ďťż
[Dwór Królewski]Daleko od domu...



Niara - N paź 31, 2010 9:53 pm
Minęły cztery lata, odkąd ostatni raz widziała Meridiona. Już nawet nie pamiętała jego twarzy, nie chciała pamiętać... Cztery długie lata starała się o nim zapomnieć i chyba w końcu jej się udało. Nie było jej dane długo cieszyć się jego obecnością, zniknął tak szybko jak się pojawił. Zrozpaczona Niara nie szukała go, zostawił list... który przeczytała chyba miliona razy i milion razy go zapłakała... Załamana udała się w jedyne miejsce w którym była bezpieczna... zawsze bezpieczna... do domu... do Zory. Jej biedne serce jednak długo nie mogło znaleźć ukojenia. Mimo iż Zora robił wszystko by pomóc swej podopiecznej Niara stała się jeszcze bardziej zamknięta w sobie i smutna. Dziewczyna zmieniła się nie do poznania, jej jasne, niczym łany zbóż włosy sczerniały i stały się teraz ciemne niczym głęboka noc, zbladła, a ciało stało się chude i mizerne. Minął rok nim Zora zdołał choć trochę podnieść dziewczynę z głębi rozpaczy. Małymi kroczkami zaczął zajmować jej umysł nowymi naukami, magią i odkrywaniem mocy artefaktów... Niara ożyła, stopniowo przestała myśleć o zawodzie jaki ją spotkał, a zajęła się studiami i nauką nowych umiejętności. Jej ciało znów nabrało kształtów, zawsze smutne oczy odzyskały dawny blask, jedynie jej długie loki pozostały czarne... Dziewczyna żyła teraz bardziej jak studiująca magię młoda czarodziejka, niż jak anioł. Minął kolejny rok, niewielki smutek ciągle tkwił w sercu dziewczyny, jednak Zora postanowił, że anielica nie może ciągle tkwić przy nim i tak dziewczyna pod protekcją starego smoka trafiła pod skrzydła czarodziejek, na Równinie Theryjskiej, by uczyć się nowych arkan magii i doskonalić stare... Kobieta spędziła tam prawie dwa lata i ten czas był dla niej czasem niezapomnianym, pełnym radości, pracy i nowych przyjaźni. Decyzja jaką podjął Zora by odesłać ją właśnie tam była chyba najlepszą jaką mógł podjąć, wśród młodych adeptek, bądź co bądź wiekowa już anielica odzyskała swoje poczucie wolności i młodości, a przy okazji wiele się nauczyła... W końcu jednak nadszedł czas by odejść i tu znów zainterweniował stary smok, dzięki któremu Niara trafiła na dwór do Danae jako królewska medyczka...




Feanturi - Pn lis 01, 2010 10:12 am
        Od czasu incydentu z diabłem minęło już trochę czasu. Na szczęście, wbrew wszelkim obawom piekielny nie wyrządził poważniejszych szkód i szybko znikł, choć elfie oddziały jeszcze przez długi czas tropiły ślady pozostawione po nim. Wyglądało jednak na to, iż znikł na dobre. Ręka FĂŤantĂşriego była cała. To co zrobił z nią diabeł było tylko iluzją, która nie pozostawiła na ciele elfa żadnego śladu. Może z wyjątkiem jednego - od tamtej pory elf miewał koszmary, które zdecydowanie umniejszały jego radości jaką czerpał z życia.

        Pomimo zniknięcia diabła, niepokojące wieści docierające z północnych lasów nie ustawały. Incydenty zdarzające się w górach i u ich podnóża wręcz się nasiliły. Niektóre zwierzęta opanował szał i atakowały kogo popadnie, a drzewa dotknęła dziwna, niebezpieczna zaraza - na szczęście wolno rozprzestrzeniająca się. Druidzi i uzdrowiciele nie potrafili sobie z nią poradzić. Ich wysiłki jedynie spowalniały cały proces, który powoli zaczął ogarniać coraz większe ziemie. Wobec ich bezsilności, elfia rasa postanowiła zwrócić się o pomoc do innych ras.  FĂŤantĂşri został wysłany z misją do Danae. Od pewnego czasu, na tamtejszym dworze mieszkała anielska uzdrowicielka, o mocach, które były niezwykle potężne.

