´╗┐
[Pokˇj Kyrie] Problem skrzyde┬│.



RiZochi - Pt cze 19, 2009 6:33 pm
Znajdowa┬│ si├¬ ponownie w pokoju. Deszcz cho├Ž nie gwa┬│towy, zmoczy┬│ go do┬Â├Ž solidnie. Powoli zdj┬▒┬│ p┬│aszcz z dziewczyny. Podszed┬│ do ┬│ˇ┬┐ka, na ktˇrym po┬│o┬┐y┬│ anielic├¬. Jej skrzyd┬│a ciemnia┬│ coraz bardziej. Zacz┬▒┬│ si├¬ zastanawia├Ž kto mˇg┬│by jej pomˇc, kto mˇg┬│y wiedzie├Ž cokolwiek na ten temat.

"Niara." my┬Âl pojawi┬│a si├¬ niemal jak ┬Âwiat┬│ow tunelu. Ruszy┬│ w stron├¬ drzwi. By┬│y jeszcze zamkni├¬te. Czyli Tigra z Meridionem wci┬▒┬┐ s┬▒ na dole. Wyskoczy┬│ przez okno na dach. Ruszy┬│ w stron├¬ pokoju, w ktˇrym mia┬│a spa├Ž Niara. Nie chcia┬│ jej budzi├Ž, lecz nie wiedzia┬│ co ma innego zrobi├Ž. Zapuka┬│ delikatnie, cho├Ž stanowczo w ram├¬ okienn┬▒.

Pokˇj Niary




Kyrie - Pt cze 19, 2009 6:41 pm
Dziewczyna nadal si├¬ nie rusza┬│a. Wygl┬▒da┬│a jakby zapad┬│a w bardzo g┬│├¬boki sen. Jej twarz pozostawa┬│a spokojna mimo i┬┐ w g┬│owie trwa┬│a walka. Mia┬│a sen. Sen do┬Â├Ž dziwny. Stoi gdzie┬ w pustkowiu. Wko┬│o rozci┬▒ga si├¬ mg┬│a. S┬│yszy g┬│osy dwa g┬│osy ale nie potrafi ┬┐adnego rozpozna├Ž. Mimo i┬┐ mˇwi┬▒ coraz g┬│o┬Âniej jeden przekrzykuj┬▒c drugi nie mo┬┐e rozpozna├Ž do kogo nale┬┐┬▒. Potem s┬│owa staj┬▒ si├¬ przejrzyste. To wo┬│anie by pod┬▒┬┐a┬│a. Pod┬▒┬┐a┬│a w kierunku g┬│osu. Tylko ktˇrego? ktˇr┬▒ drog├¬ wybra├Ž?



RiZochi - Pt cze 19, 2009 7:17 pm
Stan┬▒┬│ z Niar┬▒ przed drzwiami do pokoju. Przypomnia┬│ sobie, ┬┐e s┬▒ zamkni├¬te. Si├¬gn┬▒┬│ po miecz, aby wy┬│ama├Ž zamek. Dopiero teraz zorientowa┬│ si├¬, ┬┐e ca┬│y swˇj dobytek zostawi┬│ w koronie brzozy. Si├¬gn┬▒┬│ do kurtki. Na ca┬│e szcz├¬┬Âci nˇ┬┐ tam by┬│. Wyci┬▒gn┬▒┬│ go i bi┬│ w zamek. Podwa┬┐y┬│ go i silnym uderzeniem wy┬│ama┬│ drzwi. Na ca┬│e szcz├¬┬Âcie zrobi┬│ to do┬Â├Ž cicho.

Wiedzia┬│, ┬┐e Niara tego nie pochwali. Niestety by┬│o ju┬┐ po sprawie. Wszed┬│ do pokoju, po czym wprowadzi┬│ za sob┬▒ Niar├¬. Wskaza┬│ na le┬┐┬▒c┬▒ na pos┬│aniu Kyrie. Jej skrzyd┬│a zmieni┬│y si├¬ od momentu, kiedy opu┬Âci┬│ pokˇj.



Niara - Pt cze 19, 2009 8:01 pm
Niara podbieg┬│a do ┬│ˇzka na ktˇrym le┬┐a┬│a Kyrie. Pochyli┬│a si├¬ nad ni┬▒... ale przera┬┐ona natychmiast odskoczy┬│a. jej skrzyd┬│a by┬│y... prawie czarne... wszystko jej si├¬ przypomnia┬│o. Cala historia z ksi├¬ciem i wygnanie. Jej skrzyd┬│a tez si├¬ takie sta┬│y, a┬┐ w ko├▒cu znikn├¬┬│y. zmieszana nie wiedzia┬│a co robi├Ž. Mia┬│a m├¬tlik w g┬│owie, mechanicznie chwyci┬│a dziewczyn├¬ za r├¬k├¬.

Wzi├¬┬│a g┬│├¬boki oddech i zrobi┬│a jedyne co mog┬│a zrobi├Ž w tej chwili. Przysiad┬│a na skraju ┬│ˇzka i dotkn├¬┬│a skroni dziewczyny.

G┬│├¬boki dreszcz wstrz┬▒sn┬▒ cia┬│em Niary, d┬│o├▒ ktˇr┬▒ po┬│o┬┐y┬│a na g┬│owie Kyrie sta┬│a si├¬ teraz gor┬▒ca. Zamkn├¬┬│a oczy. I zobaczy┬│a...

Co┬ odrzuci┬│a dziewczyn├¬ do ty┬│u tak ┬┐e spad┬│a z ┬│ˇ┬┐ka. By┬│a w szoku. Spojrza┬│a na Rziochiego b┬│agalnym wzrokiem. Ch┬│opak pomˇg┬│ jej wsta├Ž. Niara znˇw usiad┬│a na skraju ┬│ˇzka obok Kyrie.

