliwickiego Teatru Muzycznego odbierał dyrektor Paweł Gabara. - Z największĹĄ przyjemnoÂściĹĄ przemianuję ulicę Nowy ÂŚwiat, przy której mieÂści się teatr, na "42. ulicę" w sercu Broadwayu - mówił.

Czy rzeczywiÂście ten musical był bezkonkurencyjny? - Kiedy padały nominacje do spektaklu roku, wszyscy jurorzy wymienili "42. ulicę", a potem zapadła długa cisza - wyjaÂśnia Łucja Ginko, przewodniczĹĄca komisji przyznajĹĄcej Złote Maski. - PostanowiliÂśmy więc pozostać przy tej jednej nominacji. W tym przedstawieniu nie ma słabych punktów. To zrobiona z niezwykłym rozmachem inscenizacja, z doskonałĹĄ choreografiĹĄ i rolami wokalnymi.

Wyróżnienia trafiły także do Oksany Pryjmak (w kategorii rola wokalno-aktorska), Ukrainki, studentki krakowskiej PWST, której rola Peggy Sawyer - musicalowego Kopciuszka, który w ostatniej chwili dostaje szansę wystĹĄpienia w głównej roli podczas premiery „Królowej Broadwayu” i odnosi gigantyczny sukces - była pełnospektaklowym debiutem. TrzeciĹĄ ZłotĹĄ Maskę za imponujĹĄcĹĄ stepowanymi partiami choreografię do „42. ulicy” w imieniu Jacka Badurka odebrała asystentka choreografa Kamila ÂŚwięcicka.

Gospodarzem wczorajszego wieczoru był teatr Korez, którego "Cholonek" triumfował w roku poprzednim. Złote Maski to wyróżnienia przyznawane raz w roku - z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru - dla twórców z województw ÂślĹĄskiego i opolskiego za szczególne osiĹĄgnięcia artystyczne w dziedzinie sztuki teatralnej. Fundatorami nagród sĹĄ redaktorzy naczelni mediów z województwa ÂślĹĄskiego. W skład jury, oprócz przedstawiciela marszałka województwa, wchodzĹĄ także przedstawiciele prasy, radia i telewizji.

Aktorskie wyróżnienie odebrała Katarzyna Skrzypek za rolę Brooke Ashton/Vicky w farsie "Czego nie widać" Michaela Frayna w Teatrze Polskim z Bielska-Białej. W męskim scenicznym wcieleniu triumfował Artur ÂŚwięs za współczesnĹĄ kreację Edypa w Teatrze ÂŚlĹĄskim. Za sceniczne rozwiĹĄzania nagrodzono Andrzeja Sadowskiego, autora scenografii do "OpowieÂści gargantuicznych" w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Reżyserem roku został Grzegorz Kempinsky, wyróżniony za dwie inscenizacje w Teatrze ÂŚlĹĄskim: współczesny dramat ludzi - niewolników wielkiej korporacji "Push up 1-3 Ostatnie piętro" Rolanda Schimmelpfenniga oraz za obraz Âśmierci oczami dziecka w "Oskarze i Pani Róży" Erika Emmanuela Schmitta.

TeatralnĹĄ perłĹĄ wÂśród przedstawień dla dzieci okazał się "Zielony Wędrowiec" Liliany Bardijewskiej w reżyserii Pawła Aignera w Teatrze Lalek Banialuka im. Zitzmana z Bielska-Białej.

Nagroda specjalna - przyznawana od kilku lat - w tym roku trafiła do Tomasza Dutkiewicza, wieloletniego byłego dyrektora Teatru Polskiego - za wszechstronnoÂść i talent artysty oraz dyrektora. - Czuję się jak Andrzej Wajda odbierajĹĄcy oscarowy całokształt - powiedział Dutkiewicz, puentujĹĄc wieczór anegdotĹĄ o turystce w Nowym Jorku, która pyta: "Jak dojÂść na Broadway?", na co odpowiada życzliwy: "Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć!".

Nagrody rozdano wczoraj po raz 37."
Gazeta



Kris - Śro Maj 24, 2006 8:58 pm


Carmen wraca do Gliwic po stu latach


Próby spektaklu z Małgorzatą Walewską w roli Carmen
Fot. Marcin Tomalka / AG

Marcin Mońka 23-05-2006 , ostatnia aktualizacja 24-05-2006 11:02

W Gliwicach wystawią spektakl, jakiego dotąd w mieście nie było. - To wydarzenie stulecia - mówi Paweł Gabara, dyrektor Gliwickiego Teatru Muzycznego. Dokładnie w 100 lat po pierwszej gliwickiej "Carmen" ruiny teatru miejskiego ożyją dzięki przebojowej operze Georges'a Bizeta.

We wtorek po raz pierwszy niesamowitą przestrzeń ruin poznawała największa gwiazda spektaklu - Małgorzata Walewska. Światowej sławy mezzosopranistka zaśpiewała wieczorem na swojej pierwszej próbie. - Grywałam w różnych dziwnych miejscach, m.in. w kamieniołomach. Bardzo lubię takie scenerie. Po raz pierwszy jednak wystąpię w ruinach teatru - mówiła nam wczoraj tytułowa Carmen.

Sztukę reżyseruje Paweł Szkotak, dla którego jest to debiut operowy. Zdecydował się przenieść akcję spektaklu z XIX-wiecznej Sewilli do czasów hiszpańskiej wojny domowej. - W ten sposób bardziej oddamy ducha tego miejsca - zapowiada.

Choć na czerwiec zaplanowano sześć spektakli "Carmen", wszystkie bilety są już wyprzedane.



Kris - Nie Cze 18, 2006 8:46 pm


Śląsk nie boi się ostrego teatru


?Clone Factory? grupy Suka Off


Zdjęcie z akcji ?Clone Factory? grupy Suka Off

Aleksandra Czapla 18-06-2006 , ostatnia aktualizacja 18-06-2006 21:16

Od zeszłorocznego skandalu w Warszawie i Łodzi kontrowersyjna grupa teatralna Suka Off tylko na Śląsku może oficjalnie prezentować swoje ostre spektakle. - Nigdy nie spotkałem się tu z oficjalną niechęcią np. ze strony władzy - mówi jej założyciel Piotr Węgrzyński. W poniedziałek spektakl w Katowicach

W poniedziałek wieczorem, po raz pierwszy w Katowicach, możemy oglądać oprotestowane "Clone Factory" Suki Off. To radykalny spektakl. Pokazuje okrutne laboratorium, w którym klonuje się istoty wykorzystywane następnie do transplantacji organów, aktów seksualnych i eksperymentów medycznych. Jak we wszystkich akcjach Suki Off, ludzkie, nagie ciało stanowi tu przedmiot scenicznego eksperymentu w nurcie Body Art, z fikcyjnym i rzeczywistym okaleczaniem, nakłuwaniem, krępowaniem, itp.

Grupa skazana w całym kraju na niezależne kluby, w Warszawie oskarżana o szerzenie pornografii, przegoniona z Łódzkich Spotkań Teatralnych, u nas występuje bez przeszkód - na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów A Part, którego mecenasem jest miasto.

Na Śląsku trudno znaleźć przeciwnika Suki Off. Grażyna Szołtysik, wiceprezydent Katowic, uważa, że miasto nie jest upoważnione do cenzurowania spektakli grupy. Wtóruje jej senator i reżyser Kazimierz Kutz: - W sztuce zawsze była obecna awangarda odbiegająca zdecydowanie od przyjętych norm, artystyczna prowokacja, która służy ogólnemu rozwojowi sztuki. Robienie niezdrowego szumu wokół działań Suki Off przez tych, którzy uważają się być do tego upoważnieni, uważam za głupotę i prymitywną demagogię. Gdybym był w Katowicach, na pewno poszedłbym na spektakl z czystej ciekawości, by jako stary reżyser zobaczyć, co w młodej trawie piszczy.

- Choć sam nie uprawiałbym teatru o tak ostrej poetyce, daleki jestem od jej krytykowania. Projekty Suki Off wyraźnie opatrzone są informacją, że dorośli oglądają je na własną odpowiedzialność - twierdzi z kolei Andrzej Dopierała, inicjator katowickiego Teatru Bez Sceny i aktor Teatru Śląskiego.

Nawet przeciwnicy sztuki uprawianej przez Sukę Off wypowiadają się z umiarem. - Nie jestem przeciwna ukazywaniu w różnych kontekstach ludzkiego ciała i obnażaniu natury ludzkiej. Jestem jednak przekonana, że teatr jest sztuką konwencjonalną i nie może w prosty sposób utożsamiać się z brutalnością życia codziennego - mówi prof. Eleonora Udalska, założycielka Zakładu Wiedzy o Teatrze na Uniwersytecie Śląskim.

Piotr Węgrzyński, założyciel grupy, zapewnia, że na Śląsku nigdy nie spotkał się z oficjalną niechęcią np. ze strony władzy. - To region o wyjątkowo silnej tradycji działań teatralnego offu. Owszem, zawsze znajdą się osoby nieprzychylne, ale ostatecznie pozostaje to bez wpływu na to, co robimy - mówi.

