ďťż
[Inwestycje] Finansowanie sportu



Tequila - Sob Gru 03, 2005 9:08 pm
Katowice nie pomogĹĄ?

Sobota, 3 grudnia 2005r.

Widzew i ŁKS majĹĄ dostać po pół miliona złotych z kasy miejskiej – donoszĹĄ z odcieniem radoÂści z Łodzi. Pozostałe kluby sportowe tego miasta majĹĄ otrzymać do podziału 700 tysięcy złotych. Sport kwalifikowany wspierajĹĄ Kielce, Szczecin, Wrocław. Na ÂŚlĹĄsku najpewniej uczyniĹĄ to rajcy bytomscy. Także mówi się o kwocie miliona złotych.

REKLAMA

Z tego, co nam wiadomo, nie uchyla się od pomocy Chorzów. Kto wie, może nawet tak zwanej chwilówki udzieli Zabrze Górnikowi, by przetrwał grudzień i styczeń. Tymczasem m.in. z GKS Katowice (piłka nożna) i Team Polska Katowice (koszykówka) donoszĹĄ o prawdopodobieństwie pozostania od poczĹĄtku do końca na tym, co sami wypracujĹĄ, bo w budżecie miasta nie ma i chyba nie będzie pieniędzy na wsparcie sportu. Albo promocji poprzez sport, jak nazywajĹĄ to gdzie indziej.

Z pieniędzmi jest ten ambaras, że zawsze ich za mało. Na wszystko: drogi, szkoły, inwestycje komunalne, szpitale itd. I zawsze, nie tylko za naszego życia, ale także naszych wnuków, będĹĄ pilniejsze potrzeby niż sport i kluby sportowe. Taka wizja w każdym czasie będzie usprawiedliwiona realiami.

Ale taka wizja tworzy też swoistĹĄ atmosferę wokół sportu i wokół zajmujĹĄcych się nim organizacji: z miastem nie da się nic załatwić, miasto uprawia spychologię, w mieÂście nie ma o czym rozmawiać. Nie pomogĹĄ, bo nie chcĹĄ, bo nie umiejĹĄ, bo nie mogĹĄ.

Ale czy to wyłĹĄcznie fatalny zbieg okolicznoÂści, że piłkarze GKS grajĹĄ teraz w IV lidze? Że hokej istnieje wyłĹĄcznie dzięki zapałowi paru czy parunastu ludzi? Że o koszykówce na najwyższym poziomie zaczynajĹĄ powoli zapominać najstarsi katowiczanie (Baildon)? Podobnie z siatkówkĹĄ żeńskĹĄ (Kolejarz)?

Wiemy, wiemy: wspomniane kluby były niezależne, samorzĹĄdne, samodzielne. Na własny rachunek przeżywały dni chwały i na własny rachunek upadały. Trudno więc, by miasto w mogło wpływać na ich działalnoÂść. Z drugiej jednak strony, czy pozbawione jest na przykład możliwoÂści lobbowania w wielkich i nieco mniejszych firmach na rzecz sportu i konkretnych ludzi, którzy sportem się zajmujĹĄ? Czy nie dostrzega, że poprzez sport można tworzyć m.in. wizerunek miasta, a zatem odnosić korzyÂści, które z czasem można przeliczyć również na pieniĹĄdze? I dlaczego gdzie indziej się da, a w Katowicach jakby nie?

Może warto byłoby odpowiedzieć nam, a i sobie, na te pytania. Przedstawić działania i strategię – o ile sĹĄ – wobec sportu. Albo przynajmniej swoje w tej materii wyobrażenia.

(ag) - Dziennik Zachodni




salutuj - Sob Gru 03, 2005 11:47 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



sqro - Nie Gru 04, 2005 12:53 am
Dlaczego z pieniedzy podatników nalezy dokładać komuś do prywatnego geszeftu? Skoro chce sie brac wypłaty liczone w solidnych tysiacach to moze samemu poszuka sie źródeł finansowania a nie wyciaga łapke po samorzadowa kase. Miasto owszem powinno finansować sport ale _amatorski_ a nie profesjonalny



Darkat - Nie Gru 04, 2005 8:45 am
Zgadzam się jak najzupełniej z przedmówcą. Jak najdalej z publicznymi pięniędźmi od zawodowego sportu. Można owszem kłaść pieniądze np. jak to się stało z lodowiskiem w Janowie. Ale ten obiekt niesłuży tylko hokeistom. A jeżeli już gdzieś dawać pieniądze to tak jak w tym przypadku na konkretnie przebudowany od podstaw obiekt i nadający mu nowy odświeżony wygląd. A nie marnowanie na pseudorozbudowy.
A z pieniędźmi na działalność klubową jak najdalej




babaloo - Nie Gru 04, 2005 6:54 pm
Również uważam, że inwestowanie przez miasto w sport zawodowy to zupełna pomyłka. Już chociażby z tego powodu, że kluby są samodzielne, samorządne ...... czyli prywatne. Sport zawodowy to biznes, który powinien się utrzymywać z reklam, sponsonsorów, biletów i praw telewizyjnych. Też chciałbym żeby w Katowicach były fajne drużyny, ale skoro nie ma takich, którzy chcieliby w to zainwestować to trudno.

Uważam natomiast, że miasto może i powinno inwestować w obiekty sportowe.



Bruno_Taut - Nie Gru 04, 2005 7:41 pm
Ja to bym wybudował tor Formuły 1. Co prawda nie cierpię sportów motorowych, ale mnóstwo ludzi to ogląda, Eurosport transmituje - można by nieźle zarobić.
Piłka nożna jeszcze długo nie przyniesie poważnych zysków. Szanujące się kluby budują dziś stadiony na 60 tysięcy ludzi. Wyobraźcie sobie mecz ligi polskiej na czymś takim. Kibice musieliby się szukać za pomocą GPS.



babaloo - Nie Gru 04, 2005 8:58 pm
O zawody Formuły 1 musielibyśmy rywalizować z Białą Podlaską



_PM_ - Pon Gru 05, 2005 7:10 am

Ja to bym wybudował tor Formuły 1. Co prawda nie cierpię sportów motorowych, ale mnóstwo ludzi to ogląda, Eurosport transmituje - można by nieźle zarobić. .

Jestem za, uwielbiam F!

PS...Eurosport nie transmituje wyścigów Formuły 1....



Wit - Czw Paź 05, 2006 9:16 pm


Unia Europejska daje pieniądze na śląski sport
Maciej Blaut2006-10-05, ostatnia aktualizacja 2006-10-05 17:05

Prawdopodobnie aż 15 mln euro województwo śląskie będzie mogło wykorzystać na budowę lub remonty obiektów sportowych.

Do naszego województwa pieniądze popłyną w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013. Jedno z tzw. działań programu zakłada możliwość dofinansowania lokalnej infrastruktury sportowej. Finansowe wsparcie dostaną inwestycje dotyczące zarówno budowy nowych, ogólnodostępnych obiektów sportowych, jak i modernizacji lub remontów już istniejących: boisk, kortów, basenów i hal.

Na ten cel w naszym województwie zostanie przeznaczonych w ciągu najbliższych sześciu lat prawdopodobnie aż 15 mln euro! Istnieją jednak ograniczenia: maksymalna kwota dofinansowania jednego projektu wyniesie 2 mln zł i może stanowić 85 proc. ogólnej kwoty inwestycji. Beneficjantami tych pieniędzy będą przede wszystkim jednostki samorządu terytorialnego, stowarzyszenia i towarzystwa sportowe oraz organizacje pozarządowe.

- Projekty związane z inwestycjami w infrastrukturę sportową można znaleźć również w innych działaniach programu. W dziale turystyki przewiduje się inwestycję w stoki narciarskie w rejonie Bielska-Białej. Jej koszt wyniesie 40 mln euro. Z kolei w ramach programu rozwoju dużych miast w Gliwicach powstanie hala widowiskowo-sportowa - wylicza Anna Słupina z wydziału programowania rozwoju i funduszy europejskich śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Gliwicka hala Podium, która będzie porównywalna z katowickim Spodkiem, powstanie kosztem aż 51 mln euro!

O tym, że warto walczyć o pieniądze z UE, przekonuje przykład Stadionu Śląskiego. Kluczowa inwestycja na tym obiekcie, czyli zadaszenie widowni wraz z przebudową i modernizacją wieży, zostanie aż w 37,5 proc. (kwotą 33,75 mln zł) sfinansowana ze środków europejskich. Co ciekawe, stadion, który był beneficjentem poprzedniej puli pieniędzy dzielonych przez Unię, otrzymał je w ramach wsparcia... kultury. Pieniądze z Unii wspomogły też m.in. budowę basenu w Rajczy czy ośrodka sportów wodnych w Pszczynie.

- Ostateczny kształt naszego programu zostanie jeszcze w październiku zaprezentowany Ministerstwu Rozwoju Regionalnego. Po tym, jak zaakceptuje go rząd, trafi do Komisji Europejskiej. Oceniamy, że konkursy na przyznanie pieniędzy europejskich ruszą w połowie przyszłego roku - mówi Słupina.



salutuj - Czw Paź 05, 2006 9:21 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



kukla - Wto Sty 23, 2007 6:17 pm
Witam.
Razem ze znajomymi planujemy wystartować w amatorskiej lidze Gliwickiego Towarzystwa Sympatyków Piłki Nożnej Pięcioosobowej http://www.piatka.nst.pl.

Są to rozgrywki o kilkuletniej tradycji. Jak na razie bierze w nich udział ponad 80 zespołów na 5 poziomach ligowych a rosnące zainteresowanie ma zaowocować, pojawieniem się kolejnego szczebla w najbliższym czasie.

Żeby zacząć grać trzeba jednak zapłacić wpisowe... i tu Moje pytanie:

Czy waszym zdaniem jest szansa, żeby znaleźć firmę, która by nas za sponsorowała? Jeśli tak to gdzie i w jaki sposób szukać?

Z tego co wiem, jedyne co możemy zaoferować jako amatorski zespół to nasza nazwa (chodzi mi o nadanie drużynie nazwy związanej lub kojarzącej się ze sponsorem)lub umieszczenie logo firmy na koszulkach.

Tylko czy to skusi jakąś firmę?

Koszty jakie musiałby ponieść sponsor to opłata stała, co pół roku - 600 złotych i jednorazowo co najmniej 500 złotych (jeśli drużyna ma mieć profesjonalne stroje).