- Ona... teraz wszystko zale┬┐y od niej - wyszepta┬│a patrz┬▒c na Kyrie, mˇwi┬│a jednak do postaci stoj┬▒cej za ni┬▒. - tylko od niej zale┬┐y jak┬▒ drog├¬ wybierze. Mog├¬ ul┬┐y├Ž jej cierpieniu, mog├¬ odpu┬Âci├Ž jej winy... ale... to nie wiele pomo┬┐e, jedyne co mog├¬ dla niej teraz zrobi├Ž, to zmniejszy├Ž bˇl jaki ogarn┬▒┬│ jej cia┬│o. Nie mog├¬ pomˇc jej duszy... - Niara odwrˇci┬│a g┬│ow├¬ i spojrza┬│a pytaj┬▒ca na Rizochiego. - Mam j┬▒ uleczy├Ž?




Kyrie - Pt cze 19, 2009 8:09 pm
Dziewczyna nie drgn├¬┬│a nawet dalej b├¬d┬▒c w tym nieko├▒cz┬▒cym si├¬ ┬Ânie. B┬│┬▒dzi┬│a w mgle czuj┬▒c coraz wi├¬ksze zimno przeszywaj┬▒ce jej cia┬│o. Nie mog┬│a sobie przypomnie├Ž czyje g┬│osy j┬▒ wo┬│a┬│y, na nic si├¬ zda┬│o p┬│aczliwe wo┬│anie. Potkn├¬┬│a si├¬ par├¬ razy. G┬│osy, g┬│o┬Âne, rani┬│y jej uszy g┬│owa bola┬│a od huku. Ale sz┬│a dalej, nie wiedzia┬│a gdzie i jak ale sz┬│a.



RiZochi - Pt cze 19, 2009 8:42 pm
-Je┬Âli mo┬┐esz, to ul┬┐yj jej cierpieniu. - odpar┬│. Zbli┬┐y┬│ si├¬ do okna. Spojrza┬│ na deszcz. - Wci┬▒┬┐ otacza mnie bˇl i cierpienie.

Wpatrywa┬│ si├¬ w deszcz. Krople spada┬│y z dachu. Gra┬│y spokojn┬▒ melodi├¬. W jego g┬│owie wci┬▒┬┐ brzmia┬│a pie┬Â├▒ Kyrie. Westchn┬▒┬│. Zapewne o tym wspominaj┬▒ ludzie, ktˇrzy s┬│ysz┬▒ ┬Âpiew anio┬│ˇw. Spojrza┬│ na Niar├¬.

-Musz├¬ co┬ za┬│atwi├Ž jeszcze. - mˇwi┬▒c to stan┬▒ na parapecie. - WrËc├¬ za nied┬│ug┬▒ chwil├¬. Mog┬│aby┬ jej popilnowa├Ž.

Mˇwi┬▒c to ch┬│opak zeskoczy┬│ na dˇ┬│.

Ci┬▒g dalszy zwi┬▒zany z Rizochim

Meridion i Niara: Uwa┬┐aj na ortografi├¬. Wrˇci┬│ pisz├¬ si├¬ przez Ë, a nie przez U!!!



Niara - So cze 20, 2009 2:47 pm
Niara patrzy³a na wychodz±cego Rizochiego jak zahipnotyzowana. Szybko jednak siê ocknê³a.

Teraz wpatrywa┬│a si├¬ w twarz Kyrie, stara┬│a si├¬ nie spogl┬▒da├Ž na jej czerniej┬▒ce skrzyd┬│a.

- Oby┬ wybra┬│a dobr┬▒ drog├¬, dobr┬▒ dla Ciebie... -szepn├¬┬│a, po czym po┬│o┬┐y┬│a d┬│onie na ramionach anielicy. Zamkn├¬┬│a oczy i u┬┐y┬│a ca┬│ej swojej magii by ul┬┐y├Ž jej cierpieniu. Musia┬│a by├Ž silna by mog┬│a j┬▒ leczy├Ž, bia┬│e ┬Âwiat┬│o bi┬│o z d┬│oni dziewczyny, powoli, bardzo powoli magia wnika┬│a w cia┬│o Kyrie. Trwa┬│o do┬Â├Ž d┬│ugo za nim Niara zdo┬│a┬│a cho├Ž troch├¬ ul┬┐y├Ž anielicy w bˇlu. W ko├▒cu ┬Âwiat┬│o zgas┬│o. Niara opad┬│a zm├¬czona na pod┬│og├¬, oddycha┬│a ci├¬┬┐ko, to jedyne co mog┬│a zrobi├Ž teraz dla Kyrie.

Powoli podnios┬│a si├¬, zachwia┬│a lekko, ale zdo┬│a┬│a usia├Ž przy dziewczynie. Chwyci┬│a j┬▒ za r├¬k├¬.

- Teraz ju┬┐ wszystko zale┬┐y od ciebie moja droga.



RiZochi - So cze 20, 2009 3:13 pm
Ch┬│opak stan┬▒┬│ pod karczm┬▒. Wiedzia┬│, ┬┐e nie by┬│o go zbyt d┬│ugo. Wskoczy┬│ na parapet. Powoli wszed┬│ do pokoju. W ┬Ârodku znajdowa┬│a si├¬ wci┬▒┬┐ jeszcze Niara. Anielica pozostawa┬│a dalej nieprzytomna. Westchn┬▒┬│ ci├¬┬┐ko.

-Przepraszam, ┬┐e tyle mnie nie by┬│o. - odpar┬│.