Dlatego Marcin Herich, dyrektor artystyczny i organizator festiwalu A Part, bez obaw włączył po raz kolejny spektakl Suki Off do programu A Partu. - Śląsk jest miejscem otwartym, z jednej strony naznaczonym tradycyjną obyczajowością, z drugiej od zawsze krzyżowały się tu i współistniały odmienne kultury i światopoglądy. Podczas wieloletniej organizacji festiwalu nigdy nie spotkałem się z jakimikolwiek problemami natury obyczajowej czy światopoglądowej. Owszem, artyści awangardowi nie są tu specjalnie rozpieszczani, jednak bez przeszkód mogą funkcjonować. Gdzież indziej katowiccy widzowie mają szansę zobaczyć katowicką Sukę Off, jeśli nie podczas katowickiego festiwalu niezależnej sztuki teatralnej i parateatralnej? - pyta Herich.

"Clone Factory" dziś o godz. 20 na Scenie w Malarni Teatru Śląskiego.

Suka Off

cza 18-06-2006 , ostatnia aktualizacja 18-06-2006 21:16

Katowicka grupa definiuje się jako formacja artystyczna tworząca na pograniczu performance i teatru. Istnieje od 1995 r. Założycielem grupy i koordynatorem działań jest Piotr Węgrzyński. Stale współpracują: Mirosław Matyasik (twórca muzyki), Sylvia Lajbig oraz Maciej Dziaczko, Dominik Złotkowski i Trauma Unit. W 2000 r. powstało komando Suki Off - grupa BlackFleshVideo realizująca działania w materii audio/video/design. Magazyn "Polityka" umieścił projekt "Clone Factory" wśród 10 najważniejszych wydarzeń teatralnych w Polsce w 2005 r.



d-8 - Nie Cze 18, 2006 8:54 pm
Na Śląsku trudno znaleźć przeciwnika Suki Off. Grażyna Szołtysik, wiceprezydent Katowic, uważa, że miasto nie jest upoważnione do cenzurowania spektakli grupy. Wtóruje jej senator i reżyser Kazimierz Kutz




MarcoPolo - Sob Lip 22, 2006 8:35 am


9. Wakacyjny Przegląd Przedstawień



Spektaklem "DARKROOM" wieczorem w Teatrze Rozrywki w Chorzowie zainaugurowany zostanie 9-ty Wakacyjny Przegląd Przedstawień. Tym razem sześć swoich przedstawień pokaże firmowany nazwiskiem Krystyny JANDY Teatr Polonia z Warszawy.

Prócz DARKROOMu, festiwalowa publiczność będzie mogła zobaczyć Katarzynę FIGURĘ w monodramie BADANIA TERENOWE NAD UKRAIŃSKIM SEKSEM, chorwacką wersję Bridget Jones, czyli STEFCIĘ ĆWIEK W SZPONACH ŻYCIA, oraz trzy popisowe role Krystyny JANDY w monodramach: UCHO, GARDŁO, NÓŻ; SHIRLEY VALENTINE i SKOK Z WYSOKOŚCI. Festiwal potrwa do środy. DARKROOM - to wbrew tytułowi nie mroczny labirynt, w którym nie wiadomo, jak się poruszać i na co można trafić, ale lekka, przyjemna i inteligentna historia. Bohaterami są: młode małżeństwo, ich przyjaciel gej oraz konserwatywny dziadek Stanisław. Dialogi pełne są odniesień do aktualnych obyczajowych i politycznych sytuacji. Tym mocniejszych, że reżyser Przemysław WOJCIESZEK akcję opowieści przeniósł w polskie realia. Są więc tu poplątane historie rodzinne, bolesne doświadczenia, brak miłości i tematy tabu. W spektaklu grają: Maria SEWERYN, Bogusława SCHUBERT, Arkadiusz JANICZEK, Jerzy ŁAPIŃSKI, Rafał MOHR i Karol WRÓBLEWSKI. Początek o godzinie 19-tej.

(PR Katowice)

http://ww6.tvp.pl/2857,20060721372243.strona



jacek_t83 - Czw Sie 03, 2006 2:48 pm


Spektakl " a diabłu ogarek" w Katowicach

Aleksandra Czapla
02-08-2006, ostatnia aktualizacja 02-08-2006 16:28

Podcienia GCK, 5 sierpnia, godz. 21

Wojna na Letnim Ogrodzie Teatralnym! Dwaj Ślązacy dezerterują z armii niemieckiej, by przemierzając Anglię, Normandię i Francję, przedostać się do Polski. Kto lubi wojenny absurd w stylu filmu "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", na pewno nie oprze się urokowi przedstawienia " a diabłu ogarek" teatru Studio Mobile z Krakowa, gościnnie w Letnim Ogrodzie Teatralnym. Spektakl powstał na kanwie opowiadania "Oskarżony" Wiesława Dymnego - artysty plastyka, aktora, scenarzysty filmowego, literata, satyryka i twórcy krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Reżyseruje Marek Pyś, któremu na scenie towarzyszyć będą Maciej Ferlak i Marian Bodziony.

"Bogu świeczkę, a diabłu ogarek" to jedno z bardziej znanych polskich przysłów. Jego łacińska wersja "uni sacrificio, ut prosit, alteri, ne nocet" trafnie oddaje znaczenie przysłowia: "Jednemu ofiaruję, by pomagał, drugiemu, by nie szkodził". Jak ta złota zasada ma się do wojennych manewrów? Spektakl " a diabłu ogarek" w sobotni wieczór w podcieniach GCK o godz. 21, bilety 8 zł.

Niedziela tradycyjnie zarezerwowana będzie dla najmłodszych miłośników Letniego Ogrodu Teatralnego w Katowicach. Teatr Pinezka z Gdańska zaprezentuje przedstawienie "Błękitna rapsodia" wg bajki "O rybaku i złotej rybce". Będą szczudlarze, piękne lalki i baśniowa opowieść z morałem. Spektakl o godz. 16, wstęp wolny.

http://serwisy.gazeta.pl/cjg/1,31916,3523878.html
[hr]

pora sie odchamic ktos sie moze jeszcze wybiera??



jacek_t83 - Pon Paź 23, 2006 2:25 pm


Sąsiedzi Stinga



Teatr Cogitatur, przez lata duma Katowic, zapowiada nową, europejską siedzibę w Toskanii – dowiedziało się „Echo Miasta”

Cogitatur szukał nowej siedziby od dawna. Pomysłów było kilka m.in. Stany Zjednoczone, to dzięki współpracy z Zygmuntem Dyrkaczem z Chicago Theatre. W Chicago Cogitatur zebrał świetne recenzje. Odniósł sukces za oceanem, ale w Katowicach, gdyby nie nasza publikacja, ten sukces przeszedłby bez echa.

Teatro Cogitatur Toscana

Po wielu miesiącach, które Witold Izdebski, reżyser i twórca Cogitatura, spędził głównie za granicą, zapadła decyzja. – Po wielu dniach rozmów z OYM Europe
Ltd., która wydała naszą płytę do spektaklu „W hołdzie ekspresjonistom”, zdecydowaliśmy się na siedzibę europejską pod San Gimignano, więc będziemy sąsiadami Stinga. Mamy już umowę przedwstępną. Obiekt ma 4000 mkw., winnicę, gaj oliwny i las – pisze do nas w e-mailu Witold Izdebski.

Jeden dzień drogi od Katowic

Na razie nie wiadomo, kiedy nowa europejska siedziba katowickiego teatru miałaby ruszyć. Jednocześnie Witold Izdebski zapewnił nas, że chce wystawiać jedno przedstawienie tygodniowo na ul. Gliwickiej, w katowickiej siedzibie teatru. W ubiegłym tygodniu, po długiej przerwie spowodowanej długami teatru wobec miasta, kultowy klub Cogitatur zaczął działać od nowa, z nowym najemcą. Pierwsze przedstawienie Cogitatura podobno już 19 listopada. – Toskania to tylko dzień drogi samochodem z Katowic – zapewnia Izdebski.

wn

http://katowice.echomiasta.pl/artykuly. ... uly_id=102



jacek_t83 - Nie Sty 21, 2007 4:52 pm
Teatr Śląski obchodzi w tym roku swoje 100. lecie istnienia.

jednak repertuar na styczen nie zachwyca, ile razy mozna Mayday ogladac? brakuje tylko Kawałów Masztalskiego

w repretuarze na luty z ciekawszych rzeczy jest Manekin czyli kochanek Hitlera

w Korezie tez nic ciekawego nie ma

a chcialem sie w tym miesiacu odchamic



d-8 - Nie Sty 21, 2007 6:19 pm

Toskania to tylko dzień drogi samochodem z Katowic – zapewnia Izdebski.

wow !
jakie to szczere i pocieszajace. jak bede planowal sobotni wieczor w teatrze to w piatek HOP w autko i do Toscani super



jacek_t83 - Nie Sty 21, 2007 9:58 pm
UWAGA UWAGA!!!

znalazlem ciekawa rzecz (skoro nie moge sie odchamic w Kato to stwierdzilem ze szukam dalej )
mianowicie:


29 stycznia 2007, godz. 18.30

Czy to było wyzwolenie?
Rok 1945. Fakty i dokumenty

prezentacja filmu „Końca wojny nie było”

Czy to było wyzwolenie?