Wit - Czw Sty 25, 2007 11:14 pm


Katowice podzieliły pieniądze na sport. Znów pojawiły się kontrowersje

Maciej Blaut2007-01-24, ostatnia aktualizacja 2007-01-24 20:59
Urzędnicy rozdysponowali pomiędzy kluby kwotę 1,1 mln zł. Nie wszyscy są zadowoleni z dokonanych wyborów

Rozporządzenie prezydenta Katowic w sprawie podziału pieniędzy na szkolenie dzieci i młodzieży co roku budzi spore emocje. Przed rokiem pojawiły się zarzuty, że komisja opiniująca ten podział nie była obiektywna (zasiadający w niej Marek Szczerbowski był równocześnie menedżerem klubu korzystającego z dotacji). Wybuchła też afera, bo nie przyznano dotacji szkółce piłkarskiej Stadionu Śląskiego. - Pani prezydent Grażyna Szołtysik wytłumaczyła nam, że klub nie dostał dotacji, bo leży na terenie Chorzowa. Zasugerowała nam ponadto, że powinniśmy przestać przyjmować do klubu dzieci z Katowic, a te, które u nas trenują, odesłać do katowickich klubów - mówił przed rokiem "Gazecie" Zenon Klein, wiceprezes szkółki. Urzędnicy tłumaczyli, że klub nie dostał dotacji ze względu na uchybienia formalne. Działacze odpowiadali, że to kłamstwo. Na osobistą prośbę Piotra Uszoka klubowi przyznano 8,5 tys. zł dopiero w ostatnim kwartale zeszłego roku.

W tym roku znacznie zmienił się skład komisji - tworzyło ją tylko pięć osób. Zabrakło w niej miejsca dla katowickich radnych, a znalazło się m.in. dla Waldemara Bojaruna, rzecznika urzędu. - Pojawiły się opinie prawne, że radni nie mogą zasiadać w komisjach tego typu. Wątpliwości budził fakt, że przecież współtworzą oni równocześnie budżet miasta - tłumaczy Ewelina Kajzerek, zastępczyni naczelnika wydziału kultury i sportu UM, a także wiceprzewodnicząca komisji opiniującej podział pieniędzy.

Ogólną kwotę na szkolenie dzieci i młodzieży wynoszącą1,1 mln zł rozdysponowano wśród 39 podmiotów. Największym beneficjentem jest SSK GKS Katowice, którzy otrzyma prawie 130 tys. zł. Przed rokiem klub Jana Furtoka dostał prawie pięć razy mniej. Po części stało się to kosztem Stowarzyszenia GKS Katowice, któremu obcięto dotację o ponad 40 tys. zł (obecnie 13,7 tys. zł).

Na liście odnaleźliśmy też szkółkę Stadionu Śląskiego! Zadzwoniliśmy do prezesa Kleina, by przekazać mu informację o wysokości dotacji przyznanej jego klubowi. - Co? 10 tys. zł? Liczyłem, że choćby na odczepnego dadzą nam 25 tys. zł. To niemiłe zaskoczenie. Urząd chyba czuje do nas jakiś dystans. Przecież w tej chwili spośród 284 dzieci trenujących u nas aż 129 jest z Katowic. W ostatnim naborze aż 90 proc. zgłaszających się pochodziło właśnie z Katowic. I co? Mamy je wyrzucać, bo nasza siedziba mieści się w Chorzowie? Podział tych pieniędzy jest niewspółmierny do potrzeb. Niektóre kluby nie są w stanie ich wykorzystać nawet w połowie. Jak tylko dostanę oficjalną informację z urzędu o dotacjach, wyślę im odpowiednie pismo - irytował się Klein.

Największą złość wiceprezesa szkółki wywołała informacja o tym, kto jeszcze dostał pieniądze i ile. Niewiele mniej niż szkółka przy Stadionie Śląskim, bo 8,2 tys. zł, dostała... parafia rzymsko-katolicka św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP przy klasztorze Franciszkanów. - Działa tam klub szachowy, który obecnie szkoli 16 osób. Zamierzają jednak przeprowadzić dodatkowy nabór. Pieniądze otrzymali m.in. na zakup szachów, opłacenie instruktorów i napoje - mówi Kajzerek.

O ile znajdą się dodatkowe pieniądze, to urząd może przeprowadzić w tym roku jeszcze jeden konkurs ofert klubów na dofinansowanie.



salutuj - Pią Sty 26, 2007 12:11 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



babaloo - Pią Sty 26, 2007 12:52 pm
Ten podział funduszy (a zwłaszcza zmiany wobec roku ubiegłego) wskazuje, że ważne jest to jakie się ma wpływy w UM.



salutuj - Pią Sty 26, 2007 1:13 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Wit - Wto Gru 18, 2007 10:35 pm
GKS-y z Katowic i Jastrzębia w tarapatach
Maciej Blaut, Piotr Płatek2007-12-18, ostatnia aktualizacja 2007-12-18 16:45



Rząd nie chce, aby spółki Skarbu Państwa sponsorowały zawodowe kluby sportowe. To może oznaczać kłopoty dla kilku naszych czołowych zespołów.
Jak pisała wczorajsza "Gazeta", sponsorowanie klubów przez spółki z udziałem Skarbu Państwa nie podoba się wicepremierowi Grzegorzowi Schetynie, ministrom skarbu Aleksandrowi Gradowi oraz sportu Mirosławowi Drzewieckiemu. Podobno jeszcze w tym tygodniu ma dojść w tej sprawie do rządowego spotkania. Gdyby doszło do zmian w prawie, byłby to potężny cios dla wielu klubów. W naszym regionie najbardziej ucierpiałyby kluby piłkarskie GKS Katowice i GKS Jastrzębie oraz siatkarze Jastrzębskiego Węgla.

- Podczas lektury "Gazety" ciśnienie może mi się nie podniosło, ale poranna kawa zdecydowanie gorzej smakowała - przyznaje Artur Łój, wiceprezes GKS-u. Klub jest dotowany przez dwie spółki Skarbu Państwa - Katowicki Holding Węglowy oraz PKP Cargo. - Ostatnie wieści nie napawają optymizmem. Wycofania się obu firm z klubu na pewno odczulibyśmy dotkliwie. Staramy się nie wpadać w panikę, ale w krótkim czasie na pewno nie byłoby możliwe znalezienie firm, które gwarantowałyby podobne wsparcie. Nie bardzo jednak wierzę w możliwość wprowadzenia z dnia na dzień zakazu wspierania przez spółki Skarbu Państwa klubów. Przecież nagle wiele z nich zostałoby zupełnie pozbawionych pieniędzy, a to nie byłoby dobre dla polskiego sportu - mówi Łój.

Dla wiceprezesa GKS-u rządowe plany są mało zrozumiałe. - Wystarczy spojrzeć do tabeli ekstraklasy, by przekonać się, że czołowe miejsca zajmują kluby prywatne, a nie te dotowane przez państwowe firmy. Poza tym, nawet jeśli takie przedsiębiorstwa wydają pieniądze na sport, to zwykle są to giganci na rynku. Inna sprawa, że w ten sposób realizowały dotąd pewną misję społeczną i państwu powinno chyba na tym zależeć - podkreśla.

GKS w najbliższych tygodniach ma przekształcić się w sportową spółkę akcyjną, której akcjonariuszami mają zostać m.in. KHW i PKP Cargo. Czy teraz te plany są zagrożone? - To nie jest dla nas akurat sprawa życia i śmierci, aby te firmy przejęły akcje - zapewnia Łój.

W holdingu doniesienia "Gazety" przyjęto z zaskoczeniem. - To co prawda dopiero zapowiedzi, ale stawiają one sprawę łożenia pieniędzy na sport w zupełnie nowym świetle. Trzeba będzie się zastanowić, co robić. Chciałbym jednak zaznaczyć, że nasza firma nie sponsoruje klubów w klasycznym tego słowa znaczeniu. Traktujemy to jako reklamę firmy i jej produktów umieszczaną np. na bannerach wokół boiska czy koszulkach zawodników - twierdzi Ryszard Fedorowski, rzecznik KHW. Holding, poza GKS-em Katowice, wspiera też hokeistów Naprzodu Janów oraz piłkarzy Rozwoju Katowice i Górnika Wesoła.

Zagrożone są też kluby sponsorowane przez Jastrzębską Spółkę Węglową. - Nasz budżet opiera się na finansowaniu z JSW i firm powiązanych z JSW - przyznaje Adam Wójcik, dyrektor GKS-u Jastrzębie. - Proszę spojrzeć, jak to jest gdzie indziej. Cały Zachód Europy, kluby włoskie są wspomagane w jakimś stopniu przez państwo. Gdyby u nas decyzja o zakazie sponsorowania przez Skarb Państwa weszła w życie, wtedy musielibyśmy szukać środków gdzie indziej. Ale póki co, to są plany, musimy cierpliwie czekać - dodaje dyrektor Wójcik.

Siatkarze z Jastrzębia podobne kłopoty przeżyli półtora roku temu. Wtedy Paweł Poncyliusz, wiceminister gospodarki w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, pogroził, że przyjrzy się finansowaniu klubów sportowych w lidze siatkówki. Niedwuznacznie dał do zrozumienia, że chodzi o Jastrzębski Węgiel. Teraz w Jastrzębiu nie chcą sprawy komentować. W klubie jednak uważają, że poradzą sobie w każdej sytuacji.



Wit - Śro Mar 26, 2008 10:58 pm
Tajemnicze konsorcjum chce zainwestować w stadiony
Maciej Blaut, Wojciech Todur2008-03-26, ostatnia aktualizacja 2008-03-26 23:16



Miliony euro popłyną wkrótce na modernizację obiektów sportowych? Władze wielu miast z naszego regionu rozmawiają z przedstawicielami funduszy inwestycyjnych z USA i Luksemburga, które chcą zainwestować w nowoczesną infrastrukturę sportową.

- Rzeczywiście, przedstawiciel konsorcjum był niedawno na rozmowie u prezydenta Piotra Koja. Miasto jest jak najbardziej zainteresowane współpracą w sprawie stadionu. Spotkanie miało bardzo ogólny charakter. Przedstawiono na nim wizualizację stadionu, ale to było trochę mało, bo przecież możliwości programów komputerowych są teraz całkiem spore. Oczekiwaliśmy konkretnej propozycji na piśmie, ale taka jeszcze do nas nie dotarła - mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka bytomskiego magistratu.

W Sosnowcu myślą też o hali

O ofertach konsorcjum mówi się w Zabrzu, Sosnowcu, Tychach, Dąbrowie Górniczej, Rybniku i Chorzowie. W Sosnowcu władze miasta nawet już pokazały ewentualnym inwestorom działki, które miałyby być częścią transakcji.

- Rozmawialiśmy dwa razy i już uzgodniliśmy spotkanie trzecie. Nie chcę mówić o szczegółach, ale działki, o których myślimy, to miejskie grunty położone raczej w centrum Sosnowca. Nie chcę przesądzać o wyniku negocjacji, ale te wydają się zmierzać w dobrą stronę - wyjaśnia Zbigniew Jaskiernia, wiceprezydent Sosnowca. Co ciekawe, w Sosnowcu mówi się nie tylko o budowie nowego stadionu, ale także nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej z basenem, a nawet lodowiska.