Zdj┬▒┬│ z siebie przemoczony p┬│aszcz i kurtk├¬. Rozwiesi┬│ je na krzes┬│ach. Miecz postawi┬│ pod ┬Âcian┬▒. Zerkn┬▒┬│ do torby. Wyj┬▒┬│ z niej patelnie i imbryk. Rozejrza┬│ si├¬ po pokoju. Podszed┬│ do materaca. Wyci┬▒gn┬▒┬│ z niego gar┬Â├Ž s┬│omy. Po┬│o┬┐y┬│ j┬▒ na patelni. Na niej u┬│o┬┐y┬│ kilka kawa┬│kˇw drewna, ktˇre rˇwnie┬┐ mia┬│ w torbie. Rozpali┬│ niewielki p┬│omie├▒. Ca┬│o┬Â├Ž postawi┬│ na parapecie, aby dym nie wype┬│nia┬│ pokoju. Si├¬gn┬▒┬│ po buk┬│ak. Przela┬│ wod├¬ ze ┬Ârodka do imbryka. Z kieszeni wyj┬▒┬│ kilka mokrych li┬Âci. Na ca┬│e szcz├¬┬Âci uda┬│o mu si├¬ je znale┬╝├Ž. Wygl┬▒da┬│o na to, ┬┐e to pospolita ro┬Âlina w tym rejonie. Wrzuci┬│ je do naczynia z powoli wrz┬▒c┬▒ wod┬▒. Doda┬│ troch├¬ li┬Âci herbaty.

Gdy napˇj by┬│ ju┬┐ gotowy. Rozla┬│ go do dwˇch kubkˇw, po czym odstawi┬│ imbryk na stˇ┬│. Reszt├¬ prowizorycznego ogni wyrzuci┬│ za okno. Deszcz od razu zgasi┬│ tl┬▒ce si├¬ resztki. Wzi┬▒┬│ kubki z napojem i poda┬│ jeden Niarze.

-To zwyk┬│a herbata. - odpar┬│ przyja┬╝nie. - Uda┬│o mi si├¬ znale┬╝├Ž troch├¬ ziˇ┬│ ┬│agodz┬▒cych bˇl. Doda┬│em je do ┬Ârodka. S┬▒ bezsmaku, wi├¬c nie powinny wp┬│yn┬▒├Ž na jej jako┬Â├Ž.

Ostudzi┬│ dmuchaj┬▒c herbat├¬ trzyman┬▒ w r├¬ku. Zbli┬┐y┬│ si├¬ do le┬┐┬▒cej anielicy. Delikatnie podniˇs┬│ jej g┬│ow├¬ i wla┬│ do ust troch├¬ ciep┬│ego p┬│ynu. Widzia┬│, ┬┐e upi┬│a. Odstawi┬│ na stolik przy ┬│ˇ┬┐ku. Zbli┬┐y┬│ si├¬ do miejsca, w ktˇrym sp├¬dzi┬│ poprzedni┬▒ noc. Usiad┬│ opieraj┬▒c si├¬ o ┬Âcian├¬.

-Popilnuje jej. - rzek┬│. - Je┬┐eli jeste┬ zm├¬czona powinna┬ i┬Â├Ž spa├Ž. Do momentu, gdy przyjdzie Tigra, b├¬d├¬ mia┬│ na ni┬▒ oko.