Styczeń 1945 roku. Duże miasta Górnego Śląska właściwie nie były bronione, dlatego Katowice czy Chorzów uniknęły większych zniszczeń. Dochodziło tylko do lokalnych utarczek. A jednak miejscowa ludność nie kwapiła się do wyjścia na ulice z kwiatami. Zwycięską Armię Czerwoną, która przecież przyniosła kres nazistowskiemu reżimowi, witano w piwnicach. Dlaczego?

Dlaczego chwilę później co najmniej 20 tysięcy górników wywieziono w głąb ZSRR? Jakie skutki moralne i psychologiczne przyniosły masowe "internowania", bo tak wówczas nazywano proceder wsadzania do bydlęcych wagonów Ślązaków wraz z rozbieranymi na części tutejszymi fabrykami i hutami? Odpowiedzi na te pytania stara się znaleźć prezentowany film. Jego bohaterami są ci nieliczni, którym udało się przeżyć wywózki. Znany brytyjski historyk Norman Davies w książce "Mikrokosmos" traktuje ten film jak cenny "dokument z epoki".

Przedstawimy także inne świadectwa tamtych lat. Życie przecież mimo wszystko toczyło się dalej. Wojenna trauma z wolna ustępowała. Otwierano szkoły i sklepy, kopalnie i huty. Także teatry...


Fot. Arkadiusz Gola

w debacie udział biorą:
reżyser Wojciech Sarnowicz
współautor scenariusza Krzysztof Karwat
i historyk prof. Zygmunt Woźniczka

gość specjalny: Halina Holas-Idziakowa

Czas trwania: 90 minut bez przerwy
Ceny biletów: 8 zł

http://www.teatr-rozrywki.pl/wydarzenia ... slask.html



absinth - Nie Sty 21, 2007 10:04 pm
ja bym szedl



jacek_t83 - Nie Sty 21, 2007 10:17 pm

ja bym szedl
byś szedł czy pójdziesz?? bo to jest zasadnicza różnica



jacek_t83 - Pon Sty 29, 2007 10:10 am
ty, absinth to idziemy dzis czy nie?? bo samemu mi sie nie chce a i zapomnialem tam zadzownic i o te bilety sie spytac



jacek_t83 - Nie Mar 11, 2007 11:18 pm
14 marca, w środę, o 19.00 CHOLONEK Teatru Korez na kopalni!
Pierwszy spektakl otwarty dla widzów Chorzowa w Sztygarce, w odnowionym budynku Sali Zbornej dawnej kopalni Prezydent - Polska.
Bilety w cenie 20 zł (normalny) i 10 zł (ulgowy) można kupować w recepcji Sztygarki, ul. Piotra Skargi
34d, tel. 032 249 59 92.
Jak tam dotrzeć? Bardzo łatwo: Parę minut pieszo lub samochodem z Rynku w Chorzowie - prowadzą strzałki "Sztygarka" - , z ul. Kościuszki skręcamy w ul. Piotra Skargi przy Kauflandzie, i aż do budynku
Sztygarki - Sali Zbornej, ul. Piotra Skargi 34
Zapraszamy!
Teatr Korez i Stowarzyszenie SZTYG.art



miglanc - Śro Cze 13, 2007 3:18 pm


13. Międzynarodowy Festiwal Teatrów A Part
14.06.2007-18.06.2007
Katowice

Co roku w nowej koncepcji festiwalu A Part zadziwia mnie chęć spięcia jednym pojęciem zjawiska tak migotliwego i różnorodnego jak teatr offowy. A jednak jakoś się to udaje. W zeszłym roku takim pojęciem-kluczem były możliwości ludzkiego ciała. Tym razem festiwal koncentruje się na rozważaniach nad funkcją aktora. Stąd wiele projektów solowych i kilka metateatralnych. Jeśli zaś chodzi o dobór spektakli, królują dwie niezawodne reguły.

Po pierwsze klasyka (sic!) offu: Teatr Ósmego Dnia drwiący z treści swoich ipeenowskich teczek, Strefa Ciszy ucząca nas latać, scena plastyczna KUL, jak zwykle wprowadzająca w podziw już samym swoim istnieniem, no i oczywiście najnowsze spektakle gospodarzy, czyli Stowarzyszenia A Part.

Nie mogło oczywiście zabraknąć dwóch najgłośniejszych ostatnio spektakli Porywaczy Ciał. Aktorzy tym razem się rozdzielili – Maciej Adamczyk stworzył projekt solowy pt. „Very”, absurdalną relację z pewnego niefortunnego aresztowania, a Katarzyna Pawłowska z Agnieszką Kołodyńską zajęły się kreacją babskiego świata w „Ra Re”.

Ciekawą propozycją są „Drapacze chmur” Teatru Zielony Wiatrak. Autor dramatu, Marek Brand, przetapia absurd polskiego życia społecznego na groteskę nieco innego typu, dla odmiany zjadliwą, inteligentną i celną. Dobrze wiedzieć, że w obliczu porażającego komizmu rzeczywistości nie wszyscy satyrycy się poddali.

Drugą zasadą jest znaczny udział grup spoza kraju: pojawi się argentyńskie Teatro Acción, które najlepiej wyraża to, co Amerykanie nazywają „teatrem fizycznym”, Bino Sauitzvy z francuskiego zespołu Le Collectif des Yeux zaprezentuje spektakl „H to H” na temat eksplorowania własnej seksualności, niezwykle interesująco zapowiada się też „Light!” Compagnie Mossoux-BontĂŠ o naszych relacjach z zapadaniem się w mrok.

Festiwalowi towarzyszyć będą warsztaty prowadzone przez Eduardo Gilio i Teatro Acción. Nie ma wątpliwości, że w tym roku w czerwcowe letnie polegiwanie przeplatane sesją i zbiorem truskawek koniecznie trzeba jeszcze zmieścić cztery dni szczelnie wypełnione teatrem.



caterina - Nie Cze 17, 2007 4:20 pm
jeszcze jutro18.06 ostatnia szansa na załapanie sie na plenerowe przedstawienie(w poprzednich latach zdarzały sie bardzo ciekawe)konczace A PART,na boisku Uniwersytetu Sl.,ul.Moniuszki o 22.15 teratr Strefa Ciszy z Poznania,tytuł"Nauka Latania" wstep wolny

„Nauka latania” – Teatr Strefa Ciszy (Poznań); scenariusz: zespół Teatru Strefa Ciszy, reżyseria Adam Ziajski. Występują: Iwona Kotzur, Adam Wojda, Adam Ziajski, Przemo Prasnowski, Piotr Kamiński, Artur Klimaszewski, Julian Pęksa, Wojciech Luchowski. Premiera: czerwiec 2006
Teatr Strefa Ciszy powstał w 1993 roku. Założycielem i liderem grupy jest Adam Ziajski. Teatr specjalizuje się w spektaklach plenerowych i akcjach ulicznych. Zrealizował szereg projektów teatralizujących przestrzeń publiczną, stąd też nazywany jest "teatrem miejskim”. Teatr Strefa Ciszy sprowadził happening do roli konwencji teatralnej, a jego przedstawienia cechują się interaktywnością i dużą dozą improwizacji. „Nauka latania” jest najnowszą realizacją teatru. „Uczymy się chodzić, liczyć, pływać. Uczymy się myśleć i czuć. Tworzymy systemy abstrakcyjnych pojęć. W końcu prowadzimy wojny w słusznej sprawie i budujemy kolejne zakłady penitencjarne. Czy mimo to jest jeszcze w nas potrzeba wzbicia się w przestworza? Odwieczny mit, niespełnione pragnienie minionych pokoleń. Czy jeszcze możemy posiąść tę umiejętność, a przynajmniej wiarę w to, że jest ona w naszym zasięgu? Bo czymże jest pragnienie wzniesienia się ponad ziemię, jak nieskrywaną tęsknotą za wolnością?” [Teatr Strefa Ciszy]



Wit - Śro Wrz 05, 2007 7:29 pm
Teatr Śląski według Tadeusza Bradeckiego
Aleksandra Czapla-Oslislo2007-09-05, ostatnia aktualizacja 2007-09-05 17:29



Nowy dyrektor artystyczny katowickiej sceny ogłosił program na sezon 2007/2008

Tadeusz Bradecki od dwóch miesięcy intensywnie przyglądał się scenie na katowickim rynku, we wtorek oficjalnie spotkał się z całym zespołem a wczoraj ogłosił artystyczny program na jego pierwszy sezon. Nowy, wybrany w marcu w konkursie dyrektor artystyczny Teatru Śląskiego chwali nowe miejsce pracy, ale i nie pomija jego wad: - Jestem zbudowany potencjałem zespołu. Tylko tam, gdzie zespół jest dobry można wystawiać "Wesele", którego premiera już w październiku. Z drugiej strony przeglądam repertuary i dziwię się, dlaczego przedstawienia grane są pojedynczo. Wiem już dlaczego znajomi żartują, że w Katowicach przedstawienia ogląda się jak próbę wznowieniową [próba przed powrotem na scenę długo nie granego spektaklu - przyp. red.].

Bradecki swój teatr widzi ogromny. - Marzy mi się, by na trzech scenach co wieczór seriami grano trzy przedstawienia. Wiem, że na to potrzeba dobrej oferty programowej. Będę się starał przez pierwszy rok ją zapewnić i ufam, że dowiem się czegoś o tej widowni - mówi.