Na czym miałaby polegać współpraca konsorcjum z miastami? Osoba znająca kulisy sprawy tak opisuje mechanizm inwestycji: - W momencie budowy stadionu miasto nie ponosi żadnych kosztów. Te przyjdą dopiero później. Możliwości są dwie: miasto rok po roku spłaca inwestycję albo zostanie podpisana umowa barterowa. Czyli stadion za ziemię plus ewentualna dopłata. Spłata inwestycji może trwać nawet kilkanaście lat, ale będzie mniejsza niż realna wartość obiektu, bo w tym czasie konsorcjum będzie na nim zarabiać. Jak? Stadion to nie tylko boisko, ale także centrum konferencyjne, hotel, studio fitness, basen. Można też czerpać zyski z organizacji koncertów.

Czy to może CBA?

Na ile wiarygodna jest ta oferta? Ilu rozmówców, tyle opinii. Jedna z osób, która brała udział w spotkaniu, zdradziła nam, że przedstawiciel konsorcjum wydał jej się mało poważny. - Nie miał nawet wizytówki! - dziwi się nasz informator. W Bytomiu przyznają, że nie badali wiarygodności firmy. - To zadanie władz miasta. Gdyby to ode mnie zależało podpisanie umowy z tym konsorcjum, to na pewno bym to zrobił - twierdzi prezes Polonii Damian Bartyla, który umawiał przedstawiciela konsorcjum na rozmowy w magistracie.

Stałym sposobem na uwiarygodnienie oferty jest powołanie się na zaawansowane rozmowy w innym mieście. To jednak łatwo sprawdzić, bo prezydenci zaczęli do siebie dzwonić, by upewnić się, czy warto angażować się w interes. Efektem tych rozmów była porażająca plotka, że za tą świetną inwestycją może stać... Centralne Biuro Antykorupcyjne. - Po aferze gruntowej nikt już bezgranicznie nie zaufa tajemniczym biznesmenom z walizką pełną pieniędzy. Nawet jeżeli ich intencje są szczere - wyjaśnia nam jeden z prezydentów.

Koordynator konsorcjum na Europę Środkową Marcin Samborski nie może się nadziwić plotce. - To niedorzeczne! Nasze oferty zostały złożone na piśmie. Są czytelne i jasne. Zresztą przecież to miasta zapraszały nas na rozmowy - tłumaczy.

Pomysł wyszedł od Niemców

Konsorcjum, które w Polsce działa już podobno od 2,5 roku, tworzy pięć funduszy inwestycyjnych. Miasta do współpracy zapraszają dwa z nich: amerykański TVO International i luksemburski Holding Finance (założony w lutym, nie posiada jeszcze swojej strony internetowej). Właściciele nie są znani. Wiadomo tylko, że są to zachodnie instytucje, np. jeden z banków, i osoby fizyczne.

- Pomysł inwestowania w infrastrukturę sportową wyszedł od jednego z naszych niemieckich partnerów, który zajmuje się budową stadionów. Najpierw złożyliśmy propozycję gruntownej modernizacji Stadionu Śląskiego. Chcieliśmy stworzyć wielofunkcyjny obiekt z zapleczem komercyjnym. Pomysł bardzo się spodobał w urzędzie marszałkowskim, ale przekraczał jego możliwości finansowe. Potem zaczęliśmy być zapraszani na rozmowy przez przedstawicieli miast. Zresztą nie tylko z województwa śląskiego, ale i z całej Polski. Najbardziej konkretną ofertę złożyliśmy do tej pory w Zabrzu. Dotyczy ona nie tylko stadionu, ale także centrum przesiadkowego - mówi Samborski.

Fundusze nie chcą bezpośrednio zajmować się budową obiektów sportowych. - Pozyskaliśmy do współpracy profesjonalistów - firmy z Niemiec i Chin. Stać nas, aby zrealizować wszystkie projekty, o których dyskutujemy. Kapitał własny przekracza 1,5 mld euro - chwali się Samborski. Doświadczenia w budowie stadionów fundusze jednak nie miały. Podobno do tej pory zainwestowały w Polsce 100 mln euro, ale w grunty.

- Chcemy współpracować z miastami, powołując spółki celowe albo na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Tak się teraz pracuje na całym świecie - kończy Samborski.




absinth - Śro Mar 26, 2008 11:08 pm

- Chcemy współpracować z miastami, powołując spółki celowe albo na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Tak się teraz pracuje na całym świecie - kończy Samborski.



jakby to ujac, dla mnie jesli w Polsce ktos mowi, ze chce dzialac na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego znaczy tyle, ze albo nie czytal nigdy tej ustawy albo po prostu uzywa zwrotu ktory bardzo ladnie brzmi po to zeby zrobic interes.



Wit - Wto Maj 27, 2008 5:45 pm


Zwlekają z "Orlikiem"
dziś
Wczoraj minął pierwszy termin dla gmin ubiegających się o dofinansowanie na budowę boisk w ramach rządowego projektu "Orlik 2012". Tymczasem ani do Urzędu Marszałkowskiego, ani do wojewody nie trafił choćby jeden komplet dokumentów. To oznacza, że gminy mogą nie zdążyć ze skończeniem budowy w terminie i stracą już zainwestowane w projekt pieniądze.

Do budowy boiska w każdej gminie zachęcał samorządowców premier Donald Tusk. Projekt zakłada, że do 2012 roku w Polsce powstanie 2 tys. kompleksów sportowych z zapleczem sanitarnym. Koszt każdego szacowany jest na około milion złotych. Rząd zobowiązał się do pokrycia 33 procent kosztów inwestycji, drugie tyle mieli dołożyć marszałkowie województw. Gminom pozostało wyłożyć jedną trzecią kwoty i zakończyć budowę do 31 grudnia. Chęć wybudowania boisk zgłosiło 600 gmin w całym kraju i 40 w naszym regionie. Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że śląskie gminy mają problem z przygotowaniem dokumentacji.

- Jak na razie nie mamy nawet informacji o tym, aby któraś z gmin skończyła adaptację ministerialnego projektu budowlanego - przyznaje Janusz Abramowicz z Urzędu Marszałkowskiego.

Tymczasem bez adaptacji projektu urzędnicy nie mogą sporządzić kosztorysu inwestorskiego, a co za tym idzie, aplikować o pieniądze. A jeśli nie dostaną promesy od marszałka i wojewody, nie mogą ogłaszać przetargów na budowę obiektów. Czasu na wszystko jest coraz mniej.

- Jeśli gmina nie ogłosi przetargu w terminie umożliwiającym realizację inwestycji, środki zostaną przekazane wnioskodawcy z listy rezerwowej - zapowiada Małgorzata Pełechaty, rzecznik prasowy Ministerstwa Sportu i Turystyki. Tymczasem prace budowlane można prowadzić jedynie do końca października. - Później wilgoć uniemożliwi położenie nawierzchni. Na budowę należy przeznaczyć od dwóch do trzech miesięcy - ocenia Piotr Kozłowiecki z firmy Arim specjalizującej się w budowie obiektów sportowych.

Urzędnicy uważają jednak, że zdążą, chociaż w miejscach, gdzie mają powstać orlikowe boiska, rosną chwasty. - Mamy trzy terminy do wyboru. Wniosek złożymy w drugim - zapowiada Barbara Suchy z Wydziału Usług Komunalnych chorzowskiego magistratu. Nie dowiedzieliśmy się, dlaczego Chorzów nie zdążył w pierwszym terminie.

Nieśpieszno także urzędnikom ze Świętochłowic. - Gotowy projekt powinniśmy mieć w połowie przyszłego tygodnia. To żadne opóźnienie, a materiały z ministerstwa dostaliśmy dosyć późno - mówi Grażyna Ciesiołka z Wydziału Inwestycji i Remontów.

Gminy, które chcą budować orlikowe boiska, mają jeszcze dwa terminy na złożenie wniosków u wojewody i marszałka. To 12 i 24 czerwca. Później wnioski również można będzie składać, ale bez gwarancji, że zostaną rozpatrzone w pierwszej kolejności.

Pierwsza w kraju boiskiem pochwali się gmina Nozdrzec na Podkarpaciu. Tam prace budowlane dobiegają końca.

Justyna Przybytek - POLSKA Dziennik Zachodni



Wit - Pon Lip 21, 2008 7:34 pm
Śląsk niegościnny dla orlików
Jacek Madeja 2008-07-21, ostatnia aktualizacja 2008-07-21 19:20



Kolejne gminy rezygnują z budowy boisk. Powodem są zbyt wysokie koszty i mało czasu. - Na Śląsku cena musi być wyższa, bo trudno o dobre miejsce - mówią samorządowcy.

Do końca roku w województwie miało powstać 40 tzw. "orlików". Dziś już wydaje się przesądzone, że plan nie zostanie wykonany. Najpierw zrezygnowały Katowice, Chorzów, Jastrzębie-Zdrój i Krzepice. W lipcu dołączyły do nich Siemianowice Śląskie, Mysłowice i Bieruń. Lista została co prawda uzupełniona przez kandydatów z wykazu rezerwowego, ale wciąż brakuje czterech lokalizacji. - Prowadzimy rozmowy z czterema gminami z listy rezerwowej, ale mamy problem z wciągnięciem ich do programu. Do tego potrzebna jest uchwała sejmiku, a ten ma wakacje do 27 sierpnia - tłumaczy Janusz Raczek, dyrektor wydziału turystyki i sportu w śląskim urzędzie marszałkowskim.

Mysłowice, podobnie jak wcześniej Katowice i Jastrzębie, wycofały się i przeniosły projekt na następny rok. Powód? - Nie zdążymy z przetargiem. Boisko ma powstać na obszarze objętym przez szkody górnicze i potrzebujemy opinii okręgowego urzędu górniczego. Cała procedura trwa około dwóch miesięcy - tłumaczy Tadeusz Nowak z mysłowickiego magistratu, gdzie orlik ma kosztować 2 mln zł.

W Siemianowicach Śląskich zrezygnowali, bo cena była zbyt wysoka. - Według ostatecznych wyliczeń koszty wynosiłyby ok. 1,9 mln zł. Postanowiliśmy, że za 660 tys. zł, które zagwarantowaliśmy w budżecie na orlika, wybudujemy mniejsze boisko w tym samym miejscu - wyjaśnia Michał Tabaka z siemianowickiego magistratu.

Śląscy samorządowcy przyznają, że aglomeracja katowicka nie jest wymarzonym miejscem na budowę boiska zgodnie z ministerialnym wytycznymi. Trudno znaleźć odpowiednią działkę, która zgodnie z instrukcją będzie równa, niezadrzewiona, przy głównej drodze, z dostępem do kanalizacji i doprowadzonym prądem. Ze świecą szukać miejsc niedotkniętych szkodami górniczymi.

