ďťż
STADIONY POLSKIE i nietylko



Tequila - Czw Lis 03, 2005 9:44 pm
PIŁKA NOŻNA W Kielcach zbudowno stadion, o jakim na ÂŚlĹĄsku można tylko pomarzyć

Czwartek, 3 listopada 2005r.

Ostatni mecz przed wyjazdem na mundial zagramy w Kielcach. Widziałem tamtejszy stadion, jest znakomity, zasługuje na to, by goÂściła na nim reprezentacja – stwierdził prezes PZPN, Michał Listkiewicz.
REKLAMA

W ten sposób w Kielcach dokonano sztuki, o której w naszym regionie można tylko pomarzyć. Rozpoczęta w listopadzie 2004 inwestycja kosztowała 45 milionów złotych, które niemal w całoÂści wyłożyło miasto, biorĹĄc na ten cel kredyty.

Kielecki obiekt błyskawicznie nabiera piłkarskich kształtów.

– W Kielcach postawiliÂśmy na sport, bo ma on znaczenie wychowawcze. SzczególnĹĄ opiekĹĄ otoczyliÂśmy trzy dyscypliny: piłkę nożnĹĄ, piłkę ręcznĹĄ i lekkoatletykę. ZresztĹĄ równoczeÂśnie budujemy halę na 3.500 widzów. Z prezesem Kolportera, Krzysztofem Klickim zawarliÂśmy umowę: my budujemy stadion, a on zapewnia awans zespołu do pierwszej ligi. Jak widać, obie strony dotrzymały słowa – mówi wiceprezydent Kielc, Andrzej Sygut.

– Trochę się obawialiÂśmy, jak nasz zespół poradzi sobie w ekstraklasie. Okazuje się, że to nie takie trudne. Dlatego już zmodyfikowaliÂśmy cele i teraz chcemy grać w międzynarodowych pucharach. Stadion już mamy na europejskim poziomie, teraz trzeba go pokazać.

Kielecki obiekt pomieÂści 15.500 widzów. ZasiĹĄdĹĄ oni na dwupoziomowych trybunach położonych tuż przy boisku. Obiekt spełnia wszystkie normy UEFA, m.in. jest całkowicie zadaszony, ma podgrzewanĹĄ murawę, moc oÂświetlenia 1411 luksów. Kompleks uzupełniajĹĄ dwa boiska treningowe, w tym jedno ze sztucznĹĄ trawĹĄ. Już uznaje się go za najbezpieczniejszy w Polsce, choć nie będzie na nim żadnych ogrodzeń. Zainstalowano pełny zestaw monitoringu wizualno-dÂźwiękowego składajĹĄcego się z 70 kamer, system wejÂść pozwala na dokładnĹĄ kontrolę kibiców, a sympatycy goÂści wejdĹĄ osobnĹĄ bramĹĄ prosto na swój sektor.

– Bardzo żywĹĄ dyskusję wywołał grafitowy kolor krzesełek, podczas gdy kibice chcieli żółto-czerwonych, czyli w barwach Kolportera. Ostatecznie przekonano ich tym, że grafitowe sĹĄ bardziej wytrzymałe i tańsze – opowiadajĹĄ kieleccy dziennikarze.

Prace na stadionie dobiegły już niemal końca. Z oficjalnym otwarciem postanowiono poczekać jednak na rundę wiosennĹĄ ekstraklasy: pierwszy będzie na nim występował Kolporter-Korona, a potem przyjdzie czas na reprezentację...