Hasłem nowego sezonu ma być różnorodność. Zaplanowane dziewięć premier w sezonie w istocie zapowiada różnorodność poetyki dramatu i inscenizacji. Na początek "Wesele" Wyspiańskiego (6 października) na kulminację obchodów stulecia sceny. Jak zapewniał Bradecki, reżyser Rudolf Zioło przygotowuje rzecz mało "bronowicką", bliższą publicystycznemu sporowi o Polskę. Z pozycji klasycznych w repertuarze pojawi się także "Panna Julia" Strindberga.

Co ciekawe, pod koniec grudnia TŚ ma wreszcie grać po śląsku! Będzie to prapremierowa sztuka 40-letniego poety, który ukrywa się pod pseudonimem Jorg Mutz. "Polterabent", czyli wieczór kawalerski jest napisany soczystą gwarą górników wracających po szychcie do swoich domów. Reżyseruje Bradecki.

Interesująco zapowiada się także polska prapremiera "Staff happens" (luty 2008). Kontrowersyjna, uważana za antyamerykańską, sztuka Brytyjczyka Davida Hare'a, w Stanach Zjednoczonych miała zaledwie trzy wystawienia. Rzecz o politycznej rozgrywce rozpiętej czasowo między wydarzeniami z 11 września a atakiem na Bagdad (na scenie występuje Bush, Blair, Colin Powell i Condoleezza Rice) Bradecki oglądał w teatrze w Pittsburghu i do katowickiej realizacji zaprosił tamtejszego reżysera Andrew S. Paula.

Repertuarową odmianą niewątpliwie będzie przedstawienie muzyczne "Króla Ubu" do muzyki Stanisława Radwana, które reżyserował będzie znany m.in. z operowych inscenizacji Laco Adamik. Na scenie Kameralnej aktorzy pracować będą m.in. z Bogdanem Hussakowskim nad brytyjską, drapieżna tragikomedią rodzinną "Jeden dzień". Najpewniej w grudniu zobaczymy ją jako spektakl teatru telewizji w reżyserii Andrzeja Barańskiego, natomiast w styczniu będzie już w repertuarze Śląskiego. -Prapremiery mają być jedną z technik zwrócenia uwagi polskiej publiczności na katowicką scenę - zdradzał Bradecki.

Ponad to w sezonie komedia o bezrobotnych, którzy chcą zdobyć Biegun Południowy w reżyserii Grzegorza Kempińskiego (marzec 2008), natomiast w Malarni Katarzyna Deszcz będzie kontynuować reżyserię sztuk irlandzkich i w grudniu obejrzymy tam "Czaszkę z Connemary" McDonagha.

Jeden spektakl sezonu pozostaje tajemnicą. Wiadomo, że za inscenizację zabierze się Barbara Wysocka. - To czarny koń młodej reżyserii. Chciałem być pierwszy, niestety wiem, że już coś będzie robiła wcześniej dla Grabowskiego w Krakowie - mówił Bradecki.



Wit - Wto Paź 16, 2007 9:04 pm
Teatr może być nawet na dworcu
Aleksandra Czapla-Oslislo2007-10-16, ostatnia aktualizacja 2007-10-16 17:16



Fala remontów przetoczyła się przez nasze teatry. Jednak na ich drzwiach zamiast "Zamknięte" przeczytamy raczej: "Z powodu remontu teatr czynny w innym miejscu: na dworcu, obok kręgielni lub w byłej kopalni".

Grać czy nie grać? Oto jest pytanie, gdy teatralne sceny zajmują ludzie w kaskach, rusztowania i materiały budowlane. Renowacja sceny, która co jakiś czas dotyka prawie każdy teatr w regionie, ma dwojakie skutki: zespół opuszcza siedzibę i wyrusza w miasto, z drugiej zaś strony kwitną projekty kameralne. Wystarczy wspomnieć dwie niedawne premiery: "Intercity" Teatru Polskiego w Bielsku-Białej i "Mój boski rozwód" Teatru Nowego w Zabrzu.

Na widowni zabytkowego teatru z 1890 roku bielszczanie zasiądą najwcześniej wiosną, ale nie zmienia to faktu, że na sztuki chadzają regularnie. - Idea wyjścia w miasto przyświecała mi od dawna. Graliśmy już m.in. w kawiarni, teraz na dworcu PKP. Remont przyczynia się do tego, że można m.in. wyjść naprzeciw nowym widzom. Przykładowo, "Mayday" gramy teraz w klubie Klimat w Galerii Sfera, gdzie na co dzień ludzie przychodzą na kręgle czy do dyskoteki. Oglądają nas tam ci, którzy nigdy wcześniej do nas niej trafili. Mam nadzieję, że odwiedzą nas po remoncie - mówi Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Polskiego.

W Bielsku warto teraz wsiąść do pociągu byle jakiego i w towarzystwie Roberta Talarczyka i Igora Seby wyruszyć w świat spektaklu "Intercity" granego w... holu dworca PKP. Okazuje się, że bez wielkiej przestrzeni, efektów i kanonu literatury też można wzruszyć. "Intercity" to sentymentalna, pełna ciepła i napisana z poczuciem humoru sztuka. To także przykład na to, że teatr cudownie ma się na walizkach, z chwiejną, rozkładaną dekoracją i zaledwie kilkoma rekwizytami. Chwilami widz ma wrażenie, że to nie sztucznie zaaranżowana rozmowa między Polakiem a Słowakiem, a dialog najwierniej przepisany z podróży kolejowej, zasłyszany między Warszawą a Pragą.

Z remontem borykali się także teatromani z Zabrza. W tym miesiącu widzowie wrócą już na swoje miejsca i zasiądą pod odnowionym sklepieniem i wśród nowych elementów wystroju. Tym niemniej pierwsza premiera sezonu odbyła się poza siedzibą, ponieważ brak w Zabrzu sceny na projekty kameralne. Teatr stara się o przekształcenie na stałe gmachu przy ul. Mikulczyckiej, jednak to dopiero kwestia przyszłości. Dlatego, by nie rezygnować z kameralnych przedsięwzięć monodram "Mój boski rozwód" grany jest teraz w dawnej markowni kopalni Pstrowski.

W rolę Angeli - porzuconej przez męża 50-latki - wciela się Jolanta Niestrój-Malisz. Biorąc pod uwagę wartko i z przymrużeniem oka napisany potok słów, obelg, pretensji czy uwag o życiu i mężczyznach autorstwa Geraldine Aron, wieczór z towarzystwem Angeli powinien należeć do przyjemnych. Tymczasem w zabrzańskiej premierze, która zaczyna się dłużyć już od połowy, Niestrój-Malisz nie udało się rozbawić publiczności czymś więcej niż dowcipem wynikającym z błyskotliwych słów autorki. Mistrzynią w tego rodzaju sztukach pozostanie chyba już na zawsze Krystyna Janda - wystarczy wspomnieć, o tym, jak potrafi bez słowa ograć szpetny fioletowy płaszcz w nieśmiertelnej "Shirley Valentine". Tego, niestety, zabrakło zabrzańskiej Angeli.



ethan - Pon Paź 22, 2007 8:33 pm
Nie tyle teatr, bo takowego w Żorach nie ma, ale jakaś jego mała namiastka

Inauguracja sceny teatralnej w Żorach
22 październik 2007

Premiera spektaklu pt. "Polowanie na lisa" wg Sławomira Mrożka w wykonaniu działającej przy Miejskim Ośrodku Kultury i Liceum Ogólnokształcącym nr 2 im. ks. Józefa Tischnera Grupy Teatralnej "Fanaberia" zainaugurowała działalność sceny teatralnej Miejskiego Ośrodka Kultury. Premiera spektaklu miała miejsce 19 października w Miejskim Ośrodku Kultury w Żorach. Reżyser spektaklu - Ewa Wodniak.

Sztuka "Polowanie na lisa" ukazuje współczesny świat, w którym polowanie i techniki manipulacyjne stały się sposobem na życie. Młodzi aktorzy brawurowo odgrywają galerię ludzkich zachowań i charakterów ukrytych pod maskami zwierząt. Lis uwodzi Kury, Kogut prezentuje swoje męskie wdzięki, a Ogary z CBA zakładają podsłuchy. Wszystko to przerysowane i podszyte gruba warstwą humoru. Klimat przedstawienia buduje muzyka i doskonała zabawa aktorów, która bije ze sceny tak, że siedzący na widowni widz mimowolnie poddaje się ogólnemu nastrojowi wesołości. Świetnie ograna przestrzeń, ruch sceniczny, scenografia i światło... to wszystko tworzy magię teatru.

Tej magii spragniona była żorska młodzież i nie tylko młodzież wypełniająca po brzegi salę teatralną Miejskiego Ośrodka Kultury. Widownia doskonale reagowała na poczynania sceniczne młodych aktorów, a atmosfera, jaka wytworzyła się szczególnie podczas spektaklu, którego widzami była młodzież licealna, pokazała jak wielkie jest zapotrzebowanie w naszymi mieście na działania teatralne.

Sztuka "Polowanie na lisa" – była krótka, w opinii odbiorców zdecydowanie za krótka, pozostawiła po sobie wielki niedosyt i co najważniejsze zaostrzyła apetyt.