W Rudzie Śląskiej, gdzie boisko ma powstać na zdegradowanym terenie parku dworskiego, koszty budowy orlika wyliczono na 1,95 mln zł. Wszystko dlatego że trzeba dodatkowo wyrównać teren i wyciąć drzewa. - Wczoraj otwarliśmy oferty przetargowe i wszystko wisi na włosku. Ceny, które zaproponowali wykonawcy - 2,1 i 2,8 mln zł - są za wysokie. Nie wiadomo czy miasto zdąży znaleźć więcej pieniędzy, a mamy czas tylko do końca lipca. Później będzie za późno, a nie możemy zacząć budowy, licząc, że jesień będzie ładna i ze wszystkim zdążymy - dodaje.

Podobna sytuacja jest w Lyskach. Tutaj unieważniono przetarg, bo oferty były za drogie. - Ogłosiliśmy już kolejny. Jeśli sytuacja się powtórzy, będziemy musieli zrezygnować - podkreśla Krzysztof Mizera z Urzędu Gminy w Lyskach.

Gminy, które przystąpiły do programu, spieszą się, żeby do końca roku zamknąć i rozliczyć projekt. Tylko wtedy mogą liczyć na pieniądze z budżetu państwa i urzędu marszałkowskiego (od każdego po 330 tys. zł). Muszą się uporać z budową, a przynajmniej z położeniem nawierzchni do jesieni. Później może być zbyt zimno, żeby prowadzić takie prace.



Wit - Śro Lip 30, 2008 8:27 pm


Kibice mogą pomóc finansować kluby
wczoraj
Wierni kibice klubów sportowych mogą już nie tylko liczyć na wygrane swoich drużyn. Sponsorzy klubów coraz częściej dostrzegają w nich żyłę złota. To grupa osób, której można sprzedać nie tylko bilet czy karnet, ale także ubezpieczenie, kartę kredytową czy jednostki TFI.

W tym miesiącu Allianz Polska nabył za 8 mln zł blisko 65 proc. akcji Górnika Zabrze. Ubezpieczyciel od lat na rynku niemieckim sponsoruje sport. Na nim nauczył się, że kibice pod względem stopnia lojalności biją na głowę zwykłych klientów. Allianz postanowił to wykorzystać również w Polsce. Dlatego należące do jego grupy TFI wszystkim posiadaczom klubowych karnetów Górnika umożliwia kupowanie jednostek uczestnictwa subfunduszy bez opłaty manipulacyjnej. A to dopiero początek planów pozyskiwania fanów sportu. - Do końca września utworzymy agencję ubezpieczeniową Fan, w której kibice kupią m.in. ubezpieczenia majątkowe Allianz (w tym komunikacyjne) z 10-15 proc. zniżką - mówi Krzysztof Maj, dyrektor marketingu Górnika. Zarząd klubu liczy, że w pierwszym etapie z promocyjnego zakupu ubezpieczeń skorzysta 5-6 tys. z kilkunastu tysięcy fanów drużyny. W przyszłości Fan zamierza tworzyć produkty wspólnie ze stowarzyszeniem kibiców.

Potencjał drzemiący w fanach piłki nożnej jako pierwszy w Polsce dostrzegł już ponad dwa lata temu Dominet Bank, sponsor imprez i klubów sportowych. Kibice m.in. Wisły Płock, Wisły Kraków, Odry Wodzisław, Legii Warszawa, ŁKS-u Łódź, Ruchu Chorzów, MKS-u Cracovia, Zagłębia Sosnowiec i Zagłębia Lubin mogą w placówkach tego banku nabyć karty kredytowe, dzięki którym staną się sponsorami swoich klubów. Dominet dzieli się bowiem z drużynami częścią opłaty, jaka wpływa do niego z transakcji kartami. Plastikowe pieniądze mogą również rozprowadzać same kluby, z każdej sprzedanej karty zostawiając sobie część opłaty. Te pieniądze także mają wspierać drużyny.

Nie tylko instytucje finansowe mają specjalną ofertę dla kibiców. W to, że wsparcie dla klubu sportowego może być atrakcyjną formą promocji, wierzy też Grupa Żywiec. Produkuje ona specjalnie oznaczone partie piwa Królewskie. Ze sprzedaży każdej takiej butelki do kasy Legii wpływa 5 groszy. Pomysł zamierzają skopiować kolejne browary.

Tomasz Dąbrowski - POLSKA Dziennik Zachodni

http://slask.naszemiasto.pl/wydarzenia/880542.html



Wit - Śro Sie 13, 2008 9:14 am


Nowa uchwała i znów problemy – klub sportowy chce ją zaskarżyć
08.08.2008
W ubiegłym roku miasto po raz pierwszy przyznało katowickim sportowcom stypendia i nagrody za osiągnięcia krajowe i zagraniczne. Sposób podziału przeznaczonych środków określały dwie uchwały, które okazały się być bublem prawnym. Wynikało z nich bowiem, że pomoc mogą otrzymać jedynie zawodnicy zameldowani w Katowicach, a nie wszyscy, którzy reprezentują barwy klubów z naszego miasta. Ostatnio dwie uchwały zastąpiono jedną. 28 lipca radni debatowali nad nowym projektem podczas sesji Rady Miasta.

Bardzo trudno jest skompletować drużynę tylko z samych zawodników zameldowanych w Katowicach - przyznała Krystyna Siejna, wiceprezydent Katowic. - Dwie poprzednie uchwały zastępujemy uchwałą o wspieraniu sportu kwalifikowanego. Wszystkie klasy sportowe: seniorzy, juniorzy, UKS, mogą w sposób stały sięgać po środki przeznaczone na szkolenie dzieci i młodzieży - tłumaczyła.

Według nowej uchwały pieniądze mogą trafiać nie tylko do zawodników z Katowic, ale za to przygotowano listę dyscyplin - tylko zawodnikom uprawiającym dyscypliny z listy należą się pieniądze. A na liście nie ma wszystkich dyscyplin, obecnych w katowickich klubach z wysokich lig.

Nowa uchwała co prawda wyeliminowała błędy poprzednich, ale też jest kontrowersyjna. Głosownie poprzedzono długą i burzliwą dyskusją. Radni zwrócili uwagę na dwa zasadnicze problemy.

Radny Marek Szczerbowski, który był jedną z trzech osób, które wstrzymały się od głosu zwrócił uwagę na kryterium podziału przeznaczonych środków. - Podział jest nieobiektywny, a określona lista dyscyplin i kategorii jest bezpodstawna. Moim zdaniem jest to katalog zamknięty i wszelkie konkursy, które mają decydować o przyznaniu dotacji są bezsensowne. Może dojść do takiego paradoksu, że drużyna spełniająca wymagania nie dostanie nic, bo o wysokości dotacji zadecydują urzędnicy! - komentował Szczerbowski. - Paradoksem jest również fakt, że kluby i drużyny, których nie ma na liście, nie mogą starać się o pieniądze - dodał.

W takiej sytuacji znalazł się klub 1. FC Katowice, którego piłkarki w przyszłym sezonie będą występowały w I lidze. - 24 lipca spotkaliśmy się w Urzędzie Miasta wraz z przedstawicielami innych klubów z wiceprezydent Siejną oraz przewodniczącym Rady Miasta Jerzym Forajterem. Były to konsultacje społeczne dotyczące projektu uchwały dotyczącej dotacji na sport. Już wtedy zaniepokoił mnie fakt, że na przedstawionej liście nie ma naszej drużyny! Komuś najwyraźniej zabrakło wyczucia. Dlaczego mamy być dyskryminowani? Złożyłem wniosek o dopisanie nas do listy, lub o jej całkowite zlikwidowanie. Moim zdaniem jest zupełnie przypadkowa i niesprawiedliwa. Niestety, mimo zapewnień okazało się, że nasze zdanie nie ma znaczenia. Zastanawiamy się nad zaskarżeniem uchwały do marszałka województwa - denerwował się wiceprezes 1. FC, Jerzy Gorzelik.

Radni zwracali również uwagę na wysokość przyznanych pieniędzy. Bo na przykład Wrocław na jeden klub (Śląsk Wrocław) przeznaczył 5 mln zł, Poznań 3 mln zł, a Gdańsk 1 mln zł. Tymczasem w Katowicach dla sportowców znalazło się zaledwie 700 tys. zł.

Kwota, jaką przeznaczono na dotacje jest śmieszna. 700 tys. zł rozdysponowane na dziewięć dyscyplin i kilkanaście klubów nie daje pokaźnej sumy - dzielił się wątpliwościami radny i dziennikarz sportowy, Andrzej Zydorowicz.

Szczerbowski szybko wyliczył, że ta kwota pozwoli na wypłacenie jednemu zawodnikowi zaledwie 200 zł miesięcznie. Mimo tego wielu radnych uznało, że nie warto spierać się o większe pieniądze na sport. - Nic z tego nie rozumiem, przecież dobre wyniki sportowe to świetna promocja dla miasta. Co z tego, że budujemy nowe obiekty, skoro nie mamy drużyn w najwyższych ligach? - irytuje się Zydorowicz.

W głosowaniu wzięło udział 27 radnych, tylko trzech się wstrzymało. - Mimo wszystko cieszę się, że jakiekolwiek pieniądze zostały przeznaczone na sport. Uważam jednak, że powinno być ich więcej, dlatego podjąłem decyzję o wstrzymaniu się od głosu - tłumaczył Szczerbowski.

Patryk Trybulec - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/884209.html



elland - Śro Sie 20, 2008 4:11 pm
No i faktycznie,piłkarki 1.FC Katowice zostały potraktowane przez radnych parszywie,mam nadzieję,że da się to jeszcze odkręcić. Kto lepiej promuje miasto: brynowski K.S.Rozwój czy pierwszoligowe piłkarki ze słowem "Katowice" w nazwie klubu?



Wit - Śro Wrz 17, 2008 11:52 am
Trzydzieści orlików uzależnionych od pogody
Jacek Madeja2008-09-16, ostatnia aktualizacja 2008-09-17 07:54



Do końca roku województwo śląskie ma szansę na 30 orlików. Tyle samorządów rozstrzygnęło bowiem przetargi na ich budowę. Teraz urzędnicy trzymają kciuki za łaskawość pogody, która może im pokrzyżować plany.

Na wysłużonym boisku na knurowskim osiedlu Wojska Polskiego buldożery pojawiły się na początku sierpnia. Lada moment zakończą się prace ziemne i budowlańcy rozłożą sztuczną trawę. - Tempo załatwiania wszystkich procedur było zawrotne, bo zgodnie z umową boisko powinno zostać skończone do połowy listopada. Może uda nam się nawet uporać ze wszystkim wcześniej - mówi Ewa Szczypka, naczelniczka wydziału inwestycji w knurowskim magistracie.