Andrzej Zydorowicz, wiceprzewodniczĹĄcy Komisji Kultury i Sportu Rady Miasta Katowice: – Zawsze powtarzam, że w każdym mieÂście, a szczególnie tak dużym jak Katowice, musi być opera, teatr, katedra i porzĹĄdny stadion, a nam tego ostatniego brakuje. Rozmawiałem z ludÂźmi, którzy budowali obiekt w Kielcach. To, co usłyszałem, budziło mojĹĄ zazdroÂść, bo o podobny projekt walczę już od dawna. Obecnie najpoważniej sĹĄ rozpatrywane dwa pomysły. Pierwszy to odbudowa 8–10 tysięcznego miejskiego stadionu przy ulicy Zgrzebnioka. Z obiektu w samym centrum miasta mogłyby korzystać i GKS, i Rozwój, i MK. Tam jest nawet miejsce na parkingi i boisko treningowe, a przewidywany koszt wynosi 30.000.000 złotych. Drugi wariant dotyczy stadionu GKS, oczywiÂście przy założeniu, że zostanĹĄ uregulowane kwestie własnoÂściowe. Wszystko trzeba jednak przekalkulować, bo niezbędne wyburzanie częÂści trybun i wymiana masztów na Bukowej mogĹĄ być droższe niż budowa na Zgrzebnioka. Inne moje pomysły to budowa kompleksu na terenach Rozwoju czy też w rejonie stacji benzynowej przy Murckowskiej. Cały czas o tym rozmawiam z prezydentem Piotrem Uszokiem, który jest zwolennikiem powstania stadionu z prawdziwego zdarzenia. JeÂśli uda się nam przekonać innych decydentów i doprowadzić do konkretnych decyzji, to prace będĹĄ mogły ruszyć w każdej chwili, bo przecież w budżecie jest przewidziana rezerwa na inwestycje sportowe.

Komentarz DZ

A stadion zostanie

Przykład Kielc daje wiele do myÂślenia. Okazuje się bowiem, że realizacja sportowych inwestycji – dużych inwestycji – nie musi być mrzonkĹĄ zrodzonĹĄ w głowach paru nawiedzonych facetów, tylko konkretem. Potrzebna jest tylko decyzja, zapewnienie niezbędnych funduszy na realizację, wyłonienie sensownego wykonawcy. No i oczywiÂście odwaga, podparta umiejętnoÂściĹĄ zmagania się z argumentacjĹĄ przeciwników takiego przedsięwzięcia. To akurat jest potrzebne na wypadek złotoustych adwersarzy, wychodzĹĄcych z założenia, że obiekty sportowe powinny stać na szarym końcu niezbędnych w mieÂście inwestycji.

W Kielcach udało się zrobić to, co gdzie indziej nawet nie wychodzi z pracowni projektantów, albo wręcz z kręgu dyskusji pod hasłem: warto nie warto. A dyskusje majĹĄ to do siebie, że zawsze znajdzie się doÂść za, ale i doÂść przeciw. I sĹĄ bezpieczniejsze, bo zawsze na zaczepki o nicnieróbostwo, można odpowiedzieć: rozważamy, badamy, analizujemy...

Być może, dzisiejszĹĄ władzę Kielc wezmĹĄ w przyszłoÂści w obroty polityczni przeciwnicy. Być może zacznĹĄ jej zarzucać spełnianie własnych zachcianek czy wręcz budowanie pomników swojej chwały. Cokolwiek się zdarzy, stadion jednak zostanie. Tymczasem o stadionach w Warszawie, Szczecinie, Wrocławiu, o Katowicach nie wspominajĹĄc, będĹĄ jeszcze przez długie lata gadać, gadać, gadać...

Rafał Musioł, Andrzej Grygierczyk - Dziennik Zachodni


-------------
Zamiast tramwajów na Kostuchne - może porzĹĄdny stadion w Katosach i zamiast czekac na opinie z KHW lepiej poszukac lokalizacji na gruntach całkowice miejskich




salutuj - Czw Lis 03, 2005 10:21 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



MarcoPolo - Czw Lis 03, 2005 11:58 pm
Jakby wzorowany na Arsenalu.



SPUTNIK - Pią Lis 04, 2005 12:37 pm
mój ojciec brał udział w jednym z przetargów dot. tego obiektu już kilka dobrych lat temu, w każdym bądź razie już wtedy było wiadomo kiedy korona kielce zagra w ekstraklasie i na kiedy musi być gotowy stadion. nie ma jak mieć kasę i wszystko sobie dokładnie zaplanować. w polsce można przy odpowiednich pieniądzach wygrac ligę trampkarzami.




kickut - Sob Lis 05, 2005 4:54 pm
Wszystko fajnie tylko ponoć kibice dalej bedą musieli korzystac w nagłych popiwnych sytuacjach z toi toi'ów. Projektanci zapomnieli o toaletach.