        Rada starszych Danae z uwagą wysłuchała elfiego posłańca i zgodziła się na użyczenie mocy uzdrowicielki w celu rozwiązania problemu z zarazą.  FĂŤantĂşri dowiedział się jednak również, iż sam będzie musiał przekonać anielicę do wyprawy na północ i udzielenia pomocy. Nie była ona bowiem członkinią elfiej rodziny, ani poddaną starszych, a gościem który z dobrej woli udzielał im pomocy.

        Tak więc zwiadowca - tym razem w roli posłańca i dyplomaty - stanął przed ciężkim - jak mu się wydawało - zadaniem przekonania anielicy. Znalazł ją wewnątrz jednego z licznych ogrodów znajdujących się na dworze. Piękna anielica, o czarnych włosach siedziała na drewnianej ławie i studiowała jakąś księgę - zapewne poświęconą uzdrawianiu.  FĂŤantĂşri przez jakiś czas stał przyglądając się niebiańskiej urodzie kobiety i ją podziwiając. Niara w pewnym momencie zorientowała się, że nie jest już sama i spojrzała w stronę przybysza. Elf z zawstydzeniem opuścił wzrok i ukłonił się najlepiej jak potrafił. Po czym powiedział:

- Przepraszam, że przeszkadzam o Pani. Mam jednak do przekazania niezwykle ważne wieści, a także prośbę. Czy zechcesz mnie wysłuchać?



Niara - Pn lis 01, 2010 10:30 am
Niara lekko zaskoczona z gracją opuściła księgę na kolana i uniosła wzrok na osobę, która właśnie przybyła. Młody elf, najwyraźniej posłaniec stał u wejścia do altany, ze spuszczoną głową. Niara słysząc jego słowa, odłożyła księgę, poprawiła swa suknię i wyprostowała się na moment żeby zaraz oprzeć swe delikatne plecy o ścianę altany.

- Witaj - rzekła, a głos jej był jak zwykle dźwięczny, spokojny i melodyjny.

- Słucham, co masz mi do powiedzenie nieznajomy i któż się przysyła?



Feanturi - Pn lis 01, 2010 10:49 am
        FĂŤantĂşri zbliżył się do anielicy i przystanął w stosownej odległości, po czym podjął:
- Przybywam z prośbą skierowaną od całego rodu elfów z północnych lasów, chodź posyła mnie rada starszych Adrionu. Nie wiem Pani na ile dotarły do Twych uszu wydarzenia, które mają od jakiegoś czasu miejsca u podnóża Gór Dasso więc postaram się przekazać to co sam o nich wiem. Jakieś dwa ludzkie lata temu z północy zaczęły dobiegać niepokojące wieści na temat niepokoju szerzącego się w górach wśród zwierząt i sporadycznych atakach, skądinąd spokojnych istot. Jako jeden z kilku zwiadowców, zostałem wysłany w tamte okolice by zbadać sprawę. Na swojej drodze spotkałem niezwykle potężnego diabła podróżującego pod przebraniem i przybywającego z tamtych stron. Piekielny jednak szybko znikł nie pozostawiając po sobie śladu - tu elf skrzywił się. "No prawie żadnego" - dodał w myślach.

- Mimo jego zniknięcia niepokój na północy nie znikł, a wręcz się nasilił. Diabeł więc albo nie był powiązany z tamtymi wydarzeniami, albo jego dzieło zaczęło toczyć się własnym życiem. Na razie nie potrafimy rozstrzygnąć, która z tych opcji jest właściwa. Zwierzęta poczęły jednak coraz częściej wpadać w Szał, stając się krwiożercze. Również dziwna choroba dopadła drzewa, zamieniając je w poskręcane, martwe pnie.