Orlik to sztandarowy program rządu Donalda Tuska, który zapowiedział, że do Euro 2012 roku każda gmina powinna mieć nowoczesne, wielofunkcyjne boisko. W spełnieniu tych obietnic finansowo wspierają samorządy Ministerstwo Sportu i urzędy marszałkowskie - każde dokłada po 330 tys. zł.

W województwie śląskim do końca roku miało powstać 40 boisk. Kiedy jednak okazało się, że trudno inwestycję zrealizować za wyliczony przez ministerstwo milion złotych, zaczęły się problemy. Część gmin zniechęciło również szaleńcze tempo, w którym trzeba było załatwić formalności.

Ostatecznie 30 gmin jest już po przetargach, w niektórych rozpoczęły się już prace budowlane. - Dodatkowo sześć samorządów czeka na rozstrzygnięcie przetargów. To całkiem niezły wynik - ocenia Janusz Raczek, dyrektor Wydziału Turystyki i Sportu w Śląskim Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach.

Oprócz Knurowa orliki budują już m.in. Sosnowiec, Zawiercie, Pszczyna i Gliwice. Koszty jednej inwestycji wahają się od 1,1 do 2,2 mln zł. By otrzymać pieniądze z budżetu państwa i urzędu marszałkowskiego, budowlańcy muszą budowę skończyć przed zimą. Nic zatem dziwnego, że samorządowcy trzymają kciuki za pogodę. Aby położyć powierzchnię poliuretanową, musi być bowiem sucho, a temperatura nie może spaść poniżej pięciu stopni Celsjusza. - Przygotowaliśmy już do rozłożenia bele ze sztuczną trawą, ale od kilku dni tak pada, że nic nie da się zrobić. Byle zima szybko nie przyszła - martwi się Andrzej Karolczyk, szef Zespołu Obsługi Ekonomiczno-Administracyjnej Szkół w Zawierciu.

W Sosnowcu orlik powstanie w miejscu starego betonowego boiska przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 10. - Poprzednia nawierzchnia była fatalna, tylko dziury i garby od korzeni. Teraz będziemy mieć boisko z prawdziwego zdarzenia nie tylko dla uczniów, ale dla całej osiedlowej społeczności - mówi Joanna Sajdak, zastępczyni dyrektora ZSO. - Ostatnio rzeczywiście przez ten deszcz niewiele dzieje się na budowie, ale mamy czas do końca listopada - zaznacza.

W Żorach w ramach programu "Orlik 2012" mają powstać dwa boiska. - W pierwszym przypadku umowę z wykonawcą już podpisaliśmy. O budowie drugiego boiska dowiedzieliśmy się kilkanaście dni temu. Skorzystaliśmy z rezygnacji Rudy Śląskiej, ale będzie ciężko zdążyć. Mamy nadzieję, że uda się szybko rozstrzygnąć przetarg, a pogoda będzie łaskawa - mówi Tomasz Górecki, rzecznik Urzędu Miejskiego w Żorach.



Wit - Czw Wrz 25, 2008 4:14 pm
GKS zrywa z koszulek herb Katowic!
Maciej Blaut2008-09-25, ostatnia aktualizacja 2008-09-25 17:55



Bunt katowickich klubów sportowych! Piłkarski GKS oraz hokejowe Naprzód i HC GKS uważają, że miasto nie wspiera odpowiednio rozwoju sportu.

Prezesi trzech największych klubów wystosowali w tej sprawie list otwarty do prezydenta Katowic Piotra Uszoka. - Kilka klubów już upadło, a te, które funkcjonują, potrzebują pomocy. Chcemy w końcu poznać strategię miasta wobec sportu - wyjaśnia Piotr Hyla, rzecznik "Gieksy".

Oto pełna treść listu:

"Szanowny Panie Prezydencie,

z wielkim niepokojem przyjmujemy obecną sytuację związaną z promocją naszego miasta poprzez sport zawodowy. Nie zgadzamy się ze stanowiskiem reprezentowanym przez Urząd Miasta Katowice w kwestii pomocy przekazywanej katowickim klubom sportowym i zależy nam na rzeczowym wyjaśnieniu tego zagadnienia.

Kluby sportowe z Katowic były zawsze wspaniałą wizytówką dla mieszkańców naszego miasta, walczyły i zdobywały najwyższe laury sportowe w wielu dyscyplinach i każdy kibic - mieszkaniec Katowic, mógł być dumny z osiągnięć sportowych sekcji piłkarskich, hokejowych, zapaśniczych, siatkarskich czy koszykarskich katowickich klubów.

Kibice klubów sportowych niejednokrotnie zwracali się do nas z apelem o rozpoczęcie konstruktywnej merytorycznej debaty dotyczącej sposobu wspierania przez Urząd Miasta Katowice działalności sportowej naszych klubów i wykorzystania ich potencjału do promocji Katowic.

Wszystkim nam zależy ogromnie na rozwoju sportu zawodowego w naszym mieście. Chcemy jak najszybszego powrotu katowickich klubów do walki o najwyższe krajowe laury i dokładamy wszelkich starań, aby poprzez ciągły rozwój drużyn, szkolenie młodzieży i promocję sportu wśród wszystkich mieszkańców naszego miasta sławić dobre imię Katowic na sportowych arenach w naszym mieście i w całej Polsce.

Zapraszamy Rzecznika Prasowego Urzędu Miasta Katowice Naczelnika Wydziału Informacji i Promocji Pana Waldemara Bojaruna do otwartej dla dziennikarzy debaty na temat nakładów na promocję przez sport oraz promocji naszego miasta poprzez kluby sportowe.

Do czasu debaty postanowiliśmy wspólnie zdjąć z komercyjnych miejsc na strojach zawodników herb miasta Katowice.

Z poważaniem,

Janusz Grycner (prezes Akuna Naprzód Janów)

Leszek Tokarz (prezes HC GKS Katowice)

Jan Furtok (prezes GKS Katowice)".

Działacze proponują, aby debata o sporcie z udziałem Bojaruna odbyła się 2 października w południe na stadionie GKS-u.



SPUTNIK - Czw Wrz 25, 2008 4:24 pm


Działacze proponują, aby debata o sporcie z udziałem Bojaruna odbyła się 2 października w południe na stadionie GKS-u.


abstrachujac od meritum to odrobinę kuriozalna sytuacja w której jedna ze stron domaga się by w rozmowach/negocjacjach brał udział rzecznik prasowy drugiej strony



Wit - Czw Wrz 25, 2008 4:31 pm
w sumie jest to druga najważniejsza osoba w mieście
wiwat Piotr! wiwat Waldemar!



SPUTNIK - Czw Wrz 25, 2008 4:32 pm

w sumie jest to druga najważniejsza osoba w mieście
wiwat Piotr! wiwat Waldemar!


no właśnie



ethan - Czw Wrz 25, 2008 4:42 pm
może to w końcu przemówi do rozumu sołtysowi chociaż znając życie to pewnie zaś jakaś ściema będzie :/



GoldBoy - Czw Wrz 25, 2008 7:55 pm
Dobrze, że ktoś głośno mówi jak sytuacje wygląda. Poza kilkoma chwilami w roku, gdy coś się dzieje w Spodku, jest bieda, w wielu powiatowych miastach są silniejsze kluby. Przeglądając pierwszoligowe tabele czy relacje z imprez rangi mistrzowskiej można odnieść wrażenie, że Katowic nie ma.



d-8 - Pią Wrz 26, 2008 8:34 am


Działacze proponują, aby debata o sporcie z udziałem Bojaruna odbyła się 2 października w południe na stadionie GKS-u.


abstrachujac od meritum to odrobinę kuriozalna sytuacja w której jedna ze stron domaga się by w rozmowach/negocjacjach brał udział rzecznik prasowy drugiej strony



absinth - Pią Wrz 26, 2008 8:43 am
Czy Waldemar odpowie na wezwanie, jakie instrukcje otrzyma od swojego pryncypała?
Tego wszystkiego dowiemy się w kolejnym odcinku komediodramatu "Niekończąca się kadencja"



Wit - Pią Wrz 26, 2008 4:43 pm
Waldemar otrzymawszy list bardzo się oburzył....



Piłkarze i hokeiści zagrają bez herbu Katowic
dziś
Piłkarze GKS Katowice oraz hokeiści Naprzodu Janów i HC GKS Katowice będą występować bez herbu miasta na koszulkach!

Taką decyzję podjęli prezesi tych trzech klubów, odpowiednio Jan Furtok, Janusz Grycner i Leszek Tokarz.

- Wysłaliśmy list otwarty do prezydenta Katowic, Piotra Uszoka, w którym proponujemy wspólną debatę o strategii rozwoju sportu oraz promocji miasta poprzez sport. Zaproponowaliśmy datę 2 października i miejsce, czyli salę konferencyjną na Bukowej. Oczywiście jeśli pan prezydent woli inny termin czy lokalizację, to się dostosujemy. Aby potwierdzić naszą determinację do czasu spotkania herb miasta zniknie z koszulek - mówi Furtok.

W piśmie wysłanym do prezydenta Katowic trójka prezesów napisała m.in. "Z wielkim niepokojem przyjmujemy obecną sytuację związaną z promocją naszego miasta poprzez sport zawodowy. Nie zgadzamy się ze stanowiskiem reprezentowanym przez Urząd Miasta Katowice w kwestii pomocy przekazywanej katowickim klubom sportowym i zależy nam na rzeczowym wyjaśnieniu tego zagadnienia".

- Jestem zdumiony tym pismem, które zresztą do urzędu wczoraj nie dotarło. Uważam, że jest to jakieś nieporozumienie, szczególnie gest pozbywania się herbu miasta z koszulek.Proszę mi pokazać inne miasto, które tak dużo zainwestowało w obiekty sportowe w ostatnich latach - komentuje sprawę rzecznik prezydenta Uszoka, Waldemar Bojarun. - Naprzód Janów? To miasto dało 13 milionów złotych, za które powstało najnowocześniejsze lodowisko w Polsce, uprzednio doprowadzone do ruiny przez działaczy tego klubu. HC Katowice? Treningowe godziny na miejskim obiekcie wycenione są symbolicznie, to gmina dokonuje najpilniejszych prac związanych z dachem czy instalacją przeciwpożarową. GKS? Miasto przejęło grunty, rozpoczyna się warta wiele milionów modernizacja obiektu, której efekty będzie widać jeszcze przed końcem roku. A domaganie się ze strony GKS spotkania to już kuriozum, bo z przedstawicielami tego klubu władze miasta dyskutują co najmniej raz na dwa tygodnie - wylicza Bojarun.