No i piłke bedzie znosić czasem no bo przecież pi... znaczy sie wieje (jak to w kieleckim)



maly10000 - Sob Lis 05, 2005 9:00 pm
Na szczęście tą sprawę już dawno wyjaśniono i dla kibiców będą 2 obszerne toalety na obiekcie głównym (+trzecia dla VIPów). Ale fakt - była z tym afera

A swoją drogą - fajna stronka o stadionie kieleckim - link



d-8 - Wto Lis 15, 2005 11:19 am
Władze Kielc chcą zbudować basen olimpijski

Basen olimpijski w Kielcach? Po stadionie piłkarskim i hali sportowej przyszła kolej na pływalnię z prawdziwego zdarzenia. Chcą ją zbudować władze miasta. Ma kosztować 50-60 mln zł

Wstępny projekt realizacji takiej inwestycji przedstawiciele Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji złożyli w Ministerstwie Gospodarki i Pracy. - Zostaliśmy zapytani przez ten resort, jakie inwestycje sportowe planujemy na najbliższe lata. Odpowiedzieliśmy, że chcemy zbudować basem olimpijski i jego projekt złożyliśmy w Ministerstwie Gospodarki. Pływalnia została zgłoszona do współfinansowania z powstającego programu operacyjnego Spójność Terytorialna i Konkurencyjność Regionów. Zaplanowano go na lata 2007-2013 - opowiada Artur Sobolewski, dyrektor wydziału projektów strukturalnych i strategii kieleckiego urzędu miasta.

Ze wstępnego kosztorysu wynika, że na budowę takiego obiektu miasto musiałoby wydać ok. 50-60 mln zł, kilkanaście milionów więcej niż na budowę nowego stadionu piłkarskiego przy ul. Ściegiennego (ok. 43 mln zł) i dwa razy więcej niż na powstająca przy ul. Bocznej halę sportową (26 mln). Dlatego zdecydowaną większość pieniędzy władze Kielc chciałyby pozyskać z budżetu państwa oraz funduszy Unii Europejskiej.

Na razie rozpoczęto poszukiwania miejsca, w którym pływania mogłaby zostać wybudowana.

- Wiadomo, że musi to być teren miejski, żeby nie trzeba było dodatkowo płacić za wykup gruntów - mówi Jacek Domaradzki z MOSiR, który jest odpowiedzialny za przygotowanie koncepcji inwestycji. Nie ukrywa, że miastu najbardziej zależy na tym, by basen o długości 50 m stanął w pobliżu stadionu piłkarskiego oraz hali sportowej. - Marzy się nam, żeby w Kielcach powstał ośrodek przygotowań olimpijskich, podobny do tego, jaki ma np. Spała. A do tego potrzebna jest hala, stadion, no i pływalnia - twierdzi Domaradzki.

Pomysłodawcy z MOSiR nie kryją, że pięknej pływalni pozazdrościli Ostrowcowi - w ubiegłym roku oddano tam wybudowany za ok. 33 mln zł basen o wymiarach olimpijskich Rawszczyzna, najnowocześniejszy tego typu obiekt w Polsce.

- Chcielibyśmy być trochę lepsi od Ostrowca, choć pływalnia w Kielcach ma być podobna do Rawszczyzny, nasza także ma pomieścić ok. 1600 widzów - mówi Domaradzki. Dodaje, że niedługo ma nadejść odpowiedź z Ministerstwa Gospodarki i Pracy, czy Kielce mają szansę na otrzymanie pieniędzy z budżetu państwa.

Z pomysłu MOSiR zadowolony jest prezydent Kielc Wojciech Lubawski. - Będziemy starali się go zrealizować. To, kiedy rozpocznie się budowa, zależy przede wszystkim od tego, ile pieniędzy uda się pozyskać z zewnątrz - mówi.

Tymczasem związany z Ostrowcem świętokrzyski poseł PO Zbigniew Pacelt twierdzi, że władze Kielc powinny się zastanowić nad tą inwestycją.

- Jest dość kosztowna. Mamy już pływalnię olimpijską. Może warto rozważyć budowę innego obiektu, który uatrakcyjniłby ofertę sportową województwa. Przecież z Kielc do Ostrowca jest tylko 60 kilometrów- mówi Pacelt.

Kryte pływalnie w Kielcach

W Kielcach są trzy kryte pływalnie - przy ul. Krakowskiej, w SP 27 przy ul. Toporowskiego oraz przy ul. Jurajskiej (przy SP 25). Dwie pierwsze mają już swoje lata i często wymagają remontów. Jedynie basen przy ul. Jurajskiej oddano nieco ponad dwa lata temu. Dużym powodzeniem cieszy się kryta pływalnia Perła w podkieleckich Nowinach.