Kyrie - So cze 20, 2009 3:25 pm
Usiad┬│a czuj┬▒c si├¬ ca┬│kowicie bezradna. Skulona opar┬│a czo┬│o o ziemi├¬. Nagle mog┬│a zrozumie├Ž tylko jedno. Pojawi┬│ si├¬ nowy g┬│os. G┬│os kobiety, ale jakiej? Kim by┬│a, ┬┐e kaza┬│a jej decydowa├Ž? zale┬┐y wszystko od niej. Czyli musi wybra├Ž.. ale co? Jak? Stara┬│a sobie przypomnie├Ž co si├¬ dzia┬│o nim znalaz┬│a si├¬ na tym pustkowiu. By┬│a w wiosce. Razem ze znajomymi. Nie mog┬│a jednak sobie przypomnie├Ž ani jednej twarzy. ┬»adnego g┬│osu. Pami├¬ta, ┬┐e dalej z kim┬ rozmawia┬│a. Kto┬ wa┬┐ny..a potem las. Z kim┬ si├¬ k┬│ˇci┬│a. Zacisn├¬┬│a d┬│onie na g┬│owie. M├¬tlik by┬│ nie do zniesienia a ch┬│ˇd dalej przeszywa┬│ jej zmarzni├¬te cia┬│o.
-Co mam czyni├Ž Bo┬┐e?- Szepn├¬┬│a bezradnie. Podnios┬│a zaraz g┬│ow├¬.
-Czemu to powiedzia┬│am? Czemu wo┬│a┬│am o rad├¬ Boga?- Po chwili pami├¬├Ž wraca┬│a. Powoli. Zawsze prosi┬│a go o rad├¬. Nigdy nic nie robi┬│a sama, nigdy sama nie podejmowa┬│a decyzji. To on za ni┬▒ rozwi┬▒zywa┬│ problemy. Czemu teraz milczy?... nie. nie milczy. Jeden z g┬│osˇw. Czy to mo┬┐liwe, ze to on? Poderwa┬│a si├¬ na rˇwne nogi mimo i┬┐ zachwia┬│o ni┬▒ a nogi zesztywnia┬│y lekko.
-Skoro jednym g┬│osem jest Najwy┬┐szy to czyj jest drugi?- S┬│owa lecia┬│y gdzie┬ w przestrze├▒ i nie wraca┬│y z odpowiedzi┬▒. Jedynie krzyki nawo┬│uj┬▒ce. Wzi├¬┬│a g┬│├¬boki oddech a┬┐ p┬│uca j┬▒ zapiek┬│y od ch┬│odnego powietrza. Musia┬│a sobie przypomnie├Ž wszystko. Czu┬│a, ┬┐e nie mo┬┐e w ┬Âlepo gna├Ž za g┬│osem. Znˇw bez zastanowienia oddawa├Ž decyzje. Usiad┬│a ponownie. Stara┬│a sobie przypomnie├Ž po kolei osoby ktˇre z ni┬▒ by┬│y. I kim by┬│a kobieta, ktˇra do niej przemˇwi┬│a. Pami├¬ta┬│a kocie uszy. I ten barwny g┬│os. Jej opiekunka..
-T..Tigra. Tigra zawsze o mnie dba┬│a, ale to nie jej by┬│ g┬│os.- Szepn├¬┬│a pod nosem. By┬│a tam jeszcze. Kobieta. Trzyma┬│a si├¬ miedzy dwˇch m├¬┬┐czyzna. Potem, potem ju┬┐ tylko jeden. Leczy┬│a j┬▒ w pokoju. To by┬│a Niara. To by┬│ g┬│os Niary. Ale czemu kaza┬│ jej wybiera├Ž? co mia┬│a wybra├Ž?
-Nadal nie odgad┬│am drugiego g┬│osu..- By┬│ tam kto┬Â. Kto┬ kto niczym cie├▒ pojawia┬│ si├¬ i znika┬│. Kto┬Â..z dawnej przesz┬│o┬Âci.
-Czemu na jego my┬Âl tak bardzo boli mnie serce.. czemu tak dziwnie si├¬ czuj├¬?- Potar┬│a piek┬▒ce oczy. Podnios┬│a si├¬ ponownie i sz┬│a przed siebie zagubiona. Ws┬│ucha┬│a si├¬ w obcy g┬│os stara┬│a sobie go przypomnie├Ž. Po chwili zd├¬bia┬│a. Przed oczyma stan┬▒┬│ jej obraz. Obraz m├¬┬┐czyzny z ktˇrym rozmawia┬│a tej nocy. Meridion. Przecie┬┐ to by┬│ Meridion. Jak mog┬│a nie skojarzy├Ž tego g┬│osu? Teraz ju┬┐ wiedzia┬│a. Pami├¬ta┬│a wszystko. Wszystkich towarzyszy, Fauruna, Rizochiego.. nawet m├¬┬┐czyzn├¬ przy stajni. Obudzi┬│a si├¬ gwa┬│townie ┬│api┬▒c powietrze niczym ryba wyci┬▒gni├¬ta z wody. Poruszy┬│a niemo wargami. Plecy piek┬│y j┬▒ niemi┬│osiernie jakby parzy┬│y j┬▒ jej w┬│asne skrzyd┬│a, ktˇre ju┬┐ teraz by┬│y tak czarne jak jej w┬│osy. Rozejrza┬│a si├¬ gwa┬│townie po pokoju jakby czu┬│a, ┬┐e zaraz co┬ si├¬ jej stanie. Gdyby nie ┬Âciana za ni┬▒ pewnie zacz├¬┬│a by ucieka├Ž. Tak przylgn├¬┬│a do niej przera┬┐ona.



Niara - So cze 20, 2009 7:33 pm
Niara nie zd┬▒┬┐y┬│a odpowiedzie├Ž Rizochiemu. Nagle Kyrie poruszy┬│a si├¬ gwa┬│townie, wystraszona dziewczyna przylgn├¬┬│a do ┬Âciany, przera┬┐ona jak ma┬│e zwierz┬▒tko wielkimi oczami patrzy┬│a na zebranych w pokoju towarzyszy.

Niara przesun├¬┬│a si├¬ bli┬┐ej anielicy, Obj├¬┬│a ja i mocno przytuli┬│a, jakby zna┬│y si├¬ do wiekˇw. Kobieta opar┬│a g┬│ow├¬ Kyrie o swoje ramie.

-Ju┬┐... ju┬┐ po wszystkim - mˇwi┬│a ┬│agodnie - Ciii...  powtarza┬│a by przera┬┐ona dziewczyna mog┬│a si├¬ cho├Ž troch├¬ uspokoi├Ž.



RiZochi - So cze 20, 2009 8:57 pm
Widz┬▒c budz┬▒c┬▒ si├¬ gwa┬│townie anielic├¬, ch┬│opak stan┬▒┬│ na rˇwne nogi. Przygl┬▒da┬│ si├¬ jak Niara j┬▒ obejmuje. Jak prˇbowa┬│a j┬▒ uspokoi├Ž. Widzia┬│, ┬┐e powoli, z ka┬┐dym kolejnym s┬│owem Kyrie przestaje si├¬ ba├Ž.

-Jeste┬ ju┬┐ bezpieczna. - odpar┬│ zbli┬┐aj┬▒c si├¬ do ┬│ˇ┬┐ka. - Znalaz┬│em ci├¬ w lesie. Straci┬│a┬ przytomno┬Â├Ž. Martwili┬Âmy si├¬ o ciebie.

Stara┬│ si├¬ mˇwi├Ž spokojnie i powoli. Wk┬│adaj┬▒c ca┬│┬▒ pozytywn┬▒ energi├¬ w to, aby to wszystko brzmia┬│o jak najbardziej przyja┬╝nie. Nie chcia┬│, aby anielica wystraszy┬│a si├¬ jego g┬│osu. Przynajmniej na to mˇg┬│ cos poradzi├Ž. By┬│ w pe┬│ni ┬Âwiadomy, ┬┐e jego twarz nie wygl┬▒da┬│a najlepiej.