Podczas wtorkowego meczu Pucharu Polski, GKS - Górnik, na ogrodzeniu zawisł transparent "Kibicom Górnika Zabrze zazdrościmy sportowej pani prezydent. Uszok prawie jak prezydent".

- Mecz mi się podobał, oprawa już mniej. Nie wiem, jak prezydent zareaguje na list klubów, pewnie zapozna się z nim dopiero dziś - kończy Bojarun.

Rafał Musioł - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/sport/902325.html
.............................

Jak potoczy się dalej sprawa listu? Jaka będzie z kolei reakcja Piotra?
Z niecierpliwością czekamy na kolejny odcinek serialu



absinth - Wto Wrz 30, 2008 12:11 pm
Szanowni Państwo,

w załączeniu przesyłam do Państwa odpowiedź Pana Prezydenta Katowic Pana Piotra Uszoka na list otwarty, który ukazał się w mediach, licząc że zostanie on w całości opublikowany. List ten wyjaśnia wiele kwestii poruszanych w materiałach prasowych, radiowych i telewizyjnych na temat katowickiego sportu.
Łącze serdeczne pozdrowienia

Waldemar Bojarun
Rzecznik Prasowy Prezydenta Miasta Katowice

"Katowice, 29 września 2008 roku

Szanowni Panowie Prezesi
Janusz Grycner – Akuna Naprzód Janów
Leszek Tokarz – HC GKS Katowice
Jan Furtok – GKS Katowice

Szanowni Panowie Prezesi!
Jako adresat listu otwartego, opublikowanego przez Panów na łamach „Gazety Wyborczej” czuję się zobowiązany do przestawienia swojego stanowiska w tej sprawie. Oświadczam więc, że Miasto od ponad dekady nie szczędzi środków na szeroko rozumianą kulturę fizyczną, poczynając od rekreacji i popularyzacji zdrowego stylu życia, szczególnie adresowanego do najmłodszych mieszkańców, a skończywszy na znaczącej pomocy udzielanej profesjonalnemu sportowi. Nie ulega przy tym żadnej wątpliwości, że kluby, których Panowie jesteście Prezesami funkcjonują dziś w znacznej mierze dzięki wsparciu ze strony Urzędu Miasta.
Nie oznacza to jednak, że samorząd ma zamiar finansować sport zawodowy na zasadach analogicznych, jak to miało miejsce przed rokiem 1990. Mając jednak na względzie tradycje sportowe w naszym mieście nie uchylamy się od kontynuowania polityki inwestycyjnej w tutejszą bazę sportową, z czego skorzystają przede wszystkim zainteresowani, jak wcześniej w przypadku kapitalnej renowacji „Jantoru” hokeiści KKS Akuna Naprzód Janów, obecnie prowadzonej modernizacji stadionu przy ul. Bukowej - piłkarze GKS Katowice, a z planowanej modernizacji lodowiska przy Alei Korfantego zawodnicy HC GKS-u.
Są to poważne przedsięwzięcia, które bez udziału miasta nie byłyby możliwe do zrealizowania. Dzięki mojemu osobistemu zaangażowaniu udało się doprowadzić do końcowej fazy przejmowania nieruchomości, na której położony jest stadion GKS-u, jednak ostateczne uregulowanie tego problemu będzie możliwe po wydaniu stosownych decyzji przez Wojewodę Śląskiego . Dotychczas na przejęcie gruntów wydatkowano z budżetu miasta 7,5 mln złotych. Przed nami kolejne inwestycje na Bukowej, których planowany koszt przekracza 50 mln złotych. Efektem tych prac ma być nowoczesny stadion spełniający standardy stawiane przed takimi obiektami. Warto także przypomnieć, że prace remontowe „Jantoru” pochłonęły 12,5 miliona złotych, przy czym hokeiści „Naprzodu” korzystają
z lodowiska za symboliczną wręcz opłatą dzięki dotacji z budżetu miasta. Jeśli do tego dodać, że Miasto nie szczędziło środków na wybudowanie innych obiektów, jak choćby krytego kompleksu wielofunkcyjnego w Szopienicach, czy nowoczesnego boiska treningowego „Rapid” na Koszutce, to zarzuty o braku zaangażowania katowickiego samorządu w rozwój lokalnego sportu stają się bezzasadne.
Mało tego! Kluby otrzymują znaczne fundusze z budżetu miasta na szkolenie młodzieży oraz organizację imprez sportowych. Na przykład z tego tytułu GKS Katowice
w ciągu trzech ostatnich lat uzyskał kwotę ponad pół miliona złotych.
Powstaje więc kwestia, czy warto w ogóle podejmować publiczną debatę na temat sportu w naszym mieście. Oczywiście że tak, zarówno ja, jak i Waldemar Bojarun, Naczelnik Wydziału Informacji i Promocji deklarujemy wolę odbycia takiej debaty. Jednak aby takie spotkania miały sens należy w nie włączyć wszystkie zainteresowane strony, czyli przedstawicieli wszystkich katowickich klubów (nie tylko sygnatariuszy listu) oraz zainteresowanych dziennikarzy. Warto jednak będzie wtedy poruszyć także kilka innych trudnych kwestii, jak coraz częstsze przypadki wandalizmu, towarzyszące naszym wydarzeniom sportowym. Poruszyć należy również problematykę operatywności poszczególnych klubów w pozyskiwaniu pozabudżetowych środków na swoją działalność. Te sprawy są przecież z pewnością nie mniej ważne dla katowiczan, jak sama problematyka czysto sportowa.
Muszę przy tej okazji wyrazić zdumienie, jakie wzbudza we mnie deklaracja Panów Prezesów o rezygnacji z katowickiego herbu na strojach zawodników. Mówicie wiele
o tradycjach i o tym, że kluby były zawsze wizytówką miasta, a tymczasem posuwacie się do gestu, który niewiele ma wspólnego z zaszczytem i honorem, jaki jest bez wątpienia związany ze znakiem, symbolizującym naszą małą ojczyznę.
Na zakończenie deklaruję udział w debacie w zaproponowanej powyżej formule oraz pomoc przy realizacji tego przedsięwzięcia. Zastrzegam jednak, że z uwagi na fakt, iż powinny w nim wziąć udział wszystkie zainteresowane strony termin 2 października uważam za nierealny, proponuję zatem spotkanie pod koniec miesiąca.

Piotr Uszok
Prezydent Miasta Katowice"



Wit - Wto Wrz 30, 2008 9:18 pm
Jakie wsparcie marzy się działaczom Gieksy?
ksb2008-09-30, ostatnia aktualizacja 2008-09-30 21:13



- W obecnym sezonie nie dostaliśmy ani złotówki od magistratu na pierwszą drużynę. W poprzednim sezonie 20 piłkarzy otrzymywało stypendia w wysokości 400 zł brutto - mówi Artur Łój, wiceprezes "Gieksy".

Dla „Gazety” Artur Łój, wiceprezes GKS-u Katowice: List prezydenta nie do końca odnosi się do tego, o czym pisaliśmy. Oczywiście niezmiernie cieszymy się z faktu, że miasto inwestuje w infrastrukturę sportową. Nam jednak chodzi o bardzo konkretne zagadnienie - promocję Katowic poprzez zawodowe kluby sportowe.

Debata dotycząca rozwoju sportu w Katowicach też byłaby przydatna, ale tym razem nie chodzi nam o sport amatorski, osiedlowy czy dziecięcy. Zaproszenie do rozmów wysłały GKS, Naprzód i HC GKS, bo akurat te kluby grają na szczeblu centralnym i reprezentują Katowice na arenie krajowej.

Zabolało nas zdanie o coraz częstszych przypadkach wandalizmu na obiektach sportowych. Od dwóch lat na stadionie przy Bukowej nie było żadnego takiego incydentu. Czekamy teraz na oficjalne określenie warunków debaty i wtedy zastanowimy się, co robić dalej.

not. ksb

Jak miasta wspomagają kluby?

- W obecnym sezonie nie dostaliśmy ani złotówki od magistratu na pierwszą drużynę. W poprzednim sezonie 20 piłkarzy otrzymywało stypendia w wysokości 400 zł brutto - mówi Artur Łój, wiceprezes "Gieksy".

Jakie wsparcie finansowe marzy się działaczom katowickich klubów? Poznań wydaje pół miliona złotych z budżetu na promocję miasta na wsparcie Lecha. Klub korzysta też z bardzo preferencyjnych warunków wynajmu miejskiego stadionu. Na jeszcze większą kwotę może liczyć Jagiellonia. Tylko w pierwszym półroczu otrzymała z miasta (także w ramach działań promocyjnych) milion złotych.

Inny sposób na wspieranie klubu znaleziono w Gdańsku. Tamtejszą Lechię sponsorują spółki, których właścicielem jest miasto. Wielokrotnie gmina występuje też w roli właściciela klubu. Tak jest we Wrocławiu czy Kielcach. Na skonstruowanie budżetu Śląska Wrocław przeznacza przynajmniej 7-9 mln zł, a gdy jest taka potrzeba to... dokłada.

Wkrótce podobne rozwiązania zastosowane będą w Bytomiu i Gliwicach. Do tworzenia Polonii SA Bytom chce wciągnąć dwie duże prywatne firmy, natomiast Gliwice same chcą przejąć większościowy pakiet akcji Piasta. Jeszcze do niedawna w taki sposób funkcjonował także Górnik Zabrze. Miasto zaprosiło jednak do zainwestowania w klub potentata ubezpieczeniowego - firmę Allianz, która poprzez podwyższenie kapitału spółki stała się jej większościowym udziałowcem.

Inaczej jest w Bielsku-Białej. Tamtejszy magistrat przyznał zawodnikom Podbeskidzia stypendia w łącznej kwocie 620 tys. zł.



Wit - Śro Paź 08, 2008 1:17 pm
może po "orlikowym" boomie, będzie podobna akcja z salami gimnastycznymi...oby



W szkołach brakuje sal gimnastycznych
dziś
Sale gimnastyczne w wielu śląskich szkołach nie zmieniły się od lat 50., kiedy sam byłem uczniem, nawet w mojej byłej szkole nadal ćwiczą w sali o wymiarach 5 na 10 m - opowiada Marcin Bochynek, wieloletni trener Górnika Zabrze.

Skala problemu jest ogromna. Z 230 wniosków o dofinansowanie oświaty, które wpłynęły do Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego niemal 80 dotyczy budowy nowych sal gimnastycznych w szkołach, a co najmniej trzydzieści obiektów trzeba pilnie zmodernizować.

W Szkole Podstawowej w Kończycach Małych w pow. cieszyńskim wybudowana w latach 60. sala gimnastyczna o powierzchni dwóch sal lekcyjnych musi wystarczyć 220 uczniom. - Jest dobrze utrzymana, ale stacja sanitarno-epidemiologiczna uznała, że nie spełnia norm. Jest za mała, dlatego pilnie musimy się starać o wybudowanie nowego obiektu - mówi Joanna Hanzel, dyrektorka szkoły.