Perełka w Ostrowcu

Na oddanej w maju 2004 r. ostrowieckiej pływalni Rawszczyzna można organizować najważniejsze zawody krajowe i międzynarodowe. Może być podzielona na 10 torów, jest wyposażona w reflektory podwodne, widownię na 1507 osób, kabiny reporterskie, radiowe i telewizyjne. Basen ma wymiary olimpijskie: 50x25 m, oraz pomost szeroki na 1,25 m, dzielący nieckę na dwa 25-metrowe akweny. Przed rokiem rozegrano tu mistrzostwa Polski, które były kwalifikacjami do olimpiady w Atenach. Regularnie trenują tu najlepsi polscy pływacy, z Otylią Jędrzejczak na czele.



salutuj - Wto Lis 15, 2005 5:52 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Kris - Nie Kwi 30, 2006 4:50 pm
Kapitan klicki
28 kwietnia 2006

Przepis na wyjście z zaścianka: supernowoczesny stadion i mocna drużyna futbolowa. Kielce rządzą!
Wyrostek kopał piłkę bez opamiętania. Grał w Błękitnych - pion gwardyjski. Z czystej przekory. Bo wszyscy kumple szli do hołubionej przez kielczan Korony. Był dobry. Swego czasu kapitan reprezentacji województwa juniorów. W wieku 17 lat ojciec zabronił jednak uprawiać futbol. Nie podobały mu się zwyczaje w polskiej piłce - to piwo z zawodnikami po meczu.

- Papa powiedział: basta! Kazał za naukę się wziąć.

Tak piłka zeszła w jego życiu na plan dalszy. A potem przyszedł maj 1990 r. Absolwent fizyki na Akademii Świętokrzyskiej odpalił siedmioletniego kadetta koloru pomarańczowego. Rozwiózł 200 egz. "Gazety Wyborczej" do 11 sklepów Społem w Kielcach. I jednoosobowa spółka Kolporter stała się faktem.

Przez 2-3 lata ledwie się kręciło. Koszty rozruchu były stosunkowo duże. Kłopoty finansowe. Ale jakoś terminy się przeciĹĄgało, ludzie szli na rękę... Udało się przetrzymać ciężki okres - wspomina Krzysztof Klicki.

Po pięciu latach przychody Kolportera przekroczyły milion złotych. W 2001 r. sięgnęły miliarda! Dziś w skład grupy kapitałowej Klickiego wchodzi tuzin spółek - ich łączne przychody przekraczają 2,6 mld zł. A majątek kieleckiego biznesmena szacuje się na 800 mln zł. Stać go na utrzymanie Kolportera Korony Kielce. Agresywny beniaminek rodzimej ekstraklasy to jego ukochane dziecko. I jeszcze jest kapitanem reprezentacji zarządów grupy Kolporter. Gra z "dziesiątką" na plecach. Jak trzeba, to potrafi zasunąć gola z kilkunastu metrów.

Własnym sumptem
Klubowe boisko przy ul. Szczepaniaka. Pustki. Prowincja wyziera z każdego zakamarka. Ponury klimat. Od miesiąca nie ma tu I ligi. Nie ma, bo Korona gra teraz przy ul. Ściegiennego. Tu typowe Kielce odchodzą w niepamięć. Nowy stadion jak malowany: kryte trybuny, podgrzewana płyta, murawa nawadniana w układzie zamkniętym (deszczówka gromadzona w specjalnych w zbiornikach z zadaszenia wędruje z powrotem do gleby), unikatowy system monitoringu (42 kamery zewnętrzne i wewnętrzne, mikrofony, czipowe karty kibica), supernowoczesny system oświetlenia, pojemność 15,5 tys. widzów.

Początkowo rezydenci kieleckiego magistratu chcieli zmodernizować obiekt przy Szczepaniaka. Ale nieopodal stał kompletnie zrujnowany stadion Błękitnych. Po koncercie Ich Troje murawa została tak zorana, że przestał nadawać się do sportu. Wojciech Lubawski, prezydent Kielc, mówi, że miał do wyboru: postawić tam supermarket albo stadion. Nie wahał się. Wykorzystał stary plan zagospodarowania przestrzennego, stworzony jeszcze w latach 20. - przez legionistów Józefa Piłsudskiego.

W myśl archiwaliów obszar ten powinien być przeznaczony na sport i rekreację. W międzywojniu pobudowano tu hipodrom, basen, stadion i skocznię narciarską. Lubawski chce nawiązać do tamtej koncepcji: nowoczesny stadion, za chwilę odda do użytku nową halę sportową, odremontowany stadion lekkoatletyczny. Będzie i basen olimpijski...