- Nasi uzdrowiciele i druidzi próbowali poradzić sobie z tą zarazą, jednak z niewielkim skutkiem. Udało im się jedynie częściowo spowolnić jej rozprzestrzenianie na sąsiednie tereny - choć część przypłaciła to życiem - tu zwiadowca skrzywił się po raz kolejny. - Dotarły do nas wieści, że w Dane mieszka potężna uzdrowicielka, której moce mogą przekraczać naszych mistrzów. Co więcej, jej moc pochodzi z niebios, więc być może byłaby stanie zdziałać w tej sprawie więcej niż nasza, elfia magia. Jak się o Pani zapewne domyślasz, to właśnie Ty jesteś tą uzdrowicielką.

FĂŤantĂşri ponownie skłonił się:
- Elfy zamieszkujące północną część puszczy zwracają się do Ciebie z prośbą o udzielenie im pomocy w zwalczaniu tej zarazy. Rada starszych Adrionu obiecuje, iż jeśli zgodzisz się udzielić nam swych mocy, wesprzemy Cię na wszelkie dostępne nam sposoby. Dostarczymy odpowiednią eskortę i wszelki niezbędny do misji ekwipunek.




Niara - Pn lis 01, 2010 1:55 pm
Niara wysłuchała do końca opowieści mężczyzny.  Czuła, że to co mówi jest szczerą prawdą, poza tym doskonale wiedziała, że na dworze królewskim nie dopuszczono by do niej kogoś nieupoważnionego. elf zdawał się być istotą niezwykle kompetentną.

- Dwa lata przebywałam w Zamku Czarodziejek, a ma posługa tutaj trwa zaledwie miesiąc, dlatego nie miałam pojęcia, co dzieje się w świecie. Jestem zaszczycona, wyróżnieniem Rady Starszych Adrionu i zrobię co w moje mocy, żeby pomóc, jednak uprzedzam, iż moja potęga uzdrawiania tak rozsławiona, wśród Twego ludu może być przesadzona. Zrobię jednak wszystko by pomóc naszym mniejszym braciom. Trzeba ruszać natychmiast, jeśli to trwa już dwa lata nie można zwlekać, czy król wie już, że Rada Starszych wysłała Cię do mnie z prośbą?



Feanturi - Pn lis 01, 2010 2:33 pm
        FĂŤantĂşri odetchnął z ulgą i skinął głową:
- Tak, wszystko zostało już ustalone. Powiedziano mi, że jeśli tylko się zgodzisz możemy wyruszać kiedy zapragniemy. Udzielono nam pozwolenia na skorzystanie z wszystkiego co może okazać się nam pomocne w podróży i dalszym działaniu. Ta misja ma priorytet.

        FĂŤantĂşri wyprostował się i spojrzał na Niarę, z trudem powstrzymując się od głupiego uśmiechu jaki miał ochotę wypłynąć na jego usta. Uroda Niary, była tak różna od driad i elfek, które przyszło mu do tej pory spotkać, że był nią zachwycony. Zwiadowca szybko wrócił jednak na ziemię, znał swoje obowiązki.

- Rozumiem Pani, że zgadzasz się na podróż - upewnił się, a widząc skinięcie anielicy kontynuował. - Czy potrzebujesz czasu na przygotowanie się i zabranie odpowiednich rzeczy, czy też możemy ruszać natychmiast? Twoje wyposażenie może zostać dostarczone również później.



Varlein - Wt lis 02, 2010 9:46 pm
Już dawno nie czuł wiatru we włosach, zapomniał jakie to cudowne uczucie unosić się ponad wszystkim, być ponad wszystko. Spędził ponad cztery lata w odległym miejscu. Z każdej strony był otoczony górami, a jego samotna chatka stała wśród drzew. Zebrał tam pokaźny zbiór ksiąg, które zdążył przeczytać kilkakrotnie. Parę lat, gdy nie robi się nic innego jak czyta to naprawdę długi okres. Przerywał jedynie na sen, gdy już nie mógł wytrzymać wewnętrznych monologów, które od czasu do czasu odrywały go od treści danej książki. Całe szczęście jako anioł nie musiał jeść, ani pić. Żadne pragnienia nie dręczyły jego ciała, ani duszy. Zdążył przeczytać tak wiele o magii, że teraz nienasycone pragnienie zdobywania mocy, zniknęło. Jednak miłość do wiedzy pozostała taka sama. Będąc w jednym mieście usłyszał, że w Danae pojawił się bardzo zdolny uzdrowiciel. Jedynie z tej dziedziny posiadał naprawdę niewielką wiedzę mimo, że przeczytał kilka pozycji o tematyce medycznej. Chciałby dokładnie zobaczyć jak wygląda praktyka.