-Ju¿ nic ci nie grozi. - doda³. - Pamiêtasz nas?



Kyrie - So cze 20, 2009 9:11 pm
Dziewczyna zadr┬┐a┬│a na dotyk Niary. Powoli kojarzy┬│a osoby. Zakry┬│a twarz w d┬│oniach by si├¬ uspokoi├Ž. G┬│osy dalej brzmia┬│y echem w g┬│owie a nieprzyjemny ch┬│ˇd pozosta┬│ w piersi.
-Nic..nic mi nie jest...co..co widzia┬│e┬ w lesie?- Zapyta┬│a niepewnie patrz┬▒c na ch┬│opaka.
-Co si├¬ sta┬│o potem.. czy ja..mˇwi┬│a co┬Â?-Pyta┬│a zaniepokojona. Ba┬│a si├¬, ┬┐e powiedzia┬│a co┬ za g┬│o┬Âno. Co┬ czego nikt nie mo┬┐e us┬│ysze├Ž.
-Niaro.. robi┬│am co┬ strasznego. Zrobi┬│am co┬ niewybaczalnego, nam anio┬│om.. Niaro ja tak bardzo chcia┬│am by├Ž normalna..- Dziewczyna zanios┬│a si├¬ p┬│aczem kul┬▒c.



Niara - So cze 20, 2009 9:26 pm
Niara tuli³a dziewczynê do piersi.

- Ju┬┐ dobrze, ju┬┐... - stara┬│a si├¬ ja uspokoi├Ž - to Twoja droga kochana, jestem pewna ┬┐e dobrze wybra┬│a┬Â, to nie rasa stanowi o tym kim jeste┬Âmy zawsze b├¬dziesz anio┬│em, zawsze, tak jak ja. - przytula┬│a dziewczyn├¬ mocniej tak by mog┬│a si├¬ wyp┬│aka├Ž.



RiZochi - So cze 20, 2009 9:55 pm
-┬Žpiewa┬│a┬ pie┬Â├▒. Pˇ┬╝niej wykrzycza┬│a┬ co┬ w niebo i straci┬│a┬ przytomno┬Â├Ž. Rˇwno z utrat┬▒ przytomno┬Âci zacz┬▒┬│ pada├Ž deszcze i twoje skrzyd┬│a ... - zamilk┬│ na chwil├¬.

Milcza┬│. Nie wiedzia┬│ co ma powiedzie├Ž. My┬Âla┬│ nad tym przez chwil├¬. Stwierdzi┬│, ┬┐e musi powiedzie├Ž jej prawd├¬. Odk┬│adanie tego nie pomo┬┐e, a ok┬│amywanie by┬│o nie by┬│o w jego zwyczaju. Westchn┬▒┬│.

-Twoje skrzyd┬│a zacz├¬┬│y ciemnie├Ž. - odpar┬│. - Teraz s┬▒ zupe┬│nie czarne. Nie wiedzia┬│em co si├¬ z Tob┬▒ dzieje. Dlatego jest te┬┐ tutaj Niara. Mam nadzieje, ┬┐e wszystko w porz┬▒dku.



Kyrie - So cze 20, 2009 10:01 pm
Dziewczyna s┬│ucha┬│a tych wszystkich s┬│ˇw i chowa┬│a si├¬ coraz bardziej z za┬┐enowania.
-Teraz to nie ma znaczenia.. moja skrzyd┬│a to konsekwencje moich czynˇw..- Cieszy┬│a si├¬, ┬┐e nie by┬│o przy tym Niary. Tylko ona by┬│aby w stanie zrozumie├Ž s┬│owa ktˇre kierowa┬│a w niebiosa. Uspokoi┬│a sie lekko, ale wygl┬▒da┬│a jak cie├▒ istoty jak┬▒ by┬│a. Poblad┬│a, zm├¬czona, burza w jej oczach odesz┬│a pozosta┬│a g┬│├¬boka granatowa pustka. Min┬▒┬│ rˇwnie┬┐ p┬│acz.
-Teraz.. teraz musz├¬ tylko czeka├Ž...-Szepn├¬┬│a. Wiedzia┬│a jednak, ┬┐e to nic nie da. Nie podj├¬┬│a ostatecznej decyzji. Dlatego jej skrzyd┬│a mimo i┬┐ czarne jeszcze nie przemieni┬│y si├¬ w proch. W niemym wo┬│aniu nie by┬│o wiadome czyje imi├¬ dziewczyna wypowiedzia┬│a.



RiZochi - So cze 20, 2009 10:42 pm
Zbli┬┐y┬│ si├¬ do stolika, na ktˇrej postawi┬│ wcze┬Âniej kubek z herbat┬▒. Poda┬│ go anielicy. Wrˇci┬│ na swoje miejsce pod ┬Âcian┬▒. Usiad┬│ na ziemi. Spojrza┬│ w stron├¬ obu dziewcz┬▒t.

-Czy to co┬ powa┬┐nego.- zacz┬▒┬│ powoli. - Co si├¬ teraz stanie z Tob┬▒ i Twoimi skrzyd┬│ami. Czy czeka Ci├¬ to samo, co przydarzy┬│o si├¬ Niarze?

Mˇwienie o tych rzeczach przychodzi┬│o mu ci├¬┬┐ko. Nie zmienia┬│o to jednak faktu, ┬┐e chcia┬│ wiedzie├Ž. Przynajmniej pewna cz├¬┬Â├Ž niego, chcia┬│a zna├Ž prawd├¬. Zdawa┬│ sobie spraw├¬, ┬┐e samo wspominanie o tych problemach mo┬┐e by├Ž bolesna. Zdawa┬│ sobie jednak w pe┬│ni ┬Âwiadomo┬Â├Ž z tego, ┬┐e milczenie nie pomaga.