W Boruszowicach w pow. tarnogórskim też mają problem z organizacją zajęć wuefu, bo zawsze brakowało funduszy na budowę hali na miarę XXI wieku. Wydawało się, że budynek zastępczy, w którym została zorganizowana sala gimnastyczna wystarczy na lata, ale inspektor nadzoru budowlanego kazał ją zamknąć. Ekspertyza wykluczyła obiekt z użytkowania, bo okazało się, że budynek grozi zawaleniem. - W środku jest po prostu niebezpiecznie, dlatego lepiej nie wprowadzać dzieci - mówi Danuta Wiśniowska, dyrektorka szkoły.

90 uczniów od września zeszłego roku ma do dyspozycji jedną salę lekcyjną. Uczniom marzy się więc nowa sala, wyposażona w solidny sprzęt sportowy, bo wszystko co posiadają nadaje się do wymiany. - Gdyby tak jeszcze udało się zdobyć pieniądze na dodatkową salę do ćwiczeń korekcyjnych. Niestety wnioskodawców jest sporo i konkurencja duża - mówi Wiśniowska.

Zdaniem trenera Bochynka i Macieja Osucha, społecznego rzecznika praw ucznia konieczny jest przegląd sal. - Pełnowymiarowe sale, w których można rozegrać mecz siatkówki, to ciągle rzadkość. Nic dziwnego, że nasze osiągnięcia sportowe na olimpiadach i mistrzostwach pozostawiają wiele do życzenia. Można oczywiście zorganizować lekcje wuefu omawiając taktykę z pomocą komputera albo zaproponować uczniowi zrobienie pompek i przysiadów na korytarzu szkolnym, ale przecież nie o to chodzi - mówi Osuch.

Bochynek twierdzi, że w wielu szkołach wyposażenie w sprzęt sportowy nie zmieniło się od 50 lat. - Przysiady przy ławce szkolnej robiło się przed 150 laty. Obecnie zajęcia powinny wyglądać inaczej. Walczymy z tym, ale to bez sensu, bo potrzeba ogromnych pieniędzy, a uczniowie nie mają dostępu do profesjonalnych hal sportowych, które już istnieją. Marnujemy całe pokolenia talentów - mówi Bochynek.

Jedyną nadzieją dla szkół są fundusze unijne. Do podziału jest ponad 51 mln zł. W Urzędzie Marszałkowskim twierdzą, że na pieniądze trzeba będzie jeszcze poczekać. -Przewidujemy, że wybór projektów nastąpi pod koniec roku. Podpisanie umów i wypłata pieniędzy na początku przyszłeg0 - mówi Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka urzędu.

Katarzyna Piotrowiak - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/906971.html



Wit - Pon Paź 20, 2008 5:23 pm


Na Śląsk nie trafi 5 mln zł na budowę boisk
18.10.2008
W województwie śląskim do realizowanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki projektu "Moje boisko - Orlik 2012" na początku roku przystąpiło 40 samorządów. Wszystkie chciały wybudować u siebie boiska za rządowe i marszałkowskie pieniądze. Plany były więc ambitne. Szkoda, że niewiele z nich zostało.

Najpierw cześć gmin zrezygnowała z udziału w programie, a potem zaczęły się kłopoty z jego realizacją. Efekt jest taki, że w regionie do użytku oddano dopiero jeden z zaplanowanych 35 kompleksów boisk. Budowę ukończono jedynie w powiecie zawierciańskim, w pozostałych gminach zamiast nowoczesnych boisk, są place budowy. Tymczasem pogoda przestaje sprzyjać budowlańcom. W przyszłym roku może się więc okazać, że zamiast dzieci, na boiska ponownie wbiegną robotnicy, żeby łatać dziury.

Orlik 2012 to nazwa projektu, który ma przyspieszyć rozwój infrastruktury sportowej w całym kraju W swoim expose w 2007 roku przedstawił go premier Donald Tusk. Sztandarowy program rządu zakłada, że do 2012 roku w Polsce zostanie otwartych około 2 tysięcy obiektów sportowych. Każdy ma się składać z boisk piłkarskiego i wielofunkcyjnego oraz zaplecza sanitarnego. Ministerialni urzędnicy obliczyli, że budowa jednego kompleksu pochłonie około 1 mln zł. Gminy miały dokładać jedynie część tej kwoty. Ponad 660 tys. zł dają po połowie ministerstwo sportu oraz urzędy marszałkowskie. Warunek, jaki przed samorządowcami postawił rząd, jest taki, by ukończyć inwestycje najpóźniej 31 grudnia 2008 roku.

Optymizm, który jeszcze w pierwszych miesiącach wakacji towarzyszył urzędnikom, szybko opadł. Okazało się, że trudno rządowy projekt adaptować do lokalnych warunków, a boiska wybudować za milion zł. Śląscy samorządowcy kolejno zaczęli rezygnować z programu. Za drogo było między innymi dla Chorzowa, gdzie - jak obliczono - obiekt miałby kosztować 1,7 mln zł. Wiele gmin poległo już przy wyborze lokalizacji. Tak było w Katowicach. Nie pieniądze, a znalezienie odpowiedniego miejsca na budowę boisk okazało się barierą nie do przejścia.

Równie istotnym problemem były wydłużające się w nieskończoność procedury przetargowe. Nadal nie rozstrzygnięto przetargu chociażby w Piekarach Śląskich. Z kolei w Mykanowie dopiero w przyszłym tygodniu urzędnicy podpiszą umowę z wykonawcą. W Świętochłowicach pierwszy przetarg unieważniono, bo wykonawcy proponowali za wysokie ceny. Ostatecznie procedurę zakończono pod koniec września i dopiero przed tygodniem budowa ruszyła.

W sumie w naszym regionie z Orlika zrezygnowało osiem gmin: Katowice, Chorzów, Jastrzębie-Zdrój, Krzepice, Siemianowice Śląskie, Mysłowice, Bieruń i Ruda Śląska. Do tego grona w najbliższym czasie mogą dołączyć także Piekary Śląskie.

- Jesteśmy na etapie przetargu. Z budową możemy nie zdążyć, a wtedy będziemy budować w przyszłym roku - przyznaje Artur Madaliński rzecznik UM w Piekarach.

Gminy wycofujące się z programu uplasowały nas w niechlubnej krajowej czołówce.

- Najwięcej rezygnacji jest w województwach śląskim i dolnośląskim. To wynik niemożności sfinansowania inwestycji w tym roku. Większe koszty wynikają z wyboru złej lokalizacji, której przystosowanie na potrzeby projektu sporo kosztuje - tłumaczy Małgorzta Pełechaty, rzeczniczka prasowa resortu sportu.

Osiem rezygnacji z Orlika, na które nie znaleziono zastępców z listy rezerwowej, oznacza dla regionu nie tylko mniej boisk, ale i stratę ponad 5 mln zł dotacji na infrastrukturę sportową. Połowa tej kwoty pochodziłaby z budżetu państwa.

Pieniędzy, które nie trafią na Śląsk, może być jeszcze więcej, jeśli gminy nie pogonią budowlańców.

- Sumy z dotacji niewykorzystane do końca roku, zostaną zwrócone do budżetu, ale jeśli samorząd zdąży je wydać, to może kończyć inwestycję jeszcze do 30 kwietnia 2009 roku, ale tylko po uzgodnieniu tego z urzędami wojewódzkim i marszałkowskim - zapowiada Małgorzta Pełechaty.

To szansa dla 34 samorządów, które nadal realizują program, są wśród nich Bielsko -Biała, Bytom, Częstochowa, Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Mikołów, Jaworzno, Żory, Rybnik, Sosnowiec, Świętochłowice, Tychy, Zabrze, Czeladź, Cieszyn, Lubliniec, Myszków, Pszczyna, Łyski, Tarnowskie Góry, powiat zawierciański, Zawiercie, Żywiec, Wilkowice, Mykanów, Konopiska, Knurów, Węgierska Górka, Poraj, Orzesze, Miedźna, Racibórz, Pietrowice Wielkie i Rydułtowy.

W Gliwicach urzędnicy liczą, że pogoda jeszcze dopisze i boiska budowane przy Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych przy ul. Jasnej będą zakończone w terminie.

- Pogody nie zaplanujemy, ale czas mamy do końca roku - mówi Maja Lamorska z wydziału kultury i promocji gliwickiego magistratu.

Obawy związane z terminowością prac ma też Karina Komornicka z katowickiej firmy Multisport, specjalizującej się w budowie obiektów sportowych.

- Przygotowanie boisk trwa od dwóch do trzech miesięcy. W programie Orlik wszystko dzieje się na wariackich papierach. Późne przetargi i potem pozwolenia na budowę, budowy ruszają w październiku. Nawierzchnię poliuretanową można kłaść przy temperaturze co najmniej plus dziesięć stopni - twierdzi.

Nieuchronne ochłodzenie martwi samorządowców, ale mimo to od budowy boisk nie odstępują. Na razie udało się skończyć budowę tylko w powiecie zawierciańskim.

- Kolejne będą oddawane pod koniec listopada i na początku grudnia - mówi Janusz Raczek, dyrektor Wydziału Turystyki i Sportu w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach

Najlepiej radzą sobie Żory. Urzędnikom jeden kompleks nie wystarczył i postanowili powalczyć o drugi.

- Skoro jest szansa, to trzeba wziąć się do roboty. Zadeklarowaliśmy, że jeśli jedna z gmin zrezygnuje, to jesteśmy gotowi zająć jej miejsce - mówi Tomasz Górecki, rzecznik żorskiego magistratu.

Jednak i tu terminy są nieubłagane. Pierwszy z kompleksów ma być gotowy w listopadzie, z drugim kłopotów będzie więcej. - W poniedziałek przekazujemy plac budowy - mówi Justyna Wałach z wydziału infrastruktury komunalnej i inwestycji.

Budowlańcy radzą z pośpiechem nie przesadzać.

- Jeśli nawierzchnia zostanie położona przy dużej wilgotności, to po pierwszych roztopach mogą pojawić się wybrzuszenia i ubytki, w najlepszym wypadku trzeba będzie podklejać nawierzchnię, a w najgorszym łatać dziury - ostrzega Karina Komornicka.

Program Orlik 2012 w liczbach

Przed mistrzostwami Euro 2012, w Polsce ma powstać około 2 tys kompleksów boisk sportowych z pełnym zapleczem sanitarnym.

Tylko w tym roku w Polsce według planów Ministerstwa Sportu i Turystyki wybudowanych ma być ponad 600 boisk.

Na dzień dzisiejszy 37 już otwarto, kolejnych 60 będzie oddanych do użytku do końca października.