Niezauważony bezszelestnie przycupnął na dachu altanki. Starał się, aby jego skrzydła nie wydały najcichszego dźwięku. Położył się na dachu, w sama porę, aby usłyszeć rozmowę dwójki pod nim. Nie czuł się winny, nie czuł też wstydu tak podsłuchując. Będąc w górach nabrał do wszystkiego dystansu. A mówiąc bardziej wprost, zbudował dużo wytrzymalszy i grubszy mur w okół swojego serca. Nawet jemu było już trudno myśleć o swoich prawdziwych uczuciach. Odezwał się gdy już skończyli.

- Zmieniłaś się, Niaro. Niestety, przybyło smutku w Twoim sercu - powiedział głosem melancholijnym, którym już zawsze się wypowiadał. Tylko przez chwilę był zdziwiony faktem, że anielica okazała się tym uzdrowicielem. W końcu od zawsze miała uzdolnienia w tej dziedzinie. Bardziej zmartwił się, a raczej zastanowił nad jej obecną sytuacją. "Wnioskuję, że jej miłość z Meridionem nie przetrwała. Ciekawe czemu ? Możliwe, że z winy Wędrowca" - pomyślał.

- Jednak dobrze Cię spotkać po tylu latach, nawet jeśli się zmieniłaś. Nawet aurę masz inną - powiedział zamyślonym, ale dalej melancholijnym tonem.



Niara - Pt lis 05, 2010 1:16 pm
Anielica wstała z ławki w altance, bu udać się do swoich komnat i przygotować najpotrzebniejsze rzeczy.

- Potrzebuje chwili, żeby się przygotować - rzekła posłańcowi, a w tym momencie przy wejściu do altany pojawił się ktoś jeszcze. Niara lekko wystraszona cofnęła się w głąb altany. Elfi posłaniec stanął gotowy do ataku. Zdziwiona Niara szybko jednak rozpoznała lodowego księcia.

- Przygotuj mnie do podróży - jedna z służek Ci w tym pomoże - ruszymy jak tylko wszystko zostanie przygotowane - rzekła do posłańca, tym samym dając mu do zrozumienia, że ma ją zostawić sam na sam z nieznajomym.

- Witaj Varleinie - odpowiedziała upadłemu - A Twe serce nadal pozostało lodowate, poza tym niezbyt się zmieniłeś, nadal pojawiasz się znikąd, w problematycznym momencie, jednak mnie również miło Cię widzieć - dziewczyna na powrót usiadła na ławie w altanie, przesuwając się i robiąc przy sobie miejsce dla upadłego.

- Sprowadza Cię tu coś konkretnego? - zapytała, lekko pochylając się w jego stronę.