Niara - N cze 21, 2009 6:54 am
Niara spojrza┬│ w oczy Kyrie. Wiedzia┬│a, ┬┐e teraz tylko ona sama musi zdecydowa├Ž o swoim losie, nikt inny tylko ona. Sama nie mia┬│a takiego szcz├¬┬Âcia, zabrano jej skrzyd┬│a, p┬│aci┬│a za w┬│asn┬▒ ┬│atwowierno┬Â├Ž. Mimo i┬┐ teraz nie mia┬│a swoich skrzyde┬│, zostawiono jej jednak moce i wszystkie anielskie umiej├¬tno┬Â├Ž. Nie by┬│a teraz pod rozkazami Pana, nie wype┬│nia┬│a jego prˇ┬Âb i ┬┐┬▒da├▒, a mimo to czu┬│a si├¬ anio┬│em, teraz wolnym anio┬│em. Po wielu latach nawet cieszy┬│a si├¬, ┬┐e jest tym kim jest, ┬┐e sama mo┬┐e podejmowa├Ž decyzje o sobie, ┬┐e nie podlega niczyjej jurysdykcji. Tak naprawd├¬ jedyny ┬┐al jaki skrywa┬│a g┬│├¬boko w sercu, to ┬┐al o zdrad├¬ rasy, o z┬│amanie zasad nie tyle przeciw Panu co przeciw swoim wspˇ┬│towarzysz┬▒. ┬»al o to, ┬┐e zaufa┬│a i ┬┐al o to wszystko co wtedy si├¬ wydarzy┬│o... przez ni┬▒. Teraz kiedy patrzy┬│a na Kyrie i zastanawia┬│a si├¬ co sama wybra┬│a by w takiej sytuacyj... wiedzia┬│a... wiedzia┬│a, bo po latach sp├¬dzonych na ziemi tak naprawd├¬ nie chcia┬│a wraca├Ž pod w┬│adze Pana, jedyne czego naprawd├¬ chcia┬│a to zado┬Â├Žuczyni├Ž swojej rasie, nie Najwy┬┐szemu. Dopiero teraz kiedy zobaczy┬│a Kyrie zda┬│a sobie spraw├¬, ┬┐e gdyby nie ca┬│a sprawa z Ksi├¬ciem i tak w ko├▒cu zacz├¬┬│a by polemik├¬ z Bogiem, ktˇra sko├▒czy┬│a by si├¬ podobne, dopiero teraz gdy widzia┬│a walk├¬ anielicy z sama sob┬▒ dosz┬│o do niej, ┬┐e pewnie koniec ko├▒cˇw sama musia┬│aby tak┬▒ stoczy├Ž. Jednak nie o ni┬▒ teraz chodzi┬│o.

Niara spojrza┬│a teraz na Rizochiego, zastyg┬│a kiedy us┬│ysza┬│a jego pytanie. Wcze┬Âniej chcia┬│a poprosi├Ž go ┬┐eby wyszed┬│, pragn├¬┬│a porozmawia├Ž z Kyrie sam na sam, teraz jednak nie by┬│a w stanie nic powiedzie├Ž. S┬▒dzi┬│a, ┬┐e Kyrie czu┬│┬▒ si├¬ podobnie, skoro nadal ma skrzyd┬│a nie podj├¬┬│a ostatecznej decyzji. Rozumia┬│a, ┬┐e to dla niej trudne, a pytanie ch┬│opaka... najpewniej w tej chwili dudnia┬│o w g┬│owie anielicy, pozostaj┬▒c bez odpowiedzi.



Kyrie - N cze 21, 2009 7:47 am
Dziewczyna siedzia³a dalej patrz±c siê przed siebie jakby nie kontaktowa³a, ¿e zadano jej pytanie. Dopiero po chwili ocknê³a siê i unios³a g³owê patrz±c zagubionym wzrokiem na ch³opaka.
-Co si├¬ stanie...- Powtˇrzy┬│a cicho jakby sama zadaj┬▒c sobie to pytanie. Unios┬│a si├¬ lekko i bardzo powoli zesz┬│a z ┬│ˇ┬┐ka. Mimo i┬┐ ka┬┐dy ruch sprawia┬│ jej bˇl a plecy nadal piek┬│y podesz┬│a chwiejnie do Rizochiego i kl├¬k┬│a przed nim. Pog┬│aska┬│a go po w┬│osach swoj┬▒ drobniutk┬▒ d┬│oni┬▒.
-Wszystko b├¬dzie dobrze... ja b├¬d├¬ dalej taka sama... wyruszymy.. wszyscy razem tak jak wcze┬Âniej.- Mimo dr┬┐┬▒cego g┬│osu i sp┬│ywaj┬▒cych po policzkach ┬│zach u┬Âmiechn├¬┬│a si├¬.