Miejski Ośrodek Kultury zapewnia, że "Polowanie na lisa" nie było jednorazowym przedsięwzięciem, ale inauguracją regularnej działalności teatralnej w Żorach.

Kolejne przedstawienie "Polowania na lisa" odbędzie się 5 listopada 2007 o godz. 17:00 w MOK. Cena biletu na spektakl 3 zł.

Źródło: www.wirtualnezory.pl



Wit - Pon Gru 17, 2007 7:55 pm
Kupa śmiechu na karnawał
Aleksandra Czapla-Oslislo2007-12-17, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 16:47



Podobał się Wam Letni Ogród Teatralny, ale w programie było za mało komedii? Nic straconego! Na styczeń teatr Korez i Teatr Śląski szykują Katowicki Karnawał Komedii. Salwy śmiechu na widowni gwarantowane

Katowice wzbogaciły się tym samym o nowy festiwal teatralny. Już podczas tego karnawału będzie można zagrać w duecie z Krystyną Jandą, sprawdzić, czy Jerzy Stuhr potrafi grać na kontrabasie, dowiedzieć się, co do powiedzenia na temat seksu, prochów i rock and rolla ma Bronisław Wrocławski i co na kolacji dla głupca robi Piotr Fronczewski. 11 stycznia rusza pierwsza edycja Katowickiego Karnawału Komedii.

- W lipcu i sierpniu gramy Letni Ogród Teatralny. Pomyślałem więc sobie, żeby i zimą czekało na mieszkańców coś ciekawego. Tym bardziej że nie działo się wcześniej sporo podczas karnawału. Powstała więc myśl o katowickim festiwalu z komediami. Dwa teatry połączyły siły, miasto Katowice wsparło pomysł finansowo i dzięki temu mieszkańcy mogą kupić bilety w normalnej cenie i zobaczyć przedstawienia, które bawią Polskę - mówi Mirosław Neinert, dyrektor teatru Korez.

W festiwalowej ofercie znalazło się 10 spektakli, które obejrzymy na dwóch scenach. W Teatrze Śląskim czeka nas m.in. wieczór z Krystyną Jandą (teatr Polonia), która do "Skoku z wysokości" zaprosi ponad 20 osób z publiczności i rozda im role do odegrania. Warszawska Montownia przyjedzie z czarną komedią z efektami pirotechnicznymi w "Wojnie na trzecim piętrze". Będzie też niezapomniany wieczór pechowego wydawcy bestsellerów z Piotrem Fronczewskim, Krzysztofem Tyńcem i Marzeną Trybałą, czyli "Kolacja dla głupca" warszawskiego Teatru Ateneum. Całość dopełni farsa z krakowskiego Teatru Ludowego "Prywatna klinika" i komedia "Perfect day" m.in. z Ewą Kasprzyk i Pawłem Małaszyńskim.

W kameralnym gronie w teatrze Korez pięć kolejnych propozycji, w tym dwa nieśmiertelne monodramy. Na "Kontrabasistę" Stuhra bilety sprzedały się w dwa dni, pozostaje zatem spotkanie z nagradzanym wielokrotnie Bronisławem Wrocławskim w spektaklu "Seks, prochy i rock and roll" (Teatr im. Jaracza z Łodzi). Mamy też pozwolenie na małe sceniczne podglądactwo trzech kobiet w życiu codziennym (Agata Kulesza, Hanna Śleszyńska, Daria Widawska) w sztuce "Bloczek". Wybierzemy się w podróż do Belfastu lat 70. z perspektywy dwóch przyjaciół: Mojo i Mickybo (teatr Krypta w Szczecinie) oraz, na finał przeglądu, monokomedia Joanny Szczepkowskiej "Goła baba" - tekst, który autorka napisała sama dla siebie.

Bilety można rezerwować i kupować w kasach obydwu teatrów. W Teatrze Śląskim bilety w zależności od miejsc kosztują od 15 do 55 zł (ulgowe 9 i 15 zł). Na spektakle w teatrze Korez za bilety zapłacimy 20 i 30 zł.

Wraz z biletami widzowie otrzymają kupony do głosowania, w finale bowiem publiczność wybierze dwa najlepsze przedstawienia na małej i dużej scenie, a wybrane teatry uhonorowane zostaną statuetką Katowickiego Karnawału Komedii.



absinth - Pon Gru 17, 2007 10:06 pm

Kupa śmiechu na karnawał
Aleksandra Czapla-Oslislo2007-12-17, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 16:47



Podobał się Wam Letni Ogród Teatralny, ale w programie było za mało komedii? Nic straconego! Na styczeń teatr Korez i Teatr Śląski szykują Katowicki Karnawał Komedii. Salwy śmiechu na widowni gwarantowane

Katowice wzbogaciły się tym samym o nowy festiwal teatralny. Już podczas tego karnawału będzie można zagrać w duecie z Krystyną Jandą, sprawdzić, czy Jerzy Stuhr potrafi grać na kontrabasie, dowiedzieć się, co do powiedzenia na temat seksu, prochów i rock and rolla ma Bronisław Wrocławski i co na kolacji dla głupca robi Piotr Fronczewski. 11 stycznia rusza pierwsza edycja Katowickiego Karnawału Komedii.


brawo dla pomyslodawcy, fantastyczna sprawa i dobrze, ze kampania reklamowa dotyczaca tego wydarzenia tez bedzie cywilizujemy sie



caterina - Sob Gru 29, 2007 2:43 pm
Ostatnia szansa na kupno biletów na Katowicki Karnawał Komedii
Aleksandra Czapla-Oslislo
2007-12-28

Dodatkowe spektakle i resztki biletów w teatralnych kasach.

Karnawałowe szaleństwo w kasach katowickich teatrów trwa. Przedwczoraj uruchomiono sprzedaż biletów na dodatkowy spektakl Teatru Polonia, w którym można zagrać razem z Krystyną Jandą w sztuce "Skok z wysokości".

Od 11 stycznia miasto Katowice i dwa współpracujące teatry: Śląski i Korez zapraszają mieszkańców na spotkanie z aktorskimi gwiazdami scen warszawskich i krakowskich. Podczas I Katowickiego Karnawału Komedii w dowcipnym repertuarze zobaczyć będzie można na scenie m.in.: Jerzego Stuhra, Pawła Małaszyńskiego, Piotra Fronczewskiego i Ewę Kasprzyk. Obok wspomnianego spektaklu Jandy (godz. 21 na Dużej Scenie) można jeszcze kupić bilety m.in. na "Gołą Babę" z Joanną Szczepkowską (dodatkowy spektakl o 16), jest kilka wejściówek na drugim balkonie na "Prywatną klinikę" czy "Wojnę na trzecim piętrze" warszawskiej Montowni.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,3501 ... 2-29-03-06



Wit - Nie Sty 06, 2008 8:51 pm
Śląski spektakl nie tylko dla Ślązaków
Aleksandra Czapla-Oslislo2008-01-06, ostatnia aktualizacja 2008-01-06 18:13



W teatrach od Gliwic po Bielsko-Białą coraz więcej ostatnio sztuk o tożsamości i mikrohistorii. Także Teatr Śląski doczekał się wreszcie spektaklu na Dużej Scenie zagranego od pierwszego do ostatniego słowa gwarą - "Polterabend". Nie tylko dla Ślązaków.

"Świat przemijo, Ślonsk się traci, a w ślonskij mowie żyje dali duszo ślonsko" - można przeczytać w programie teatralnym "Polterabend". Ale to, co utracone na zawsze, w teatrze zyskać może drugie życie.

Cztery lata temu premiera "Cholonka" Janoscha w teatrze Korez rozbudziła apetyt publiczności na to, co śląskie. Powoli i z różnym skutkiem, ale na lokalnych scenach zaczyna dziać się coś ważnego - teatr staje się miejscem, w którym pyta się o tożsamość, o mikrohistorię regionu, odkrywa tajemnice wielokulturowych miast. W Teatrze Polskim w Bielsku-Białej powstał "Testament Teodora Sixta", a w komediowym ujęciu projekt "Intercity" - rzecz o relacjach polsko-czesko-słowackich. W Gliwicach oglądaliśmy "Wszyscy odchodzą w ciemność" - spektakl złożony z fragmentów autentycznych wypowiedzi zanotowanych przez socjologów podczas badań na śląskich wsiach. Na początku zeszłego roku na Scenie w Malarni profesor katowickiej ASP Jacek Rykała przygotował "Mleczarnię" poprzeplataną wspomnieniami o Sosnowcu. Wreszcie w sobotni wieczór Teatr Śląski doczekał się prapremiery na Dużej Scenie napisanej od pierwszego do ostatniego słowa gwarą.

Śląskość umiera. Więcej nawet - autor sztuki Stanisław Mutz przyznał przed premierą, że wraz z pewnym pokoleniem umarła na zawsze cząstka kultury regionu. Jego rodzinny, śląski dom pamiętany z dzieciństwa i młodości jest dziś zupełnie innym miejscem. Co pozostało? Gwara. Językowa pamięć, która ocala od zapomnienia. Mówię, więc jestem, bo to język decyduje o przynależności i tożsamości. Tragedia bohaterów "Polterabend" zaczyna się od wypowiadania słów i tego, co trzeba przemilczeć. Na przemian trzeba się zniemczać i spolszczać, aż w finale jeden z bohaterów - Jorg - pyta z trwogą: "A skąd my się teraz nauczymy ruskiego?", bo kolejni obcy maszerują przed oknem.