Varlein - Pt lis 05, 2010 11:56 pm
- Lodowate ? Nie, nazwałbym je raczej niedostępnym - powiedział po czym zeskoczył z dachu altanki, lądując lekko na palcach. Podszedł i usiadł obok anielicy, wcześniej za pomocą magii chowając swoje skrzydła.
- Ale chyba nie mylę się, że i Twoje serce takie jest, czyż nie ? - powiedział uważnie patrząc Niarze w oczy.
- A może to ten na górze bawi się nami i sprowadza mnie w takich momentach, w których jestem potrzebny ? - powiedział jakby do siebie. "Choć taka wizja nie jest dla nie zachwycająca. Wolę, aby staruszek się nie wtrącał, mimo swoich dobrych chęci" - dodał w myślach, rozważając swoje słowa.
- Siedząc w górach przez te kilka lat, doszedłem do wniosku, że jedynie brakuje mi wiedzy w zakresie uzdrawiania. Mam podstawową wiedzę na temat większości ras zamieszkujących ten świat, jak i ich ciał. Jednak ciągle jest to mało, a na pewno brakuje mi praktyki. Będąc w mieście słyszałem, że tutaj obecnie przebywa uzdolniony magicznie uzdrowiciel, więc postanowiłem się przywitać. Nasze spotkanie jak zwykle jest przypadkowe - powiedział swoim jak zwykle melancholijnym tonem. "Może gdybym to wiedział, zawitałbym tu wcześniej" - przemknęło mu przez głowę, choć nie miał bladego pojęcia skąd wzięła się ta myśl.
- Tak więc, jeśli nie masz nic przeciwko, będę towarzyszył Ci w tej wyprawie. Na pewno będzie to mnie kosztowne dla elfów, gdyż oddział zbrojny w takim razie będzie zbędny. Z resztą lepiej chyba jest mieć mnie przy sobie, niż bandę nieznajomych facetów, nie sadzisz ? - spytał się.
- Oczywiście nie nalegam, jeśli nie pasuje Ci moja propozycja, poczekam aż wrócisz i wtedy chciałbym, abyś podzieliła się swoją wiedzą - dodał tym samym tonem, choć miał nadzieję uczestniczyć w tej wyprawie.
- Ale dość o mnie. Oprócz nowego stanowiska wydarzyło się coś dobrego u Ciebie ? Coś niemiłego na pewno miało miejsce - dodał i zamilkł zerkając na jej czarne włosy.



Niara - Cz lis 11, 2010 11:28 am
Niara siedziała spokojnie, wyprostowana, z dłońmi złożonymi na kolanach. Wyraz jej oczu był jednak inny niż kiedyś, bardziej matowy, obojętny, choć nadal smutny. Na pierwszy rzut oka widać było jak bardzo się zmieniła.

- A Ty, Varleinie, jak zwykle brutalny w słowach i zabójczo ciekawski - skwitowała wszystkie jego słowa, równie uroczo jak on zapytał, o to czy stało się coś złego.

- Moje serce nie jest ani lodowate, ani niedostępne, jedynie jedna brama prowadząca do uczucia miłości została zamknięta. Cała reszta pozostała niezmienna. Pytasz co u mnie?  Jak widzisz, od niedawna jestem królewską uzdrowicielką. Wcześniej dwa lata spędziłam w Zamku Czarodziejek, na naukach. A krótko po naszym ostatnim spotkaniu zamieszkałam u Zory, jak się pewnie domyślasz, ktoś musiał się w tym czasie mną zająć, bo obawiam się, że gdybym została całkiem sama źle by się to skończyło.  W każdym razie wydobrzałam, a jedyne co nie wróciło do stanu sprzed... - urwała - sprzed moich problemów, to jak już pewnie zauważyłeś kolor moich włosów. Cóż, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zjaśnieją, choć pewnie wiele ziaren upłynie.

- Co do mojej wyprawy, jeśli chcesz możesz mi towarzyszyć, choć nie wiem czy interesuję Cię zaraza, która dotknęła rośliny i zwierzęta. A orszak ciężkozbrojnych nie jest mi potrzebny, nawet jeśli nie miałabym Twojego towarzystwa. Jestem "trochę" silniejsza i psychicznie i fizycznie, odkąd widzieliśmy się po raz ostatni.

- Wyruszam do Adrionu już dziś, jeśli się pośpieszę, krótko po zmroku powinnam dotrzeć do królestwa, muszę porozmawiać z Radą Starszych miasta i mam nadzieję, że uda mi się to zrobić, jutro z samego rana. Tak więc, jeśli chcesz, możesz ruszyć ze mną, choć jak już wspominałam, nie wiem czy interesuję Cię leczenie powyginanych chorobą drzew...