Tigra - N cze 21, 2009 11:30 am
Dziewczyna podesz┬│a do drzwi, widz┬▒c jednak wy┬│amany zamek zd├¬bia┬│a. Upu┬Âci┬│a klucz i wbieg┬│a szybko do ┬Ârodka.
-Kyrie!- Zawo┬│a┬│a przera┬┐ona. To co zobaczy┬│a w ┬Ârodku ca┬│kowici j┬▒ sko┬│owa┬│o. Nie wiedzia┬│a co si├¬ dzieje. Anielica wygl┬▒da┬│a koszmarnie i jej skrzyd┬│a. Zakry┬│a d┬│o├▒mi usta i szybko pad┬│a na kolana ko┬│o dziewczyny przyciskaj┬▒c j┬▒ do siebie.
-Co┬Âcie jej zrobili?! Dlaczego jest w takim stanie?!- Krzycza┬│a przera┬┐ona a po policzkach sp┬│yn├¬┬│y jej ┬│zy. Czemu wszystko co jest dla niej cenne wymyka si├¬ jej z d┬│oni.? Czemu znˇw ma zosta├Ž sama? Patrzy┬│a nienawistnym wzrokiem to na Niar├¬ to na Rizochiego.



RiZochi - N cze 21, 2009 11:49 am
Patrzy┬│ na Kyrie. Jak schodzi z ┬│ˇ┬┐ka i zbli┬┐a si├¬ do niego. S┬│ucha┬│ ka┬┐dego jej s┬│owa i z ka┬┐dym wiedzia┬│, ┬┐e to nie jest do ko├▒ca prawda. Jak mo┬┐na by┬│oby ukry├Ž to przed kim┬Â, kto niemal ca┬│e ┬┐ycie ┬┐yje w ukryciu. Kto skrywa swˇj bˇl. Westchn┬▒┬│.

Us┬│ysza┬│ wbiegaj┬▒c┬▒ do pokoju Tigr├¬. Przeniˇs┬│ wzrok niemal od razu na drzwi, zanim dziewczyna wpad┬│a do ┬Ârodka. Nie dziwi┬│a go jej reakcja. By┬│ na ni┬▒ przygotowany. Na jej miejscu najprawdopodobniej zareagowa┬│by tak samo. Jego wzrok posmutnia┬│.

-Nic jej nie zrobili┬Âmy. - odpar┬│ spokojnie. Nie by┬│ do ko├▒ca co z tego dotrze do koto┬│aczki, nie mniej jednak chcia┬│ przedstawi├Ž swoj┬▒ wersj├¬ wydarze├▒. - Znalaz┬│em j┬▒ w lesie nieprzytomn┬▒. Przynios┬│em z powrotem tutaj. Niara nie ma nic z tym wspˇlnego. Mia┬│a pomˇc jedynie z problemem skrzyde┬│.

Mˇwi┬▒c to wsta┬│. Podszed┬│ do krzes┬│a, na ktˇrym le┬┐a┬│a kurtka i p┬│aszcza. Ubra┬│ jedno i drugie. Spojrza┬│ na zgromadzone w pokoju osoby lekko si├¬ u┬Âmiechn┬▒┬│.

-W imbryku jest jeszcze herbata. - odpar┬│. - Ja ju┬┐ nie jestem potrzebny. - zbli┬┐y┬│ si├¬ do Kyrie. Spojrza┬│ na jej twarz. - Nie mog├¬ powiedzie├Ž, ┬┐e czuj├¬ twˇj bˇl. - zamilk┬│ po czym spojrza┬│ na Niar├¬. - Nie mog├¬ powiedzie├Ž rˇwnie┬┐, ┬┐e odczuwam twˇj brak Artemisu. -  zerkn┬▒┬│ na Tigr├¬. - Twoje wyrzuty rozumiem. Przepraszam za spowodowane problemy.

Chcia┬│ co┬ jeszcze dopowiedzie├Ž, ale nie wiedzia┬│ co. Nie chcia┬│ mˇwi├Ž, czego┬Â, co mog┬│oby wywo┬│a├Ž niezrozumienie i zniesmaczenie. Westchn┬▒┬│ ci├¬┬┐ko. Podszed┬│ do okna. Deszcz wci┬▒┬┐ pada┬│. Lekko si├¬ u┬Âmiechn┬▒┬│. Odwrˇci┬│ g┬│ow├¬.

-Dobranoc. - odpar┬│ i wyskoczy┬│ za okno. Powolnym krokiem ruszy┬│ w stron├¬ brzozy, na ktˇrej mia┬│ zamiar sp├¬dzi├Ž noc



Niara - N cze 21, 2009 12:04 pm
Niara podesz┬│a do dziewczyn kl├¬cz┬▒cych na pod┬│odze. Nie by┬│a w stanie my┬Âle├Ž teraz o Rizochim.

- Tigra, doskonale wiesz, ┬┐e to nie my, uspokˇj si├¬ prosz├¬ - Niara pomog┬│a obu dziewczyn┬▒ wsta├Ž. Razem z Tigra po┬│o┬┐y┬│y Kyrie na ┬│ˇ┬┐ku. Tigra usiad┬│a na jego skraju patrz┬▒c b┬│agalnie na ledwo ┬┐yw┬▒ anielice, Niara przesz┬│a na druga stron├¬ pos┬│ania i rˇwnie┬┐ usiad┬│a.

- Tigra - spojrza┬│a na koto┬│aczk├¬ - rozumiem Ci├¬, ale teraz pos┬│uchaj, my naprawd├¬ nic jej nie zrobili┬Âmy, Rizochi przyniˇs┬│ ja tutaj, tak jak powiedzia┬│, z lasu, by┬│a nieprzytomna, potem pobieg┬│ po mnie, ┬┐ebym jej pomog┬│a, ale jedyne co mog┬│a zrobi├Ž to ul┬┐y├Ž cierpieniu jakie prze┬┐ywa┬│o jej cia┬│o.

Niara westchnê³a cicho.

- Kyrie - mˇwi┬│a spokojnie - bardzo Ci├¬ teraz boli, je┬Âli chcesz... mam jeszcze si┬│├¬... mog├¬ Ci├¬ uleczy├Ž...