Jaki jest teatralny portret Ślązaków wg Mutza? Historia jest tak samo tragikomiczna jak u Janoscha. Rodzina i przeciętny dom z początku XX wieku, w którym na ścianach, obok Świętej Rodziny, pojawiają się kolejno portrety Hitlera i Stalina, w którym zmieniają się języki nuconych piosenek, a synowie tej samej matki giną na różnych frontach. O ile "Cholonek" Neinerta i Talarczyka cechuje żywiołowość, reżyser Tadeusz Bradecki w swojej inscenizacji o Śląsku stawia na statyczność, potok słów i teatralnych metafor. Dom zredukowano do rozległej drewnianej podłogi - pomnożonych teatralnych desek, na których w jednej rodzinie rozgrywa się dramat wszystkich Ślązaków. Śląski wszechświat zamyka się wokół drewnianego stołu i kopalnianym szybem na horyzoncie.

Wszystko inne zawarte jest w dialogu, który Mutz buduje z tego, co m.in. zapamiętał z własnego domu - żartów, przesądów, mądrości i tragedii. Choć spektakl jest zdecydowanie za długi i druga część może nużyć, sam fakt zaistnienia gwary na scenie jest wyjątkowo cenny. Wartością są też aktorskie kreacje, które sprawiają, że rodzinny, śląski portret jest jak żywy. Wiesław Sławik jako Jorg znalazł wiele subtelności między postacią surowego ojca, który jawnie karci synów, by w samotności boleć nad tym, że z kolejnych dzieci składa historii ofiarę. Fenomenalna okazała się Ewa Leśniak, która gościnnie zagrała rolę nestorki rodziny Tekli. Bezbłędnie łączy to, co duchowe i religijne, z prozą i wulgarnością codziennego życia. Partneruje im Alina Chechelska jako Berta - matka i żona, stawiająca ponad wszystko i ponad samą siebie rodzinę.

Ofiarowanie się innym staje się jednak śląskim przekleństwem. Bohaterowie "Polterabend" pozostają bierni wobec wielkiej historii. "Zwyrtne, ale strachliwe" - mówi Tekla o myszkach zamkniętych w pudełku, które raz czarne, raz białe wyłaniają się z ukrycia, w zależności od tego, kto trzęsie pudełkiem. Raz niemieccy, raz polscy, raz rosyjscy - Ślązacy są u siebie, a jednak wśród obcych.

Teatr Śląski doczekał się sztuki po śląsku, ale czy tylko dla Ślązaków? Nie, bo dla publiczności, która tu mieszka, śląskość może być czymś oswojonym lub nie, ale na pewno jest czymś bliskim.

Teatr Śląski w Katowicach, Duża Scena, "Polterabend" Stanisław Mutz. Reżyseria: Tadeusz Bradecki. Scenografia: Paweł Dobrzycki. Występują: Wiesław Sławik, Alina Chechelska, Ewa Leśniak, Krystyna Wiśniewska, Marcin Szaforz, Marek Rachoń, Maciej Wizner. Polska prapremiera 5 stycznia 2008.



Wit - Pią Lut 01, 2008 8:22 pm
Jak wywołano wojnę w Iraku? Odpowiedź w Katowicach
Aleksandra Czapla-Oslislo2008-02-01, ostatnia aktualizacja 2008-02-01 16:13



Wielka polityka wchodzi do Teatru Śląskiego. 23 lutego polska prapremiera sztuki "Stuff Happens", którego bohaterami są m.in. George W. Bush i Tonny Blair. Do Katowic przyjedzie autor scenariusza David Hare

Szesnastu aktorów Teatru Śląskiego już rozpoczęło próby pod okiem reżysera Andrew S. Paula. Amerykanin jest założycielem i dyrektorem artystycznym Teatru Klasycznego i Irlandzkiego (PICT) w Pittsburghu. W zeszłym roku obecny dyrektor artystyczny Teatru Śląskiego Tadeusz Bradecki zobaczył tam sztukę "Stuff Happens" w reżyserii Paula i zaprosił go do Katowic.

Autorem "Stuff Happens" jest David Hare - ceniony brytyjski scenarzysta, dramatopisarz, aktor i reżyser. Jest autorem scenariusza m.in.: "Skazy" Louisa Malle'a oraz "Godzin" na podstawie powieści Michaela Cunninghama. Jego tekst to współczesny dramat polityczny dotykający jednego z najbardziej aktualnych problemów - wojny w Iraku. Na scenie toczy się spór o jej słuszność, ukryte i jawne powody interwencji zbrojnej. Bohaterowie to światowa elita: Bush, Blair, Colin Powell, Jacques Chirac i Condoleezza Rice. Tekst jest świeży i sztukę grano dopiero kilkakrotnie w Wielkiej Brytanii, Australii i trzech miastach Stanów Zjednoczonych. Za miesiąc obejrzą ją widzowie w Kanadzie. Katowicka premiera będzie pierwszą nieanglojęzyczną na świecie.

Towarzyszyć jej będzie kilka imprez w cyklu "Coraz bliższy Wschód". Swoje zdjęcia z Afganistanu pokaże Witold Krassowski, a na dużym ekranie obejrzymy filmy dokumentalne "Latawce" i "Kamienna cisza". Najważniejszy będzie przyjazd do Katowic samego Hare'a. Artysta pracuje teraz nad swoim filmem w Berlinie i zgodził się przyjąć zaproszenie na premierę. Po spektaklu spotka się z widzami.



babaloo - Pią Lut 01, 2008 8:37 pm
Ooooo, fajnie. To jest jakieś wydarzenie. No i jakiś szerszy temat. Trochę tego u nas brakuje.



Wit - Pon Lut 11, 2008 8:13 pm
Gdzie się podziała zabrzańska publiczność?
Aleksandra Czapla-Oslislo2008-02-11, ostatnia aktualizacja 2008-02-11 11:35



Czy publiczność zabrzańskiego Teatru Nowego to gatunek wymierający? Widownia podczas popremierowych spektakli świeci nieraz pustkami i nad teatrem krąży widmo stania się sceną impresaryjną. - Wierzę, że Teatr Nowy czeka dobra przyszłość - zapewnia jednak nowy dyrektor artystyczny Zbigniew Rybka i zapowiada zmiany.

Najnowszą premierą na scenie Teatru Nowego w Zabrzu był "Porucznik z Inishmore" Martina MacDonagha, wystawiony w sobotę 19 stycznia. Kto jednak wybrał się na popremierowy, niedzielny spektakl mógł mieć wrażenie, że pomylił godzinę.

Parking przed teatrem był pusty, w szatni wisiały nieliczne płaszcze, a po foyer krzątała się tylko obsługa widowni. Spektakl obejrzała garstka widzów, która nie zajęła nawet pięciu rzędów Sytuacja żenująca zarówno dla aktorów, jak i dla publiczności, która w finale klaszcze z całych sił, by jakoś zagłuszyć krępujące wrażenie pustki. A przecież popremierowy spektakl jest niezwykle ważny. To właśnie wtedy gra się nie dla zaproszonych gości, ale dla wiernej publiczności swojego miasta. Gdzie więc podziała się zabrzańska publiczność?

- To, że teatr nie ma publiczności, nie jest sprawą ostatnich dni czy miesięcy. Nie chcę oceniać pracy poprzedników, ale na pewno ta scena powinna mieć zdecydowanie więcej premier. Tymczasem zdarzało się tak, że były zaledwie trzy, cztery w roku. Wydaje się też, że repertuar nie był dobierany z jedną, spójną myślą. Zabrze ma tylko jeden teatr, więc jego repertuar musi być różnorodny. Musimy zrobić wszystko, by ludzie na nowo zaczęli do nas przychodzić - mówi Zbigniew Rybka, od listopada 2007 roku dyrektor artystyczny. To przed nim stoi najtrudniejsze zadanie: postawić Teatr Nowy na nogi.

Jak dotąd Rybka zaproponował publiczności dwie premiery w tym sezonie: komedię "Wszystko o kobietach, wszystko o mężczyznach" (druga część spektaklu to polska prapremiera) oraz wspomnianego już "Porucznika z Inishmore". Na tym jednak nie koniec. Obiecywaną różnorodność ma zagwarantować jeszcze m.in. "Ożenek", nad którym pracuje Litwin Linas Marijus Zaikauskas, oraz - dla młodszej widowni - "Piękna i Bestia" w reżyserii znanego czeskiego reżysera Petra Nosalka. Wśród nowych propozycji repertuarowych ma być sztuka "Kaczmarek mo gowa", dotycząca Śląska - bez polityki i historii, lecz w wodewilowej formie.

Rybka chce również postawić na znane nazwiska. Zapewnia, że w teatrze zagoszczą Artur Barciś, który zamknie sezon spektaklem "Trzy razy Piaf", oraz Jerzy Bończak z farsą na rozpoczęcie nowego sezonu. - Rozmawiałem również z Przemysławem Wojcieszkiem, którego bardzo namawiam do współpracy. Był kilkakrotnie nagradzany na zabrzańskim festiwalu. Wojcieszek musi zapoznać się z zespołem, z miejscem, i mam nadzieję, że dojdzie do współpracy - mówi dyrektor artystyczny.