- Mamy trzy filary strategii rozwoju: biznes, kultura i sport. Za sportem muszą iść duże pieniĹĄdze. Ale musi być i pewien poziom tego sportu. Miasto z samej piłki może nic nie mieć. Ale w szerszym kontekście? Hotele, restauracje, parkingi - w ciągłym ruchu. Jak sprowokować ludzi, by tu przyjeżdżali? Sport to doskonały magnes - nie kryje radości prezydent miasta.

Kielecki budżet miejski to 600 mln zł rocznie. Stadion kosztował 48 mln zł (sam monitoring około 1,5 mln zł)! Inwestorem był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji (MOSiR) - w 100 proc. należący do miasta. MOSiR jest płatnikiem VAT, więc będzie zwrot.

- Żeby skutecznie zaplanować inwestycję, trzeba mieć odwagę powiedzieć, ile ona naprawdę kosztuje. I zaprojektować ją brutto w budżecie. A potem sobie odbierać - trochę pieniędzy z Unii, trochę z Ministerstwa Sportu, no i zwroty z VAT klaruje niuanse samorządowej księgowości prezydent Lubawski.

Efekt stadionowych rozliczeń kieleckiego urzędu? Futbolowa perełka przy Ściegiennego kosztowała miasto de facto 26 mln zł. Reszta wróci m.in. w postaci zwrotu VAT (9 mln zł), dotacji państwowej (około 6 mln zł) i dofinansowania z funduszy unijnych (1 mln euro).

- Tak naprawdę chyba pierwsi w Polsce wybudowaliśmy od początku do końca nowy stadion. Własnym sumptem - zaznacza Lubawski.

I dodaje, że futbol w Kielcach to nie tylko biznes. W tak ubogim regionie - także świetny pomysł na rozwiązanie... kwestii społecznych:

- W Kolporterze ćwiczy przeszło czterysta dzieci. Większość z patologicznych rodzin, ale żadne raczej nie pali i nie pije, bo wyleciałoby natychmiast z klubu. Dla nich Korona jest dumą, zrobią wszystko, by móc w niej trenować. Potrzebni są lokalni bohaterowie. Nie ci telewizyjni, tylko tacy jak "Kiełbasa" (czyli Piechna). Stąd. Dzieciaki chcą się do nich upodabniać - wyjaśnia swój punkt widzenia.

Wash & go
Pierwsze kroki prezesa Klickiego w sponsoringu sportowym: zaczął grać w tenisa. Tak mu się spodobało, że wziął pod swe skrzydła drużynę kieleckich tenisistów Błękitni. Zespół występował w I lidze tenisowej. Prezes Klicki się cieszył, bo sporo ludzi przychodziło na mecze. Były artykuły w prasie. Niestety, liga tenisowa w Polsce upadła. Inny epizod: przyszli do niego ludzie z Kieleckiego Stowarzyszenia Sportowego Piłki Ręcznej. Poprosili o wsparcie ich dyscypliny - w żeńskim wydaniu. Dał się przekonać (KSS Kielce do dziś dostaje od Kolportera pieniądze na szkolenie młodzieży).

Krzysztof Klicki deklaruje, że od zawsze chciał promować markę przez sport. Taka przemyślana strategia. Nazywa ją wash & go - czyli łączenie przyjemnego z pożytecznym. Jest prosta. Trzy elementy: społeczna odpowiedzialność biznesu, sponsoring marki no i właśnie przyjemność.

- Decydowały koszty. Na co mnie było stać, na to w danym momencie dawałem. A że sytuacja firmy stawała się coraz lepsza, szliśmy coraz dalej - tłumaczy Klicki.

W 2002 r. przyszedł czas na ukochaną piłkę nożną. Przychody grupy Kolportera przekraczały już 1,5 mld zł. Zysk netto wahał się w granicach 8 mln zł. Kieleccy działacze piłkarscy nawiedzali Klickiego od lat. Ale prezes nie chciał udzielać wsparcia czĹĄstkowego:

Jeśli daję na coś pieniądze, muszę mieć na to wpływ. A że nie było mnie stać na odegranie roli głównego sponsora - w ogóle się nie angażowałem. Wiadomo: futbol jest najbardziej nośnym sportem w Polsce. No i moim ulubionym. Tylko że " niestety " najdroższym. Ale w końcu przyszedł "ten dzień" i uznałem, że mnie stać. Nie tylko na III ligę. Wiedziałem, że jestem w stanie ponieść koszty utrzymania drużyny pierwszoligowej.