Feanturi - Cz lis 11, 2010 2:32 pm
        FĂŤantĂşri uwinął się z zadaniem dość szybko, przekazując polecenia odpowiednim osobom. Gdy wrócił przystanął na chwilę by nie przeszkadzać w rozmowie. Odczekał na właściwy moment i dopiero wtedy się wtrącił, najpierw zaznaczając swoją obecność krótkim chrząknięciem:

- Wszystko zostało przygotowane. Twe rzeczy niedługo znajdą się w Adrionie, twoja służka również się tam udaje by dopilnować wszystkiego i zadbać o Twe najważniejsze potrzeby. Możemy ruszać w każdej chwili. Poczekam przy wyjściu z tego ogrodu, więc gdy dokończysz rozmowę, będę mógł poprowadzić Cię.

        Jak powiedział tak zrobił. Ogród nie należał do największych, więc Niara i Valrein mogli dostrzec z miejsca w którym byli czekającego przy wyjściu elfa. To oczywiście działało w obie strony, a zwiadowca skorzystał z okazji by przyjrzeć się nieznajomemu przybyszowi. Ponieważ otwarte wpatrywanie się w niego byłoby niezbyt uprzejme, zwiadowca zamknął oczy, wyrównał oddech i spojrzał swym umysłem. Magiczne emancje, odbierane przez niego zwykle jako szum na pograniczu świadomości teraz się wyostrzyły i nabrały siły. Dwie jarzem się kule światła umiejscowione w ciałach dwójki towarzyszy przytłaczały swą intensywnością. Elf spróbował w nich odnaleźć jak najwięcej informacji. Gdy wyszedł z transu, był nieco upojony i otumaniony ich mocą.



Varlein - Pt lis 12, 2010 12:33 pm
"Jak to mawiają ludzie, ciekawość to pierwszy stopień do Piekła. Nawet nie wiedzą ile w tym zdaniu jest prawdy" - pomyślał, jednocześnie słuchając tego co Niara miała do powiedzenia.
- Powyginane chorobą drzewa raczej mało mnie obchodzą. Bardziej interesuje mnie leczenie ludzi, elfów i wszystkich innych ras rozumnych... - tutaj przerwał, gdyż elf zaznaczył swoją obecność krótkim chrząknięciem.
- W każdym razie jestem gotów towarzyszyć Ci w tej wyprawie. Mimo wszystko to dobra okazji przypatrzeć się uzdrowicielowi w pracy. - dodał, po czym wstał z ławki. W tej samej chwili poczuł jak ktoś delikatnie skanuje go za pomocą magii. Wyczuwał w tym elfickie pochodzenie skanującego. Patrząc na Feanturiego z zamkniętymi oczami, mógł bez obaw o pomyłkę stwierdzić, że to on stał za tym. Rozumiał jego motywy, więc pozwolił mu, a wręcz podsunął pod magiczny nos kilka informacji o sobie. Gdy elf skończył, owinął swój umysł barierą, aby nie dopuścić do kolejnych takich sytuacji. Raczej nie lubił, gdy ktoś czytał z niego za pomocą magii. W ogóle nie czuł się komfortowo udostępniając wiedzę o sobie. "Niech to będzie wyjątkiem potwierdzającym regułę" - skwitował wydarzenie, samolubnie myśląc, że teraz elf jest mu coś winien. Pomogło mu to zaakceptować całą tą sytuację.

Podał rękę Niarze, aby pomóc jej wstać, a gdy już to zrobiła pochylił się.
- Tak więc, na bliżej nieokreślony czas jestem do Twojej dyspozycji. Wyraża nadzieję, że ta podróż przyniesie nam obojgu pozytywne korzyści - stojąc już w normalnej pozycji, na ustach miał miły uśmiech. O dziwo był on szczery, pomimo tego, że jego oczy nie podzielały tego uśmiechu. "Zapomniałem jak miły jest jej dotyk" - zaskoczony pomyślał patrząc na ich złączone dłonie. Szybko cofnął rękę, ponieważ przytrzymał ją o wile za długo. "Dzięki Bogu, albo komu innemu, że nie rumienię się jak niewinna dziewica" - pomyślał z wdzięcznością.
- Ruszajmy drzewa i zwierzęta czekają na nas - powiedział szarmancko podając jej rękę. "Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko mojej obecności w tej wyprawie" - wysłał tylko telepatyczny przekaz Feanturiemu.