Podobnie jak repertuar, tak i zespół wymaga przemodelowania. Rybka zapowiada, że niebawem wśród aktorów pojawią się młodzi i bardzo młodzi ludzie - zaraz po szkole aktorskiej, których zdecydowanie brak w Zabrzu. - Proszę mi jednak wierzyć, że teatr ma ambitny zespół. Zespół, z którym można ten teatr zmienić - zapewnia.

Czy zabrzanie i mieszkańcy sąsiednich miast wrócą do Teatru Nowego? Przekonamy się pod koniec tego sezonu. Rybka jest dobrej myśli. - Jestem absolutnie pewien, że nie jest to scena skazana na impresaryjny charakter. Wierzę, że Teatr Nowy czeka dobra przyszłość. Śląsk jest świetnym miejscem do pracy, ma wielką publiczność, bo przecież tę publiczność należy traktować jako ogół widzów całej aglomeracji. Teraz trzeba nam jednak intensywnie popracować, by na tę publiczność zasłużyć - dodaje



Wit - Śro Lut 20, 2008 7:21 pm
Nowe auto szczęścia nie daje
Anna Wróblowska2008-02-20, ostatnia aktualizacja 2008-02-20 17:48



Nowy samochód kupiłem. Porządny. A szczęśliwy się, k..., nie czuję Żona-mądrala, dzieci-misiaczki, życie-gówniane - mówi główny bohater sztuki, na podstawie której powstał spektakl "Silesia Bus-Lepsi"

Ewa Wyskoczyl, założycielka i reżyserka tarnogórskiego Teatru za Lustrem, należy do kobiet, które nie boją się podejmować ryzyka. Dowodzi tego jej najnowszy spektakl "Silesia Bus - Lepsi" według tekstu "Lepsi!" Jekateriny Narszi.

Wyskoczyl wykazała się odwagą z kilku powodów. Wybrała tekst z gatunku tych, jakie śląska publiczność rzadko może oglądać. Nieprzyjemny, zadający trudne pytania. Antydramat Narszi pyta o istotę szczęścia we współczesnym świecie, pokazuje jego nijakość i towarzyszący nam permanentny brak, który próbujemy zagłuszyć kolejnymi zakupami: "Nowy samochód kupiłem. Porządny. A szczęśliwy się, k..., nie czuję Żona-mądrala, dzieci-misiaczki, życie-gówniane " - mówi główny bohater szuki.

"Lepsi!" wpisują się w nurt popularnego w ostatnich latach w Rosji teatru dokumentalnego. Przedstawienia tego typu próbują przekraczać granice, dążą do pokazania realności na scenie. Teksty powstają na podstawie wydarzeń, opierają się na wywiadach z ludźmi z ulicy. Tutaj najważniejsze jest pokazanie człowieka i jego problemu.

Tą drogą poszła także Wyskoczyl. Spektakl rozpoczyna projekcja fragmentu filmu dokumentalnego, który zrealizowano w śląskich autobusach. Piotr Trojan oraz występujący tylko w filmie Michał Majnicz i Grzegorz Minkiewicz pytali Ślązaków o szczęście. Jak reagujemy, gdy ktoś obcy zaczepia nas w autobusie i śmie pytać o tak intymne sprawy? Efekty tego eksperymentu są dość zaskakujące, dlatego nie będę ich zdradzała.

Zgodnie z ideą teatru dokumentalnego scenograf Łukasz Błażejewski ograniczył środki do minimum - jest tylko wychodzący spod ekranu biały pas na podłodze. Dzięki temu publiczność siedząca po obu stronach białego pasa może poczuć się jak nieodzowna część filmu oraz przedstawienia.

W takiej bliskości trudniej jest udawać, że "nas to nie dotyczy". Zwłaszcza że Trojan, grając Ostatniego z romantyków, nie pozwala nam na bycie biernymi widzami. Raz po raz atakuje swoją historią. Opowiada o byłej dziewczynie, która zamieniła go na jakiegoś fagasa, a muzykę Mozarta na Rubika. Pokazuje pistolet gazowy, który z małej odległości może roztrzaskać głowę, nęka nas "Requiem" Mozarta z telefonu komórkowego. Ale przede wszystkim mówi: o sobie, pyta nas, kim jesteśmy, zastanawia się nad naturą szczęścia, przestrzega przed jego kruchością.

Zaledwie 21-letni Trojan tworzy udany portret młodego człowieka dopiero wkraczającego w dojrzałe życie. Także tutaj należy się uznanie dla Wyskoczyl, że tak trudny materiał odważyła się powierzyć tak młodemu aktorowi. Jej odwaga była tym większa, że w spotkaniu z publicznością Trojan jest sam i może liczyć tylko na siebie. Ale "Silesia Bus - Lepsi" dowodzi, że prawdziwy artysta ryzyka się nie boi.

Najbliższe przedstawienie w TCK we wtorek. 13 kwietnia spektakl zostanie wystawiony w Teatrze Śląskim w Katowicach.



Wit - Wto Mar 18, 2008 9:30 pm
Bytomska "Łucja..." na eksport
Marcin Mońka2008-03-18, ostatnia aktualizacja 2008-03-18 16:00



Po raz pierwszy w historii Opery Śląskiej jej spektakl prosto z Bytomia wyjedzie na zagraniczne tournee. Już 26 marca premiera nowoczesnej inscenizacji "Łucji z Lammermoor" Donizettiego. - Co nie oznacza, że Łucję wprowadzimy do McDonaldsa - mówi holenderski reżyser Bert Bijnen.

Do tej pory było tak, że spektakl Opery Śląskiej był grany w Bytomiu i Katowicach, a dopiero później, jeśli tytuł i jego bytomska inscenizacja zainteresowała zagranicznych agentów, zespół wyjeżdżał na tournee. Takie wyjazdy stały się już tradycją - co roku bytomscy artyści prezentują swoje opery za granicą, głównie w Niemczech.

Teraz Opera Śląska ma szansę podbić kolejną część Europy - kraje Beneluksu. Bo jeszcze przed premierą wiadomo, że nowa produkcja - włoska opera romantyczna "Łucja z Lammermoor" - będzie grana w kilkunastu miastach Holandii i Belgii.

Na bytomskiej scenie "Łucja..." pojawiła się po raz pierwszy w 1960 roku i miała świetne przyjęcie. Spektakl grano aż 140 razy. Teraz "Łucja..." znów powraca do bytomskiego teatru i będzie wyjątkowa nie tylko dlatego, że jest przeznaczona na eksport. Po raz pierwszy bowiem spektakl jest także międzynarodową koprodukcją - przygotowują go twórcy z Polski oraz Holandii. Współproducentem spektaklu jest Zdzisław Supierz, szef działającej w Holandii Supierz Music Menagment B.V. Pochodzący z Polski agent, na holenderskim rynku działa już od lat.

- W Holandii spektakle operowe cieszą się wielkim powodzeniem. Na ponad 120 teatrów w Holandii aż 60 jest przystosowanych do ich prezentacji - mówi Supierz. Kosztami produkcji przedstawienia dzieli się z Operą Śląską. Przy przygotowaniu spektaklu pomaga również fundacja Stichting Internationale Opera Producties, która wspierała już międzynarodowe produkcje operowe w Łodzi, Krakowie, Bydgoszczy i Szczecinie.

"Łucję..." reżyseruje Bert Bijnen, od ponad 20 lat związany z Holenderską Operą Narodową. - Rozmiar bytomskiej sceny mnie zaskoczył, przy realizacji biorę jednak zawsze pod uwagę również takie mniejsze sceny - przyznaje reżyser, który pracuje w Bytomiu w międzynarodowym gronie. W partiach solowych wystąpi także śpiewacy m.in. z Włoch.

Jego "Łucja..." ma być operą nowoczesną. - Opera przecież nie może stać się muzeum i trzeba być zawsze bardzo ostrożnym w tej materii. Opera musi wciąż iść do przodu, bo w przeciwnym razie oglądalibyśmy wciąż te same przedstawienia. Co oczywiście nie oznacza, że nagle Łucję wprowadzimy do restauracji McDonaldsa - mówi Bijnen.

Polska premiera przedstawienia za tydzień, najpierw w Bytomiu, potem w Katowicach. Następnie przedstawienie wyjeżdża na ponad miesiąc do Holandii i Belgii.



mark40 - Wto Mar 25, 2008 10:53 pm


Górnośląskie odkrywanie świata

Taki tytuł nosi cykl filmów dokumentalnych ukazujących dziedzictwo Górnego Śląska, zrealizowanych przez znany tandem: Wojciech Sarnowicz - Michał Smolorz.

W kilku momentach obrazy te silnie przeciwstawiają się stereotypowemu postrzeganiu tego regionu wyłącznie poprzez pryzmat kopalń i hut. Zobaczymy dwa dokumenty - o granicach regionu i językach.