Ile miał w portfelu?

- Jeżeli się chce grać w najwyższej klasie rozrywkowej i nie tłuc w ogonie I ligi, lecz walczyć o puchary? Na początek jakieś 600 tys. zł wydawałem rocznie w III lidze. Potem 6-7 mln zł w II. No i przynajmniej swoich kilkanaście milionów trzeba mieć na ekstraklasę. Miałem. Dlatego się zdecydowałem - opowiada.

Tymczasem Błękitni połączyli się z Koroną. Z dwóch wielkich wraków powstał większy. Klub zaczął jeszcze bardziej dołować - groził mu spadek z III ligi. Zarząd przejęło miasto. Urzędnicy zwrócili się do Krzysztofa Klickiego. Ten zażądał oddania mu klubu w całkowite władanie. I jeszcze jedno: warunkiem sine qua non było całkowite oczyszczenie klubu z działaczy. Rezygnacje mieli złożyć na piśmie!

Klicki po swojej decyzji o zaangażowaniu finansowym nie chciał widzieć w klubowej administracji żywej duszy. Namówienie "zasłużonych" dla kieleckiego futbolu zajęło pracownikom urzędu kilka miesięcy. Prezes Kolportera cierpliwie czekał. Gdy katharsis Korony dobiegło końca, postawił drugi warunek - bezpośrednio miastu. Chciał zagwarantowania infrastruktury odpowiadającej klasie rozgrywek piłkarskich. Prezydent Lubawski pamięta tę rozmowę do dziś:

- Usiedliśmy do stołu i rzuciłem wprost: jest pan w stanie wprowadzić Koronę do I ligi? Odpowiedział: tak. Od razu jednak zapytał: Tylko gdzie ma grać ten zespół? W Warszawie? Mówię: w Kielcach. On na to: Trzeba zrobić stadion, który będzie spełniał normy UEFA.

Prezes Klicki uzupełnia, że nie od razu naciskał na budowę nowego obiektu. Początkowo chciał tylko zapewnienia, że stadion przy Szczepaniaka spełni wymogi licencyjne. Po potwierdzeniu - przejął klub. Zaczął z wysokiego "c". Na trenera trzecioligowej drużyny powołał Dariusza Wdowczyka. Marketingowy chwyt zmobilizował zawodników i sprowokował zainteresowanie mediów. Potem, jako pierwszy piłkarski klub w Polsce, Korona ogłosiła w "Przeglądzie Sportowym" nabór piłkarzy. I znowu dzienniki ogólnopolskie rozpisywały się o kieleckiej drużynie. Krzysztof Klicki wykorzystał moment i dolał oliwy do ognia - ogłosił, że nie będzie walczył o umorzenie długów Korony:

- Wszyscy właściciele przejmujący zadłużone kluby piłkarskie wykonują jakieś ruchy przekształceniowe - w celu uniknięcia zobowiązań. Od początku stawialiśmy na promocję czystej marki. Przejęliśmy wszystkie zobowiązania. I je spłaciliśmy. Tyle nas kosztowało przejęcie Korony.

Ile konkretnie?

- Nie mogę tego ujawnić. Tak się umówiłem ze starym zarządem klubu -zastrzega.

Pełnokrwiści
Impuls do budowy przy Ściegiennego to też robota Klickiego. Musiał zjednać miejskich decydentów. Z jego inicjatywy powołano honorowy komitet budowy stadionu. Prawdziwe porozumienie ponad podziałami - niezależnie od opcji politycznej... Była pełna zgoda i lewicy, i prawicy. W jego skład weszli m.in.: właściciel Kolportera, wojewoda, prezydent miasta, przedstawiciele sejmiku wojewódzkiego.

- Udało mi się ich przekonać, że to dla Kielc będzie kapitalny sposób na promocję miasta. Na wyjście z zaścianka! I efekt jest piorunujący! -patriotyzm lokalny czuć w każdym zdaniu Krzysztofa Klickiego.

Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc:

- Cały wic polega na tym, że w jednym miejscu i czasie spotkało się kilku facetów, którzy identycznie wyobrażają sobie biznes i rozwój swojego miasta.