Niara - Pt lis 12, 2010 2:52 pm
Niara byłą lekko zaskoczona zachowaniem Varleina, jednak bez wahania podała mu dłoń i odwzajemniła uśmiech, choć jej oczy jak zwykle pozostały smutne. Wychodząc z altanki minęli klomby białych róż i ruszyli wąską alejką w stronę bram ogrodu czekał już na nich elf. Przez tę krótką chwilę, w drodze od altany do wyjścia Niara zdążyła zachwycić się pięknem, różanego, elfiego ogrodu i dojść do wniosku, że z pewnością będzie za nim tęsknić. Podejrzewała, że szybko nie wróci na dwór do Danaii, że jej wyprawa może być dłuższa niż wszyscy się spodziewają. Jak do tej pory nie miała żadnego pomysłu dotyczącego zarazy, po raz pierwszy słyszała o chorobie atakującej zwierzęta i rośliny, nigdy wcześniej nawet o czymś takim nie czytała. Kiedy doszli do bramy dziewczyna puściła ramię Varleina, wyprostowała się i powitała, delikatnym uśmiechem elfa na nią czekającego.

- Myślę, że możemy ruszać, każ jednak naprędce osiodłać jeszcze jednego konia. To mój - urwała na moment, nie wiedząc jak przestawić upadłego - przyjaciel, Varlein - zdecydowała się w końcu tak nazwać mężczyznę - będzie nam towarzyszył, przynajmniej do mojej rozmowy z Radą Starszych, czy będzie z nami podróżował z Adrionu na północ, zdecyduję później.



Feanturi - So lis 13, 2010 11:23 am
        Elf spojrzał w stronę rzeczonego Varleina, który jak wydawało się miał zdolności telepatyczne. Zastanawiało go czy również potrafi czytać w myślach. Sądząc po potędze jego aury nie zdziwiłby się gdyby tak było. Takie zdolności były dość niebezpieczne i... nieprzyjemne. Miał nadzieję, że uniknie konieczności podróżowania z osobą, która dowolnie mogła grzebać mu w myślach. W prawdzie nauczono go technik ukrywania własnej osoby i myśli - ze względu na profesję, którą się trudnił - nie sądził jednak by mógł się przeciwstawić o istocie o takiej potędze. Cóż, wyglądało na to, że to zadanie nie będzie należało do najłatwiejszych.

        Zwiadowca zwrócił wzrok spowrotem na Niarę:
- Jeśli uważasz Pani, iż jego zdolności okażą się przydatne, nie widzę przeszkód ku temu by podróżował z nami. Skoro, więc oboje postanowiliście udzielić pomocy, pozwólcie, że się przedstawię - w tym miejscu skłonił się lekko. - Jestem FĂŤantĂşri, obecnie Zwiadowca Adrionu. Będę towarzyszył i eskortował was w podróży na północ. Potem moje umiejętności zapewne również okażą się przydatne, choć wolałbym by nie były konieczne. Skoro wszystko gotowe ruszajmy więc.

        To powiedziawszy poprowadził dwójkę towarzyszy korytarzami rozległego pałacu, aż do wyjścia gdzie czekały na nich dwa konie - widocznie służba przewidziała wszystko, a FĂŤantĂşri podróżował piechotą. Był wytrwałym zwiadowcą, który bez problemu mógł dotrzymać kroku wierzchowcom Niary i Valreina. Zwłaszcza, że mógł wspomagać się magią powietrza. Eskorta w tej części puszczy nie była konieczna. Czujne oczy Lasu strzegły ich bezpieczeństwa.

Ciąg dalszy...
Copyright (c) 2009 | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.