W rankingu przoduje województwo pomorskie, w którym ukończonych boisk jest już siedem, pięć w podlaskim, cztery w łódzkim i małopolskim, trzy w zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim. Po dwa w podkarpackim i warmińsko-mazurskim. Natomiast tylko jednym nowoczesnym obiektem sportowym cieszą się samorządowcy w województwach śląskim, mazowieckim i świętokrzyskim.

Dziś oficjalnie otwarte mają być boiska w Nowym Brzesku, Ropczycach i Gnieźnie.

Najlepiej z realizacją programu radzą sobie na razie samorządowcy w województwach podlaskim, pomorskim, zachodniopomorski i małopolskim.

Jednak od momentu, w którym program ruszył na początku roku pełna parą w całym kraju wycofało się z niego już około 30 jednostek samorządu terytorialnego, w miejsce kilkunastu nie udało się znaleźć zastępstwa.

Gmin chętnych do udziału w programie nie brakuje. W fazie przygotowawczej jest już przyszłoroczna edycja. Aplikacje do Orlika 2009 zgłosiło już ponad tysiąc jednostek samorządu terytorialnego. Ministerstwo planuje dotować budowę około 950 obiektów sportowych, tylko w województwie śląskim 65.

Justyna Przybytek - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/911378.html



Bartek - Pon Paź 20, 2008 5:33 pm
Mi przed blokiem budują boiska w ramach programu Orlik 2012. Ma być do piłki nożnej, siatkówki i chyba koszykówki. Robota wręcz pali im się w rękach Bardzo zacny program ten Orlik 2012.



piotrekb - Pon Paź 20, 2008 7:09 pm
^^ A gdzie ten blok, jesli można wiedzieć? Dzielnica starczy ma się rozumieć.

Przy okazji do działu o obiektach sportowych jakaś fotorelacja nie zaszkodzi



Bartek - Pon Paź 20, 2008 8:01 pm

^^ A gdzie ten blok, jesli można wiedzieć? Dzielnica starczy ma się rozumieć.

Przy okazji do działu o obiektach sportowych jakaś fotorelacja nie zaszkodzi


Za miedzą, Dąbrowa Górnicza ;-) Jutro zrobię parę zdjęć to wrzucę.



Wit - Wto Lis 04, 2008 2:51 pm


Naprzód chce więcej
dziś
Zarządzenie prezydenta miasta w sprawie organizacji uprawiania sportu kwalifikowanego - taka sucha urzędnicza nazwa potrafi wywołać wielkie emocje. Dlaczego? Bo wiąże się z podziałem pieniędzy wśród ośmiu katowickich klubów. Prezes jednego z nich, hokejowego Naprzodu Janów, jest wyraźnie niezadowolony z podziału "kasy".

- Występujemy w najwyższej klasie rozgrywkowej, a dostaliśmy znacznie mniej pieniędzy niż piłkarze GKS-u Katowice - mówi sternik Naprzodu, Janusz Grycner. - Środki dla nas przeznaczone są niewiele większe niż te, które przypadły Rozwojowi Katowice, klubowi z piłkarskiej nowej trzeciej ligi, czyli tak naprawdę z czwartej! Jak widać, nie warto u nas robić sportu na profesjonalnym poziomie i promować miasto.

Naprzodowi przyznano 120 tysięcy złotych, a GieKSie ponad dwa razy więcej. - To przecież oczywiste, że promujemy piłkę nożną, która jest najpopularniejsza wśród mieszkańców naszego miasta - podkreśla rzecznik prezydenta Katowic, Waldemar Bojarun. - Nie chodzi tylko o frekwencję na trybunach, ale również o ilość osób uprawiających właśnie ten sport. Komisja Konkursowa przeanalizowała oferty z klubów i na tej podstawie dokonała podziału 700 tysięcy złotych.

- W tej komisji zasiadały osoby, które tak do końca chyba nie znają się na sporcie - ripostuje prezes Grycner.

Podział środków przyznanych przez Komisję Konkursową: GKS Katowice - 300 tys. zł, Naprzód - 120 tys., Rozwój Katowice - 90 tys., AZS AWF Katowice - 80 tys., HC GKS Katowice - 60 tys., Jango Katowice - 30 tys., Klub Środowiskowy AZS Katowice i KU AZS Uniwersytet Śląski - po 10 tys. zł.

Tomasz Kuczyński - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/sport/917959.html



Wit - Nie Lis 30, 2008 1:13 am
Orliki: trawa dopiero w przyszłym roku
Jacek Madeja2008-11-27, ostatnia aktualizacja 2008-11-27 21:22



Atak zimy sparaliżował prace przy budowie orlików. Problem mają te gminy, które nie zdążyły z położeniem sztucznej trawy. Jednak dofinansowanie im nie przepadnie, bo ministerstwo zgodziło się przedłużyć termin oddania boisk

Do tej pory z budową orlików zdążyło siedem spośród 35 samorządów, które przystąpiły do programu w woj. śląskim: Zawiercie, Knurów, Myszków, Wilkowice, Konopiska, Poraj i Pietrowice Wielkie. - To całkiem niezły wynik. Jesteśmy obecnie na szóstym miejscu spośród wszystkich województw - ocenia Janusz Raczek, szef wydziału turystyki i sportu w Śląskim Urzędzie Marszałkowskim.

Moje Boisko Orlik 2012 to sztandarowy program rządu. Zakłada, że do 2012 r. w każdej gminie powstanie nowoczesne boisko. Rządowi specjaliści policzyli, że orlik będzie kosztował 1 mln zł, z czego dwie trzecie dadzą Ministerstwo Sportu i urzędy marszałkowskie. Warunek - boisko ma być gotowe do końca tego roku, w którym inwestycja została rozpoczęta.

Samorządy rozpoczęły wyścig z czasem, ale szybko okazało się, że ministerialny program bardziej przypomina pospolite ruszenie. Zamiast planów urzędnicy dostali tylko ogólną koncepcję, a cena orlika w większości przypadków była wyższa o kilkaset tysięcy. Z jeszcze większym niepokojem spoglądali w niebo, bo nawierzchni ze sztucznej trawy nie można położyć, gdy jest mokro, a temperatura spadnie poniżej 10 stopni.

Problem pojawił się wraz z listopadowym atakiem zimy. W wielu miejscowościach, w których ruszyła budowa, już wiedzą, że nie uda się dotrzymać terminu. - Atak zimy uniemożliwił nam położenie nawierzchni z tworzywa sztucznego. Na to nałożyły się też inne opóźnienia wynikające z kłopotów technicznych i organizacyjnych - mówi Henryk Zaguła, wiceprezydent Dąbrowy Górniczej. Kłopoty mogą mieć też Sosnowiec i Jaworzno, gdzie orliki buduje ta sama co w Dąbrowie Górniczej firma. - Jest z tym trochę zamieszania, a na dodatek trudno zdobyć sztuczną trawę. Za dużo się buduje boisk i materiał od razu znika z rynku - podkreśla Andrzej Buchacz z Urzędu Miasta w Jaworznie.

Na razie o dwa tygodnie przesunie się otwarcie orlika w Milówce. - Wykonawca obiecał, że jeśli utrzyma się zła pogoda, postawi specjalny namiot - mówi Tomasz Baron ze Starostwa Powiatowego w Żywcu.

Gminy i powiaty, które nie uporają się z orlikami do końca roku, nie stracą rządowego dofinansowania. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pozytywnie rozpatrzyło już prośbę Jaworzna, Żor, Lysek, Mykanowej i powiatu żywieckiego. Terminu budowy boiska został przedłużony do końca kwietnia przyszłego roku. - Na razie z wnioskiem o przedłużenie terminu zwróciło się tylko kilka samorządów, choć nie wykluczamy, że w najbliższych dniach pojawią się następne. Najważniejsze, że całe dofinansowanie zostanie wykorzystane - mówi Lidia Urgacz ze Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.
...........................
I dobrze...w końcu liczy się, ze taki obiekt powstanie a nie sztywne ramy czasowe.
Generalnie cały ten Orlik to bardzo pozytywny program....to dalej czas na sale gimnastyczne w każdej szkole



Wit - Wto Gru 16, 2008 10:01 pm
Dzięki decyzji ministra futbol ma szansę na milowy krok!
tod2008-12-16, ostatnia aktualizacja 2008-12-16 17:36



Ministerstwo Sportu i Turystyki przygotowuje program, który zakłada dofinansowywanie modernizacji stadionów. Klubowi działacze i włodarze miast już zacierają ręce.

O tajemniczym programie pierwszy powiedział Marcin Rosół, szef gabinetu politycznego Ministra Sportu i Turystyki, który podzielił się dobrymi informacjami podczas uroczystej gali z okazji 60-lecia Górnika Zabrze. Słowa pracownika ministerstwa wzbudziły entuzjazm - Zabrze przygotowuje się bowiem do wielomilionowej inwestycji, która ma zapewnić miastu nowoczesny obiekt piłkarski.

- Na razie trudno mówić o szczegółach, ponieważ program jest w trakcie przygotowywania. Zakłada jednak dofinansowywanie modernizacji stadionów tak, by dostosować obiekty do wymogów nowej ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych - wyjaśnia Małgorzata Pełechaty, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Sportu i Turystyki. Podczas spotkania Rosół stwierdził, że Zabrze może liczyć na dofinansowanie remontu stadionu kwotą, która będzie stanowić 50 procent wartości całej inwestycji.

- Powtarzam, że szczegóły programu nie są na razie znane. W pierwszej kolejności program na pewno będzie dotyczyć drużyn, które grają w ekstraklasie. Minister Mirosław Drzewiecki już niebawem podzieli się szczegółami. Miasto Zabrze oraz Górnik już wkrótce będą mogły złożyć wniosek o dofinansowanie przebudowy stadionu - dodaje Pełechaty.

Na program z nadzieją patrzą też w Chorzowie. Ruch również czeka bowiem na gruntowny remont obiektu przy ulicy Cichej. - Jeżeli ten program rzeczywiście zostanie zrealizowany, to będzie milowy krok dla rozwoju polskiej piłki nożnej. Nowoczesne stadiony to konieczność, potrzeba chwili. Właścicielem stadionu Ruchu jest miasto, ale jeżeli znajdzie się dla nas furtka, dzięki której moglibyśmy uczestniczyć w tym programie, to chętnie z niej skorzystamy. Z niecierpliwością czekam na przepisy wykonawcze - mówi Katarzyna Sobstyl, prezes Ruchu. Te mają być znane w pierwszej połowie przyszłego roku.
.................
E tam...prezydent veto już zadba, by była sprawiedliwość społeczna i zaden stadion nie powstał w ten sposób



Strona 1 z 2 • Wyszukano 96 wypowiedzi • 1, 2
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.