I dobitnie akcentuje, że jeśli idzie o kielecką Koronę, to u Klickiego nigdy nie dostrzegł cynicznej rachuby biznesowej. Za to na pewno bardzo duży ładunek emocji związanych z Kielcami. A te czasem dają o sobie znać:

- Nie wszystko przebiega łagodnie. Normalne życie, pełnokrwiści ludzie. Musi iskrzyć! Poza tym wielu rzeczy musieliśmy się uczyć na błędach. To wymaga od obu stron ogromnej cierpliwości. Miejmy nadzieję, że pomysł wypali w wymiarze długodystansowym.

W roli inwestora występował Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. W Kielcach mówi się, że zbudował stadion. Ten skromnie jednak zauważa, że przerzucanie sukcesu na niego to duże uproszczenie:

- Bez wątpienia w punkcie wyjścia była decyzja rady miasta, asygnującej stosowne pieniądze na to przedsięwzięcie. Nie wszyscy wiedzieli, czym to się skończy... Siła przekonywania prezydenta była jednak duża. Wokół decyzji budować - nie budować, nie było praktycznie żadnych dyskusji. Początkowo miało to kosztować 25 mln zł, skończyło się na 48 mln zł - bo podrożała stal, dopadł nas budowlany VAT. Ale i tak nie ma wątpliwości, że to najtańszy tej klasy stadion w Polsce. I najnowocześniejszy!

W opinii Dębskiego kielecka inwestycja miała szczęście. To był pierwszy taki obiekt w kraju. Wiele firm zorientowało się - i słusznie! - że można zbić niezły kapitał marketingowy. Akces zgłosiła szwedzka Skanska - jako generalny wykonawca. Budowała stadion wyjątkowo solidnie i w imponującym tempie (symboliczna łopatę wbito 22 listopada 2004 r., pierwszy mecz rozegrano 1 kwietnia 2006 r.), nie windowała cen. A jakie są założenia biznesplanu? Dyrektor Dębski odpowiada, że od początku nie były sztywne:

- To by było dalece ryzykowne. Prosta przyczyna. Z naszej perspektywy - samorządowej: sport jest dziedziną życia, której w sposób oczywisty nie można przekładać na pieniądze.

Gorzej być nie mogło
Jak się układają relacje Klickiego z miastem po zakończeniu inwestycji na Ściegiennego?

- Dzierżawimy stadion. Płacimy 92 tys. zł miesięcznie. Horrendalna kwota! Lech Poznań - symboliczną złotówkę. Kwestia interpretacji przepisów przez radę miasta... Ale za to mamy do dyspozycji najnowocześniejszy obiekt w kraju - z nutką żalu nadmienia właściciel Kolportera.

Jakie cele przed zespołem?

- Puchar UEFA.

Zdobycie?

- Zawsze uważam, że cele powinny być adekwatne do możliwości. Może troszeczkę wyższe, by jednak wspiąć się na palce. Przejście do fazy grupowej byłoby dla nas bardzo dużym sukcesem.

W polskiej piłce nożnej?

- Coraz lepiej. Wiedziałem, że tak będzie. Bo nie mogło być już gorzej. Polską piłka przestają rzadzić ludzie wysysajacy z klubów pieniądze. Będzie lepiej!

Nie brakuje uregulowań prawnych?

- Brakuje. Państwo powinno się zaangażować. Chociażby tak jak u nas miasto - ja daję piłkarzy, oni - infrastrukturę. Tylko trzeba to usankcjonować. Ujednolicić przepisy. Wprowadzić rozwiązania podatkowe wspomagające inwestowanie w futbol. Powinny one obowiązywać dopóty, dopóki piłka zacznie przynosić zyski. W Polsce to jeszcze niemożliwe.

Kiedy będzie?

- Gdy pobudujemy dwadzieścia takich stadionów jak w Kielcach i zmieni się struktura właścicielska większości klubów. Niech przejmują je tacy ludzie jak Cupiał, Rutkowski, Drzymała. To wielkie słowa, ale nie będę ich unikał. Czuję się zobowiązany tym, że mi się udało - do pomocy w odpowiedni sposób miastu i regionowi, w którym się urodziłem. Mieszkam tu 44 lata. Na każdym rogu spotykam znajomych. Gdzie mogę pomóc, chętnie to robię. Proszę mi wierzyć, to nie czcze gadanie. Przecież wydaję z własnej kieszeni...