Kyrie - N cze 21, 2009 12:23 pm
-Tigra..spokojnie. Oni mi pomogli, nic mi nie jest.- Szepta┬│a cicho. Stara┬│a si├¬ nie skrzywi├Ž zbytnio z bˇlu. ka┬┐dy dotyk parali┬┐owa┬│ jej cia┬│o. Spojrza┬│a na Niar├¬.
-Nie. Du┬┐o pomog┬│a┬Â.. jestem ci bardzo wdzi├¬czna.- U┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ lekko. Teraz obrˇci┬│a si├¬ do swojej kocicy i poca┬│owa┬│a j┬▒ delikatnie w czo┬│o.
-Spokojnie...- Szepn├¬┬│a. Siedzia┬│a staraj┬▒c si├¬ odzyska├Ž si┬│y. spojrza┬│a w stron├¬ okna.
-Martwi├¬ si├¬ o Rizochiego. Wpl┬▒ta┬│am go w to wszystko. Nie chcia┬│am by by┬│ ┬Âwiatkiem.. tak jak wy wszyscy... was nie powinno przy tym by├Ž.- Mˇwi┬│a cicho patrz┬▒c na swoje bezw┬│adne d┬│onie.
-Sama powinnam podj┬▒├Ž decyzj├¬... nie chcia┬│am by┬Âcie na to patrzyli... chcia┬│abym go przeprosi├Ž.- znˇw spojrza┬│a na okno. Krople szele┬Âci┬│y cicho o szyb├¬ wystukuj┬▒c ┬┐a┬│obn┬▒ melodi├¬.



Niara - N cze 21, 2009 3:24 pm
Niara powoli wsta┬│a z ┬│ˇ┬┐ka.

- Cˇ┬┐... jest pˇ┬╝no, skoro nie chcesz ┬┐ebym Ci pomog┬│a, nie b├¬d├¬ nalega├Ž. My┬Âl├¬, ┬┐e skoro nie podj├¬┬│a┬ jeszcze decyzji najlepiej b├¬dzie zostawi├Ž Ci├¬ sam┬▒, przemy┬Âl dobrze to co postanowisz, ale uwierz mi cokolwiek to b├¬dzie na zawsze pozostaniesz anio┬│em.

Niara pochyli³a siê i poca³owa³a dziewczynê w policzek.

- Powinna┬ si├¬ przespa├Ž.

Przesz┬│a przez pokˇj, a id┬▒c ko┬│o Tigry po┬│o┬┐y┬│a d┬│o├▒ na jej ramieniu i zatrzyma┬│a si├¬ na chwile.

- Opiekuj siê ni± dobrze, ona Ciê potrzebuje.

Niara wysz┬│a z pokoju zamykaj┬▒c za sob┬▒ drzwi.



Kyrie - N cze 21, 2009 4:37 pm
Dziewczyna w milczeniu przyj├¬┬│a s┬│owa Niary. Doskonale wiedzia┬│a, ┬┐e musi podj┬▒├Ž decyzj├¬... w sumie. To chyba i tak jest za pˇ┬╝no. Westchn├¬┬│a ci├¬┬┐ko kiedy zosta┬│a sama z koto┬│aczk┬▒.
-Tigra.. rano trzeba wyrusza├Ž. Powiem ci wszystko co si├¬ zdarzy┬│o. Jednak po┬│ˇ┬┐my si├¬ zaraz spa├Ž. Je┬Âli mam wyrusza├Ž potrzeba si├¬ wyspa├Ž.-U┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ lekko. Opowiedzia┬│a jej ca┬│a histori├¬, jej ┬Âpiew w lesie, deszcz, dziwny sen, dwa g┬│osy. Powiedzia┬│a jej wszystko, nawet to, ze to Meridiona g┬│os s┬│ysza┬│a w ┬Ânie. Tylko jej naprawd├¬ ufa┬│a, w sumie sama nie wiedzia┬│a czemu. Mo┬┐e dlatego, ┬┐e na razie si├¬ na niej nie zawiod┬│a? Po ca┬│ej m├¬cz┬▒cej historii obie dziewczyny po┬│o┬┐y┬│y si├¬ spa├Ž. Kyrie sny mia┬│a niespokojne. Jednak kiedy rankiem si├¬ obudzi┬│a, szybko odegna┬│a obrazy, ktˇre j┬▒ nachodzi┬│y. Ranek by┬│ pi├¬kny, s┬│o├▒ce ┬Âwieci┬│o ciep┬│ymi promieniami. Mimo niewyspania dziewczyna czu┬│a si├¬ dobrze. Spojrza┬│a w stron├¬ Tigry.
-Wstawaj ┬Âpiochu.- Szturchn├¬┬│a j┬▒ w rami├¬. Kiedy juz obie sie od┬Âwie┬┐y┬│y Kyrie przeszuka┬│a szafy pokoju. Znalaz┬│a tam jedynie stary p┬│aszcz. Jednak dobre i to byle by ukry├Ž swoje skrzyd┬│a przed Meridionem. Ba┬│a si├¬ tego co sobie pomy┬Âli. Jak g┬│upia rzuci┬│a wszystko i pogna┬│a za nim? A mo┬┐e b├¬dzie si├¬ ┬Âmia┬│, ┬┐e uda┬│o mu si├¬ j┬▒ zwie┬Â├Ž. Zagryz┬│a warg├¬ bij┬▒c si├¬ z tymi my┬Âlami. Nie ┬│udzi┬│a si├¬, ┬┐e si├¬ ucieszy. To nie wchodzi┬│o w gr├¬. W ko├▒cu opu┬Âci┬│y razem pokˇj.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • romanbijak.xlx.pl
  • Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.