Projekcjom towarzyszyć będzie debata publicystyczna, w której udział wezmą: dr Danuta Berlińska - socjolog z Uniwersytetu Opolskiego, Wojciech Czech - regionalista, były wojewoda katowicki oraz Michał Smolorz i Krzysztof Karwat. Dyskusja dotyczyć będzie trudności w budowaniu więzi społecznych wewnątrz podzielonego i zdezintegrowanego regionu.

27. marca (czwartek), godz. 19. Duża Scena Teatru Rozrywki w Chorzowie, ul. M. Konopnickiej 1. Cena biletów: 10 zł. Czas trwania: ok. 100 minut.

INTERIA.PL
http://bliskociebie.interia.pl/news/sek ... ka,1069268



Wit - Wto Kwi 01, 2008 9:38 pm
Ile lat konkursu, tyle Złotych Masek
Aleksandra Czapla-Oslislo2008-04-01, ostatnia aktualizacja 2008-04-01 14:36



Musical "Jekyll & Hyde" chorzowskiego Teatru Rozrywki uznany spektaklem roku 2007 i nagrodzony Złotą Maską. Konkurs obchodzi 40. urodziny, ale zmieniał się co kilkanaście lat: od plebiscytu do nagrody przyznawanej w systemie oskarowym

Bo historia Złotych Masek - nagród przyznawanych za osiągnięcia artystyczne dla osób związanych z teatrem w województwie śląskim - to tak naprawdę kilkadziesiąt odrębnych historii.

Wszystko zaczęło się od plebiscytu redakcji "Wieczoru" w roku 1967 r. pt. "Mój ulubiony aktor i aktorka", w którym wyłoniono pięć aktorskich par (z Katowic, Zabrza, Bielska-Białej, Częstochowy i Sosnowca) i obdarowano symbolicznymi listkami wawrzynu. W 1971 r. redakcja gazety postanowiła wyłonić jedną parę śląsko-zagłębiowskich aktorów, zachęcając czytelników do głosowania i kusząc ich cennymi nagrodami, m.in. telewizorem. Pokusa była widać duża, bo oddano wówczas 20,530 głosów a laureatami Złotych Masek zostali Jerzy Połoński i Bogumiła Murzyńska - aktorka, która Złote i Srebrne Maski odbierała jeszcze kilkakrotnie.

- Na myśl o tym 1971 r. łza się kręci w oku. Pamiętam tę plakietkę wawrzynu, lampkę wina i tradycyjny goździk. To był dobry początek. Przyznam, że wraz z latami nagroda ta zyskuje na znaczeniu. Nominowano mnie chyba osiem razy, nagradzano sześć, a otrzymane statuetki stoją rzędem w domu. Ten rok jest dla mnie szczególny, bo nominowano mnie za rolę drugoplanową - to dla mnie ogromna wartość i informacja zwrotna, że moja aktorska pasja jeszcze nie umarła - mówi Murzyńska.

Już osiem lat później zrezygnowano jednak z plebiscytu a o nagrodach artystycznych decydowało jury. Od tego momentu też nagradzano już nie tylko aktorów, ale i m.in. reżyserów czy scenografów. Trafiały się też nagrody dla historyka teatru, autora dramatu czy społeczników. W 1992 r. wybrano po raz pierwszy najlepszy spektakl sezonu - "Antygonę" Anouilha z Sosnowca.

Kiedy w 1999 r. powstało województwo śląskie konkurs przeżył mały kryzys i w Bielsku-Białej przyznano swoje osobne nagrody. Ale już rok później ustalono regulamin i zasady przyznawania nagród przez Urząd Marszałkowski i zaproszono do współdecydowania o werdykcie regionalne media. Od 2001 r. Złote Maski wręczane są w systemie oskarowym - nominowani o werdykcie dowiadują się dopiero na sali podczas gali wręczenia nagród. Ta odbywa się zawsze w teatrze, który w roku poprzednim zyskał prestiżową Złotą Maskę za najlepszy spektakl.

Złote Maski 2007

Tym razem triumfował musical "Jekyll & Hyde" przygotowany z rozmachem w Teatrze Rozrywki w Chorzowie i uznany za spektakl roku 2007. Najważniejszym przedstawieniem kierowanym dla młodego widza okazał się projekt przygotowany na małą scenę bielskiej Banialuki - "W beczce chowany". Za rolę i animacje drewnianą lalką w tym przedstawieniu Złotą Maskę otrzymał Konrad Ignatowski. Reżyserem roku okazał się Grzegorz Kempinsky - za inscenizacje w teatrach Zagłębia ("Bóg") i Śląskim ("Sinobrody - nadzieja kobiet"). Za kobiece kreacje na Scenie Kameralnej w "Sinobrodym", w którym aktorka gra wszystkie kochanki Henryka oraz za pełną emocji rolę matki upośledzonej dziewczynki w "Jednym dniu" Złotą Maskę otrzymała Ewa Kutynia. Wśród aktorów triumfował Mirosław Neinert, nagrodzony za swój pierwszy w karierze monodram "Kolega Mela Gibsona" oraz rolę w spektaklu "Kometa". Za potencjał wokalno-aktorski Złota Maskę odbierała Wioletta Białk, którą w solowych rolach można podziwiać jako Kitty Szczerbacką w "Annie Kareninie" oraz Lucy Harris w spektaklu "Jekyll and Hyde".

Tegoroczną laureatką w kategorii scenografia została Ewa Satalecka, która przygotowała wizualną oprawę "Komety" w Teatrze Korez i kostiumy oraz scenografię inspirowaną sztuką minojską w "Tezeuszu i Ariadnie" Teatru Lalki i Aktora "Ateneum". Do tegorocznych gospodarzy gali - Teatru Muzycznego w Gliwicach trafiła nagroda specjalna, przeznaczona dla Eleny Bogdanovich, rosyjskiej choreografki, która w Gliwicach pracowała nad choreografią do musicalu "Ragtime".



Wit - Wto Kwi 15, 2008 5:53 pm
Najlepszy teatr w maju w Gliwicach
Aleksandra Czapla-Oslislo2008-04-11, ostatnia aktualizacja 2008-04-11 21:37



Gliwice przygotowują się do teatralnego święta - można już kupować bilety i karnety na tegoroczne XIX Spotkania Teatralne, które odbędą się od 7 do 18 maja

Przegląd, podobnie jak w ubiegłym roku, zainauguruje konkurs trzech teatralnych projektów inspirowanych gliwickimi Ruinami Teatru Miejskiego (nurt "Inspiracje"). Zaprezentują się goście z zagranicy: DĂŠcalages-Theatre in Movement (Czechy/Francja) - zespół specjalizujący się w technice powietrznej akrobacji, który przygotował spektakl inspirowany japońską legendą o śmierci; Kropka Theatre (Polska/Australia) z historią ludzi, którzy przeżyli trzęsienie ziemi z roku 1647 w Santiago, oraz polski akcent: "Prometeusz" oparty na motywach tragedii Ajschylosa, przygotowany przez dwa zespoły: Walny-Teatr i Grupę Avis z Białegostoku.

W nurcie "Wizji i Kreacji" aż dziewięć propozycji. Zobaczymy m.in. Annę Polony we wspaniałej kreacji nieznośnej i rozkapryszonej Sary Bernhardt oraz opowieść teatru Ateneum z Warszawy o Charlotcie, światowej sławy pianistce, która poświęciła swoje życie sztuce kosztem najbliższych. Będzie także głośne "Oczyszczenie" z Krakowa z rolami napisanymi przez Petra Zelenkę specjalnie dla aktorów Starego Teatru. W traktacie o ludzkim sumieniu wystąpią m.in. Krzysztof Globisz, Jan Peszek i Jerzy Trela. Gościnnie w Gliwicach wystąpią aktorzy z Łodzi z groteskowym "Brzydalem", któremu przyjdzie poddać się metamorfozie zgodnej z kanonem dzisiejszego piękna. W programie także nagradzany wielokrotnie "Baal" z Opola - spektakl obowiązkowy, hedonistyczny i reżysersko dojrzały w interpretacji Marka Fiedora.

Nie zabraknie także najlepszych grup teatralnej alternatywy: Wierszalin swoim charakterystycznym językiem teatralnym opowie tym razem o sobie w spektaklu "Wierszalin. Reportaż o końcu świata" na podstawie książki Włodzimierza Pawluczuka. Teatr Montownia będzie kręcić hollywoodzki film w małym irlandzkim miasteczku ("Kamienie w kieszeniach"), natomiast Jacek Głomb wraz z legnickim zespołem po raz kolejny w wielką historię wplącze losy małych ludzi - tym razem Łemków przesiedlonych w okolice Legnicy.

W programie ponadto spektakle uliczne (goście z Ukrainy, Czech) oraz nowa, uruchomiona w tym roku alternatywna scena muzyczna - Fabryka Drutu (ul. Dubois 22). Tam pojawią się m.in. duet L.U.C. (Kanał Audytywny) i Rahim (Paktofonika, Pokahontaz) czy koncert Osjan. Wydarzeniem specjalnym będzie finałowy koncert "Na fali ślad swój zostawili..." dedykowany Ewie Strzelczyk w wykonaniu krakowskiej Piwnicy pod Baranami.

Karnet na GST kosztuje 370 zł. Szczegóły programy i ceny pojedynczych biletów na stronie www.teatr.gliwice.pl



Strona 1 z 4 • Wyszukano 159 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.