Wojciech Surmacz
Puls Biznesu



Damian - Nie Paź 22, 2006 2:38 pm
Nie przesledzilem calego forum dokladnie ale chyba niema tu miejsca z dyskusja na temat pollskich stadionow nowych projektow, realizacji czy po prostu dabety nad tym co byc powinno. Osobiscie codziennie jak znajde chwilke podgladam postepy w budowie stadionow WIsly Krakow Lecha Poznan, wczesniej Korony Kielce. Mam nadzieje ze kiedys GKS Katowice i zadaszenia Slaskiego. Tak proforma Mozna tu bedzie wrzucac foty z takowej modernizcji.
Poki co dwa linki do codzien odwiedzanych przezemnie stron
Budowa stadionu w Poznaniu http://budowa.maroonpoint.com/
Oraz w Krakowiehttp://topsil.republika.pl/
Czy tez moja ulubiona stronka http://www.stadiony.net



martin13 - Pon Paź 23, 2006 7:46 pm
^^^ widzę że masz podobne zainteresowania co ja .Nowe fotki z dzis na http://budowa.maroonpoint.com/



martin13 - Wto Paź 31, 2006 6:03 pm
Nowe fotki z budowy stadionu Wisly Kraków z 28.10 na :

http://topsil.republika.pl/2006.10.28/index.html



martin13 - Śro Maj 16, 2007 5:22 pm
Ostatnio znalazłem stronkę z budowy stadionu Shakhtaru Donieck http://newstadium.shakhtar.com/cgi-bin/index.pl i na Ukrainie przynajmniej już powstaje jakaś arene Euro 2012 w przeciwieństwie do Polski. I efekty sa już niezłe.





Pieczar - Pią Maj 18, 2007 9:42 am
Konkurs na białostocki stadion rozstrzygnięty

www.construction.pl

Pracownia Stefana Kuryłowicza zaprojektuje stadionu miejski, który stanie przy ul. Słonecznej w Białymstoku. Pracownia otrzymała główną nagrodę w konkursie miejskim – 70 tys. zł. Na terenie obiektu oprócz części sportowej znajdować się będą również parkingi oraz część restauracyjna. Budowa stadionu ma się rozpocząć na początku roku 2008, a zakończyć najpóźniej do 2011 roku. Inwestycja zostanie sfinansowana głównie ze środków unijnych.



BeeR - Śro Cze 23, 2010 1:36 pm
Witam ja też w sprawie stadionów.... Możecie podać lokalizacje stadionów na G.Śląsku, które nie są już używane / są zaniedbane, a posiadają trybuny na paredziesiąt tysięcy osób.

Przykładowo coś takiego jak:
- Stadion XX-lecia w Gliwicach przy Akademickiej.

Byłbym wdzięczny.



Wit - Śro Cze 23, 2010 2:51 pm
Katowice - stadion Gwardii przy koło Parku Kościuszki, planowany tam aquapark,
trybuny ma, choć raczej nie na kilkadziesiąt tysięcy
Inne zaniedbane ale bez trybun to Start na Muchowcu czy Kolejarza w Piotrowicach.
W Siemianowicach jest zaniedbany stadionik w Michałkowicach



krochmal - Śro Cze 23, 2010 7:35 pm
Stadion Gwardii wygląda tak. Posiadanie przez niego trybun to chyba zbyt wiele powiedziane





BeeR - Czw Cze 24, 2010 11:01 am
Heh z powietrza stadion Gwardii wygląda.. hmmm... On miał trybuny dookoła ? Ma ktoś link do jakiegoś tekstu o nim, kiedy była budowa, ile miejsc itd ? historyczne zdjęcia ?

Start Muchowiec to takie boisko (jesli chodzi o te za lotniskiem) jak boisko Poligonu w Rudzie Śląskiej Bielszowice. Ciężko określić max ilość widzów w czasach świetności. To samo co do stadionu Kolejorza (KKS ??), ale jest opisany na stronie http://www.piotrowice.katowice.pl/stadi ... y-kolejarz .

Przeglądając Zumi... nad Siemianowicami.. dojrzałem stadion Górnika Dobrze, że był zaznaczony na mapie, bo na satelicie to to kurcze pole.. Tam na serio był stadion ? Ale ten przy Olimpijskiej. hmm niezły kompleks.



johny90 - Pią Cze 25, 2010 10:54 am
Stadio Gwardii nie zostal nigdy ukonczony z tego co wiem.
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.